ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
166 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
sweet tea in the summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Cała sytuacja, która się wydarzyła w naszym mieście jest zabawna. Przecież to nie jest normalne, że ktoś może ot tak sobie wejść do Zoo i otworzyć wszystkie klatki. To musiało być zaplanowane, biedne zwierzęta niewiedzą, jakie jest życie poza kratami. Z jednej strony zabawne, ale też niebezpieczne. W pośpiechu i strachu, mogą zrobić nam krzywdę. Początkowo nie chciałam brać udziału w całej tej akcji, ponieważ wolę zostać w domu i zająć się dzieckiem. Jednak jest szansa, że jakieś zwierzę zacznie uciekać i wpaść na mój teren. Ja za bardzo nie będę wiedziała, co zrobić, mimo informacji o wezwaniu policji na miejsce zdarzenia. Liczę jedynie, że w trakcie naszego wyjścia na nic nie wpadniemy, a jak już to coś spokojnego. Nie widzimisię walka z dzikim zwierzęciem. Napisałam SMS do swojego brata, aby pojawił się w parku. Przecież nie będę chodzić po nim całkowicie sama.
Ludzie wokół nas oszaleli, jak dowiedzieli się o uciecze zwierząt. Wręcz polują, aby jakieś złapać lub uwiecznić na swoim telefonie. Jest to naprawdę żenujące i strasznie jednocześnie. Przecież nie wiemy dokładniej, co może się nam stać. Jeśli trafimy na stado, będzie jeszcze gorzej. Najbardziej bezpiecznym zwierzęciem, które uciekło to chyba pingwin. On raczej nam nic nie zrobi. Maddie teraz spokojnie, jeszcze nie widząc dokładniej, co się wydarzyło w mieście siedzi na swoim rowerku. Nie chciała iść na piechotę, wręcz płakała o to, aby na ten spacer zabrać jej rower. Obserwowała większość ludzi, którzy teraz tak ciągle chodzą i szukają dzikich zwierząt. Jeśli na jakieś trafimy z moim bratem oraz córką, liczę na coś mało niebezpiecznego, chociaż to bym z tego dzisiejszego dnia bardzo chciała. Usiadłam na ławkę, dalej czekając na starszego brata. W oddali chyba zauważyłam lisy, ale czy to są lisy z naszego Zoo?

Alejandro Serrano
moonlight_13
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

004. Let's go to the zoo | Outfit
Dostałem wiadomość od Isy, a gdy ją przeczytałem to przez chwilę zastanawiałem się, czy przypadkiem czegoś nie przeoczyłem. Zwierzęta uciekły z zoo, a moja siostra uznała, że najlepszym pomysłem będzie spacer po parku? Wydało mi się to trochę pojebane i lekkomyślne. Trudno było mi zdecydować, która część tej historii bardziej mnie niepokoiła. Jeszcze niedawno byłem w tym samym zoo na randce z Gabrielą. Wtedy największym problemem było dla mnie to, żeby nie powiedzieć czegoś głupiego i nie zepsuć nam popołudnia. Teraz miałem się zastanawiać, czy po drodze nie spotkam zebry albo czegoś znacznie mniej przyjaznego.
Odpisałem Isabelli, że zaraz będę, chociaż miałem ochotę zasugerować jej powrót do domu. Nie chciałem jednak urządzać siostrze wykładu przez telefon. Ruszyłem w stronę parku, a w trakcie drogi sprawdzałem najnowsze komunikaty dotyczące ucieczki zwierząt. Z każdym kolejnym doniesieniem coraz mniej podobało mi się to, że niektórzy traktowali całą sytuację jak darmową atrakcję. Wystarczyło przecież jedno przestraszone zwierzę i kilka osób próbujących zrobić idealne zdjęcie, żeby doszło do tragedii. Tym bardziej, że nieraz słyszy się o debilach, którzy wchodzą z chuj wie jakiego powodu na wybieg dzikich zwierząt, a później wynoszone są ich zwłoki w czarnym worku.
Gdy dotarłem na miejsce i odnalazłem siostrę z Maddie, to mogłem odetchnąć z ulgą. Przynajmniej na razie wszystko było w porządku. Podszedłem bliżej, rozglądając się uważnie po okolicy.
- Powiedz mi, że nie przyszłaś tutaj specjalnie polować na lwa - rzuciłem na powitanie. - Bo jeśli tak, to wiedz, że ja się na to nie piszę. Chciałbym pożyć jeszcze kilka lat.
Uśmiechnąłem się krótko, ale zaraz spoważniałem. Spojrzałem na rowerek Maddie, po czym ponownie przeniosłem wzrok na siostrę.
- Wolałbym jednak, żebyśmy zabrali małą do domu. Nie wiemy, co dokładnie uciekło ani jak daleko te zwierzęta zdążyły dotrzeć. Nie lepiej pobawić się z małą w bezpieczniejszym miejscu?
Zerknąłem w stronę drzew. Przez moment wydawało mi się, że dostrzegłem między nimi jakiś ruch, ale z tej odległości nie potrafiłem ocenić, co to dokładnie było. Odruchowo zatrzymałem się bliżej siostry. Nie zamierzałem panikować, jednak obecność Maddie sprawiała, że wolałem zachować szczególną ostrożność.
- Widziałaś tam coś? - zapytałem ciszej, wskazując głową kierunek, w którym przed chwilą patrzyłem.

Isabella Serrano
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Riverdale Park”