55 y/o
For good luck!
168 cm
Dyrektor szpitala | Zastępca burmistrza Mount Sinai Hospital, Toronto City Hall
Awatar użytkownika
„Granice istnieją tylko do momentu, w którym ktoś decyduje się je przesunąć.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Gdy córka odpowiadała na moje słowa, ja powoli mieszałam wywar. Muszę przyznać, że wstawienie do szklarni przenośnej kuchenki, to był jednak dobry pomysł. Wracając do Audrey, to z aprobatą przyjęłam to co mówiła o prezentach. Właściwie to czułam pewną ulgę, że przynajmniej pod tym względem nie będę musiała uczestniczyć w zachwycaniu się kolejnymi drogimi pierdołami na pokaz. Nigdy nie przepadałam za przesadnym materializmem, mimo tego, że ludzie bardzo często zakładali coś zupełnie odwrotnego tylko dlatego, jak wyglądało moje życie.
- To akurat da się załatwić - odpowiedziałam. - I szczerze mówiąc, ten pomysł pasuje do ciebie bardziej niż kolejna markowa torebka.
Uśmiechnęłam się delikatnie, a następnie sięgnęłam po łyżkę. Dopiero kiedy Audrey zaczęła mówić o tym chłopaku, to odłożyłam ją z cichym stuknięciem o blat. Nie chodziło mi nawet o sam fakt jego obecności, tylko o sposób, w jaki o nim mówiła.
Oparłam dłonie o krawędź stołu i spojrzałam uważnie na córkę. - Słoneczko, ludzie bardzo często wracają do naszego życia wtedy, gdy czegoś potrzebują - powiedziałam spokojnie. - I nie zawsze robią to dlatego, że nagle zrozumieli własne błędy.
Starałam się ostrożnie utrzymać spokojny ton głosu. Nie zamierzałam jej zabraniać kontaktu z nim, bo wiedziałam, że przyniosłoby to odwrotny efekt. Mimo wszystko nie podobało mi się to, że człowiek, który ją wcześniej zranił, znów pojawiał się tak blisko. Zdecydowanie nie był to też odpowiedni kandydat na męża.
- Jeśli chcesz odbudować tę relację, to dobrze. Lecz proszę nie rób tego kosztem własnego spokoju tylko dlatego, że jest ci go żal. Nie on pierwszy i ostatni. - Westchnęłam cicho i odwróciłam wzrok w stronę garnka. Kiedy Audrey spytała o brata, to początkowo tylko się wyprostowałam.
- Nie pokłóciliśmy się - odpowiedziałam po chwili dość chłodno. - Najzwyczajniej w świecie mieliśmy różne poglądy na pewien temat. - Sięgnęłam po ręcznik i wytarłam dłonie. - Twój brat od pewnego czasu uważa, że wie lepiej ode mnie, jak powinny wyglądać sprawy rodzinne. To wszystko. - Zamilkłam na moment. - Dopilnuję tego, aby pojawił się jednak na twoich urodzinach. W przeciwnym razie będzie miał przechlapane.

Audrey LeBlanc
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
24 y/o
For good luck!
170 cm
Studentka medycyny | Pielęgniarka Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracji1 osobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Prawdopodobnie ma ona rację, pojawił się ot, tak w moim życiu. Nie odzywał się, nawet jak spróbowałam jakoś się do niego odezwać. Wszystko po prostu skreślił, a teraz ot, tak sobie wraca. Wiadomo, że nie wrócimy do tego samego, co było kiedyś. Chociaż chciałabym mu dać szansę, aby ponownie był moim przyjacielem. Nie najlepszym jak kiedyś, ale przyjacielem. To chyba będzie możliwe w naszej sytuacji.
— Jeszcze zobaczę, na ten moment mam za dużo na głowie. Stopniowo będę do wszystkiego podchodziła. Małymi kroczkami, wszystko powinno się wyjaśnić — Smutny uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Zawsze daję drugą szansę, a potem przez to cierpię. Może tym razem będzie zupełnie inaczej. Nigdy w sumie niewiadomo, jak to wszystko wyjdzie. Chociaż i tak powinnam bardziej zająć się szukaniem męża, a Noah nie chcę. Także to by było trochę marnowanie czasu. Czasu też mam mniej, więc bardziej chyba zależeć mi będzie na randkach na siłę.
— Och, nie! Nie zmuszajmy go, jeśli będzie chciał to przyjdzie. Nie dla każdego są takie imprezy oraz nastawienie personelu do bycia uprzejmie miłym. Zresztą on też ma swoje własne życie, niech szaleje. Inaczej będzie jak Grace — Dostałam dreszczy na samą końcówkę swoich słów. Nie wiem, czy dałabym radę wytrzymać z tą dwójką, jeśli by się on zmienił. Wystarczy mi Grace, która jest naprawdę upierdliwa. Nie chcę już nic mówić, że mimo wyprowadzki z domu ta mieszka obok mnie ponownie. Jakby nie mogła się odczepić od własnej rodziny. Nie pasuje mi ten fakt, ale muszę jeszcze to jakoś znieść. Potem może uda mi się znaleźć coś zupełnie innego. Daleko od Grace.
— Ile jeszcze zupa będzie się gotować?

Cordelia LeBlanc
M.
Wykorzystywanie AI w postach, pospieszanie co do odpisu. Resztę można wspólnie obgadać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”