26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
187 cm
młodszy adwokat w Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
You scratch and I bite
We kiss then we fight
I like it like that that that that
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Skupiam się tylko na tobie, Aiden. Dlaczego przez te słowa obudziła się w nim lekka panika? Jakby wcale nie było to coś tak oczywistego, tak luźnego… a coś bardziej przejmującego i zobowiązującego. — No tak, zajmuje ci dużo czasu. Wiesz, jakbyś kiedyś miała mnie dość, to też możesz to powiedzieć — pociągnął dalej z rozbawionym tonem, choć miał wrażenie, że brzmiała poważnie. Jakby to nie były niewinne żarty, a rzeczywistość i aż ciężko było się z tym nie zgodzić. Cholera, przecież on sam gdyby chciał (a nie chciał!), to nie miałby czasu na inne kobiety. I to nie dlatego, że Vita była atencyjna, a po prostu gospodarował sobie czas tak, że poza wszystkimi koniecznymi spotkaniami z bliskimi, wolną chwilę spędzał właśnie z nią. — Ejjj, dobra, tak sobie rzuciłem… — powiedział, próbując obronić coś, co przez przypadek zaprzepaścił. — Chociaż… może po prostu ja będę rozbierał panią profesor? Nie wiem, czy to do końca etyczne, ale chyba nie jestem w stanie się powstrzymać. — Już widział, jakby tłumaczyła mu coś naprawdę iście ważnego, a on zamiast tego skupiałby się na innych rzeczach. Znał Vitę już jakiś czas, więc również dobrze miał świadomość, że zagra mu na nosie i pokusi pięć razy po drodze, byle sprawić, że sam pierwszy rzuciłby jakikolwiek profesjonalizm i zbliżyłby się do niej pierwszy. Naprawdę miał słabą silną wolę, jeśli chodziło o jej osobę.

— Kuszące, a skoro proponujesz, to nie mogę odmówić — odpowiedział, sam uśmiechając się do siebie. Spędzenie z nią całego weekendu to było coś, na co miał ogromną ochotę. Nie będą musieli przejmować się upływającym czasem, skoro całą sobotę i niedzielę, będą mieć tylko dla siebie. — Mówisz o tej kryminalnej? — zapytał, nie odbierając jej propozycji w sposób, w jaki się martwiła. Sam nie miał przed nią co ukrywać (oprócz swoich uczuć, heh), więc skoro bywała w jego mieszkaniu coraz częściej, to też nie miał nic przeciwko temu, aby się po nim rozglądała. — W sumie podoba mi się ten pomysł, już dłuższy czas się do niej zbierałem. To może w sobotę podjedziemy do mnie, żebym wziął tę książkę i ubrania na poniedziałek, co ty na to? Dzięki temu, miło zaczniemy razem tydzień w poniedziałek — zaproponował i jemu ta opcja wydawała się być najlepsza. Nie będzie miał spiny od poniedziałku, tylko na spokojnie spędzi z nią poranek. Przy okazji będą mieć odblokowany nowy rodzaj randki, co dodatkowo mu się podobało — czytanie wspólnie książek mówiło wiele o światopoglądzie oraz interpretacji.

Nie podejrzewał, że tak go… obejdzie. Że wykorzysta jego brak świadomości języka i powie mu zupełnie inne słowa. Był przekonany, że powie jej, że za nią tęskni. Że będzie mógł jej to powtarzać za każdym razem, jak nie będą się widzieć dłuższą chwilę, a zamiast tego… kocham cię, Vita. — Ya tebe kokhayu, Vita — powiedział wolno i uważnie, analizując, czy to co opuściło jego usta, brzmiało jak słowa, które wypowiedziała. — Dobrze mi poszło? To brzmi całkiem prosto, ale jak mówisz już całymi długimi zdaniami, to mój mózg wariuje — parsknął.

iskiereczka
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”