Zablokowany
30 y/o
For good luck!
188 cm
walić kapitalizm
Awatar użytkownika
put me on a lie detector and make sure they ask me if I gaf I want yall to see something
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sameer Aarav Jay „AJ” Shah
Avan Jogia
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
25.06.1996 Manchester, UK
zaimki
on/jego
zawód
pisarz (bezrobotny)
miejsce pracy
brak
orientacja
biseksualny
dzielnica mieszkalna
brak stałego miejsca zamieszkania
pobyt w toronto
od 2014
umiejętności
Posiada prawo jazdy kategorii G, jeździ całkiem dobrze, choć ma tendencję do prowadzenia jedną ręką i rozmawiania podczas jazdy. Zna się również na podstawowej mechanice samochodowej i umie wykonywać drobne naprawy. Całkiem dobrze orientuje się w mieście i zazwyczaj nie potrzebuje odpalać map, żeby znaleźć drogę. Naprawdę dobrze gotuje, szczególnie kuchnię indyjską. Ma również sporo umiejętności związanych ze sztuką i fotografią. Zna się na aparatach i fotografii analogowej. Potrafi samodzielnie wywoływać zdjęcia, a także całkiem sprawnie obsługuje programy graficzne. Samym fotografem też jest całkiem niezłym i choć nie jest profesjonalnym rysownikiem dobrze szkicuje. Interesuje się sztuką – dużo czyta, ogląda i ma na jej temat zdecydowanie więcej opinii niż akademickiej wiedzy. Jest szczególnie zainteresowany kinem. Przede wszystkim jednak jest PISARZEM. Ma naturalny talent literacki, dobre wyczucie języka i łatwo przychodzi mu formułowanie myśli. Szybko pisze na klawiaturze, choć zdecydowanie częściej mówi o pisaniu, niż faktycznie to robi. Potrafi improwizować, szybko reaguje i bez większego problemu odnajduje się w rozmowie. Kiedy chce potrafi być naprawdę czarujący i przekonujący. Nie bez znaczenia jest też jego talent do kłamania – potrafi wymyślić wiarygodną historię i z dużą swobodą podtrzymywać ją nawet wtedy, gdy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Posługuje się biegle angielskim i zna gudżarati, choć w tym drugim przypadku zdecydowanie więcej rozumie, niż potrafi powiedzieć. Zna również francuski na średnio-komunikatywnym poziomie – nauczył się go w okresie, kiedy był przekonany, że wyjedzie do Paryża i zacznie tam życie prawdziwego artysty. Włoski zna na poziomie podstawowym, głownie dzięki Duolingo i krótkiemu okresowi po obejrzeniu „Dziennika intymnego”, w którym był przekonany, że jego przeznaczeniem jest przeprowadzka do Włoch.
słabości
Jego największą słabością jest prawdopodobnie on sam. Jest człowiekiem potwornie prokrastynującym – potrafi tygodniami odkładać rzeczy, które zajęłyby mu kilka godzin. Brakuje mu konsekwencji i samodyscypliny. Leniwy bardziej z wygody niż z braku ambicji, ma tendencje do przekonywania samego siebie, że jeszcze nie działa, ponieważ „to nie jest odpowiedni moment”. Jest impulsywny i pyskaty, do tego nie znosi hierarchii, przełożonych i bezsensownych zasad. Źle działa na niego monotonia i ma wyjątkowy talent do palenia za sobą mostów. Jego arogancka i protekcjonalna natura często idzie w parze z cienką skórą. Lubi sprawiać wrażenie człowieka, którego niewiele obchodzi, ale w rzeczywistości bardzo łatwo go urazić. Kłamie łatwo i często, fatalnie zarządza finansami. Największą z jego słabości pozostaje jednak ego. Ma ogromne przekonanie o własnym potencjale, inteligencji i wyjątkowości, co niekoniecznie działa na jego korzyść.
BIOGRAFIA
- Zawsze byłem profilowany przez swoją rasę, a mój popierdolony indyjsko-brytyjsko-kanadyjski akcent nigdy w tym nie pomaga, wiesz? Ludzie słyszą „hindus” i od razu zakładają, że jestem dobry z matematyki albo wiem jak naprawić drukarkę. A ja nie jestem żadną z tych rzeczy. Zresztą to właśnie dlatego spóźniłem się dzisiaj do pracy – i tutaj musisz mi zaufać, wszystko się ze sobą łączy.
Mój dziadek hodował mango.
Naprawdę. Miał sad. W Kenii. Wszyscy zawsze robią tę minę, kiedy im to mówię. Jakbym powiedział, że był przemytnikiem diamentów albo grał na sitarze z Ravi Shankarem, ale nie. Mango. Całe życie hodował mango. Zresztą urodził się tam, więc technicznie mam afrykańskie korzenie, co jest chyba najlepszym sposobem, w jaki mogę wyjaśnić mój stosunek do etiopskiego jazzu.
Dzisiaj rano słuchałem Yèkèrmo Sèw. Znasz to? Nie? Nieważne. I dostałem czegoś w rodzaju darśanu. Moja matka powiedziałaby, że używam gudżarati tylko wtedy, kiedy chcę brzmieć na mądrzejszego niż jestem, ale to akurat jest niesprawiedliwe, bo mówię po gudżarati lepiej, niż większość ludzi zakłada. Po prostu odpowiadam po angielsku, bo tak jest szybciej.
W każdym razie… To było zupełnie jak te kilka lat temu… Siedziałem w kuchni, słuchałem Mulatu i patrzyłem na ten pieprzony bajgiel. I pomyślałem: mój dziadek przeniósł się z Kenii do Indii, moi rodzice przenieśli się z Indii do Anglii, potem do Kanady, ja urodziłem się w Anglii, przeprowadziłem się pod Ottawę, moja siostra urodziła się już tutaj, a mimo to człowiek może wylądować w Montrealu i jeść bajgla, który jest obiektywnie gorszy od tego z Nowego Jorku. I wtedy zrozumiałem, że nie mogę tam dłużej żyć.
To było jak Nostalghia, tylko zamiast włoskiej pustyni miałem kuchnię moich rodziców. Dlatego pojechałem do Toronto. Oczywiście pojechałem do Toronto, bo dostałem się tu na studia, ale to jest bardzo uproszczona wersja.
Tak samo uproszczona jak stwierdzenie, że zerwałem z dziewczyną, bo powiedziała, że jeśli bralibyśmy ślub to na pierwszy taniec chciałaby „Perfect” Eda Sheerana.
Ja naprawdę nie jestem jednym z tych ludzi, którzy oceniają innych na podstawie gustu. Serio. Uważam, że każdy ma prawo do własnych upodobań.
Ale kurwa.
Ed Sheeran?
Perfect?
Wszystko opadło na miejscu.
I jak ona w ogóle mogła spojrzeć na mnie i powiedzieć mi coś takiego? Po tym wszystkim, co jej o sobie powiedziałem? Po tym, jak przez dwie godziny tłumaczyłem jej, że „Paris, Texas” to nie jest tylko piosenka Lany Del Rey.
Właściwie nie chodzi nawet o Eda Sheerana.
Chodzi o to, co Ed Sheeran reprezentuje.
To jest właśnie ten problem z ludźmi. Wszyscy chcą wielkich historii, ale kiedy przychodzi co do czego, wybierają najbezpieczniejszą możliwą wersję miłości. Piosenkę, którą słyszeli tysiąc razy. Restaurację, którą poleciło im trzydziestu influencerów. Mieszkanie z dwoma sypialniami. Kredyt. Dzieci. Zdjęcia z wakacji i „Live, Laugh, Love” na ścianie. Małżeństwo jest zresztą jedyną legalną formą niewolnictwa, która wciąż cieszy się dobrą prasą.
I zanim powiesz, że jestem cyniczny – nie jestem.
Moi rodzice są razem od zawsze. Naprawdę się kochają. Wiem to. Widzę to. Mój ojciec wciąż robi matce herbatę w jej ulubionym termosie, który zabiera ze sobą do szkoły. Ona wciąż wiąże mu krawat, kiedy ma ważne spotkanie z… kimkolwiek spotykają się dyrektorzy finansowi małomiasteczkowych firm. Chociaż naprawdę nie wiem czy to jest odpowiednie określenie na to stanowisko. Czasami patrzę na nich i myślę, że może jednak się mylę.
Ale to były inne czasy.
Kiedyś było kiedyś, teraz jest teraz.
A dosłownie przed chwilą spotkałem pewnego człowieka, z którym kiedyś robiłem interesy. Bardzo ciekawy człowiek… Miałem z nim drobną różnicę zdań, ale nie nazwałbym tego konfliktem. Konflikt sugeruje, że obie strony były zaangażowane emocjonalnie, a ja naprawdę nie mam siły angażować się w takie negatywne monogamie.
W każdym razie, dlatego tak wyglądam.
Nie, nic nie jest złamane. Przynajmniej nie sądzę. Zresztą organizm człowieka jest naprawdę fascynujący. Dostaniesz raz w twarz i nagle przez kilka godzin inaczej postrzegasz głębie przestrzeni. To prawie jak kino.
Zawsze kochałem kino drogi. Wiem, wiem. Najbardziej oklepana rzecz, jaką można powiedzieć. Ale, kurwa, kto nie kocha dobrego kina drogi? To jest chyba najbardziej uczciwy gatunek. Bohaterowie jadą gdzieś, bo myślą, że na końcu będzie odpowiedź, a potem okazuje się, że odpowiedzi nie ma. Jak w życiu! Zresztą… jeśli mam być zupełnie szczery, dobre kino familijne też nie jest złe. Little Miss Sunshine jest przecież kinem drogi i kinem familijnym jednocześnie, a to jest właściwie niemożliwe połączenie, jeśli nie wiesz, co robisz. Oczywiście finał jest absurdalnie sentymentalny. Nagle cała rodzina odkrywa, że miłość jest ważniejsza od sukcesu. To jest bardzo amerykańskie. Wszyscy tańczą razem, wszyscy są szczęśliwi, nikt się niczym nie przejmuje…
Tak, płakałem.
Wracając – bardziej niż uderzeniem nazwałbym to popchnięciem.
Popchnięciem w stronę inspiracji.
Bo od dawna nosiłem się z tą myślą, że technika zabija całą estetykę pisania. Wiesz, ten moment kiedy masz coś naprawdę ważnego w głowie, ale zamiast to zapisać otwierasz telefon, wpisujesz kilka słów do notatek, a potem dostajesz powiadomienie i nagle przez czterdzieści minut oglądasz filmiki na których ktoś demontuje przyklejane płytki z wynajmowanej łazienki?
To zabija sztukę. Dlatego kupiłem notes i nowy długopis. Dobry długopis. Taki, którym naprawdę chce się pisać. Nie jakiś plastikowy gównopis z banku.
Bo kiedy tylko poczułem ten zdzirowaty sygnet na swoim nosie, przyszło do mnie więcej pomysłów, niż miałem przez ostatnie pół roku. I przysięgam – każdy sygnet jest zdzirowaty. Nieważne, czy jesteś w gangu, czy po prostu coś cię opętało, żeby założyć na palec kawał metalu. Sygnety są bardziej zdzirowate niż wystające stringi.
Ale nieważne.
Chodzi o pisanie.
Pisanie jest jedyną rzeczą, w której można być całkowicie wolnym. Nikt nie może powiedzieć, że tekst powinien być inny. No chyba, że ten ktoś jest redaktorem. Ale redaktorów można ignorować. Przez jakiś czas. W każdym razie kupiłem ten notes, usiadłem i zacząłem pisać. I może właśnie to było potrzebne. Może czasami trzeba dostać w twarz. Chociaż, tak naprawdę, to tylko rodzaj ekspresji. Ja zostałem popchnięty. W stronę inspiracji.
Dlatego tu jestem.
Gotowy zacząć zmianę.
Ale nie mogę znowu wypakowywać mięsa.
To jest niezgodne z moją religią.
TL;DR
- Urodzony w UK, jako małe dziecko przeprowadził się z rodzicami pod Ottawę. Ma młodszą siostrę, która urodziła się już w Kanadzie. Pochodzi z gudżareckiej rodziny, która ma bogatą historię migracji.
- Dorastał w stabilnym domu klasy średniej +. Nie miał traumatycznego dzieciństwa ani rodziców, których życie zależało od tego czy zostanie lekarzem. Ojciec pracuje w finansach, a matka jest nauczycielką. Ma młodszą siostrę, która w przeciwieństwie do niego bardzo dobrze radzi sobie w życiu i którą absolutnie uwielbia. Poza nim samym jest prawdopodobnie jego najbardziej ulubioną osobą na świecie. Dla niej potrafi być naprawdę troskliwy, lojalny i bezinteresowny.
- Na co dzień przedstawia się jako A.J. i pod tym imieniem zna go praktycznie każdy spoza najbliższego kręgu rodziny. Sameer zostaje dla krewnych i starych przyjaciół rodziny, ponieważ wedle Shaha brzmi zbyt interesująco jak na kogoś, kto wolałby nie być sprowadzany do swojego pochodzenia.
- Pojechał do Toronto na studia, głównie dlatego, że uważał Ottawę i Montreal za zbyt małe, oraz chciał znaleźć prawdziwą scenę artystyczną. Toronto miało być początkiem jego wielkiego życia. Studiów nie ukończył, ponieważ system edukacji skonstruowany jest dla ludzi, którzy chcą bezpiecznej, przeciętnej kariery.
- Przez lata imał się różnych prac, głównie niższego szczebla, które pozwalały mu się utrzymać. Jest świetny na rozmowach kwalifikacyjnych i fatalny po około trzech miesiącach od zatrudnienia. Od czasu do czasu udaje mu się złapać coś związanego z pisaniem – artykuł, tekst do magazynu czy drobne zlecenie – ale na razie nie jest to dla niego stałe źródło dochodu. Docelowo chce zostać pisarzem „na pełen etat”, tak się identyfikuje i taką historię wszystkim sprzedaje. Sameer ma talent pisarski, ale znacznie więcej czasu spędza na mówieniu o pisaniu niż na pisaniu.
- Jest inteligentny, bardzo oczytany i naprawdę zna się na sztuce, ale jednocześnie jest potwornie pretensjonalny. Uwielbia kino, muzykę, literaturę, fotografię, jedzenie, podróże, galerie, małe kina, stare bary i wszystko, co wydaje mu się autentyczne. Do tego ma fazy na konkretne rzeczy: raz etiopski jazz, raz włoskie ścieżki dźwiękowe, raz brazylijska muzyka, raz indyjskie kino. Potrafi wydać ostatnie pieniądze na „inwestowanie w kulturę”. Fazy na różne zainteresowania towarzyszą mu od dzieciństwa, kiedy również przeżywał swoje zainteresowania sztukami walki, komputerami, średniowieczną historią oraz teoriami spiskowymi.
- Inne rzeczy na które potrafi wydać pieniądze to używki. Lubi pobalować. Twierdzi, ze nocne życie jest niedocenianą formą antropologii.
- Jest bardzo dobry w czytaniu ludzi, dlatego często (tak jak z pracą) początki znajomości są naprawdę dobre. Problem pojawia się później, kiedy okazuje się, że za tym fascynującym człowiekiem stoi osoba, które nie płci rachunków, nie odpisuje na wiadomości i nie oddaje pieniędzy.
- Oficjalnie jednak radzi sobie świetnie – pracuje, rozwija się jako pisarz, jest niezależny i po prostu prowadzi trochę bardziej alternatywny tryb życia. Nieoficjalnie zdarza się, że jest zmuszony do pomieszkiwania kątem u znajomych, pożyczania od nich pieniędzy i korzystania z darmowych wejść na siłownie głównie po to, żeby mieć się gdzie umyć, a w razie większych problemów z noclegiem zawsze ma jeszcze samochód. Co jakiś czas jego sytuacja finansowa rzeczywiście zaczyna wyglądać lepiej – wynajmuje pokój, regularnie płaci rachunki, albo znajduje nową miłość u której zaczyna mieszkać. Są miesiące kiedy można odnieść wrażenie, że tym razem naprawdę wszystko się układa. Potem jednak coś się wydarza: kłótnia ze współlokatorami, utrata pracy, zerwanie z dziewczyną i cały cykl zaczyna się od nowa.
- Jest osobą, która dostała od życia wystarczająco dużo możliwości, żeby zostać kimś naprawdę interesującym i osiągającym sukcesy, po czym konsekwentnie zaczął marnować je wszystkie przekonując siebie i innych, że właśnie na tym polega wolność.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Ostatnio zmieniony pn paź 19, 2026 9:29 am przez Sameer Shah, łącznie zmieniany 4 razy.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
brak AI, niekierowanie i nieczytanie w myślach postaci, ciekawe wątki, czytanie KP, otwarta komunikacja i wzajemne zaangażowanie triggers me
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Sameer Shah
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia skarbonki, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”