ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
184 cm
Zawodowy udawany zapaśnik Ring
Awatar użytkownika
Wrestling jest prawdziwy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiWre/stling
typ narracjiTyp ognisty
czas narracjiDobry
postać
autor

Outfit

Zjeżdżając z powrotem do rodzinnego Toronto za nic w świecie nie spodziewał się, że przyjdzie mu za życia przeżyć blackout. Koncepcja wszechobecnej ciemnicy, zamieszek, morderstw, kradzieży i wykupienia całego zapasu papieru toaletowego była dla niego czymś tak odległym, że nigdy nie brał na poważnie jakichkolwiek zaleceń służb. Pamiętał covidowego zajoba i to, co wyczyniało się na całym świecie wtedy, jednak ciężko było to porównać do obecnej sytuacji.
Pomysł odwiedzenia Laury pojawił się dość spontanicznie. Po pierwsze dlatego, że trochę się za nią stęsknił, czego na pewno otwarcie nie przyzna. Po drugie dlatego, że chciał przekonać się, czy wszystko z nią w porządku. Ubrał się więc w coś ciepłego i ruszył kilka ulic dalej z nadzieją, że zastanie Borgię w mieszkaniu oraz że przy okazji nie dostanie kosy od jakiegoś idioty, który korzysta z wszechobecnego chaosu.
Droga minęła mu dość szybko, bo daleko do brunetki nie miał. Wszedł do klatki, której drzwi były uchylone (swoją drogą, bardzo bezpiecznie) i zawędrował do góry na piętro, na którym znajdowało się mieszkanie Laury. Kiedy znalazł się pod drzwiami, zapukał kilka razy, a następnie odezwał się, by dziewczyna natychmiast go rozpoznała. Nie miała co bowiem liczyć na to, że zobaczy go w tej ciemności zerkając przez judasza.
Gdy otworzyła mu drzwi, Drake uśmiechnął się lekko, widząc porozpalane dziesiątki świeczek, które dawały jako takie oświetlenie pomieszczeniom wewnątrz. Widok bezpiecznej Laury jednak był dużo bardziej istotniejszy i dlatego też, zanim odezwała się do niego jakimkolwiek słowem, wprosił się do środka i od razu objął ją. Mocno i zdecydowanie, by nie miała wątpliwości, że stoi przed nią Drake Daniels.
Puścił ją dopiero po kilku chwilach.
- Cześć, niunia - zwrócił się do Laury w charakterystyczny dla siebie sposób, po czym zamknął za nimi drzwi, nie licząc się z tym, że przecież jego obecność może być niepożądana tutaj. - Stęskniłaś się? - rzucił pewnie, z domieszką arogancji w głosie, co nie było niczym nowym w wykonaniu wrestlera.
Szybko zlustrował ją swoim spojrzeniem i uniósł lekko brew w geście podziwu. Borgia jak zwykle miała wszystko na miejscu, a ręce Drake aż same rwały się do tego, by przypomnieć sobie jędrność jej pośladków. Miała w końcu najlepszy tyłek na wschód od Pecos, a Daniels miał to szczęście, że miał unlimited pass na macanie go. Przynajmniej przez jakiś czas.
- Chwilę jestem w mieście i taki szajs się odpierdala - zachichotał cicho, chcąc rozładować nieco atmosfery tym niekoniecznie taktownym żartem. - Mam nadzieję, że nic ci nie jest - powiedział już całkiem poważniej i zbliżył się do niej na odległość raptem kilku centymetrów. - Zresztą... - zrobił krótką pauzę. - Sam sprawdzę - dokończył i nachylił się, by ją pocałować. Tak po prostu.

Laura Borgia
25 y/o
For good luck!
154 cm
rezydentka anestezjologii pomagająca ojcu w bieznesie
Awatar użytkownika
i've always been the hunter, nothing on my tail
but there was something in you i knew could make that change
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie planowała dzisiaj gości. W zasadzie – nawet cieszyła się z samotności w mieszkaniu oświetlonym całą masą świeczek porozstawianych na każdej możliwej powierzchni, pachnącym tymi właśnie świeczkami, a więc całą mieszanką jesienno-korzennych nut, z którego zrobiła sobie swój własny mały azyl w ciągu tych paru ostatnich dni. Blackout oczywiście był tragedią, ale dla kogoś, kto cenił sobie swoje własne towarzystwo, miał całą masę roboty i jeszcze więcej książek do nadrobienia, a przede wszystkim był wychowywany w domu, gdzie nie potrzeba było elektroniki, żeby zająć się sobą, całkowity paraliż miasta wydawał się nawet czymś w rodzaju światełka nadziei. Na zwolnienie, na odcięcie się od uzależniających social mediów, na zaczerpnięcie powietrza, na nudę, która rozwijała kreatywność. Na skupienie się na tym magicznym quality time, o którym trąbiła każda rolka od internetowych coachów samoświadomości i samorealizacji.
W każdym razie Laura, której nadmiar pracy ostatnio zaczął mocno ciążyć, uznała, że blackout ostatecznie nie jest taki koszmarny. Miała świeczki, miała swoje książki, miała całą szafkę makaronów i akurat świeżo zrobione spaghetti aglio e olio z krewetkami i pomidorami. Najprostsze, najszybsze, zdecydowanie najsmaczniejsze, co dało się zrobić w sytuacji, gdy półki sklepowe świeciły pustkami, a dostawy jedzenia były albo utrudnione albo kompletnie wstrzymane. Z The Damnation Game Barkera w ręce, Laura już miała siadać do stołu, kiedy usłyszała pukanie. Oczywiście, że pierwszą myślą było, że jakiś osiedlowy kretyn albo robił sobie jaja albo próbował szczęścia w rozboju. Drugą – sąsiedzi. I z takim przeświadczeniem odłożyła książkę i poszła otworzyć drzwi, gotowa służyć pomocą w pożyczeniu szklanki cukru lub mąki, nawet jeśli fakt był faktem, że swoich sąsiadów ledwo kojarzyła.
Poza jednym, który mieszkał kawałek dalej.
I, który, jak się szybko okazało, był właśnie tym, który pukał.
Powiedzieć, że ją zaskoczył, to nie powiedzieć nic – dlatego w pierwszej chwili jedynie cofnęła się w głąb mieszkania, a potem nic nie odpowiedziała, kiedy się przywitał. Uśmiechnęła się za to, trawiąc sytuację i fakt, że naprawdę tu był, a nie jako jakaś abstrakcja wypluta przez stęskniony umysł.
– Może? – Bo przecież też nie mogła się wprost przyznać, że trochę jednak tak.
Kiedy jego wzrok przesuwał się po niej, ona zrobiła dokładnie to samo, przyglądając mu się od góry do dołu i z powrotem do góry, by na dłużej zatrzymać się najpierw na jego ustach, potem na jego oczach. Miał szczęście, że był przystojny. Miał jeszcze większe szczęście, że poza dobrymi rysami twarzy, miał też poczucie humoru. I że nie tracił czasu, choć, co prawda, tym razem planowała coś odpowiedzieć.
– Sprawdź – rzuciła jedynie – bo na więcej nie dał jej sposobności – już prosto w jego usta, niemal szeptem. To czy usłyszał, to czy zrozumiał w zasadzie nie miało większego znaczenia. Znaczenie straciło też zrobione jedzenie, przerwana lektura i fakt, że ten dzień miał być całkowicie jej. Oto bowiem z Danielsem w bliskim towarzystwie, ta cała wcześniejsza samotność wydała jej się nagle wyjątkowo irytująca. Laura pozwoliła, żeby rozpięty sweter zsunął się z jej ramion i jeśli nie zatrzymał go Drake, to materiał poleciał dalej, a ona wyślizgnęła z niego ręce i już nie zwracała na niego uwagi, jak tylko wylądował gdzieś pod jej nogami. Zwróciła za to całą swoją uwagę na to, co działo się przed nią – uniosła dłonie i przesunęła nimi od łokci Danielsa w górę, a potem przez barki i ku jego szyi, gdzie zaczepiła cienką skórę pojedynczym przesunięciem paznokciami. Znowu się uśmiechnęła, co już musiał poczuć na własnych wargach, w które zresztą wpiła się znacznie bardziej zachłannie, zaraz dolną zasysając między zęby i przygryzając nieznacznie. Odsunęła się z wolna, tylko odrobinę, dopiero teraz ją wypuszczając, spojrzeniem znowu odnajdując jego oczy.
– I jaki werdykt? – Nim jednak zdążył odpowiedzieć, Borgia z powrotem była blisko. Przesunęła językiem po ewentualnie obolałym miejscu i znowu go pocałowała, obejmując go przy tym wokół szyi, przyciągając na – do – siebie bardziej, mocniej. Tak po prostu.

Drake Daniels
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
katastrofa
miliona akapitów o niczym
33 y/o
For good luck!
184 cm
Zawodowy udawany zapaśnik Ring
Awatar użytkownika
Wrestling jest prawdziwy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiWre/stling
typ narracjiTyp ognisty
czas narracjiDobry
postać
autor

Ta strona Laury nie była dla niego obca, bo dziewczyna wielokrotnie wspominała mu już, że jest raczej domatorką i sto razy bardziej woli książkę od hucznej imprezy. Co nie znaczyło z kolei, że i takie jej się nie zdarzały, no bo w końcu gdyby nie jeden z afterków po gali wrestlingu, nigdy by pewnie na siebie nie trafili. Zobaczenie zatem Borgii w jej czterech ścianach, nie było tylko pożądane, ale też spodziewane.
Kiedy usłyszał jej ton pełen wątpliwości, a jednocześnie zostawiający mu pewną furtkę, nie potrzeba mu było więcej. Laura wzbudzała w nim od samego początku takie żądze i instynkty, o które sam by się nie podejrzewał. Jeszcze do niedawna była dla niego jedną z wielu fanek, które chciały się z nim przespać. A dzisiaj? Dzisiaj Borgia była kobietą, która ślady po paznokciach zostawiała mu na plecach częściej, niż jakikolwiek drut kolczasty czy inny ostry przedmiot podczas dziesiątki walk w stypulacjach typu hardcore.
Pocałunek, który zainicjował Daniels był intensywny, ale nie porywczy. Bardziej miał na celu wybadanie sytuacji oraz zaznaczenie, że mężczyzna przyszedł tu po swoje. Gdy więc został odwzajemniony, a dłonie brunetki zaczęły błądzić po jego ciele, poczuł wewnętrzną satysfakcję, jak gdyby wygrał właśnie bardzo wymagające starcie.
Sweter kobiety leżał już na podłodze, tak samo jak i jego kurtka, którą zrzucił z siebie pod wpływem impulsu. Gdy zassała i przygryzła jego dolną wargę, przeszedł go dreszcz. Ten charakterystyczny dreszcz, który towarzyszył mu niemal zawsze, gdy ich spotkania nabierały intensywności. Żadna inna nie potrafiła przebudzić w nim tego, co Laura robiła niemal na zawołanie. Ta relacja była uzależniająca i również dzięki temu, był podczas blackoutu u niej, a nie u kogokolwiek innego.
Kiedy się odsunęła, przygryzł dolną wargę dokładnie w tym miejscu, w którym przed chwilą ona to robiła. Zaraz jednak wyprostował się i westchnął cicho. I już miał zamiar rzucić jakimś zawadiackim, aroganckim albo zgrywusowym tekstem, ale nie było mu to dane. Poczuł znów jej język na swoich ustach, a następnie poddał się kolejnemu pocałunkowi, który tym razem ona zainicjowała. Dłonie Drake powędrowały natychmiast na jej pośladki, które ścisnął tak mocno, że brunetka bardzo szybko zrozumiała, jak bardzo za tym tęsknił. Zaraz po tym geście uniósł ją ku górze, wymuszając owinięcie go nogami w pasie. Dzięki temu teraz to ona przez moment mogła całować go z wyższej pozycji, a on musiał zadzierać głowę.
Przeszli tak kilka kroków, nie przerywając choćby na sekundę pocałunku i nagle runęli na kanapę. Ruch był gwałtowny, ale kontrolowany cały czas przez Danielsa, toteż już po chwili Borgia czuła pod plecami miękkość jednego z domowych mebli.
Będąc cały czas nachylonym, wrestler odsunął się na niewielką odległość i uśmiechnął pewnie.
- Sprawdziłem co u ciebie, więc na mnie już pora - rzekł spokojnie i bez cienia rozbawienia, jak gdyby faktycznie taki był plan. Zależało mu jednak na czymś zupełnie innym. Chciał zostać zatrzymanym i chciał usłyszeć to od niej. Chciał czuć się tak pożądany, że wystarczyła jej tylko chwila, by uzależnić się od jego obecności. Tak jak jemu wystarczyła, ilekroć widywali się u niego w hotelach, po galach czy na innych spotkaniach, które zintensyfikowały się przez ostatnie miesiące.
Drake znów przygryzł dolną wargę, tym razem przypominając sobie wiele razy, gdy leżała pod nim w trakcie seksu. Bardzo lubił tę perspektywę. Ale tą w odwróconych rolach także. Zwłaszcza gdy nie miała na sobie żadnych ubrań i mógł podziwiać ją niczym Gomez Morticię Addams.

Laura Borgia
ODPOWIEDZ

Wróć do „#47”