ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
184 cm
Zawodowy udawany zapaśnik Ring
Awatar użytkownika
Wrestling jest prawdziwy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiWre/stling
typ narracjiTyp ognisty
czas narracjiDobry
postać
autor

Outfit

Drake właśnie przyleciał do Toronto po kilku miesiącach nieobecności. Przez ostatnie tygodnie występował dla kilku federacji indie, dzięki czemu poza utrzymaniem formy nie musiał też martwić się o swoje dochody. Dziś wcale nie było inaczej, bo w dalszym ciągu znajdował się pod krótkoterminowym kontraktem Maple Leaf Pro Wrestling i tym razem przyszło mu występować właśnie w Toronto. I choć dobrze współpracowało mu się z tą federacją, tak w dalszym ciągu zastanawiał się nad wyborem dwóch opcji: oferty od AEW bądź TNA, które miał na stole już od tygodni. Nie potrafił jednak podjąć decyzji co do tego, ponieważ... powoli zaczynało go męczyć życie w ciągłych rozjazdach.
Sam nie wiedział, dlaczego wybrał się akurat do Elowen. Choć w przeszłości łączyło ich dość sporo, tak ostatnie lata wyraźnie ich od siebie oddaliły. Ona szukała stabilizacji i partnera, z którym mogłaby tworzyć rodzinę, on zaś będąc ciągle w trasie mógł zapewnić jej tylko chwilę uciech i choć deklarował jej, że sam też chciałby z nią być, ostatecznie kończyło się tylko na krótkich okresach razem. Mimo to postanowił ją odwiedzić, nie mając tak naprawdę nikogo innego, z kim mógłby pogadać.
Nie zapowiedział swojej wizyty, mając nadzieję, że zaskoczona jego przybyciem, nie odmówi mu tych kilku minut rozmowy. Podjechał więc taksówką pod jej dom, ale zanim podszedł do drzwi i zapukał, najpierw zobaczył, jak wygląda. Prezentował się względnie dobrze, więc pozostało mu jedynie stanąć twarzą w twarz z kobietą, która może zareagować na niego w milion różnych sposobów.
Zadzwonił dzwonkiem, a gdy po chwili w drzwiach pojawiła się Grosvenor, Drake od razu uśmiechnął się lekko, a zarazem bardzo pewnie i z tą charakterystyczną "bajerą", na którą swego czasu poleciała i ona.
- Mam jakieś szanse u ciebie, czy lepiej się wycofać, żeby wyjść z twarzą? - zachichotał lekko, żartując z nią w oczywisty sposób.
Zaproszony do środka wszedł i rozejrzał się, przypominając sobie dom, w którym od czasu do czasu bywał.
- Nadal masz tu ładnie - przyznał i powędrował za nią do salonu, w którym brunetka najczęściej przyjmowała swoich gości.
Usiadł na kanapie i rozsiadł się wygodnie, zapominając na moment o tym, że tak na dobrą sprawę nie rozmawiali ze sobą od miesięcy. Drake czuł się tak swobodnie, jakby ostatni raz wymienili kilka zdań jeszcze wczoraj.
- Świetnie wyglądasz, Eli - rzucił z pewnością w głosie oraz niemal szarmanckim uśmiechem, zwracając się do niej charakterystycznym zdrobnieniem, którego używał zawsze wobec niej. Po prostu któregoś razu tak się do niej zwrócił i już tak zostało.
Od razu też zlustrował ją swym spojrzeniem, będąc jak zwykle zachwyconym jej urodą, wdziękiem oraz uśmiechem, wobec którego nie można było przejść obojętnie.

Elowen Grosvenor
36 y/o
For good luck!
166 cm
🕵🏻‍♀reporterka, dziennikarka śledcza w cbc toronto
Awatar użytkownika
Kobieta po przejściach, która na nowo próbuje poukładać sobie życie, po śmierci swojego syna i rozpadzie małżeństwa. Cały swój czas poświęca dziennikarskim śledztwom, które mają przybliżyć ją do prawdy. Obsesyjnie chce ukarać mordercę swojego dziecka.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#04 - You don't have to see the
whole staircase, just take the first step
Drake Daniels


Lowie spędzał kolejne dni w pracy, próbując zastąpić pustkę którą w sobie miała. Skupiała się na własnej pracy, na tym co było dla niej jakże istotne ale pozwalało jej na odrobinę kontroli. Straciła ją i w jakimś sensie poszukiwała tego co było dla niej jak ciągły zastrzyk adrenaliny. Każdy dzień był inny, każdy przypadek przynosił nowe doświadczenia ale i chwile w których była całkowicie bezbronna, nie zawsze mogła przecież pomóc. Wytrwałość to na pewno jedna z jej mocniejszych cech, która była tak potrzebna. Niezbędna. Cieszyć się tym co było przecież istotne w naszym życiu, tworzenie tych możliwości była dla niej w jakimś sensie priorytetem, o którym nie musiała sobie przypominać.
W tej chwili nie myślała o pracy, o tym że powinna zapomnieć o tym co działo się poza jej pracą. Teraz skupiała się na nim, na mężczyźnie, który powinien nie pojawiać się w jej życiu. Nie teraz, nie w momencie kiedy każde wspomnienie było dla niej tak żywe i tak pełne emocji. Nie chciała być kimś, kto nie kieruje się nimi w swoim życiu ale przecież ostatnio czuła, że to właśnie ją przytłacza. Ciągle coś zatrzymywała ją przed tym by zrobiła wreszcie krok do przodu. Przestała myśleć o przeszłości, nawet jeśli przynosiła ona ukojenie. Przecież łączyło ich coś, co w pewnym momencie było na tyle silne by przetrwać początkowe perturbacje.
Nie chciała w swoim życiu dopuszczać osoby, które miałyby w jakikolwiek skomplikować to co już i tak było pogmatwane. Niepewne. Obawa przed tym, że jest zbyt słaba i nie gotowa. OOczywiście że nie myślała o niczym poważnym. Raczej było to dalekie od tego czego teraz pragnęła. Można wręcz uznać, że już nie chciała pakować się w srały związek. Szczególnie po swoim rozwodzie. Przeżywała to przecież po dzień dzisiejszy. Wiele by dała by jej życie wróciło do tego co przed wypadkiem i rozstaniem z mężem. Niestety tak się nie dało. Wcale nir myślała o gościach, o tym by zapraszać do siebie kogokolwiek. Raczej chciała być sama. Uporać się ze wszystkim na własnych warunkach. Pewnie, że nie zawsze się tak dało.
Wreszcie podniosła swoje cztery litery i ruszyła w kierunku drzwi wejściowych. Zaskoczona pojawieniem się właśnie jego przez chwilę trzymała go w niepewności i w progu.
- Nie spodziewałam się ciebie ... tutaj - wpatrywała się w niego jeszcze przez chwilę, kiedy wchodził do środka. Wciąż nie mogła uwierzyć, że wchodzi jak do siebie. Choć znała go już od jakiegoś czasu. Mogła się spodziewać jak będzie się zachowywał. Mogła jedynie roześmiać się w duchu i po prostu zapomnieć o tym, że w jakikolwiek sposób zmieni jego sposób bycia.
- W czym chcesz mieć u mnie szanse? - spytała kiedy wreszcie zrozumiała co mogło być powodem jego niezapowiedzianej wizyty - wiesz, że teraz to nie najlepszy moment. Tak naprawdę sama nie wiem czego chcę - westchnęła, choć jej wyraz twarzy mógł mówić całkiem co innego. Może to, że w pewnym sensie tęskniła za bliskością i chciała tego. Bardziej niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Znała to spojrzenie. Widziała je już kilkukrotnie a na pewno słyszała te jego komplementy już nie raz.
- Napijesz się czegoś, skoro już tutaj jesteś? - zapytała obserwując go na razie z pewnej odległości. Nie dlatego, że się go obawiała. Zwyczajnie, nie wiedziała jeszcze jak może potoczyć się to spotkanie.
papryczka
ludzie mym triggerem, wszechobecna dwulicowość
33 y/o
For good luck!
184 cm
Zawodowy udawany zapaśnik Ring
Awatar użytkownika
Wrestling jest prawdziwy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiWre/stling
typ narracjiTyp ognisty
czas narracjiDobry
postać
autor

Życie prywatne Elowen było dla niego pewną tajemnicą. Prawdę powiedziawszy, Drake nie interesował się nią za bardzo poza okresami, w których udawali, że są razem, wszak normalnym związkiem tego nazwać nie można było. Nie wiedział zatem, w jakim blondynka jest stanie i że jego wizyta może nie być pożądana przez nią. Inną sprawą było natomiast to, że gdyby wiedział, to pewnie wpadłby na pomysł przyjechania i pocieszenia jej.
Nie dziwiło go zaskoczenie Grosvenor, bo przecież nie zapowiadał swojego przyjazdu. Był tutaj raptem kilka dni i tak na dobrą sprawę nie planował żadnych odwiedzin. Zwykły impuls pokierował nim w tym momencie i tak oto znalazł się w jej mieszkaniu, zachwycony jej urodą oraz zadowolony tym, że w ogóle go wpuściła.
- W czymkolwiek - przyznał, wzruszając lekko ramionami.
Nie liczył na to, że rzuci się na niego utęskniona i obsypie go setkami pocałunków. Nie liczył nawet na miłe przyjęcie, a mimo to, Elowen wykazywała się klasą i pewnym dystansem do ich przeszłości, dzięki czemu mogli w ogóle normalnie porozmawiać.
- Nie wiesz, czy nie chcesz powiedzieć? To różnica - choć ich relacja była specyficzna, to Drake potrafił czasem odczytać coś poprawnie z jej twarzy i tym razem nie było inaczej. Widział po niej to zwątpienie, które mówiło, że chciała coś dopowiedzieć bądź rozwinąć odpowiedź, jednak z jakiegoś powodu wstrzymała się.
Daniels chciał zbliżyć się do niej, jednak widząc jej postawę, zrezygnował z tego pomysłu. Ograniczył się jedynie do lekkiego przechylenia głowy.
- Bardzo chętnie - przyznał, po czym usiadł wygodnie na kanapie w salonie, dając jej czas na to, by przyniosła mu coś. Wiedziała, co Drake lubi, więc nie obawiał się o to, że przyniesie mu coś złego. Nie nastawiał się na nic, więc nie zaskoczy go ani woda, ani jakiś słodki napój gazowany lub nie, ani drink, których też przecież kilka w tym domu wypił swego czasu.
Kiedy Elowen wróciła do pokoju, zachęcił ją do tego, by usiadła obok niego na kanapie.
- Wyglądasz na strasznie spiętą, Eli - przyznał, po czym upił łyk napoju. Odłożył szklankę na stolik i oparł się wygodniej o sofę. - Co się dzieje? - może i był wścibski, ale Grosvenor nigdy nie była mu obojętna. Jasne, jego zaangażowanie w ich relacje było dyskusyjne, ale za nic w świecie nie mógł powiedzieć, że nie zależało mu na niej. Zależało i to bardzo, dlatego też faktycznie przejął się jej stanem. Wolał, gdy na ten twarzy widniał uśmiech, a nie zupełnie do niej niepasujące zatroskanie i niepewność.

Elowen Grosvenor
36 y/o
For good luck!
166 cm
🕵🏻‍♀reporterka, dziennikarka śledcza w cbc toronto
Awatar użytkownika
Kobieta po przejściach, która na nowo próbuje poukładać sobie życie, po śmierci swojego syna i rozpadzie małżeństwa. Cały swój czas poświęca dziennikarskim śledztwom, które mają przybliżyć ją do prawdy. Obsesyjnie chce ukarać mordercę swojego dziecka.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie opowiadała o swoim życiu prywatnym, nawet jeśli już miała się przed kimś otwierać. Nawet jeśli podświadomie tego potrzebowała. Lepiej było gdy trzymała to wszystko dla siebie i nie musiała obarczać innych swoim bólem i ciągłym cierpieniem. Mimo wszystko nie chciała by widziano w niej ofiarę, ofiarę tego, że los potrafił z niej zadrwić w najbardziej okropnej formie. Nigdy nie czuła się dobrze w tej roli. Nie szukała pocieszenia i ciągłego głaskania po głowie. Nawet w tak trudnej chwili to ciągle była kobietą silną i niezależną i ceniła sobie w to, że mogła robić coś dla siebie. Nie patrząc na innych i na to, czy ktoś będzie chciał jej pomóc. Na pewno nie chciała by osobą, która miałaby się o tym dowiedzieć był Drake. Ich relacja choć na pewno nie należała do skomplikowanych to opierała się na tym, że oboje nie zadawali zbyt wiele pytań. Nie robili tego do tej pory i chyba to się jeszcze nie zmieni.
Zaskoczenie minęło dość szybo, na jego szczęście. Nie zamierzała zastanawiać się nad tym czy powinna go teraz wpuszczać do środka czy zakończyć to wszystko w drzwiach wejściowych. Raczej potrzebowała towarzystwa ale do tego nie chciała się przyznawać. Lepiej będzie jak i to pozostanie jej słodką tajemnicą. Nawet to, że w jakimś sensie ucieszyła się, że odwiedzającym ją był właśnie Drake. Delikatnie rozbawiona jego nonszalanckim zachowaniem i tym, że wszedł tutaj jak do siebie, zapewne większość ich spotkania będzie skupiała się na tym by zwyczajnie go obserwować. Robiła to tylko nie tylko ze względu na swoją pracę ale też na fakt, że teraz przynosiło jej to pewnego rodzaju ukojenie. Ludzka natura i zachowania, to było to co potrafiło zainteresować.
- W czymkolwiek - zaśmiała się pod nosem, mogła sobie przecież zdawać sprawę o co mogło mu chodzić, a może też nie było tak, że potrafiła wyczytać z niego wszystko to co jej się wydawało. Wchodząc do swojego salonu, nie myślała o tym, jak może potoczyć się ten wieczór. Czy proponowanie alkoholu to byłaby dobra decyzja. Zdecydowanie nie myślała zbyt wiele o tym, co ich łączyło. Czym była ich relacja, bo raczej nie było na to wszystko czasu.
- Może jedno i drugie. Wiesz, że ciągle muszę mieć przed sobą swoje tajemnice, nie możesz odkryć wszystkie moje karty - nadal odrobinę rozbawiona. Chyba już tym co mówiła i co teraz pojawiało się w jej głowie. Czy chęć spędzenia tego czasu w przyjemniejszy sposób, niż zawsze to jakaś wielka zbrodnia? Przecież nie robiła nikomu żadnej krzywdy, a na pewno nie samej sobie. Nie zdawała sobie jednak sprawę, że tak naprawdę wprowadziła do swojego domu kogoś, kto potrafił przekonać do tego by znowu się zrelaksowała.
Wróciła do salonu z czymś dla siebie i swojego gościa. Usiadła obok niego, jak gdyby nigdy nic, choć jego kolejne pytanie znów wyprowadziło ją z równowagi, a może fakt, że już dawno nikt się tym nie interesował. Nikt nie potrafił tak skutecznie obserwować tego jak się czuje - Praca? Tak, to chyba praca. Potrzebuję się zrelaksować a nigdy nie mam do tego okazji - pokręciła jedynie głową, na pewno nie chodziło przecież tylko o to, że ciągle coś działo się w pracy. Nie chciała jednak o tym mówić. Nie miała już sił do tego by się przed kimkolwiek otwierać. Niespodziewanie złapała jego brodę i odwróciła w swoim kierunku, uśmiechając się delikatnie - Może coś z tym zrobimy? - zmrużyła powieki, chyba naprawdę chcąc się dowiedzieć, czy będzie chętny na to by jej w tym pomóc. Może sama będzie musiała sobie z tym wszystkim poradzić.

Drake Daniels
papryczka
ludzie mym triggerem, wszechobecna dwulicowość
33 y/o
For good luck!
184 cm
Zawodowy udawany zapaśnik Ring
Awatar użytkownika
Wrestling jest prawdziwy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiWre/stling
typ narracjiTyp ognisty
czas narracjiDobry
postać
autor

Arogancja Drake była jedną z jego wielu cech, które niektórym ludziom bardzo przeszkadzały, jednak on sam uważał się po prostu za bardzo pewnego siebie, nie dopuszczając myśli, że może przesadzać z oceną swoich możliwości. Zawsze jednak wychodził suchą stopą z sytuacji, w których na arogancja mogła go wprowadzić w jakieś kłopoty. Przez to właśnie jego podejście pozostało niezmienne i irytowało wszystkich, nie tylko tych, którzy mieli do niego ambiwalentny czy nawet wrogi stosunek. Również tych, którzy darzyli go jakąś sympatią.
Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i przytaknął głową.
- Zwierzać mi się nie musisz - odpowiedział szczerze. - Ale nie chcę też, żebyś myślała, że jestem dla ciebie tylko wtedy, kiedy masz ochotę poszaleć w łóżku - przyznał, bo choć ich relacja w dużej mierze wiązała się głównie z fizycznością, tak przecież próbowali tworzyć ze sobą normalny związek. Oczywiście jego ciągła nieobecność i życie na odległość koniec końców uniemożliwiały typową relację, ale oboje w tym czasie dokładali jakichś starań, by chociaż zwiększyć szanse na swój sukces. Nie chciał być więc dla niej tylko bolcem, na który zawsze może wskoczyć, gdy potrzebuje seksu. Chciał być też jej przyjacielem, który wysłucha ją, gdy ta będzie miała jakieś rozterki. A w przypadku Elowen, to było niemal pewne, że takowe się pojawią. Taki to już był typ kobiety.
Znów wychylił drinka ze szklanki i spojrzał na nią pytającym wzrokiem.
- Wiesz, że nie zawsze musisz wszystko analizować, notować i ujawniać? - nawiązał do jej dziennikarskiej pracy. - Są też inni dziennikarze, którzy mogą się zająć takimi sprawami - przyznał i odłożył szklankę na stolik, po czym znów skrzyżował ręce na klatce piersiowej. - Jak człowiek żyje tylko pracą, to może dostać pierdolca - dodał.
Sam był tego najlepszym przykładem: kiedy był pod kontraktem z WWE, nie miał czasu na nic praktycznie. Cały rok w trasie z występami, treningi, różne wydarzenia promocyjne, wywiady... we własnym domu bywał tylko na święta i to też nie wszystkie. A biorąc pod uwagę, że trzeba było dbać o swoje ciało i formę, nie pozostawało nic innego jak relaksować się tylko w jeden sposób: snem. Mógł oczywiście zawsze sięgnąć po sterydy jak większość jego kolegów po fachu, ale zawsze uważał to za coś bardzo ryzykownego, więc zamiast się szprycować strzykawkami, wyciągał z siebie znacznie więcej na siłowni i stosował ścisłą dietę, by nadrobić potencjalne zaległości względem pozostałych.
Nie był zaskoczony, gdy złapała jego podbródek i nakierowała na siebie. Grosvenor mogła zgrywać niedostępną, być w podłym nastroju i nie mieć siły, ale jego urok osobisty zawsze na nią działał. I jak widać, tym razem nie było inaczej.
- Jeśli pytasz o to, czy jestem zajęty, to odpowiedź brzmi: nie - przyznał z małym, triumfalnym niemal uśmiechem. - Mogę pomóc ci się zrelaksować na chwilkę, czy dwie - dodał spokojnie i przymknął lekko oczy. - Może nawet do rana, jeśli przypomnisz mi, za czym tak bardzo się stęskniłem - otworzył znów powieki i poruszył wymownie brwiami, sugerując jej rzecz jasna ją samą. Miał ochotę znaleźć się w jej objęciach, posmakować jej ust, szyi, piersi i wszystkich innych części ciała, które znał tak dobrze.
Dłoń położył na jej kolanie i przejechał nią po jej udzie, po czym przechylił lekko głowę z tajemniczym uśmiechem.

Elowen Grosvenor
36 y/o
For good luck!
166 cm
🕵🏻‍♀reporterka, dziennikarka śledcza w cbc toronto
Awatar użytkownika
Kobieta po przejściach, która na nowo próbuje poukładać sobie życie, po śmierci swojego syna i rozpadzie małżeństwa. Cały swój czas poświęca dziennikarskim śledztwom, które mają przybliżyć ją do prawdy. Obsesyjnie chce ukarać mordercę swojego dziecka.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Drake Daniels


Przywykła do jego arogancji. Tak naprawdę to nie tylko on tak się zachowywał. Musiała przyznać, że jest jednym z wielu mężczyzn, którzy nie do końca mogli uchodzić za najbardziej lubianych. Z pewnością, nie do tego stopnia by zapraszać ich do swoich domów. Swojego życia, a to przecież robiła Lowie. Nie bała się igrać nie tylko z losem ale z kimś takim jak Drake. Zawsze mogła przecież tego żałować, jeśli w jakimś sensie miałaby się mu znudzić. Jako znajoma, jako bliska przyjaciółka. W jakimś sensie nie dało się do końca opisać czym jest ich relacja. Czy w ogóle miała jakikolwiek sens i czy w pewnym momencie nie przekroczyli pewnych granic, których nie powinni przekraczać. W tym momencie kompletnie przestała o tym myśleć, przecież skupiała się na swojej wielkiej zemście, na tym by zniszczyć mężczyznę, który pozbawił ją sensu życia. W tym wszystkim Daniel nie był nawet ważnym elementem, można w jakimś sensie potraktować go jak zwykłą odskocznie. Choć na pewno sama nie chciała postrzegać przez taki pryzmat osoby, które na pewno znaczą dla niej o wiele więcej. Pewnie jeszcze kiedyś przyjdzie czas na chwilę refleksji i tego by zrozumieć, czego tak naprawdę chciała od życia, czy szukała już tylko pocieszenia.
Roześmiała się pod nosem, bo chyba sama o tym pomyślała. Nie chciała przecież by ich relacja opierała się tylko na tym, że są dla siebie odskocznią i jedynie tym by było im dobrze w łóżku. Chyba nie na tym polegało to co ich łączyło.
- Przestań, teraz to ja wychodzę na taką, która wykorzystuje cię tylko do tego by zaciągnąć cię do łóżka - pokręciła głową, dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że znowu się uśmiecha. Ostatnio nie robiła tego zbyt często, a jeśli już to nie było to szczerze. Najczęściej wymuszone bo tak po prostu wypadało - Chociaż to też nie tak, że to coś złego. Nigdy przecież nie narzekałeś - zmrużyła powieki by znowu się w niego wpatrywać, teraz chciała wiedzieć, czy to ona nie popycha całego spotkania w nieodpowiedni kierunek, z drugiej strony znała go już od dłuższego czasu i chyba w pełni zdawała sobie, że nie tak trudno jest z nim przejść ze zwykłej pogawędki w namiętne i gorące pocałunki. Zaczerwieniła się nawet na samą myśl o tym, jakby po prostu nie wypadało jej o tym myśleć. Nie jest przecież tak stara ani też nie powinna się powstrzymywać przed tym czego właśnie teraz pragnęła. Chciała zwyczajnie zapomnieć o wszystkim.
- Czasami mi się wydaje, że już dawno dostałam pierdolca - parsknęła śmiechem, aczkolwiek gdyby sobie o tym pomyślała trochę dłużej to wcale nie była taka daleka od prawdy. Niebezpiecznie często myślała o swojej pracy, a co dopiero pomyśleć o tym, że przebywała tam niemal całymi dniami. Wracała do swojego domu, kiedy tylko ktoś zaczynał narzekać, że jest jej po prosto wszędzie pełno. Teraz jednak nie będzie zastanawiała się nad tym, czy powinna zwolnić, a może znowu zrobić sobie dłuższy urlop. Przecież niedawno wróciła do studia i do nagrywania. Musiała sobie jakoś z tym wszystkim poradzić, poukładać to sobie na swój sposób.
Skoro tak wiele o niej wiedział, to przecież mógł przewidzieć, że od słów do czynów dzieliło już ich naprawdę niewiele, a na pewno ona nie zamierzała całą noc przegadać. Pragnęła zapomnieć, zająć się czymś o wiele przyjemniejszym. Pewnie to, że jego dłoń znalazła się na jej kolanie, tylko utwierdziło ją w tym, że oboje chcą jednego.
- Nie wiem czy wyjdziesz stąd do rana - mruknęła jedynie pod nosem, już ona mu zaraz zacznie przypominać o wszystkim tym co przez pryzmat jego pracy mogła zostać przez niego zapomniane. Pochyliła się w jego kierunku, żeby pocałować go. Łapczywie i bez opamiętania. Dłoń Lowie przesunęła się po jego torsie by zatrzymać się na jego rozporku, do którego zaczęła się dobierać.
papryczka
ludzie mym triggerem, wszechobecna dwulicowość
ODPOWIEDZ

Wróć do „#8”