ODPOWIEDZ
37 y/o
For good luck!
188 cm
Anastezjolog w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
This is not the sound of a new man
Or crispy realization
It's the sound of the unlocking and the lift away
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

09.
outfit




Harris zaczynał podejrzewać, że ostatnie tygodnie wymknęły mu się spod kontroli w sposób, którego nie potrafiłby nawet opisać w raporcie.
Najpierw przeprowadzka do Toronto, potem przypadkowe spotkanie z Cobie, które uruchomiło więcej wspomnień, niż miał ochotę przyznać, a następnie profil na aplikacji randkowej założony głównie dlatego, że dwie pielęgniarki z oddziału nie zamierzały odpuścić tematu. Wystarczyło kilka rozmów, żeby znalazł się w miejscu, którego jeszcze niedawno nie uwzględniłby w żadnym planie na najbliższą przyszłość. Miał oto wolny piątkowy wieczór, umówione spotkanie z Wendy i całkiem konkretny adres, pod który zamierzał pojechać po kobietę, którą znał z ekranu telefonu.
Nie był pewien, kiedy zaczął po prostu realizować kolejne punkty planu. Może wtedy, kiedy zgodził się na kino. Albo kiedy przy okazji zakupów zobaczył kolorowe plastry i uznał, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je kupić. Teraz, kiedy niewielkie pudełko leżało na siedzeniu pasażera jego Defendera, sam nie potrafił rozstrzygnąć, czy był to sympatyczny gest, czy komplikowanie sytuacji. Miał trzydzieści siedem lat i przez niemal dwie dekady pozostawał w jednym związku.Nauczył się wielu rzeczy, ale randkowanie do nich nie należało. Kiedy był nastolatkiem, wszystko potoczyło się naturalnie, niemal bez wysiłku. Teraz musiał na nowo ustalić, co właściwie robi się na randkach, a przede wszystkim — jak wiele z tego powinno przychodzić spontanicznie.
Wendy przynajmniej nie sprawiała wrażenia, że zamierza zamienić piątkowe popołudnie w egzamin z jego umiejętności społecznych. Ich rozmowa była lekka, a jej poczucie humoru trochę go rozbroiło. To powinno wystarczyć…
Zaparkował pod wskazanym budynkiem kilka minut przed czasem. Zgasił silnik, spojrzał na ekran telefonu, żeby jeszcze raz upewnić się, że nie pomylił adresu, a potem przeniósł wzrok na pudełko plastrów ze wzorkami w zwierzęta. Przez chwilę rozważał schowanie go do schowka; ostatecznie zostawił je na siedzeniu pasażera. Wysiadł, zamknął samochód i oparł się biodrem o przedni błotnik, wsuwając jedną dłoń do kieszeni spodni. Drugą poprawił zegarek na nadgarstku, po czym zerknął w stronę wejścia do budynku. Nie zamierzał poganiać Wendy ani pisać, że już czeka.



Wendy Gardner
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
You should never say 'Who's there?'
Don't you watch scary movies?
It's a death wish.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obrazek
[ s t y l e ]




Zdawała sobie sprawę z tego, że dopiero mieli jesień, ale wystarczyło, że temperatura choć raz spadła do blisko zera, a ona już była skłonna odpalić świąteczne filmy. Tak było też i tym razem, a The Holiday wjechało na jej salony. Nic dziwnego, że gdy później zbierała się na randkę cichy głosik lektora w zwiastunie naśladował scenę Amandy.

Ta jesień należy do Wendy Gardner! Ma urok, styl, opanowaną do perfekcji sztukę unikania uczuć, niekończącą się serię pechowych potknięć, szafę grożącą wybuchową katastrofą i absolutną nienawiść do Walentynek. Nie przegap najbardziej uroczo-chaotycznej komedii tego roku! Wkrótce na ekranach: Wendy w swojej Single Life Era. W roli głównej: Wendy. W roli niespodziewanego gościa: facet z apteczką w samochodzie.

Wyglądając przez okno dostrzegła Defendera zaparkowanego pod jej budynkiem oraz mężczyznę opierającego się o samochód, a na jej twarzy szybko pojawił się promienny uśmiech. Był punktualny, czego nie można było powiedzieć o niej samej, ale hej! Wciąż miała studencki kwadrans, prawda? Nie zwlekając szybkim ruchem zgarnęła do torebki niewielki błyszczyk, klucze, telefon, a pod szyją prysnęła sobie ulubionymi perfumami, lekkimi i owocowymi. Już prawie miała wybiec z mieszkania, kiedy zorientowała się, że nie ma założonej góry. Zerknęła w kierunku swojej szafy, gdzie zza uchylonych lekko drzwi wystawał kawałek jej ulubionego swetra. Wystarczył jeden fałszywy ruch, by cała zawartość runęła na podłogę, ale… m u s i a ł a to zrobić. Pociągnęła szybkim ruchem, a potem plecami przywarła do drzwi tak na wszelki wypadek, by chaos skrupulatnie budowany od wielu dni, tygodni, a nawet miesięcy nie eksplodował jej tuż przed randką. Mission accomplished. Zarzuciła zielony sweterek na ciało i spojrzała raz jeszcze na siebie w lustrze, czy aby na pewno miała wszystko na sobie. Zdarzało się jej już, że w piżamie dymała do śmietnika, ale w majtach na randkę nie wypada, a przynajmniej lepiej nie paradować tak na wstępie. Zbiegając po schodach klasycznie prawie wywinęła orła, na szczęście w ostatniej chwili się wyratowała. Praktyka jednak czyni mistrza. Kiedy wyszła z budynku i zastała go w dalszym ciągu opartego o samochód uśmiechnęła się delikatnie. Prezentował się cholernie dobrze! — Cześć — przywitała się, gdy dzieliło ich jeszcze kilka kroków i pomachała lekko dłonią, po czym zbliżyła się do niego. — Nie uwierzysz, ale po drodze na dół nie uszkodziłam sobie żadnej kończyny! — dodała z rozbrajającym uśmiechem, bo to już całkiem niezły początek. Może to za sprawa okularów, w które ostatnio zainwestowała, bo jak się okazało jej wzrok nie był już taki perfekcyjny, Niekiedy nie zdążyła z domu wyjść, a już coś narobiła. — I jak tam twoja gotowość? Apteczka i odwaga zapakowane?

Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
37 y/o
For good luck!
188 cm
Anastezjolog w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
This is not the sound of a new man
Or crispy realization
It's the sound of the unlocking and the lift away
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Harris wyprostował się nieco, gdy Wendy wyszła z budynku, i odwzajemnił jej uśmiech. Z bliska wyglądała równie dobrze, jak na zdjęciach, choć na żywo miała w sobie znacznie więcej energii, niż dało się uchwycić na ekranie telefonu. Przez krótką chwilę przyglądał jej się z uśmiechem, zanim przypomniał sobie, że wypadałoby jednak coś powiedzieć, zamiast stać i wyglądać, jakby zapomniał, po co tu przyjechał.
— Przyznam, że liczyłem na taki wynik, ale nie chciałem zapeszać. — Zerknął na nią z rozbawieniem. — Moja gotowość jest na przyzwoitym poziomie. Apteczka spakowana, odwaga… w trakcie weryfikacji.
Przekrzywił głowę na bok jakby dalej szukał wspomnianej odwagi, ale w końcu odepchnął się od samochodu. Sięgnął do kieszeni po kluczyki, obracając je przez chwilę w palcach. Dopiero teraz uświadomił sobie, że nie miał pojęcia, czy powinien zaproponować jej otwarcie drzwi, czy po prostu ruszyć w stronę pasażera. W normalnych okolicznościach nie poświęciłby podobnej kwestii nawet sekundy, ale najwyraźniej randkowanie potrafiło zamienić najprostsze czynności w serię drobnych decyzji wymagających zastanowienia.
— Ale mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że przywiozłem dodatkowe zabezpieczenie. — Skinął głową w stronę samochodu. — Nie byłem pewien, czy apteczka wystarczy, więc uznałem, że lepiej mieć coś jeszcze w zanadrzu.
Dopiero wtedy odwrócił się w stronę samochodu i otworzył go pilotem. Pudełko kolorowych plastrów wciąż leżało na siedzeniu pasażera, zupełnie niewinnie, choć Harris zdążył już kilka razy zastanowić się, czy nie wyglądało zbyt dziecinnie jak na prezent dla dorosłej kobiety. Teraz jednak było za późno, żeby się z tego wycofać. Zresztą, skoro Wendy sama ostrzegała go przed własną skłonnością do wypadków, trudno było uznać ten zakup za całkowicie pozbawiony sensu.
— Proszę, oto nasz sprzęt ratunkowy. — Wskazał pudełko, bardzo starannie przygotowany zestaw pierwszej pomocy. — Mam nadzieję, że docenisz, że wybrałem wzory ze zwierzętami. Pomyślałem, że w razie kryzysu przynajmniej będą poprawiać morale.
Uśmiechnął się pod nosem i otworzył jej drzwi, zostawiając jej chwilę na obejrzenie niespodziewanego zakupu. Sam zaczynał podejrzewać, że ten wieczór może być znacznie przyjemniejszy, niż zakładał, kiedy po raz pierwszy zgodził się na wspólne wyjście.



Wendy Gardner
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
You should never say 'Who's there?'
Don't you watch scary movies?
It's a death wish.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Energia była nieodłącznym elementem jej życia, roznosiła ją i utrzymywała w szalonej pogoni za szczęściem. Obalała wszystkie te mity, które krążyły o przekroczeniu tajemnej bariery wiekowej z trójką z przodu, w której to rzekomo wszystko się kruszy, łamie i zaczyna dotkliwie o sobie przypominać. U niej tego nie było, choć na ból w swoim życiu nie narzekała. Siniaki, które zdobywała podczas swoich nieporadnie stawianych kroków w końcu też bolały, ale za dzieciaka bolały podobnie, więc to nie kwestia wieku. Może to za sprawą tego, że w dużej mierze Wendy otaczała się ludźmi młodymi i pełnymi energii, przykładowa jej grupa krabików w przedszkolu. Ci to potrafili dać popalić, ale siłą rzeczy musiała za nimi nadążyć, nie miała prawa się zdziadzieć. No i na randki chodziła też z młodszymi, a Harris… Harris był wyjątkiem. Bardzo przystojnym w dodatku i rozsądny się wydawał, a namiastka rozsądku w życiu Gardner była wręcz wskazana. Więc mogła spróbować, prawda? Jedna randka mogła okazać się strzałem w dziesiątkę albo porażką, ale w życiu trzeba ryzykować.
— Bardzo się starałam, byś już na starcie nie musiał się mierzyć z moją nieporadnością — zaśmiała się lekko oczywiście żartując, bo niby jak miałaby zapanować nagle nad chaosem, nad którym nie była w stanie zapanować przez trzy dekady. — Ale bardzo doceniam przygotowanie — przytaknęła nie kryjąc szerokiego uśmiechu, bo to było po prostu cholernie miłe, że wziął sobie jej słowa do serca i się przygotował.
Wendy była już tak zaprawiona w randkowym świecie i spotkała się już z tak duża ilością dziwnych akcji, że zwykłe zawahanie i zastanowienia nad otwarciem drzwi nie zaprzątało jej głowy. Szczególnie biorąc pod uwagę jej wybitnego pecha do wpadek, gdyby miała się nimi przejmować, to z domu by nie wychodziła. Choć drobna trema u mężczyzn była na swój sposób urocza i to też nie tak, że ona nie stresowała się wcale, bo wiadomo, każdy chce dobrze wypaść na pierwszej randce.
— Dodatkowe zabezpieczenie? — o, doprawdy się przygotował! Ciekawość wzięła górę i gdy tylko drzwi się otworzyły, a jej oczom ukazało się pudełko plastrów ze zwierzęcym motywem roześmiała się radośnie. — Ze zwierzętami? No weź! To moje ulubione! — odparła radośnie zgarniając pudełko do rąk i zajmując miejsce pasażera. Chwile obracała je w palcach uśmiechając się pod nosem, bo to było naprawdę urocze, a ona wcale nie ściemniała, uwielbiała plastry we wzory. — Musimy się kierować na The Beaches, teraz są korki ale mamy pół godzinki do seansu, więc powinno nam wystarczyć czasu, by kupić jeszcze napoje i popcorn — oznajmiła zapinając pasy.

Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
37 y/o
For good luck!
188 cm
Anastezjolog w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
This is not the sound of a new man
Or crispy realization
It's the sound of the unlocking and the lift away
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się nieco szerzej, kiedy Wendy z takim entuzjazmem zgarnęła pudełko plastrów. Nie spodziewał się, że akurat ten drobiazg sprawi jej tyle radości, ale musiał przyznać, że poczuł pewną satysfakcję. Przez moment zastanawiał się jeszcze, czy powinien wspomnieć, że wybór wzorów ze zwierzętami był raczej kwestią przypadku niż przemyślaną strategią, ostatecznie jednak uznał, że nie ma potrzeby odbierać sobie zasług. Zwłaszcza że nieczęsto zdarzało mu się kupować komuś plastry na randkę. Właściwie nie był pewien, czy kiedykolwiek wcześniej to zrobił.
— Cieszę się, że się przydadzą. Nie miałem pojęcia, że istnieje aż tyle rodzajów plastrów, dopóki nie stanąłem przed półką w aptece — przyznał, obchodząc samochód i zajmując miejsce kierowcy. — Przez chwilę rozważałem te z dinozaurami, ale ostatecznie uznałem, że zwierzęta są bezpieczniejszym wyborem.

Zapiął pas, uruchomił silnik i wprowadził adres kina do nawigacji. Na ekranie pojawiła się trasa, której optymistyczny czas przejazdu Harris przyjął z umiarkowanym zaufaniem. O tej porze Toronto potrafiło skutecznie zweryfikować podobne prognozy, a piątkowe popołudnia nie należały do jego ulubionych momentów na przemieszczanie się po mieście. Mimo wszystko mieli jeszcze trochę czasu, a perspektywa spędzenia go w samochodzie z Wendy wydawała mu się całkiem przyjemna. Ruszył ostrożnie, włączając się do ruchu, i zerknął na nią krótko, kiedy zatrzymali się za rzędem aut przed skrzyżowaniem. — The Beaches? Nie bywam tam szczególnie często, więc dobrze, że przejęłaś rolę nawigatora. Chociaż w sumie, to dopiero wróciłem do Toronto, nie zdążyłem nigdzie... bywać
Miasto powoli wchodziło w wieczorny rytm. Na chodnikach wciąż było sporo ludzi wracających z pracy, przy przejściach gromadzili się piesi, a czerwone światła samochodów ciągnęły się przed nimi w długich rzędach. Za szybą przesuwały się witryny sklepów i restauracji, rozświetlone wnętrza kawiarni oraz sylwetki ludzi, którzy najwyraźniej mieli już własne plany na piątkowy wieczór. Harris cierpliwie przesuwał samochód wraz z ruchem, co jakiś czas zerkając na nawigację. — A tak właściwie, jak często chodzisz na takie seanse? — zapytał, kiedy ruch wreszcie nieco się rozluźnił. — Pytam, bo nie wiem, czego się spodziewać. Ostatnia animacja, na której byłem, to chyba coś, co oglądałem z dzieciakami znajomych. Mam wrażenie, że połowę czasu spędziłem na odpowiadaniu na pytania, a nie na oglądaniu.
Nie miał nic przeciwko animacjom, po prostu rzadko zdarzało mu się wybierać je z własnej inicjatywy, w rzadkich przypadkach, kiedy pojawiał się w kinie. Tym razem jednak był ciekaw zarówno samego Forgotten Island, jak i tego, co Wendy w nim zobaczyła. Nie zamierzał udawać znawcy gatunku ani na siłę przekonywać jej, że to jego ulubiony sposób spędzania wolnego czasu. Wystarczyło, że miała ochotę tam iść, a on uznał, że chętnie jej potowarzyszy. Resztę mogli ocenić już po seansie, najlepiej przy popcornie i czymś do picia.
— Hm, w zasadzie to nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem w kinie. — dodał z lekkim uśmiechem, po czym na moment przeniósł wzrok na drogę, gdy samochód przed nimi gwałtownie zahamował. — Najważniejsze, żebym dostał słodko-słony popcorn i będę zadowolony



Wendy 🎥🎬🍿🎞️🎟️
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
You should never say 'Who's there?'
Don't you watch scary movies?
It's a death wish.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Takie drobne gesty naprawdę miały znaczenie, przynajmniej dla Wendy, więc Harris sobie zaplusował już na dzień dobry i to nie tylko swoim dobrym wyglądem. — Dinozaury też są super — odpowiedziała z błyskiem w oku chowając do niewielkiej torebki pudełko plastrów. Z tymi dinozaurami to nie ściemniała, w sypialni miała aż dwa pluszaki w kształcie dinozaurów. Choć dorosła kobieta nie powinna się chyba tym chwalić, ale ona miała swoje wytłumaczenie, taką kartę przetargową dzięki której może się wykpić z dziecięcych motywów w jej mieszkaniu, mianowicie była przedszkolanką.
Kiedy Harris spokojnie manewrował swoim wozem po mieście, ona rozsiadła się wygodniej w fotelu pasażera, co jakiś czas zerkając przez okno. Uwielbiała obserwować miasto, to jak krajobraz zmienia się za oknem, ale też od czasu do czasu zerkała na niego. — Ja akurat kojarzę tamtą okolicę, bo tak się składa, że tam pracuje — przyznała posyłając mu delikatny uśmiech. — Korki w tamtym rewirze znam chyba lepiej niż własną kieszeń — dodała żartobliwie, a gdy wspomniał, że dopiero co wrócił do Toronto nie ukrywała swojego zaciekawienia. — Poważnie? Długo cię nie było w Toronto? — Wendy bardzo często wybywała z miasta, jak tylko fundusze jej na to pozwalały, bo kochała podróżować. Kiedyś po studiach spędziła rok w Australii, a pół roku w RPA, ale ostatecznie i tak nie wyobrażała sobie życia poza Toronto.
Słysząc jego pytanie zaśmiała się lekko i wzruszyła bezradnie ramionami lekko przytakując. — No dość często, w zasadzie częściej niż każda przeciętna trzydziestolatka. Wyrabiam normę za kilka osób, ale… mam coś na swoje usprawiedliwienie! — oczywiście sobie żartowała, bo wcale nie wstydziła się swojego zamiłowania do animacji. — Wiesz, jestem przedszkolanką, a te dzieciaki to najlepsza wymówka na to, by wiedzieć, co aktualnie leci w kinach. Muszę być na topie i w temacie — a więc to takie dwa w jednym: szkolenie plus randka.
— Ja w sumie też nie jestem pewna czego się spodziewać po tej bajce, ale na pewno jest o przyjaźni i wspomnieniach, które można stracić no i o przygodach, a kto nie lubi przygód?! — Wendy nie tolerowała nudy, kiepsko ją znosiła. Lubiła gdy wokół niej się coś dzieje, w bajkach również. Czy zdawała sobie sprawę z tego, że wybrała bajkę, która może obudzić w niej nostalgię za młodością, wywołać tęsknotę za beztroską i jeszcze wyciągnąć na światło dzienne (nieważne, że mieli już wieczór) lęk przed przemijaniem i utratą bliskich osób? Nie miała bladego pojęcia, ale może to i lepiej.
— Wiesz jaki ostatnio dostałam popcorn? Niby słony, ale trochę oblany czekoladą i z M&M’sami poprzyklejanymi do tego. Co ciekawe był przepyszny, nie spodziewałam się tego — może ona żyła pod kamieniem, że dopiero niedawno odkryła takie cuda, ale naprawdę był on smaczny. — Jadłam też colowy, ale średni moim zdaniem — wtrąciła zerkając na moment za okno. Byli już coraz bliżej celu.


Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”