ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
180 cm
utrzymanek i dusza towarzystwa w bogatym środowisku
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Był ciepły i słoneczny poranek, jednak Alfie nie był w stanie cieszyć się piękną pogodą. Stał na balkonie i pozwalał, by ciepły wietrzyk smyrał go po odsłoniętych ramionach i kręcił się między włosami. Z balkonu miał widok na ulicę i inne apartamenty. Nie była to najpiękniejsza panorama, ani nawet taka, która się mu podobała i wielokrotnie zastanawiał się nad zmianą otoczenia. Bo bez problemów mógł sobie na to pozwolić. Miał pieniądze, które mógł rozwalić na mieszkanie. Jednak tutaj mieszkał za darmo i nie musiał się przejmować jakimikolwiek opłatami. Mieszkanie to zostało mu sprezentowane i ten fakt przemawiał za tym, by z niego nie rezygnował. No i nazywał je mieszkaniem, jednak bliżej mu było do apartamentu, gdyż loft, który zajmował, był ogromny i Alfiemu z ledwością udało się zagospodarować tę przestrzeń.
   Pomieszczenia były ogromne i jasne. Pomimo faktu, że nie było mu wolno zbyt wiele tutaj zmieniać, to i tak urządził sobie tutaj swoje prywatne gniazdko, które w sumie nijak nie pasowało do kreowanej przez niego persony. Nie miało to jednak znaczenia, bo nie zapraszał tutaj gości, jeśli nie byli oni jego przyjaciółmi, a tych miał wyjątkowo niewielu. Rzadko tak naprawdę otwierał się na innych ludzi. Większość osób z którymi się spotykał to mężczyźni, którym dotrzymywał towarzystwa, a oni raczej nie chcieli go odwiedzać w jego mieszkaniu, a jeśli już tak się działo, to Alfie zawsze wykręcał się jakimiś głupimi wymówkami.
   Wśród jego znajomych również było więcej mężczyzn niż kobiet. Z jakiegoś powodu nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego lepiej dogaduje się z facetami, niemniej jednak czuł się przy nich pewniej, bo znacznie lepiej ich rozumiał. Kobiety wydawały mu się bardziej konkretne i złożone, by był w stanie je kontrolować. Bo dla niego relacje polegały właśnie na tym – na kontrolowaniu zachowania i prowadzeniu rozmów tam, gdzie chciał. Chociaż z kobietami znacznie łatwiej mu się rozmawiało i swobodniej, bo nie odczuwał presji, że musi coś na tych rozmowach ugrać.
   Z Heleną poznał się w wyjątkowo specyficznych okolicznościach, bo w sumie pojawiła się w jego życiu dość niespodziewanie i równie niespodziewanie okazało się, że są w stanie się dogadać. Dopiero później wyjaśniło się, że kobieta, podobnie jak on, wykazywała się niezwykłymi umiejętnościami aktorskimi i podeszła go na tyle, by ten podczas koleżeńskich plotek, sprzedawał jej informacje, które chciała wiedzieć. Była cwana i on obiecał sobie, że już nigdy nie pozwoli sobie na to, by ktoś go podszedł w taki sposób. No i logicznym byłoby, żeby Panna Peregrine zniknęła z jego życia, to tak się nie stało.
   I dobrze, bo teraz siedział zrozpaczony na swoim balkonie i wgapiał się w kobietę, która klikała coś na jego laptopie.
   – Ukradli mi konto, tak? – zapytał. Rano, tuż po tym jak się obudził, okazało się bowiem, że nie mógł zalogować się na Instagrama. Było to oczywiście olbrzymią tragedią, bo portal ten był miejscem, wokół którego kręcił się cały jego biznes. Był przekonany, że padł ofiarą kradzieży i któż inny, jeśli nie haker, miałby mu pomóc by to konto odzyskać.

helena peregrine
33 y/o
agent of chaos
165 cm
nobody smart plays fair
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Sama nie wie, dlaczego nie zniknęła natychmiast z życia Blooma, gdy tylko wydobyła z niego potrzebne jej informacje. Zazwyczaj przychodziło jej to aż nazbyt lekką ręką – nawet w stosunku do bliskich osób. Znikanie było jej specjalnością odkąd skończyła siedemnaście lat. A jednak relacja, która z założenia nie miała prawa przekształcić się w nic więcej, z jakiegoś powodu pozostawała aktywna. Może to kwestia tego, że Alfie miał tyle samo lat, co jej młodszy brat, a Helena tęskniła za Tonym? A może fakt, że Bloom nie obraził się, gdy na jaw wyszły prawdziwe intencje Peregrine?

Może Helena wcale nie była tak wyrachowana, jak zwykła o sobie myśleć, bo szczerze interesowały ją losy Blooma. Gdyby było inaczej, nie zgodziłaby się zupełnie nieodpłatnie ratować jego życiowego dorobku w postaci konta na instagramie.

— Tak — odpowiada bez zbędnego owijania w bawełnę, zdając się zupełnie nie przejmować jego rozpaczą. — A mówiłam, żebyś regularnie zmieniał hasło? Mówiłam, żeby było inne, niż do każdego innego konta? Mówiłam, żebyś załatwił sobie VPNa? — dodaje twardo. Nie jest pewna, czy faktycznie mu o tym mówiła – tak zakładała, bo sama miała małą obsesję na punkcie prywatności w sieci – pewnie dlatego, że gdyby komuś udało się włamać na jej prywatny serwer na Islandii, wylądowałaby w pierdlu na długie lata. Oficjalnie było to jednak po prostu zboczenie zawodowe – taką wersję znał Bloom i tak miało zostać. To, że pozostawała aktywną obecnością w jego życiu nie znaczyło, że zaraz musiał się wszystkiego o niej dowiadywać. Helena ostrożnie dawkowała informacje o sobie.
Wzdycha zaraz, uznając, że Bloom otrzymał już wystarczająco trudną lekcję o bezpieczeństwie cyfrowym.
— Odzyskamy je, spokojnie — mówi już łagodniejszym tonem, chociaż wciąż rzeczowo. Raptowne staccato uderzeń w klawisze wypełniają pomieszczenie, gdy Peregrine przeprowadza sprawny kontratak. — Aż boję się zapytać, ale... miałeś tam jakieś treści, których nie chciałeś upubliczniać? — uznaje, że to wystarczająco taktowne pytanie. — Bo wygląda mi to na targetowany atak. Ktoś sobie specjalnie wybrał akurat twoje konto — tłumaczy. — Jeśli jeszcze nic nie wypłynęło to... no. Niedługo wypłynie — uściśla. Spodziewa się kolejnej fali rozpaczy, ale woli, by Bloom wiedział dokładnie, jak wygląda sytuacja.

Alfie Bloom
echo
to tylko forum jbc
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”