ODPOWIEDZ
19 y/o
For good luck!
170 cm
przyszła top modelka/aktorka/celebrytka media społecznościowe
Awatar użytkownika
𝓖𝓸 𝓱𝓪𝓻𝓭 𝓸𝓻 𝓰𝓸 𝓱𝓸𝓶𝓮!

𝓢𝓱𝓲𝓷𝓮 𝓫𝓻𝓲𝓰𝓱𝓽 𝓵𝓲𝓴𝓮 𝓪 𝓭𝓲𝓪𝓶𝓸𝓷𝓭!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjiw 3. osobie
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#1 stuk, stuk, stuk, głęboki oddech... stuk, stuk, stuk, stuk, przyśpieszony głęboki oddech... ~ to nie oznaki astmy czy jakiegoś szczególnego braku kondycji. Lena Modelska aka Lena Martini dreptała pośpiesznie jedną z bocznych uliczek Greektown na spotkanie umówione z Levi'm Shelby. Znajomy z sąsiedztwa zdawał się być coraz bardziej rozpoznawalny w kręgach sportowych ze względu na swoje umiejętności jazdy na motorze i głupotę brawurę jaką przy tym eksponował. Co prawda Lena nie znała się na motoryzacji, nie miała prawa jazdy, a co najważniejsze nie była nawet do końca pewna czy chłopak faktycznie bierze udział w jakichś oficjalnych zawodach, to jednak perspektywa spędzenia czasu z kimś o kim mówiło się w sąsiedztwie była na tym etapie wystarczająca. Poza tym chyba nie miała jeszcze w swoim "portfolio" fotek na motorze/przy motorze/pod motorem, a przecież postrzegała samą siebie jako idealną modelkę, również do tego typu pojazdów. Nie miała zatem oporów, aby zgodzić się na spotkanie, tym bardziej, że Levi wydawał się całkiem niezłym ciachem.
- O kurwa... - Lena wydusiła z siebie w języku polskich przodków. Było to jedno z niewielu słów, które znała po polsku. Z przestrachem w oczach spojrzała na pasek koturny przy kostce. Przez ten pieprzony blackout czuła się nieswojo i zwyczajnie się bała. Wieczorna pora i wyłączone lampy uliczne nie sprzyjały chodzeniu po nierównych chodnikach. Dodatkowo każdy odgłos, trzask, czy rzucany cień mącił jej zmysły i zwyczajową gonitwę myśli. - Kurwa... - tym razem przekleństwo wybrzmiało już w jej własnym języku, ponieważ znów źle stąpnęła lewą koturną. - Dobra, już blisko do kościoła, tam powinno być jakieś oświetlenie no i bezpieczniej... - próbując przekonać samą siebie, zerknęła przez ramię na mijającą kobietę. Przez głowę Leny znów przemknęła myśl, że w tych pieprzonych ciemnościach mogą ją przecież okraść, porwać, zabić albo zgwałcić (niekoniecznie w takiej kolejności). - Byłoby szkoda, jestem już prawie topową infu na dzielni... - wyrwało się z jej ust, kiedy dochodziła już do jednej z głównych ulic Greektown. - Kurwa, no właśnie... Przecież jestem influ, c'nie? - do głowy dziewczyny nagle wpadł genialny pomysł, choć sama siebie skarciła, że tak późno. Pośpiesznie odblokowała trzymany w dłoni telefon, a następnie włączyła latarkę. To powinno dodać jej otuchy i lepszej widoczności nierówności chodnika.
- Dobra jest, oby Levi szybko przyjechał... - rzuciła krótko, kiedy stała już pod jednym z okazalszych kościołów dzielnicy. Zastanowiło ją, że budynek był oświetlony, chociaż inne okoliczne sklepy pozostawały w półmroku, lampy też były wyłączone. Ostatecznie westchnęła tylko przeciągle, a następnie przeczesała dłonią burzę falowanych blond włosów. Oczyma wyobraźni już widziała, jak jej bujna fryzura rozwiewa się na wietrze, zupełnie jak na topowych filmach i w reklamach. W międzyczasie sięgnęła też po telefon, przeglądając media społecznościowe.
OUTFIT
levi shelby
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kredka
sterowanie moją postacią, przemoc wobec dzieci i zwierząt
26 y/o
For good luck!
186 cm
rider || freestyle motocross
Awatar użytkownika
two heartbeats out of sync with one another
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W sumie nie był do końca pewien, czemu zgodził się na tę randkę, spotkanie… whatever it was. No dobra, kogo się oszukujemy? Doskonale wiedział. Blondynka miała całkiem fajne kształty i nie raz migała mu gdzieś w okolicy Greektown, więc jedno przeszło w drugie, jakoś wymienili się numerami, później Instagramami, aż w końcu w mieście nastał ten przeklęty blackout i nie było zbytnio co robić poza siedzeniem na telefonie podłączonym do powerbanka, doomscrollowaniem albo ewentualnym flirtowaniem w sieci. Thank fuck za generatory swoją drogą, bo inaczej naprawdę musiałby cofnąć się do średniowiecza. No ale anyways, bo zbaczamy z toru…

Umówił się z Leną w okolicy, więc wracając z jednego z treningów w Montrealu, jechał autostradą, aż w końcu zjechał na mniejszą drogę i zaczął przemierzać uliczki trochę ostrożniej, bo nie miał ochoty, żeby jakiś kojot czy tam szop wyskoczył mu nagle przed motor. Sam też niespecjalnie marzył o przygwożdżeniu mordą o asfalt. Wystarczyło, że kilka razy porządnie przywalił podczas źle wykonanych sztuczek podczas treningu, więc może na dzisiaj limit miał już wyczerpany, no nie?

Zanim jednak pojechał na spotkanie, wstąpił jeszcze do domu, żeby wziąć szybki prysznic, a następnie zarzucić na siebie coś czystego. Po kilkunastu minutach ponownie siedział na motorze, kierując się pod wskazany adres. Kiedy w końcu podjechał na miejsce, zgasił silnik, zdjął kask i potrząsnął głową, pozbywając się kropelek wody, które osiadly na jego włosach podczas prysznica. Przeczesał palcami wilgotne kosmyki, po czym skierował swoje brązowe tęczówki w stronę blondynki. - Długo czekasz, Lenia? - zapytał z zawadiackim uśmieszkiem, zsiadając z motoru. Odwrócił się na moment, żeby sięgnąć po przygotowany dla niej drugi kask, a następnie podszedł kilka kroków bliżej. Nachylił się delikatnie, skanując jej twarz. No, proszę bardzo. Wyglądała serio zajebiście, palce lizać. You're a lucky bastard, Shelby. Chociaż, z drugiej strony, to ona miała przecież okazję spędzić wieczór w jego zajebistym towarzystwie, więc kto tu właściwie był szczęściarzem, hm? - Dasz sobie założyć ten kask, czy przypadkiem zrujnuję ci nim całą stylówkę? - uniósł brew, przyglądając się jej z rozbawieniem, a na dłuższy moment jego wzrok zatrzymał się na tych cholernie wysokich koturnach, ummm. Jezu, no bezpieczną jazdę mają gwarantowaną. No ale domyślał się, że przy jej pracy, czy tam hobby... wygląd był dość ważną częścią całego pakietu, więc jakoś sobie poradzą. - Nie chcę mieć martwej wschodzącej influencerki na sumieniu, więc… what’s it gonna be, hm?

lenia
19 y/o
For good luck!
170 cm
przyszła top modelka/aktorka/celebrytka media społecznościowe
Awatar użytkownika
𝓖𝓸 𝓱𝓪𝓻𝓭 𝓸𝓻 𝓰𝓸 𝓱𝓸𝓶𝓮!

𝓢𝓱𝓲𝓷𝓮 𝓫𝓻𝓲𝓰𝓱𝓽 𝓵𝓲𝓴𝓮 𝓪 𝓭𝓲𝓪𝓶𝓸𝓷𝓭!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjiw 3. osobie
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#2 Profil Emily Ratajkowski na Insta, trzeci i czwarty tik-tok, swój własny profil na Insta, profil Emily Ratajkowski na Insta, kolejny tik-tok, znów własny profil na Insta... Lena przez moment zdążyła już zapomnieć o wszechogarniającym blackoucie, potencjalnych niebezpieczeństwach czających się w mroku, przemykających w pobliżu osobach oraz o tym, że tak właściwie to stoi pod latarnią (wyłączoną). Jej głowę i inne zmysły coraz bardziej absorbowały trendy, zasięgi, komentarze pod postami oraz własna rozpoznawalność. Domniemane poczucie nieuchronnego osiągnięcia topowego statusu w branży filmowo-modelingowo-influencersko-wszelakiej przyjemnie wpływało na jej samopoczucie powodując przy okazji zatracenie się w chwili. Co ważne, podobnych stanów Lena doświadczała coraz częściej. Dopiero dźwięk nadjeżdżającego obok motoru i znajomy głos chłopaka przywołał ją do rzeczywistości. Choć w pierwszej chwili nie był to zbyt przyjemny powrót. O kurwa, ale szmaty... Zerwał te ciuchy z jakiegoś bezdomnego? Dobrze, że już robi się ciemno... ~ przemknęło przez głowę Leny na widok Levi'ego. Zamiast jednak otwarcie skrytykować jego outfit, sama machinalnie przeczesała dłonią falowane blond włosy. - No hej! Ale mega wyglądasz na tym motorze. Totalnie Ci pasuje... Nah, dopiero przyszłam, jakieś trzy tik-toki temu, ale przez ten pieprzony blackout wszystko się jakby przedłuża, też tak masz? - Zapytała podchodząc do chłopaka, chcąc przytulić go na powitanie. Jeśli tylko odwzajemnił uścisk mógł poczuć zapach jej brzoskwiniowych perfum, raczej takich ze średniej półki cenowej. Ponadto dziewczyna była szczupła i miała raczej wątłą sylwetkę, zatem objęcie jej chyba dla nikogo nie stanowiłoby trudności.
Lena nie czekała długo na odpowiedź chłopaka. Szczerze mówiąc totalnie nie interesowało ją, czy jemu też blackout sprawia wrażenie spowalniania czasu. Co więcej, sama zdążyła już zapomnieć, że w ogóle zadała mu to pytanie. Do jej głowy wbijały się już kolejne myśli, a ta najbliższa wydawała jej się najwspanialszym pomysłem na świecie. - Ej właśnie, ten Twój zajebisty motor c'nie? To jest... - dziewczyna zbyt pośpiesznie chciała wymienić markę, ale przecież zupełnie się na tym nie znała. Owszem widziała wiele fotek z sesji zdjęciowych, tik-toków czy innych nagrań z mega drogimi motorami, z których kojarzyła chociażby markę Harley-Davidson, ale przecież nie potrafiła ich konkretnie rozpoznać. Dlatego właśnie przez moment po prostu się zapowietrzyła. - To jest motor... - wykrztusiła w końcu z siebie, z uśmiechem przeczesując dłonią włosy. Następnie bez większego skrępowania potruchtała do pojazdu i zaczęła przy nim pozować. - Weź mnie ofoć. Teraz jest mega zajebista godzina, bo robi się wieczór, ale jeszcze słonko nie zaszło całkiem. To jest magic hour i jest mega profesjonalne, oglądałam chyba z milion tik-toków na ten temat c'nie? - Lena znów nie czekała na odpowiedź Levi'ego. Już zaczynała prężyć się przed motorem, stawać w rozkroku obok motoru, unosić dłonie i wplatać je we włosy przed motorem i wyginać tyłek też obok motoru. Wzmianki o założeniu kasku póki co nawet jeszcze nie zarejestrowała w umyśle, choć z pewnością będzie to dla niej kolejny powód do rozkminy.
levi shelby
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kredka
sterowanie moją postacią, przemoc wobec dzieci i zwierząt
26 y/o
For good luck!
186 cm
rider || freestyle motocross
Awatar użytkownika
two heartbeats out of sync with one another
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ledwo zdążył zsiąść z motoru, a już zbierał komplementy. Co prawda skierowane bardziej do jego maszyny niż do niego samego, ale hej, nie zamierzał narzekać. W końcu stanowił z nią całkiem zajebisty duet, am i right? Rozłożył ramiona, kiedy Lena do niego podeszła, objął ją w pasie i przytulił na powitanie, czując przy tym słodki zapach jej perfum... były całkiem przyjemne, swoją drogą. - trzy tiktoki temu? - powtórzył, parskając śmiechem. - Czyli co, jakieś trzydzieści sekund? fuuucking hell, Lenia, a ja się martwiłem, że każę ci czekać. - Wyszczerzył zęby w szerokim usmiechu, odsuwając się od niej, a na wspomnienie o blackoucie tylko przewrócił oczami. Nie spodziewał się, że aż tak będzie mu brakowało dostępu do prądu eh. No był rozpuszczony, no, co tu ukrywać? Wystarczyło, że przez ostatnie kilka dni musiał kombinować, co zrobić z wolnym czasem wieczorami, bo połowa rzeczy, które normalnie robił, nagle przestała być możliwa. Już miał jej o tym opowiedzieć, kiedy blondynka zainteresowała się jego motorem. Oho! No i zajebiście, przynajmniej jakiś wspólny temat, chociaż kiedy dwukrotnie próbowała wymienić markę jego maszyny, Shelby musiał przygryźć policzek od środka, żeby nie parsknąć śmiechem.

''To jest motor.''

Wow. Nie no, spostrzegawczość była jej atutem XD - serio? - uniósł brwi, spoglądając na swoją maszynę z udawanym zaskoczeniem. - A ja ten cały czas myślałem, że jeżdzę na rowerze. Dzięki, Lenia, właśnie otworzyłaś mi oczy. - Zaśmiał się, ale zanim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, dziewczyna już dreptała w kierunku motoru, zaczynając urządzać sobie jakąś sesję zdjęciową. No dobra, najwyraźniej plan wieczoru uległ drobnej zmianie. Zamiast randki.. spotkania... no tego czegoś, whatever mieli teraz profesjonalną sesję zdjęciową, a Shelby awansował na osobistego fotografa. Lovely. - Magic hour, powiadasz? - zerknął na niebo, po czym z powrotem na blondynkę. - No dobra, dawaj ten telefon. Tylko jak zostaniesz sławną modelką, to pamiętaj, kto ci robił pierwsze profesjonalne zdjęcia, eh? - Chwycił jej telefon i cofnął się kilka kroków, robiąc parę zdjęć, a następnie przykucnął, żeby złapać lepszy kadr. Nie znał się jakoś szczególnie na fotografii, ale hej, przecież miał insta, wiedział, jak działa aparat, więc chyba powinien sobie poradzić, eh? Przyglądał się jej pozom z rozbawieniem, od czasu do czasu przesuwając wzrokiem po jej sylwetce. No, przynajmniej było na co popatrzeć. - Dobra, mamy to, pani Ratajkowski - zaśmiał się, oddając jej telefon. - A teraz możemy wrócić do naszej randki, czy masz coś innego zaplanowanego w swoim influ grafiku? - uśmiechnął sie szerzej i ponownie podniósł kask, który wcześniej odłożył na siedzenie. - Tylko serio, Lenia, co my zrobimy z tymi twoimi butami? - zerknął na jej koturny. - Wyglądasz zajebiście, ale nie wiem, czy chcę sprawdzać, jak dobrze trzymają się podnóżków. Masz jakieś trampki na zmianę? Bo kask zakładamy obowiązkowo, nawet jeśli popsuje ci fryzurę.

lenia
19 y/o
For good luck!
170 cm
przyszła top modelka/aktorka/celebrytka media społecznościowe
Awatar użytkownika
𝓖𝓸 𝓱𝓪𝓻𝓭 𝓸𝓻 𝓰𝓸 𝓱𝓸𝓶𝓮!

𝓢𝓱𝓲𝓷𝓮 𝓫𝓻𝓲𝓰𝓱𝓽 𝓵𝓲𝓴𝓮 𝓪 𝓭𝓲𝓪𝓶𝓸𝓷𝓭!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjiw 3. osobie
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#3 Poza numer 5, numer 15, numer 55, numer 12, ... , a potem znów numer 15... Lena wyginała się i prężyła obok motoru zupełnie jakby brała udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej na zlecenie jednej z topowych agencji modelingowych. W zasadzie w jej umyśle oraz zatraceniu chwili tak właśnie było, natomiast w rzeczywistości powierzchownie postrzegany crush cykał jej po prostu fotki na ulicy. Co ważne jednak, niektóre z tych fotek z pewnością trafią na jej media społecznościowe z adekwatnie prestiżowo wymyślnym opisem. Levi natomiast o ile był tym zainteresowany i na tyle sprytny mógł przesłać sobie co lepsze fotki i zachować na pamiątkę.
Po kilkuset kilkudziesięciu kolejnych pozach Lena w końcu westchnęła przeciągle, sama ekscytując się ciekawością jak właściwie wyszła ta "sesja". - Ej, ale ja już jestem sławną modelką... Ostatnio na moim live'ie było 101 osób... - rzuciła nagle, momentalnie poważniejąc na twarzy. Przeczesała przy tym falowane blond włosy, chcąc tym samym wzmocnić swoją argumentację. Postanowiła jednak nie gniewać się na Levi'ego z powodu wypowiedzianej przez niego nieścisłości, ponieważ w tym aktualnym momencie widziała w znajomości z nim więcej szans i potencjalnych pozytywów. Poza tym nazwał ją "Panią Ratajkowski". Mrużąc lekko oczy podeszła modelowo-wybiegowym krokiem do chłopaka kładąc mu dłoń na torsie. - Hmm... To gdzie chcesz zabrać na randkę swoją sławną modelkę? Bo wiesz, ja to myślałam, że najpierw pojeździmy trochę na tej Twojej maszynie... Myślisz, że dałoby radę ogarnąć z tego live'a w trakcie? To byłoby coś mega zajebistego, nie widziałam jeszcze takiego contentu, a Tobie też się to przyda żeby zwiększyć zasięgi c'nie? No właśnie... - Lena ponownie nie czekała na odpowiedź chłopaka, zamiast tego próbowała się zwyczajnie wtulić w jego ramiona, po to, aby uzyskać jego aprobatę i zgodę. Poza tym podświadomie czuła się bezpieczniej w pobliżu starszych od niej mężczyzn, więc w tym przypadku jej interesowność zainicjowała się w zupełnie naturalny sposób. - O koturny się nie martw, ja się urodziłam z koturnami na nogach, poza tym w moim modelingowym profilu to już zazwyczaj standard. Będziesz mi musiał tylko pomóc z tym kaskiem... W sensie jak to się zakłada... No i w sumie też pomóż mi wsiąść, bo ja już jechałam na motorze, ale zapomniałam... - słowa dziewczyny nie były do końca zgodne z prawdą. Lena całkiem dobrze radziła sobie w chodzeniu i tańczeniu w koturnach, to jednak wciąż zdarzało jej się zwyczajnie źle stąpnąć nóżką. Ponadto faktycznie miała kiedyś okazję przejechać się na motorze, ale było to już dość dawno, a dokładniej w wesołym miasteczku na karuzeli. - Ej, tylko bądź delikatny z tym hełmem... To znaczy kaskiem c'nie?
levi shelby
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kredka
sterowanie moją postacią, przemoc wobec dzieci i zwierząt
26 y/o
For good luck!
186 cm
rider || freestyle motocross
Awatar użytkownika
two heartbeats out of sync with one another
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uniósł brew, kiedy stwierdziła, że przecież już była sławną modelką. No dobra, okej. Nie zamierzał jej tego odbierać, szczególnie że mówiła do niego w taki sposob jakby sama była o tym święcie przekonana, a ta pewność siebie była według niego nawet całkiem urocza. - Dobra, dobra, wycofuję się z tego co powiedziałem - parsknął pod nosem, oddając jej telefon. - Nie wiedziałem, że mam do czynienia z celebrytką. - Przesunął po niej spojrzeniem, kiedy podeszła bliżej i położyła mu dłoń na torsie. Huh, zdecydowanie wiedziała jak zwrócić na siebie jego uwagę, a w momencie gdy zapytała, gdzie właściwie miał zamiar ją zabrać, wzruszył tylko ramionami. Nie miał w zwyczaju odkrywać wszystkich swoich kart tak od razu. - Jak ci powiem, to nie będzie żadnej niespodzianki, co nie? - uśmiechnął się pod nosem. - Po prostu mi zaufaj.

''Myślisz, że dałoby radę ogarnąć z tego live'a w trakcie?''

No w sumie... - a dałoby - odpowiedział tak o, po prostu, jakby nie było w tym absolutnie niczego dziwnego. Uwielbiał ryzyko, ale tez na bank upewni się, że będzie bezpieczna podczas jazdy. O siebie sie nie przejmował, ale kiedy w gre wchodziło bezpieczenstwo innych... już miał swoją nauczkę z przeszłości. - Tylko trzymaj się mnie drugą ręką i jak będę mocniej przyspieszał, to najlepiej schowaj telefon, bo nie będę go potem szukał po autostradzie. - parsknął śmiechem. Sam pomysł nie wydawał mu się nawet szczególnie głupi. Domyślał sie, że zależało jej na widzach i większym zasięgu, a to chyba będzie w stanie jej pomóc osiągnąc.

Czując jak wtuliła się w niego, objął ją na moment w pasie, zanim znowu spojrzał na jej buty. - W koturnach od urodzenia? - powtórzył, unosząc brew. - cholera, twoja matka musiała mieć ciężki poród XD - odwrocił się by podejść po kask, sięgnął go, zawrócił i stanął przed nią. - Dawaj te blond główke - Ostrożnie wsunął jej kask, poprawiając go tak, żeby za bardzo nie zahaczyć o włosy, po czym zapiął pasek pod jej brodą. - Nie ruszaj się, bo jeszcze serio zrujnuje twoj look i będę słuchał o tym cały wieczór - mruknął rozbawiony. Słysząc, że kiedyś już jechała na motorze, ale zapomniała jak się wsiada, zatrzymał na niej wzrok. - Jak można zapomnieć, jak się wsiada na motor? - zapytał z niedowierzaniem. - Dobra, nieważne, nawet nie chcę wiedzieć. - no halo, bylo to dla niego absurdalne!!! No, ale nic, upewnił się, że bedzie miała wsparcie i pomógł jej usiąść, asekurując ją przy tych cholernych koturnach, żeby przypadkiem nie wyrąbała się jeszcze zanim ruszą. - Nogi tutaj - wskazał podnóżki. - Jak będę skręcał, po prostu ruszaj się razem ze mną. Nie próbuj robić niczego na odwrót, bo wtedy oboje będziemy mieli problem. - sam usiadł przed nią i odpalił silnik. - No i trzymaj się mocno - rzucił przez ramię. - Szczególnie jak będziesz nagrywać. - uśmiechnął się pod nosem. - ready? Bo drugi raz nie będę tłumaczył.

lenia
19 y/o
For good luck!
170 cm
przyszła top modelka/aktorka/celebrytka media społecznościowe
Awatar użytkownika
𝓖𝓸 𝓱𝓪𝓻𝓭 𝓸𝓻 𝓰𝓸 𝓱𝓸𝓶𝓮!

𝓢𝓱𝓲𝓷𝓮 𝓫𝓻𝓲𝓰𝓱𝓽 𝓵𝓲𝓴𝓮 𝓪 𝓭𝓲𝓪𝓶𝓸𝓷𝓭!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjiw 3. osobie
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#5 Lenie nawet spodobała się ta wzmianka o niespodziance i zaufaniu. Podświadomie kręcili ją starsi od niej mężczyźni, nie tylko ze względu na domniemany status materialny oraz wpływy, ale także poczucie, że może zrzucić na nich znaczącą część odpowiedzialności za organizowanie różnorakich atrakcji. Dzięki temu, ona sama mogła mieć więcej czasu na własne rozkminy i koncepcje planowania kariery. Kiedy w końcu odkleiła się od Levi'ego dała sobie nałożyć na głowę kask. Westchnęła przy tym kilka razy, teatralnie unosząc podbródek. W zasadzie sama nie wiedziała co chciała w ten sposób zademonstrować, ale jakoś tak wyszło. - Moja matka to w ogóle ma ciężki charakter i jeszcze cięższy umysł. Totalnie nie ogarnia, że świat ciągle się zmienia, co rusz pojawiają się nowe trendy, virale, tik-toki, no i trzeba być na bieżąco. A już totalnie, totalnie nie rozumie moich aspiracji... Zresztą, nie ma o czym gadać, oni i tak są nikim... - rzuciła dosyć beztrosko i z uśmiechem, mając na myśli obydwoje swoich rodziców. Wspominanie ich nie było dla dziewczyny wielkim problemem, to jednak ze względu na coraz mniejszy szacunek, nie chciała poświęcać im zbyt wiele uwagi. Zwłaszcza, w obecnych randkowych okolicznościach.
- No okej wczepię się w Ciebie i będziemy połączeni jak WiFi... - odparła z uśmiechem i roześmiała się, chcąc zaimponować chłopakowi błyskotliwym porównaniem. Szczerze rozczuliły ją te wszystkie udzielane wskazówki, a jednocześnie podobało jej się, że Levi dba o jej komfort oraz bezpieczeństwo. Nie wyczuła w tym żadnej powierzchowności, czy przesady. Beztroska wesołość nie trwała jednak w tym przypadku długo, ponieważ kiedy tylko Lena klapnęła okrakiem na tylnym siedzisku zdała sobie sprawę, że jej krótka spódniczka odsłania przednie rejony ud. Dziewczyna westchnęła wybałuszając oczy jakby zaskoczona zaistniałą sytuacją i odruchowo pochyliła się do przodu, tym razem wypinając tyłek na siedzeniu. Z tej strony materiał spódniczki ciasno opinał całość, ale również uniósł się nieco, odsłaniając fragment różowych, koronkowych stringów z falbankami. Lena nie zwróciła na to uwagi, nie zdając sobie na tym etapie sprawy z wymienionego faktu. Jej umysł zaprzątała już inna rozkmina. - Hej Kochani! Mam dziś dla was coś absolutnie wyjątkowego, niepowtarzalnego i mega kreatywnego! Jestem dziś na randce z jednym z absolutnie topowych motocyklistów i zawodników rajdowych w jednym, moim przyjacielem, a kto wie czy nie kimś więcej... Levi'm... I właśnie Levi zabiera mnie, a dzięki mnie ja zabieram Was na totalnie ekskluzywną przejażdżkę tym luksusowym motorem po ulicach naszego miasta! Tak dokładnie, wszystko to wśród blackoutu. Mega ekscytujące c'nie? Zostańcie ze mną... To znaczy z nami! - dziewczyna nieomal na poczekaniu wyrecytowała zgrabnie pompatyczną formułkę do ekranu smartfona, stuknęła kilka razy w ekran zamieszczając relację w mediach społecznościowych, a następnie wróciła uwagą do mężczyzny. - Dobra, przekonałeś mnie. Zamiast lajwa, ogarnę z tego kilka relek. To nawet lepiej, bo ilościowo więcej materiału, wygodniej, no i będzie ciąg na wyświetlenia... Zresztą, nieważne potem Ci wytłumaczę c'nie? - Lena nie zamierzała tłumaczyć Levi'emu swojego toku myślenia w zakresie strategii działalności w mediach społecznościowych. Zbyt wiele miała na głowie żeby w ogóle o tym pamiętać, a poza tym do jej umysłu już wpychała się narastająca ekscytacja chwili, połączona ze zwyczajnym strachem przed jazdą na motorze wśród ciemniejących ulic miasta. Kiedy tylko chłopak wsiadł na motor przesunęła się tyłkiem po tylnym siedzisku przylegając do Levi'ego najbliżej jak to było możliwe. Ponadto lewą ręką objęła go mocno w pasie. - Okej, już możesz... - rzuciła krótko, mimowolnie zamykając oczy.
levi shelby
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kredka
sterowanie moją postacią, przemoc wobec dzieci i zwierząt
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Greektown”