24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korn westchnął cicho, aby nie usłyszał Blais, ponieważ chciałby o takiej porze wypić trochę alkoholu, ale nie chciał zrobić jakiegoś durnego wyskoku w takim dniu, gdy przyjechał na odpoczynek. Z drugiej strony wiedział, że mógł liczyć na jego pomoc na dobre i na złe. Korn nigdy nie opuścił Damiena w potrzebie, bo byłby wtedy cholernym dupkiem. Wzrokiem spoglądał niebezpośrednio na Damiena, zastanawiając się, jak faktycznie zbliżyć się, żeby pokazać swoje uczucia, ale miał wrażenie, że mógłby to popsuć, a nie chciałby stracić go na zawsze. Gdy usłyszał słowa o spaniu na podłodze, zrobił wtedy minę małego i słodkiego psiaka, prawie pokrzywdzonego.

- No weź, może jestem żywiołowy, ale nie oznacza to, że ja kopię czy gryzę - odpowiedział z uroczą minką do Damiena. W takiej chwili zaczął się zastanawiać, co on faktycznie wyprawiał, czemu wystawiał takie dziwne gesty w kierunku Blaisa. Jednak faktycznie uczucia zaczęły się nasilać, ale starał się to przy nim ukrywać. Miał nadzieję, że nie zauważy po jego gestach dziwnego zachowania w tej chwili. Lertprasert został niespodziewanie dotknięty przez palec rozmówcy, wtedy poczuł przyspieszenie swojego serca, jakby miał zaraz je wypluć. W takiej sytuacji rumieńce na policzkach bardzo się zaczerwieniły i odwrócił twarz w innym kierunku. Musiał szybko zmienić pozycję stania, bo zaczęły mu się robić kolana z waty i straciłby równowagę. Wtedy byłby niefortunny wypadek, który skutkowałby krótkim pocałunkiem, ale na całe szczęście nie doszło raczej do tego, bo zdążył się wyprostować. Po powróceniu do tematu picia usłyszał o swoim niewypale.
- No tak, przypomniałeś mi ten dzień, jak nawaliłem się nawet tym jednym mocnym drinkiem. Wtedy wlazłem na stół i zacząłem wyć prawie do księżyca, śpiewając swój ulubiony utwór - odpowiedział, śmiejąc się przy tym. Nie miał zamiaru tego powtarzać, nigdy w życiu, nie przy tylu ludziach w klubie. To był jakiś koszmar, a jeszcze wywleczenie Korna przez Damiena to był już koszmar senny i najlepiej, gdyby był tylko tym koszmarem, z którego mógłby się obudzić. Po nakarmieniu Damiena zaśmiał się przy nim, widząc, jak zjadł zrobiony deser, i wtedy usłyszał zabawną reakcję Damiena.
- Nie ma za co - odpowiedział spokojnym, jak i nadal ubawionym głosem. - Hmm... dobrze, to jak będziemy mieli naładowane telefony, wtedy możemy wyjść na świeże powietrze i zorientować się, gdzie dokładnie jesteśmy - odpowiedział, widząc, jak Damien grzebał w rzeczach za ładowarką do telefonu.

Damien Blais
25 y/o
For good luck!
180 cm
student medycyny nie pracuje
Awatar użytkownika
The pain only begins when our whole heart aches and we feel as though we’re about to die from it, and to make matters worse, we can’t tell anyone our secret
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Damien bywa mendą i często sobie żartuje lub robi na złość, jednak nie jest okrutnym człowiekiem i nie zostawiłby swoich bliskich w potrzebie, a Korn należy właśnie to takich osób. oboje wiedzą na co mogą sobie pozwolić w swoim towarzystwie i po prostu sobie ufają, choć od jakiegoś czasu u Damiena z tym jest ciężko, przez to co ojciec zrobił. Co prawda Korn nigdy nie dal mu żadnego powodu do tego, aby chłopak w niego wątpił. Nie o to chodzi, kiedy dzieje się coś takiego to człowiek zastanawia się nad wieloma rzeczami, które nigdy wcześniej nie przyszłyby mu na myśl. Nie spodziewał się, że ojciec jest takim świrem i miał dwie rodziny równocześnie od wielu lat. Dla niego był dobry, a dla jego siostry wręcz przeciwnie. Nadal do niego nie dociera, że ma starszą siostrę. To jest pokręcone i nie wiedział jak to ma ogarnąć, bo niecodziennie człowiek dowiaduje się czegoś o swoim ojcu i to jeszcze takich strasznych rzeczy. ma mętlik w głowie i to między innymi dlatego zgodził się na wyjazd z Kornem. Chce odpocząć od tego wszystkiego, zmienić otoczenie i oczyścić myśli, które pędzą z prędkością światła.
- Jesteś drobny, ale siły masz za dwóch. Czasem nie wiem czego mam się po tobie spodziewać - zaśmiał się po raz kolejny. Damien nie jest ślepy i pewne rzeczy widział, jednak nie chciał się nad tym zastanawiać. On nie jest gotowy jak na razie na coś więcej, a dodatkowo wszystko pogorszył fakt o tym jakim okropnym człowiekiem jest jego ojciec. W Damienie coś się zmieniło, a może i nawet umarło? Chociaż to może za mocne słowa, jednak jedno jest pewne – sporo się zmieniło.
Uśmiechnął się do Korna i tak po prostu wciągnął go na swoje kolana, oplatając jedną rękę wokół jego pleców, aby nie stracił równowagi.
- Teraz mi nie uciekniesz z deserem - powiedział jak gdyby nigdy nic. - No właśnie, więc nie mów mi, że po jednym cię nie odcina, nie chce powtórki z rozrywki i uciszaniu w tobie tego wewnętrznego wilka - skrzywił się. Cóż, nie każdy powinien pić alkohol, bo niektórzy zmieniają się w Jacoba Blacka.
- Możemy, ale to za chwile - zarządził się ruszając się z miejsca i nie pozwalając na to Kornowi. Pewnie nie powinien tak robić, ale chyba potrzebował czegoś na kształt ciepłą drugiego człowieka, bo ze wszystkim jest totalnie sam.

Phakorn Lertprasert
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
24 y/o
For good luck!
176 cm
Student Literatury / Pisarz Powieści BL - freelancer
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korn zastanawiał się, trzymając w rękach deser, aby go nie zrzucić, a do stolika było nieco daleko, żeby go bezpiecznie położyć, dlatego musiał trzymać go pewnie. Obserwował Damiena, który wędrował, jakby był nieobecny, ale jednak miał podzielną uwagę, po usłyszeniu wypowiedzi. Wtedy kaszlnął, aby nie zaczerwienić się ponownie.
- Wiesz, pozory niestety mylą, bo znajomi myśleli, że taki drobny to nie ma żadnej siły - odpowiedział spokojnym głosem, gdy przypomniał sobie, jak wyrwał klamkę od kabiny w męskiej łazience. Nie wspominał tego dobrze ze względu na gapiów, którzy pozostawili go samego, zamiast pomóc mu odblokować te durne drzwi. - No bez przesady... - westchnął cicho, słysząc jego śmiech. Wtedy uzmysłowił sobie, czy przypadkiem Damien nie zauważył uczuć, jakimi darzył go Lert. Z drugiej strony nie zamierzał zmuszać go do głębszych relacji, bo wszystko powinno przyjść naturalnie, bez pośpiechu. Gdy chciał odwrócić się w kierunku stolika, usłyszał jego wypowiedź, a wtedy, ku zaskoczeniu, został porwany i musiał szybko zareagować, aby nałożony deser nie spadł na podłogę. Niestety, nie udało mu się zachować powagi, ponieważ ku jego zaskoczeniu wylądował na jego kolanach.
- Hmm... niech zgadnę, czyżbyś chciał znowu być nakarmiony kolejną porcją deseru? - spytał nieco zaskoczony, mając piekielny plan, ale wolał na razie wstrzymać się ze swoimi wyobrażeniami.
- Nahhh... jeszcze tego wilka nie widziałeś, tamto to był krótki wybryk natury - odpowiedział z uśmiechem na twarzy, dogryzając mu w odpowiedzi na jego słowa. Miał wrażenie, że Damienowi zachciało się przytulania, więc postanowił mu na to pozwolić w takiej wyjątkowej sytuacji. Lert go nie odepchnął, zatem mógł dogryźć mu ponownie. - Niech zgadnę, służę ci teraz za poduszkę? - spytał z uśmiechem na twarzy.


Damien Blais
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”