29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Uroczy. Mężczyzna nie był pewien, czy chciał, żeby kobiety go tak określały. W takich chwilach zwykle zaczynał się wycofywać, wiedząc, czym groziły dalsze tego typu wyznania. Ale w jednym Skye na pewno miała rację - przyjaźń między chłopakami była konkretna. Obaj mogliby wskoczyć za sobą w ogień, więc pomoc przy poderwaniu dziewczyny była dla nich pestką. Choć Dominic nigdy by nie przypuszczał, że wpadnie mu w oko ta sama kobieta, co Loganowi. Z tym, że mieli niepisaną zasadę - kto pierwszy, ten lepszy. Tego więc starał się trzymać.
Właściwie rzadko kiedy był świadkiem podrywów Logana. Nie obserwował tych pierwszych spojrzeń, uśmiechów i żartów, które były kluczowe dla nowo nawiązującej się relacji pomiędzy przyjacielem a jego przyszłą partnerką. Zwykle dziewczyny Haynes przedstawiał większemu gronu w momencie, kiedy coś rzeczywiście kliknęło. Reyes zawsze pozostawiał mu przestrzeń, nigdy też nie nawiązując głębszych relacji z jego partnerkami. Może podświadomie czuł, jak bardzo mogły to być nietrwałe związki, by zaprzątać sobie nimi umysł? A może z żadną z nich nie nawiązał więzi, żeby w jego oczach wyglądała na potencjalny end game dla kumpla? Czy tak było w przypadku Skye? Nie mógł tego jeszcze w tym momencie określić.
Lubię, o ile to nie tarot - odparł z rozbawieniem. Nie miał nic przeciwko dobrej partyjce gry w karty, choć to nie było jego ulubione zajęcie. Następna uwaga Skye i porozumiewawcze kiwnięcie głową na Carrie sprawiło, że uniósł kącik ust w szelmowskim uśmiechu. Znała go zaledwie od chwili, a i tak wydawała się wiedzieć więcej, niż inni. Była cholernie spostrzegawcza. - Jeśli miałbym w coś grać to wolałbym grę w kosza. Lubisz? - skrzętnie wymigał się od odpowiedzi. Prawda była taka, że nie szukał szczęścia ani w miłości, ani w kartach.
Och, on wydaje się doskonale wiedzieć, czego chce od życia - przyznał na wzmiankę o Loganie jako dużym chłopcu. Podświadomie zazdrościł mu tego zdecydowania i wytrwałości w dążeniu do zamierzonego celu, jakim było napotkanie prawdziwej miłości i ustatkowanie się. Dominic też wiedział, czego chciał, ale było to zdecydowanie odmienne od poglądów przyjaciela. I Skye najwyraźniej też. - Dobra, nie potrzebuję wiedzieć już nic więcej. Zdałaś, Skye - uśmiechnął się do niej przelotnie, po raz kolejny obracając ją wokół własnej osi, tym samym kończąc rozmowę, żeby po prostu poddać się tańcu.
Upłynęło jeszcze trochę czasu na wspólnej zabawie, zanim cała czwórka zmęczona, ale zadowolona z przebiegu wieczoru, wpakowała się do auta tuż przed nastaniem świtu. Dominic przemierzał ulice Toronto, kierując się pod wskazany przez Skye adres, starając się skupić na muzyce w radiu i dłoni Carrie, zaciskającej się na jego udzie. Nie potrafił jednak powstrzymać się przed bezwiednym zerkaniem w lusterko wsteczne na siedzącą parę, zwłaszcza, kiedy słyszał szczery śmiech ciemnowłosej. Logan dawno nie był w tak dobrym humorze. A nowo poznana kobieta wydawała się… perfekcyjna. Jakby była stworzona dla… Haynesa.
Znalazłszy się na miejscu, przystanął autem na poboczu.
Jesteśmy - przyznał, ostatni raz spoglądając na lusterko, po czym spojrzał na domagającą się uwagi Carrie. Uśmiechała się do niego figlarnie, jeszcze nie wiedząc, że to był ostatni raz, kiedy kończyło się to wspólnym powrotem do jego mieszkania. Oby chociaż Logan miał więcej szczęścia.

Skye Murray
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Urocza była przyjaźń między mężczyznami i zachowanie Dominica, który chciał sprawdzić Skye. Ani Dominic ani Logan nie byli uroczy. Byli mężczyznami z krwi i kości, a Murray liczyła, że jednego z nich (w tamtym momencie mając na myśli bruneta) pozna w niedługim czasie znacznie bliżej. Jednak póki co najwyraźniej musiała przejść przez mały sprawdzian przeprowadzany przez blondyna. Podobała jej się ta relacja między mężczyznami, bo świadczyła o dwóch kwestiach. Pierwsza - Logan nie podchodził do niej jako do kobiety do zaliczenia na jeden raz, skoro jego przyjaciel wziął ją na bok, aby sprawdzić czy jest warta jego przyjaciela. Druga - oboje byli osobami, dla których przyjaźń i relacja z drugą osobą była czymś ważnym. Nawet jeśli jeden z nich najwyraźniej nieco inaczej podchodził do tej kwestii, jeśli chodziło o płeć przeciwną. Skye jednak ani trochę nie interesowało jak sobie żyje Dominic. Nie przeszkadzało jej też to, że zabrał ją do tańca, bo jeżeli z Haynesem jej wypali, to dobrze mieć poprawne relacje również z jego przyjaciółmi, prawda?
Wyłapała od razu jego chęć zmiany tematu z Carrie, więc kim ona była , aby to ciągnąć dalej? - Jasne. Jestem najlepszym rzucającym w całej okolicy- odpowiedziała z pełną powagą, ale po trzech sekundach roześmiała się i spojrzała na niego znacząco. Musiałaby biegać chyba na szczudłach, aby dosięgnąć kosza. Zaraz jednak nieco spoważniała, chociaż wciąż na jej twarzy widniał lekki uśmiech. Teraz już z nutą ekscytacji. Ekscytacji, by poznać bliżej Logana. - To jest jedna z nagród w życiu - wiedzieć do czego się dąży. Znać swój cel, który chce się osiągnąć - odpowiedziała zgodnie z własnymi przemyśleniami. Ona również dobrze wiedziała, czego chce. Przynajmniej w tamtym momencie. - Dziękuję. Mam nadzieję, że rekomendacje zostaną przekazane do odpowiednich rąk- puściła mu oczko i dała się porwać tańcu, zamiast rozmowie.


Dała się również przekonać, aby nie brać taksówki, a pozwolić im siebie odwieźć. Musiała przyznać, że gdyby nie Carrie, to nie wsiadłaby jednak z nimi do auta. Znali się przecież raptem od kilku godzin. Jednak obecność drugiej dziewczyny, wyraźnie ją uspokoiła. Chociaż już po kilku minutach spędzonych na tylnym siedzeniu z Loganem, czuła się wystarczająco odprężona. Żartowali , śmiali się i flirtowali, a ich dłonie tylko delikatnie muskały skórę na swoich ciałach. Siedzieli tak blisko siebie, że bez problemu jeszcze jedna para, by się tam wcisnęła. - Dziękuję bardzo za podwózkę, a także za przemiły wieczór spędzony w Waszym gronie. Trzymajcie się- pochyliła się do przodu, aby pożegnać się z blondynami i wyszła z auta. Logan oczywiście chciał ją odprowadzić pod drzwi budynku, więc nie mogła mu tego odmówić.
- Dziękuję za tą noc. Była cudowna
- Także dziękuję Logan- w jej odczuciu również była wyjątkowa, ale nie mogła być aż tak bezpośredni! Jeszcze nie teraz
- Śpij spokojnie Skye- Logan złożył na jej policzku czuły pocałunek, a następnie zaczekał, aż wejdzie i zniknie za drzwiami. Nie pchał się do środka. Nie próbował jej zaciągnąć do łóżka za pierwszym razem, a ona nawet mu tego nie insynuowała. Spodobało jej to jakim był dżentelmenem.

- Chyba się zakochałem- to były pierwsze słowa Logana, gry wrócił na tylne siedzenie. Oparła głowę o zagłówek i zaczął się śmiać.- Muszę ożenić się z tą kobietą- powiedział to już sam do siebie.



KONIEC <3
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”