-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimęskietyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Nie wiem czy wszystkie, ale cieszę się, że moja dziewczyna to robi. - uśmiechnął się do jej odbicia w lustrze oczywiście dumnie intonując jej przynależność do jego osoby.
Zauważył to i doceniał. Nieczęsto tak jawnie nazywała się jego dziewczyną, więc cieszył się z każdej takiej instancji. Na tyle, że nawet przytulił ją nieco mocniej do siebie opierając brodę o jej obojczyk. Gdyby nie był taki poobijany wyglądaliby nawet na całkiem udaną parę. Taką, która ma sens. Pozory potrafiły mylić, ale jego zdaniem naprawdę dobrze wyglądali razem. Trafiło się ślepej kurze ziarno.
Kiedy już opuściła łazienkę oparł się jeszcze chwilę o umywalkę i spojrzał na swoją twarz w lustrze. Nie było ładnie, ale bywało też gorzej. Przyjdzie mu się z tego tłumaczyć, ale na razie miał to po prostu w dupie. To problem kolejnego dnia. Najwyżej weźmie trochę wolnego. Wziął się za sprzątnięcie swojego bajzlu, którego na szczęście nie było aż tak dużo. Wyrzucił wszystko, co zużyte, resztę zapakował z powrotem do apteczki. Wziął jeszcze szybki prysznic bo po całym dniu pracy i ostatniej bójce nie pachniał zbyt dobrze, a jeśli Darcy już u niego zostaje nie zamierzał psuć jej odbioru swojej sypialni. Nie szukał nawet swoich ciuchów, owinięty w ręcznik od razu wspiął się na górę.
- Jeśli masz ochotę to tam na dole wszystko u mnie działa. - puścił jej oczko tym okiem, które nie było akurat spuchnięte i walnął się obok niej na materac zrzucając z siebie ręcznik i zarzucając kołdrę na biodra.
- A zasnęłabyś czekając na wyjaśnienia do jutra? - odwrócił twarz w jej głowę i spojrzał na nią wymownie bo oboje znali odpowiedź na to pytanie - Wiesz, nie robiłem mu obdukcji, ale jeśli mam zgadywać to ma zwichniętą kostkę, złamaną rękę, nos i pewnie jakiś uraz czaszki, więc tak... Wygląda gorzej. - uśmiechnął się do niej łobuzersko - A jeśli chodzi o to co zaszło to zapytałem go o tę broszkę, którą przy nim znalazłem. Powiedział kilka niemiłych słów, ja nie byłem w humorze, on zaczął uciekać, więc jeszcze bardziej nie byłem w humorze... Później przerzucaliśmy się nawzajem w jakiejś hali, rzucaliśmy różnymi rzeczami. W skrócie dostał wpierdol, ale i mnie się oberwało. Chyba robię się trochę stary. - przewrócił jeszcze oczami cicho się śmiejąc.
Nie brał całego zajścia zbyt poważnie. Takie rzeczy się zdarzały. Obiecał, że znajdzie tych, którzy włamali się do jej domu. Trochę to zajęło, ale dotrzymał słowa. Chyba nie mogła się na niego gniewać?
Darcy Bowman