ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
184 cm
Zawodowy udawany zapaśnik Ring
Awatar użytkownika
Wrestling jest prawdziwy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiWre/stling
typ narracjiTyp ognisty
czas narracjiDobry
postać
autor

Outfit

Drake właśnie przyleciał do Toronto po kilku miesiącach nieobecności. Przez ostatnie tygodnie występował dla kilku federacji indie, dzięki czemu poza utrzymaniem formy nie musiał też martwić się o swoje dochody. Dziś wcale nie było inaczej, bo w dalszym ciągu znajdował się pod krótkoterminowym kontraktem Maple Leaf Pro Wrestling i tym razem przyszło mu występować właśnie w Toronto. I choć dobrze współpracowało mu się z tą federacją, tak w dalszym ciągu zastanawiał się nad wyborem dwóch opcji: oferty od AEW bądź TNA, które miał na stole już od tygodni. Nie potrafił jednak podjąć decyzji co do tego, ponieważ... powoli zaczynało go męczyć życie w ciągłych rozjazdach.
Sam nie wiedział, dlaczego wybrał się akurat do Elowen. Choć w przeszłości łączyło ich dość sporo, tak ostatnie lata wyraźnie ich od siebie oddaliły. Ona szukała stabilizacji i partnera, z którym mogłaby tworzyć rodzinę, on zaś będąc ciągle w trasie mógł zapewnić jej tylko chwilę uciech i choć deklarował jej, że sam też chciałby z nią być, ostatecznie kończyło się tylko na krótkich okresach razem. Mimo to postanowił ją odwiedzić, nie mając tak naprawdę nikogo innego, z kim mógłby pogadać.
Nie zapowiedział swojej wizyty, mając nadzieję, że zaskoczona jego przybyciem, nie odmówi mu tych kilku minut rozmowy. Podjechał więc taksówką pod jej dom, ale zanim podszedł do drzwi i zapukał, najpierw zobaczył, jak wygląda. Prezentował się względnie dobrze, więc pozostało mu jedynie stanąć twarzą w twarz z kobietą, która może zareagować na niego w milion różnych sposobów.
Zadzwonił dzwonkiem, a gdy po chwili w drzwiach pojawiła się Grosvenor, Drake od razu uśmiechnął się lekko, a zarazem bardzo pewnie i z tą charakterystyczną "bajerą", na którą swego czasu poleciała i ona.
- Mam jakieś szanse u ciebie, czy lepiej się wycofać, żeby wyjść z twarzą? - zachichotał lekko, żartując z nią w oczywisty sposób.
Zaproszony do środka wszedł i rozejrzał się, przypominając sobie dom, w którym od czasu do czasu bywał.
- Nadal masz tu ładnie - przyznał i powędrował za nią do salonu, w którym brunetka najczęściej przyjmowała swoich gości.
Usiadł na kanapie i rozsiadł się wygodnie, zapominając na moment o tym, że tak na dobrą sprawę nie rozmawiali ze sobą od miesięcy. Drake czuł się tak swobodnie, jakby ostatni raz wymienili kilka zdań jeszcze wczoraj.
- Świetnie wyglądasz, Eli - rzucił z pewnością w głosie oraz niemal szarmanckim uśmiechem, zwracając się do niej charakterystycznym zdrobnieniem, którego używał zawsze wobec niej. Po prostu któregoś razu tak się do niej zwrócił i już tak zostało.
Od razu też zlustrował ją swym spojrzeniem, będąc jak zwykle zachwyconym jej urodą, wdziękiem oraz uśmiechem, wobec którego nie można było przejść obojętnie.

Elowen Grosvenor
36 y/o
For good luck!
166 cm
🕵🏻‍♀reporterka, dziennikarka śledcza w cbc toronto
Awatar użytkownika
Kobieta po przejściach, która na nowo próbuje poukładać sobie życie, po śmierci swojego syna i rozpadzie małżeństwa. Cały swój czas poświęca dziennikarskim śledztwom, które mają przybliżyć ją do prawdy. Obsesyjnie chce ukarać mordercę swojego dziecka.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#04 - You don't have to see the
whole staircase, just take the first step
Drake Daniels


Lowie spędzał kolejne dni w pracy, próbując zastąpić pustkę którą w sobie miała. Skupiała się na własnej pracy, na tym co było dla niej jakże istotne ale pozwalało jej na odrobinę kontroli. Straciła ją i w jakimś sensie poszukiwała tego co było dla niej jak ciągły zastrzyk adrenaliny. Każdy dzień był inny, każdy przypadek przynosił nowe doświadczenia ale i chwile w których była całkowicie bezbronna, nie zawsze mogła przecież pomóc. Wytrwałość to na pewno jedna z jej mocniejszych cech, która była tak potrzebna. Niezbędna. Cieszyć się tym co było przecież istotne w naszym życiu, tworzenie tych możliwości była dla niej w jakimś sensie priorytetem, o którym nie musiała sobie przypominać.
W tej chwili nie myślała o pracy, o tym że powinna zapomnieć o tym co działo się poza jej pracą. Teraz skupiała się na nim, na mężczyźnie, który powinien nie pojawiać się w jej życiu. Nie teraz, nie w momencie kiedy każde wspomnienie było dla niej tak żywe i tak pełne emocji. Nie chciała być kimś, kto nie kieruje się nimi w swoim życiu ale przecież ostatnio czuła, że to właśnie ją przytłacza. Ciągle coś zatrzymywała ją przed tym by zrobiła wreszcie krok do przodu. Przestała myśleć o przeszłości, nawet jeśli przynosiła ona ukojenie. Przecież łączyło ich coś, co w pewnym momencie było na tyle silne by przetrwać początkowe perturbacje.
Nie chciała w swoim życiu dopuszczać osoby, które miałyby w jakikolwiek skomplikować to co już i tak było pogmatwane. Niepewne. Obawa przed tym, że jest zbyt słaba i nie gotowa. OOczywiście że nie myślała o niczym poważnym. Raczej było to dalekie od tego czego teraz pragnęła. Można wręcz uznać, że już nie chciała pakować się w srały związek. Szczególnie po swoim rozwodzie. Przeżywała to przecież po dzień dzisiejszy. Wiele by dała by jej życie wróciło do tego co przed wypadkiem i rozstaniem z mężem. Niestety tak się nie dało. Wcale nir myślała o gościach, o tym by zapraszać do siebie kogokolwiek. Raczej chciała być sama. Uporać się ze wszystkim na własnych warunkach. Pewnie, że nie zawsze się tak dało.
Wreszcie podniosła swoje cztery litery i ruszyła w kierunku drzwi wejściowych. Zaskoczona pojawieniem się właśnie jego przez chwilę trzymała go w niepewności i w progu.
- Nie spodziewałam się ciebie ... tutaj - wpatrywała się w niego jeszcze przez chwilę, kiedy wchodził do środka. Wciąż nie mogła uwierzyć, że wchodzi jak do siebie. Choć znała go już od jakiegoś czasu. Mogła się spodziewać jak będzie się zachowywał. Mogła jedynie roześmiać się w duchu i po prostu zapomnieć o tym, że w jakikolwiek sposób zmieni jego sposób bycia.
- W czym chcesz mieć u mnie szanse? - spytała kiedy wreszcie zrozumiała co mogło być powodem jego niezapowiedzianej wizyty - wiesz, że teraz to nie najlepszy moment. Tak naprawdę sama nie wiem czego chcę - westchnęła, choć jej wyraz twarzy mógł mówić całkiem co innego. Może to, że w pewnym sensie tęskniła za bliskością i chciała tego. Bardziej niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Znała to spojrzenie. Widziała je już kilkukrotnie a na pewno słyszała te jego komplementy już nie raz.
- Napijesz się czegoś, skoro już tutaj jesteś? - zapytała obserwując go na razie z pewnej odległości. Nie dlatego, że się go obawiała. Zwyczajnie, nie wiedziała jeszcze jak może potoczyć się to spotkanie.
papryczka
ludzie mym triggerem, wszechobecna dwulicowość
ODPOWIEDZ

Wróć do „#8”