22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
zabarwienia erotyczne
— Aha. Czyli mamy spędzać czas tylko tak jak tobie to odpowiada i tak jak ty tego chcesz, ale to na co ja mam ochotę to nie ma znaczenia — stwierdził, bo dokładnie tak zrozumiał jego słowa. — Nigdzie nie musimy razem wychodzić, jak to dla ciebie taki problem. Tylko nie przypierdalaj się do mnie, że nie siedzę tak jak ty cały czas w domu, bo mam życie i znajomych — dodał jeszcze. Teraz to nawet zrobiło mu się trochę przykro. Tym bardziej, że rzeczywiście wychodził z Ryoutą do tych barów czy restauracji, jeśli akurat mężczyzna miał na to ochotę, nawet jeśli dla niego to nie była żadna forma rozrywki. Tyle tylko, że po prostu chciał spędzić z nim czas. Szkoda, że najwyraźniej nie działało to w drugą stronę. W takim razie teraz Aso mógł zapomnieć, że gdziekolwiek będzie z nim chodził. Skoro jego nie było stać na to, żeby raz na ruski rok spędzić z Reonem czas w taki sposób, w jaki on miał na to ochotę, to sam też nie miał zamiaru iść dłużej Ryoucie na rękę.
— Wciąż… Nikt nie pyta cię o zdanie — wzruszył ramionami. Uważał, że Ryo miał bardzo staroświeckie i konserwatywne podejście do pewnych spraw. Było to o tyle bardziej zabawne, że sam był gejem, przez co sam w dużej mierze mógłby być przez innych bardzo oceniany. Uważał, że to była trochę hipokryzja z jego strony, skoro nie wpasowywał się w pewne społecznie akceptowalne normy. No, ale nie miał zamiaru mu tego wytykać, bo zaraz by się tylko posprzeczali i tyle. Było wiele rzeczy, w kwestii których mieli całkiem różne zdanie i często się ze sobą nie zgadzali, dlatego w ich przypadku zawsze lepiej było coś po prostu przemilczeć, niż upierać się przy swoim i doprowadzić do kłótni. — Teraz to totalnie zabrzmiałeś jak jakiś obsesyjny stalker… — powiedział, spoglądając na niego. Zamrugał kilkakrotnie, wpatrując się w jego twarz. To był już kolejny raz, kiedy w taki bezpośredni sposób Ryouta mówił coś, co brzmiało bardzo dwuznacznie i nie miał pojęcia jak powinien sobie to odebrać. Kiedyś pewnie zbytnio by tego nie roztrząsał, ale po tym ich pocałunku nie potrafił nie analizować tego, co mówił do niego Aso. Zdecydowanie przywiązywał znacznie większą wagę do słów mężczyzny. — Tak, tak. Najlepiej to w ogóle poczekać do ślubu, żebyś miał sto procent pewności — spojrzał na niego z politowaniem. — Ale to twój wybór, jak chcesz sobie odmawiać takiej przyjemności w życiu. Może jakbyś poruchał od czasu do czasu, to nie chodziłbyś ciągle taki spięty i nie byłbyś takim sztywniakiem — stwierdził jeszcze, bo przecież nie byłby sobą, gdyby setny raz dzisiaj nie wypomniał mu, że miał kija w dupie.
Był nawalony, więc w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, że zachowywał się trochę nazbyt sugestywnie wobec Ryouty. Z drugiej strony, mężczyzna też był wstawiony i samo to, że dał się wyciągnąć potańczyć o tym świadczyło. Nie spodziewał się jednak, że ten tak chętnie odpowie na jego gesty. Gdy dłonie mężczyzny zacisnęły się na jego talii i Ryo przyciągnął go jeszcze bliżej siebie, poczuł przyjemny skurcz w okolicach swojego podbrzusza. Chwile później dłonie Aso zsunęły się niżej i spoczęły na jego biodrach, co też mu się spodobało. Kontynuował tańczenie, kołysząc się wciąż na boki i ocierając się o mężczyznę. Był w stanie wyczuć, że poniżej jego pasa zadziało się coś więcej, ale w żaden sposób tego nie skomentował – na razie. Sam zresztą nie był pod tym względem lepszy, bo w jego bokserkach również zrobiło się nieco przyciasno.
W pewnym momencie odwrócił się do Ryouty przodem i zarzucił mu ramiona na szyję. Starał się przy tym nie zmniejszać między nimi dystansu i wciąż ciasno przylegać swoim ciałem do tego mężczyzny. Ułożył dłoń na jego karku i naparł na niego lekko, jakby chciał, żeby ten się nachylił. Kiedy tak się stało, zbliżył swoją twarz do twarzy Ryo.
— I znowu jesteśmy w sytuacji, w której wystarczy, że znajdę się za blisko ciebie, a już robisz się twardy — powiedział jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się do niego zaczepnie. Zbliżył swoją twarz do jego ucha, omiatając je swoim ciepłym oddechem. — Schlebia mi to. Aż tak bardzo ci się podobam? — wymruczał cicho, mimowolnie zdrapując delikatnie paznokciami jego kark. Jednocześnie naparł przy tym na niego swoim ciałem, przez co Aso zapewne mógł już wyczuć, w jakim był stanie.

Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
zabarwienie erotyczne
— Wiesz dobrze, że nie o to mi chodzi — westchnął. Uważał, że chłopak trochę wyolbrzymiał i odwracał to wszystko tak, żeby wyjść w tym wszystkim na poszkodowanego. — Okej, jeśli to jest dla ciebie takie ważne i tak ci na tym zależy, to czasami będę z tobą chodził na te imprezy — wywrócił oczami. — Tylko nie myśl sobie, że za każdym razem będę chlał. O wspólnym ćpaniu też możesz zapomnieć — podsumował. Może to i lepiej, że czasami gdzieś z nim wyjdzie, bo przynajmniej będzie mógł go bardziej pilnować. Może w ten sposób Reon trochę się uspokoi i stanie się bardziej ogarnięty. Ta, pewnie marzenie ściętej głowy. Niemniej jednak rzeczywiście miał zamiar się przełamać i zacząć z nim wychodzić, kiedy Moriya będzie mu to akurat proponował.
— Nie, nie pyta — przyznał i skrzywił się. Mógł jednak wyrażać swoje zdanie, bo żyli w wolnym kraju. Jasne, nie było ono pochlebne i powinien je zostawić dla siebie, ale to nie tak, że mówił komuś w twarz, że wygląda jak dziwka. Zachowywał to dla siebie, wychodząc z założenia, że każdy może się ubierać tak, jak chciał. No, chyba że było się Reonem, to wtedy czekała go obstawa, bo przecież nie mógł pozwolić na to, żeby prowokował do jakichś słabych zagrywek innych. — Stalker? — ściągnął brwi. — Naprawdę daleko mi do twojego stalkera — dodał. Cóż, dla postronnych rzeczywiście mogło to wyglądać tak, jakby był jego stalkerem, skoro ciągle do niego pisał, żeby ten mu się zwierzał gdzie był, z kim i co robił. Nie było to normalne i chyba można było powiedzieć, że miał małą obsesję na jego punkcie. Nic jednak dziwnego, skoro tak bardzo wziął sobie do serca to, o co prosił go jego ojciec na łożu śmierci. — Nie rozumiem, co ci tak przeszkadza to, jak wygląda moje życie uczuciowe i seksualne — stwierdził. — To chyba moje sprawa, jak zaspokajam swoje potrzeby i czy kogoś mam, nieprawdaż? — dodał. Nie lubił, kiedy Reon uderzał w to, że nie uprawiał przygodnego seksu i że sugerował, że jakby sobie poruchał, to spuściłby z tonu. Dla niego to było ważne, żeby dobrze poznać osobę, z którą szło się do łóżka i nie był jednym z tych facetów, którzy wykorzystywali okazję, kiedy tylko ta się nadarzyła.
Zdecydowanie nie powinni zachowywać się w taki sposób wobec siebie, zwłaszcza po tym, jak mieli ciche dni tylko dlatego, że go pocałował. Teraz zachowywali się o wiele bardziej sugestywnie, zwłaszcza Moriya, który się tak o niego ocierało. Nie było najmniejszej szansy na to, żeby chłopak nie poczuł, co działo się poniżej jego pasa. Mimo wszystko, kiedy ten się odwrócił i na niego naparł, odruchowo zacisnął mocniej palce na jego biodrach i sam go do siebie przycisnął.
Nachylił się, kiedy ten mu to zasugerował. Coś czuł w kościach, że zaraz usłyszy jakiś niewybredny tekst i wcale się nie pomylił. Nie do końca wiedział, co powinien mu powiedzieć i jak zareagować, ale nie mógł zaprzeczyć temu, że na jego słowa poczuł przyjemny skurcz w podbrzuszu.
— Nic na to nie poradzę. Poza tym, ty wcale nie jesteś lepszy — odparł i wypchnął lekko biodra, chcąc się o niego otrzeć. Mimowolnie zjechał też dłońmi niżej, żeby chwycić jego pośladki. — Wyglądem bardzo — powiedział i uśmiechnął się do niego zaczepnie. Oj nie, nie powinien mu mówić takich rzeczy, ale był zbyt pijany, żeby się samemu pilnować. Coś czuł, że jutro będzie tego bardzo żałował i że znów zrobi się między nimi naprawdę niezręcznie.

Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
22 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
180 cm
baluje za hajs ojca
Awatar użytkownika
I'm having fun tonight
I'm doing drugs tonight
I'm cranking up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
zabarwienia erotyczne
— Nie, jak widać nie wiem — odparł i wzruszył ramionami, wciąż wyraźnie naburmuszony przez to co powiedział Ryo. — Teraz to mi się odechciało, panie łaskawco — prychnął cicho. Aso chyba zapomniał, jak łatwo było urazić Reona i jak niewiele trzeba było, żeby ten się obraził. Wystarczyła byle pierdoła, a Moriya od razu strzelał fochami na prawo i lewo. Nie potrzebował jego łaski, zwłaszcza jeśli wiedział, że mężczyzna robiłby to z przymusu, a nie dlatego, że rzeczywiście chciałby z nim spędzić czas w taki sposób, w jaki Reon lubił. — Jak chcesz — przewrócił oczami. Jeśli Aso chciał się bawić o suchym pysku, to przecież mu tego nie zabroni. Jego wybór. Dla niego taka zabawa to nie była zabawa, ale co on tam wiedział.
— Czy ja wiem? Masz pewne tendencje prześladowcze i czasami zachowujesz się jakbyś miał na moim punkcie jakąś obsesję — stwierdził i wzruszył ramionami. Nie mógł w pełni zgodzić się ze słowami Ryouty, bo rzeczywiście czasami mężczyzna zachowywał się trochę jak jego prześladowca, który przy okazji starał się go kontrolować. Wszędzie za nim łaził, musiał mu się meldować o każdej porze dnia i nocy, a jeśli tego nie robił, to Ryo jeździł po mieście i go szukał, dopóki go nie namierzył, żeby potem osobiście zawlec go do domu. Z drugiej strony, lubił poniekąd tę jego uwagę i fakt, że mężczyzna tak się nim interesował, a jego los nie był mu obojętny. — Po prostu uważam, że jakbyś sobie kogoś znalazł i zaczął ruchać, to byś się rozluźnił i nie chodziłbyś cały czas taki poważny i spięty. To wszystko — odpowiedział i wzruszył ramionami. Chociaż… Jak sobie myślał, że Ryo miałby sprowadzać do domu jakichś gachów, to wcale nie brzmiało to już tak kolorowo. Zapewne prędzej czy później zaczęłoby go to trochę irytować. Możliwe też, że denerwowałoby go fakt, że mężczyzna poświęca więcej uwagi komuś innemu, bo ta powinna być skupiona w pełni na Reonie. Jak na kogoś, kto tak się wzbraniał przed Ryoutą po tym ich pocałunku, to bardzo zależało mu na tym, żeby mężczyzna skupiał się jedynie na nim i to jemu poświęcał całość swojej uwagi. — No niby tak… — odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. Po prostu nie chciał, żeby Ryo do końca życia był sam, bo każdy zasługiwał na miłość, a z jego podejściem nie wyobrażał sobie, że ten w przyszłości będzie w stanie sobie kogoś znaleźć. Z drugiej strony, byłoby to na jego korzyść, bo wtedy miałby Aso przy sobie już do usranej śmierci, a to brzmiało dokładnie tak, jak coś, czego by chciał.
Rzeczywiście, jak na kogoś, kto wpadł w histerię po zwykłym pocałunku, Reon był teraz nazbyt śmiał, lgnąc tak do mężczyzny i łasząc się do niego na każdy możliwy sposób. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że solidnie sobie popił, a co za tym idzie, naszła go ochota na to, żeby trochę… poszaleć.
— Nie, nie jestem — przyznał mu rację. Nie miał zamiaru zaprzeczać, bo mężczyzna doskonale mógł wyczuć w jakim był stanie. Jak widać, w ogóle się tego nie wstydził, a zamiast tego, sam jeszcze rzucał mu niewybrednymi tekstami. Nie spodziewał się jednak takiego śmiałego gestu ze strony Ryo. Był nieco zaskoczony, kiedy dłonie mężczyzny nagle znalazły się na jego pośladkach, ale jednocześnie było w tym coś naprawdę podniecającego. Bycie obmacywanym przez takiego atrakcyjnego faceta mu schlebiało, nawet jeśli był to Ryouta. — Ale z charakterem gorzej? — zapytał rozbawiony i przygryzł swoją dolną wargę. — Nie narzekaj. Wyobraź sobie, jak nudne byłoby twoje życie, gdyby mnie w nim nie było — powiedział, wpatrując się w jego twarz. — Gorzej, że teraz obaj mamy mały problem — dodał i skinął głową w dół.

Ryouta Aso
eon
posty pisane przez ai; metagaming; ghostowanie; sterowanie postacią bez zgody autora; brak inicjatywy ze strony współgracza
30 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
186 cm
ochroniarz Emptiness
Awatar użytkownika
There'll be no rest for the wicked
There's no song for the choir
There's no hope for the weary
If you let them win without a fight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Nie robię tego z łaski — westchnął. — Dlaczego musisz zaraz wszystko tak brać do siebie? — zapytał i zrezygnowany westchnął. Nie znał nikogo innego, kto tak by łapał za słówka albo brał sobie do serca wszystko to, co mu się mówiło. Pod tym względem Reon był jedyny w swoim rodzaju. Cóż, pod innymi względami również był wyjątkowy. Mimo wszystko, nawet jeśli tak wiele ich różniło i byli od siebie tak diametralnie różni, to jakoś się dogadywali i przyjaźnili od lat. Wyglądało na to, że w ich przypadku powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągały, było jak najbardziej słuszne. Wzruszył ramionami na jego kolejne słowa. Oczywiście, że nikt nie będzie w niego wlewał alkoholu na siłę, bo to byłoby po prostu pojebane, ale niestety było tak, że jak Reon wystarczająco długo truł mu tyłek, to w końcu ulegał i pił razem z nim.
— Proszę cię — spojrzał na niego z politowaniem. — Gdybym rzeczywiście miał cię prześladować, to byłbym o wiele bardziej zafiksowany na twoim punkcie, nie wspominając o tym, że robiłbym wszystko z ukrycia, byle tylko byś nie ogarnął, że coś jest na rzeczy — wzruszył ramionami. Z tego, co było mu wiadomo, to stalkerzy zazwyczaj nie zdradzali po sobie tego, że byli kimś zainteresowani, a przynajmniej w tym pierwszym etapie ich działalności. Z drugiej strony Moriya miał trochę racji, bo rzeczywiście ciągle do niego wypisywał i chciał wiedzieć o nim wszystko. W jego przekonaniu jednak robił to tylko i wyłącznie po to, żeby dbać o jego bezpieczeństwo, a nie dlatego, że miał obsesję na jego punkcie. — Daj mi już z tym spokój, dobra? — westchnął głośno. Nie podobało mu się, kiedy Reon rzucał takimi tekstami, bo uważał, że to, że by kogoś miał, miało go zmienić. Na razie nie planował żadnego związku i nie miał zamiaru nikogo sobie szukać na siłę, bo to nie było w jego stylu. Wierzył w to, że w końcu pozna kogoś, z kim będzie chciał wdać się w poważną relację i że się w kimś zakocha z wzajemnością. — No więc właśnie — skrzywił się. Uważał, że to w ogóle nie była jego sprawa i że nie powinien się wtrącać w jego życie łóżkowe i uczuciowe. Czasami nawet niepokoiło go to, jak bardzo Reon naciskał na to, żeby w końcu sobie kogoś znalazł.
— Więc siedź cicho w tym temacie — uśmiechnął się do niego zaczepnie. — Nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Po prostu się bawmy — dodał. W ogóle nie było to do niego podobne, ale nic dziwnego, że jego charakter trochę się zmienił, skoro był pijany. Miał słabą głowę, więc w jego przypadku szybko poszło. — Charakterek to ty masz konkretny, temu nie można zaprzeczyć i chyba zdajesz sobie z tego sprawy — rozbawiony pokręcił lekko głową na boki. Nie dało się nie zauważyć, że chłopak był nieznośny i że miał swoje za uszami. Ściągnął lekko brwi, gdy Reon wspominał o problemie, który ewidentnie oboje mieli. Nie wiedział, dokąd to wszystko zmierzało, ale nie miał zamiaru pozostawać mu dłużnym, skoro już najwyraźniej flirtowali. — W moim przypadku wcale nie taki mały — powiedział, unosząc kąciki ust w łobuzerskim uśmiechu. — I nie jest to problem, z którym nie można się uporać — dodał i zacisnął nieco mocniej dłonie na jego pośladkach. Nachylił się nad nim, żeby znacznie zbliżyć twarz do tej jego. Przez krótki moment się zawahał, ale zaraz musnął wargami jego usta.

Reon Moriya
👹
metagaming; decydowanie za cudzą postać
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”