24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wciąż nie znały się tak dobrze jeśli nie liczyć swoich preferencji łóżkowych. Te z kolei były dosyć rozległe, bo były w stanie spróbować ze sobą niemalże wszystkiego. Istniało jednak tyle innych rzeczy, których mogłyby się o sobie dowiedzieć. Jak dotąd ta randka zdołała przekonać Ruelle o tym, że tak naprawdę dba o to, co myśli sobie rysowniczka. Poza tym należało jasno również stwierdzić jeden fakt... Każdy oblizywał wieczko od jogurtu przed wyrzuceniem. Chyba, że znajdował się przy ludziach i wstydził się dokonać tego lubieżnego aktu z kawałkiem plastiku. Całe szczęście Prescott nie czuła nigdy nic podobnego.
Powoli wprowadzała ją do swojego świata. Może nie była to tak osobista wyprawa jak ta, którą zapewniła jej River. Nie była tak twórcza. Miała po prostu rzeczy, które lubiła i poświęcała im się w raczej bierny sposób niż robiąc coś kreatywnego. Jeśli już to spędzała czas na konsumowaniu wytworów kogoś innego. Wybierała jednak przy tym często rzeczy, które raczej nie zainteresowałyby nikogo w jej wieku. Czemu zatem nie pełne gotyckiego uroku kino sprzed czasów Drugiej Wojny Światowej?
Przez moment wydawało jej się, że naprawdę artystce wystarczy ten niewielki kontakt fizyczny. Byłoby to nieco dziwne, ale sprawdzało się przez dosyć długi czas. Zwłaszcza, że dotyk przez cały czas oscylował w okolicach jej dłoni i przedramienia. Tylko, że jak zwykle mogła liczyć na coś więcej.
Dotychczas tkwiła nieco osunięta na siedzisku fotela, ale zaraz wyprostowała się i przekrzywiła głowę, gdy poczuła pierwsze pocałunki składane na skórze swojej szyi. Były o wiele delikatniejsze niż cokolwiek do czego przywykła, gdy chodziło o Cross i jej bliskość.
- Jesteś okropna... - zaczęła ściszonym głosem - gdy chodzi o samokontrolę.
Objęła jedną z dłoni kolumnę jej szyi, która pasowała do niej wprost idealnie. Zacisnęła nieco mocniej palce poniżej żuchwy i naparła na tyle, aby odsunąć ją od siebie. Dopiero, gdy mogła spojrzeć w jej ciemne oczy, w których odbijał się nikły blask ekranu, pochyliła się, aby pocałować ją z dużo większą żarliwością.
Po raz kolejny dzieliły ze sobą pocałunek o smaku Fanty, ale ten wydawał się być zupełnie inny od tego, który przeżyły w liceum.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ciemna sala kinowa (teraz już przez ten mrok, jaka jest, to nikt nie widzi) pobudzała jej zmysły. W ciemności przychodziły człowiekowi do głowy przeróżne rzeczy. River nad wyraz ceniła przecież zmysł wzroku, a skoro teraz został otępiony, to jej umysł musiał zacząć pracować na podkręconych obrotach. Filmy, które oglądały, raczej nie służyły do tego, by kogokolwiek przestraszyć. A na pewno nie w dwa tysiące dwudziestym szóstym roku. Jej myśli nie starały się więc uciec od żadnych koszmarów. Krążyły całkiem swobodnie, jak zawsze w żaden sposób nieograniczone, a to od jakiegoś czasu oznaczało, że w końcu wpadną w kategorię tematyczną zwaną Ruelle. Miała ją na wyciągnięcie ręki, więc nie musiała próbować się od nich uwolnić. Mogła po prostu grzecznie za nimi podążyć. Okej, grzecznie nie było w tym wypadku idealnym słowem.
Uśmiechnęła się słysząc ten komentarz na swój temat. To nie do końca była prawda. Jeżeli zaszłaby taka potrzeba, była w stanie nad sobą panować całkiem nieźle. Najzwyczajniej w świecie nie miała na to ochoty. Już raz się powstrzymywała w jej towarzystwie z całych sił i co z tego wynikło? Nic dobrego, same frustracje i argumenty dla Prescott w kłótni. Już zaczęła zastanawiać się, jak powinna zaprotestować przeciwko temu odsuwaniu jej, ale szybko okazało się, że Ruelle wcale nie chce się jej pozbyć. Cichy pomruk zadowolenia uciekł z jej gardła, przytłumiony bliskością warg dziewczyny, gdy tylko poczuła słodki smak jej ust zmieszany z pomarańczową Fantą. To zdecydowanie nie było to samo, co w liceum. I nie było wielkich szans, by w podobny sposób się skończyło.
Zacisnęła palce na jej koszulce na wysokości mostka i szarpnęła za materiał, chcąc przyciągnąć tanatopraktorkę jeszcze bliżej. Kinowe fotele pod tym względem nie oferowały wielkiej wygody. Nie były przystosowane do obściskiwania się w ciemnościach. Takie drobne niewygody zdawały się być jednak niczym w porównaniu z pragnieniem, które wzbudziły w niej pojedyncze krople napoju zebrane z ust jej randki.
— Aż tak zależy ci na pobudzeniu mojej weny, że powinnam przestać? — zapytała odsuwając się na tyle, by móc spojrzeć jej w oczy. Ten widok był przyjemniejszy od każdego innego, a już na pewno od tych pokrak z wielkiego ekranu. Wciąż trzymała mocno w palcach materiał jej koszulki, jakby to miało sprawić, że Ruelle nagle nie wyparuje ze swojego miejsca.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Osłabienie zmysłu wzroku podobno miało wyostrzać inne zmysły. Poza tym dodatkowo wzmagało poczucie pewnej aury tajemniczości, tworząc niezapomniany klimat. W mroku mogła się kryć groźba lub też jakaś obietnica niestworzonych przyjemności. Trudno było powiedzieć na co właściwie w tym momencie mogła liczyć tanatopraktorka skoro obie te opcje w towarzystwie River niezwykle mocno jej odpowiadały.
Stare kino korzystało z innych sztuczek oraz polegało na stopniowym budowaniu napięcia. Z perspektywy czasu niektóre sceny wydawały się przewidywalne albo nawet śmieszne, ale chodziło o ten suspens. Widz wyczuwał, że zaraz coś się stanie, widział to na własne oczy i jedynie czekał na to jak potoczą się sprawy. Ruelle również domyślała się jak skończą się sprawy między nimi, ale nie znaczyło to, że nie czuła budującego się między nimi napięcia, które gromadziło się w jej podbrzuszu. Powinny przestać, ale tak trudno było posłuchać głosu rozsądku.
Owszem, zapewne River dałaby radę jeszcze się wstrzymać ze swoimi pieszczotami, ale nie chciała tego robić. Prescott mogła być jej naprawdę za to wdzięczna... Chyba. Przecież miała się skupić na filmie, a zamiast tego na nowo rozpalała swoją muzę do niewyobrażalnych temperatur przez sam swój dotyk i leniwe pocałunki.
Na pewno nie zakończy się to jak w liceum. Dlatego, że zdecydowanie nie był to ich ostatni pocałunek, a każdy z nich wydawał się zawierać w sobie jeszcze więcej pasji i swoistej desperackiej potrzeby dotyku. Rue zamruczała jedynie zadowolona, zaciskając nieco mocniej palce na szyi swojej rysowniczki, gdy tylko poczuła jak ta chwyta mocno materiał jej koszulki. Gdyby nie to, że dzielił je podłokietnik niewygodnego fotela to zapewne już siedziałaby jej na kolanach.
- To raczej ja powinnam przestać - wymruczała, puszczając jej szyję, aby zamiast tego chwycić nadgarstek trzymającej jej ręki. - Powinnam przestać i patrzeć jak czekasz wygłodniała na resztę wieczoru... - odpowiedziała, pochylając się ku niej po raz kolejny, aby jedynie musnąć językiem jej dolną wargę.
Mogłaby się temu poddać, ale... Sama nie wiedziała, co było bardziej kuszące. Wizja kompletnego zatracenia się tu i teraz czy może torturowanie ich dwójki, aby obie czekały z wytęsknieniem do momentu, gdy zostaną same w ścianach mieszkania wynajmowanego przez Cross. Zarówno jedna jak i druga uwielbiała to nerwowe wyczekiwanie, więc jak najbardziej mogły się wstrzymać... jeszcze trochę. Dlatego właśnie wycofała się na oparcie swojego fotela.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było żadnych szans, by poprzestały na czymś takim. Żadna nie będzie musiała nawet tej drugiej do niczego zmuszać. Zdążyły uzależnić się od swoich pieszczot na tyle, że takie zwyczajne porzucenie tematu nie wchodziło w grę. Musiałyby się piekielnie pokłócić, żeby sobie odpuścić. Chociaż chwila. Po ich ostatniej większej kłótni zaczęły dobierać się do siebie na środku szkolnego boiska, więc to chyba tak nie działało. Musiałyby się pożreć jeszcze bardziej niż wtedy. W ich przypadku to pewnie możliwe, ale po co to dzisiaj sprawdzać? Wolała skupić się na uwielbianiu swojej muzy niż wyrzucaniu jej jakichś okropieństw.
Serce załomotało jej w piersi, gdy poczuła jak palce dziewczyny wbijają się w jej szyję. Zdecydowanie chciała przekroczyć jakąś nową granicę, do której jeszcze dzisiaj nie dotarły. Nadal wolała trzymać się planu okrutnego kuszenia jej, ale może powinna dać jej przedsmak tego, co ją czeka, gdy dotrą w końcu do mieszkania? Uśmiechnęła się kpiąco słysząc tę uwagę. Brzmiała częściowo jak obietnica. Rozkoszny dreszcz przemknął wzdłuż jej kręgosłupa pod wpływem języka jej modelki. Podążyła odruchowo za jej oddalającym się ciałem, ale to wcale nie był żaden rodzaj przyciągania. Prescott po prostu zatopiła się z powrotem w fotelu, a ona została porzucona w połowie gestu. Dojebała ją kartą Uno Reverse.
Oparła głowę o fotel za sobą i westchnęła z niezadowoleniem. Wbiła wzrok w ekran przed sobą, ale nie rejestrowała świadomie, co się akurat na nim wyprawiało. Ruelle po raz kolejny rzuciła jej wyzwanie, którego nie miała zamiar ignorować. Ale nie chciała też tak po prostu się na nią rzucić, to byłoby zbyt proste. Na dłuższą chwilę zapanował spokój, w trakcie którego uwaga Cross była skoncentrowała wyłącznie wokół ekranu. W pewnym momencie przeprosiła swoją randkę i podniosła się z miejsca. Nie zgarnęła ze sobą żadnych rzeczy, więc najwyraźniej szła do toalety.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Nie robiło jej nawet większej różnicy, czy jej modelka odczyta wiadomość od razu czy może nieco później. Była pewna, że zrobi na niej takie samo wrażenie w dowolnym momencie. Miała chwilę dla siebie, by ogarnąć wcześniej zignorowane wiadomości i zrobić zdjęcie, które - kto wie - może trafiło do kogoś jeszcze. Wreszcie wróciła i usiadła z powrotem na swoim miejscu.
— Co mnie ominęło? — zapytała szeptem, zakładając nogę na nogę. Rzuciła tanatopraktorce tylko krótkie spojrzenie i znów skupiła się na ekranie.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie zbyt długo nie miały okazji do tego, aby pozbyć się tego dziwnego napięcia między nimi. Poprzednia randka zakończyła się nadzwyczaj grzecznie, no Prescott została zwyczajnie odprowadzona do własnego domu. Miały na pewno spore zaległości do nadrobienia, a niecierpliwość zwyczajnie wylewała się z nich przy każdym bardziej czułym geście. Powinny się znaleźć się najlepiej od razu w mieszkaniu rysowniczki i zostawić ubrania w progu sypialni lub nawet wcześniej. Zamiast tego jednak dalej tkwiły w sali kinowej, a maraton trwał w najlepsze.
Nie sądziła nawet jak bardzo spodoba jej się wyczuwana pod dłonią powierzchnia obroży okalającej szyję Cross. Zdecydowanie jej pasowała. Chociaż w zamyśle miała być noszona przez tanatopraktorkę, która się już za nią stęskniła.
Chciała posłużyć się przeciwko River jej własną bronią. Kusiła, składała rozpalające umysł obietnice swoim najdrobniejszym ruchem. Właśnie tak miało być. Obiecała sobie, że od tej pory postara się nie dawać jej większej satysfakcji.
Wiedziała, że jest niezadowolona. Nie musiała nawet zerkać w jej kierunku ani słyszeć tego charakterystycznego mruknięcia, aby to wiedzieć. Po prostu znała ją już wystarczająco dobrze pod tym względem. Przytaknęła jej krótkim mruknięciem, gdy ta przeprosiła, aby się udać zapewne do toalety. Nie zaprzątała sobie tym faktem zanadto głowy. Zamiast tego skupiała się na filmie i zignorowała krótką wibrację telefonu oznaczającą wiadomość. W przeciwieństwie do pewnie wielu przedstawicieli swojego pokolenia, Ruelle nie była kimś kto wyciągał smartfona na każdym kroku. Zwłaszcza w kinie, gdy zajmowała się oglądaniem filmu. Nawet jeśli już go znała. W zasadzie dla niej to i lepiej, bo gdyby tylko zobaczyła, co takiego wysłała jej rysowniczka to nie byłaby w stanie skupić się na czymkolwiek innym poza faktem, że pragnęła ją mieć już tu i teraz.
Odwróciła się w kierunku fotela artystki, gdy tylko ta pojawiła się w zasięgu wzroku i wyciągnęła w jej stronę otwartą paczkę chipsów, które właśnie miały zastąpić jej zwyczajny posiłek. Pytanie wydawało się dosyć zasadne, bo jednak chwilkę Cross na sali nie było.
- Właśnie Dracula ma się zjawić u Lucy. Zabezpieczyli już jej sypialnię i czekają - odpowiedziała całkowicie zwyczajnym tonem, gdy za oknem pokoju bohaterki pojawił się kształt przypominający nietoperza.
Sama starała się utrzymywać uwagę na ekranie, a trzymana w rękach paczka chipsów skutecznie uniemożliwiała jej sięgnięcie do dziewczyny, która siedziała obok. W zasadzie każde narzędzie samokontroli było mile widziane, a dodatkowo przekąska zapewniała jej także przyjemne odczucia smakowe. Same plusy, prawda? Chociaż naprawdę mogłaby smakować teraz czegoś innego...

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie musiała nawet sprawdzać na telefonie, czy wiadomość została odczytana. Od razu widziała po Ruelle, że nie. Nieświadoma szczęścia, jakie ją spotkało, skupiała się dalej na filmie i pałaszowała przekąski. Nic nie szkodzi. W końcu to odczyta, a jeśli zrobi to za późno, to wyłącznie jej strata. RIver przecież i tak dostanie wszystko, czego tylko zapragnie. Problem w tym, że teraz nie dostawała absolutnie niczego. To by jej nie przeszkadzało, gdyby to był jej wybór, ale miała jakieś dziwaczne wrażenie, że tym razem to Prescott trzymała stery. Raz popuściła jej wodze i proszę bardzo jak się rozbestwiła.
— Mhm — mruknęła tylko potwierdzająco, choć fakty właściwie ominęły jej myśli i pognały gdzieś dalej. Fabuła nie miała aż takiego znaczenia. Nie sięgnęła po chipsy, zamyślając się znów nad tym, co chciała jej zrobić. Myśli coraz śmielej krążyły wokół jej ciała, a fakt, że Prescott to całkowicie ignorowała, stawał się powoli irytujący. W jaki sposób miała zareagować na jej myśli, których nie wyrażała w żaden sposób? A to już niech sobie sama tanatopraktorka wymyśli. Tak czy siak jej wina.
Wyciągnęła rękę i położyła ją na udzie swojej modelki. Gest nie był wulgarny, a przynajmniej nie jakoś przesadnie. Wciąż trudno było jej trzymać ręce przy sobie w obecności tanatopraktorki, a takie nadmierne kontrolowanie się tylko wywoła w niej jakąś okropną nerwicę. Potrzebowała przede wszystkim kontaktu, niczego więcej. Chciała czuć, że ma ją blisko siebie i że w każdym momencie może cieszyć się bliskością jej ciała. Można powiedzieć, że było to bardzo czułe. No dobra, bez przesady. Tu zdecydowanie nie chodziło wyłącznie o romantyzm. Ręka podjechała trochę wyżej, a palce zacisnęły się mocniej. Jej wzrok wciąż był utkwiony w ekranie, choć fabuła sprawiała wrażenie lekko rozmazanej.
— Powinnaś się dla mnie rozebrać — oświadczyła w końcu tak spokojnie, jakby sugerowała podanie jej wody. Pomysł był o wiele lepsze niż jakieś tam głupoty związane z pragnieniem i właściwym nawodnieniem organizmu. Odezwała się na tyle głośno, by nie było żadnych wątpliwości, że dziewczyna ją usłyszy, ale nie dotarło to do tych małych grupek porozrzucanych po całej sali. Chyba. A jeśli nawet, to co z tego. Rysowniczka przez ten cały czas nie spuściła wzroku z ekranu, przez co sugestia wydawała się jeszcze bardziej groteskowo przeciętna.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeszcze nie zdążyła odczytać wiadomości od River, ale była opcja, że jeszcze to zrobi. Może nawet pomiędzy filmami, gdy będzie chwila na to, aby zerknąć w powiadomienia nim rozpocznie się kolejny seans. Nie było wtedy mowy o tym, aby zignorowała fakt, że Cross coś jej wysłała chociaż przez większość czasu znajdowała się tuż obok. Wtedy na pewno przykuje jej uwagę, a Ruelle na dobre zostanie pochłonięta wyłącznie przez myśli na temat tego jak bardzo chciała zatracić się w swojej artystce. Dlatego właśnie musiała panować nad tym, co się obecnie działo i nie poddawać się pożądaniu.
Wyczuła ten brak entuzjazmu. Mogła się tego spodziewać. Wyglądało na to, że River potrzebowała nieco wyraźniejszych bodźców niż stare kino, które oferowało jedynie dosyć spokojne i zrównoważone doznania, które musiały być dla niej niewystarczające. Przynajmniej na tę chwilę mogła zaryzykować podobnym stwierdzeniem. Powinny jednak zostawić ten maraton na jakiś inny dzień. Taki, w który Cross nie byłaby taka niewyżyta lub odbyć go w mieszkaniu Cross. Tak dla większego komfortu.
Dotychczas starała się nie zwracać na nią większej uwagi, aby nie kusić losu czy też raczej samej rysowniczki. Poczuła jednak wyraźnie jej dotyk na swoim udzie. Nie wiązało się jednak z nim nic konkretnego. Jej dłoń po prostu tam spoczywała po to, aby nie pozwolić na istnienie między nimi jakiejkolwiek przerwy w kontakcie fizycznym. Nie miała nic przeciwko temu. Może nawet podobało jej się to, że dzieliły ze sobą taki cichy i komfortowy moment.
W końcu jednak poczuła jak palce River przesunęły się wyżej i zacisnęły mocniej na jej ciele. To byłoby na tyle z tego naturalnego i pozbawionego większego napięcia seksualnego dotyku. Przymknęła na chwilę powieki, wyobrażając sobie tę scenę, ale raz skupiła się na filmie, który powoli zmierzał ku końcowi.
- Dlaczego? - zapytała krótko, starając się ignorować rosnące zniecierpliwienie. - Powiedz mi jeszcze, że jesteś malarką dokonującą studium żeńskiego popiersia i mam ci pozować...
Gdyby tylko Cross wytrzymała w kinie do sequela oglądanego filmu to zrozumiałaby na pewno odniesienie do jednej ze scen, która została tam zawarta. Sądziła jednak, że cierpliwość dziewczyny może być zdecydowanie niewystarczająca do tego, aby mogła usiedzieć jeszcze jedną godzinę w kinie.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Plan był niezły, ale wykonanie wyjątkowo chujowe. Tak gwałtowne przeskakiwanie z celowego kuszenia do ignorowania rysowniczki nie mogło zadziałać. To przecież jakaś jawna prowokacja, a ona obok prowokacji nie potrafiła przejść obojętnie. Dodatkowo, jeżeli Prescott chciała jej nie kusić, to mogła po prostu na tę randkę nie przychodzić, a potem się przez cały dzień do River nie odzywać. To jedyna opcja, by to się udało, choć może i wtedy myśli rysowniczki uciekłyby w stronę jej modelki w dość określony sposób? Była zbyt zakręcona na jej punkcie, żeby podchodzić do niej całkowicie obojętnie. Sama Prescott też zresztą nigdy nie zrobiła niczego, co mogłoby sugerować, że tego chciała, więc niech teraz nie marudzi.
Zmarszczyła brwi, niespecjalnie rozumiejąc tę odpowiedź. Domyślała się, że to miało być odniesienie do... czegoś. Ale czego? Cholera wie. Bardzo niedobrze, bo trudniej jest odgryźć się inteligentnie, jeżeli nie wie się, jaka jest baza. Wiedziała, że Ruelle docenia jej język. Nie, co? Chwila. Wiedziała, że Ruelle docenia jej cięty język. Nie pakowałaby się w te wszystkie słowne przepychanki i nie przegrywałaby ich tak często, gdyby nie podobał jej się sposób działania umysłu Cross. A jak artystka miała się przed nią popisywać, skoro nie wiedziała, o czym rozmawiają? Cholera, powinna jednak bardziej skupić się na filmie.
— Nie. Lubię, kiedy się dla mnie rozbierasz i lubię, kiedy mnie słuchasz — wyjaśniła, spoglądając na własną rękę, która wciąż wiernie leżała na udzie dziewczyny. Musiała się upewnić, że nie ma jakichś omamów dotykowych, bo wyglądało na to, że robiło to na tanatopraktorce dużo mniejsze wrażenie niż powinno. Czyżby film był aż tak interesujący? Obróciła głowę w stronę ekranu, na którym domykano historię. Bez przesady. Nie nagrano jeszcze filmu ciekawszego niż River Cross. Zabrała dłoń z uda dziewczyny i położyła ją na własnym kolanie, o które zastukała paznokciami. Zdecydowanie musi sięgnąć po inną strategię. Spojrzała wyczekująco na swoją muzę, która z jakiegoś dziwnego powodu wciąż była w ubraniu, co było teraz nawet lepiej widoczne, bo w sali zapalono blade światła. Pierwszy z filmów się skończył, a River wyciągnęła z niego dużo mniej niż powinna. Ale to nic. To przecież dopiero początek maratonu.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na pewno udało jej się osiągnąć tyle, że siedząca obok niej River powoli wychodziła z siebie. Z pewnością Prescott wpadła na zupełnie nowy pomysł na to jak doprowadzić ją do szału, ale od niej również wymagał on pewnego samozaparcia. Zwłaszcza w momencie, gdy niby nonszalancko leżąca na jej udzie ręka przesunęła się wyżej i zacisnęła mocniej. To było niczym jasny sygnał i niewiele brakowało do tego, aby rozchyliła bardziej uda w zapraszającym geście.
Wiedziała, że ten tekst wywołał w zafiksowanej na jej punkcie rysowniczce konsternację, ale nie mogła sobie darować tego komentarza, który sensu nabierze dopiero za kilkadziesiąt minut o ile tylko zdołają je wysiedzieć w fotelach.
- To zabawne, że mówisz o tym jak uwielbiasz, gdy się słucham akurat w momencie, kiedy masz na szyi moją obrożę - zwróciła jej uwagę, uśmiechając się cwanie. - Przyznaj, że chciałabyś, żebym wzięła cię na smycz.
Była arogancka i zbyt władcza, ale to wszystko było winą samej River. Pozwoliła swojej modelce na zbyt wiele. Mało tego: pokazała jej już jak swobodnie czuła się w uległej roli, a Prescott zapragnęła częściej ją taką oglądać. W końcu była taka cudowna, gdy jęczała pod wpływem jej dotyku, błagając o więcej.
Film powoli zbliżał się ku końcowi, ale myśli tanatopraktorki coraz częściej skręcały w kierunku tego, co mogłaby wyczyniać z rysowniczką w jej mieszkaniu. Nerwowe oczekiwanie wtapiało się w napięte mięśnie z każdym kolejnym momentem, ale jaśniejące lampy kinowe przywołały ją do rzeczywistości.
- Mam wrażenie, że nie wysiedzisz jeszcze jednego filmu - skomentowała, odwracając się w końcu do swojej randki, aby móc swobodnie spojrzeć jej w oczy.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie dała jej ostatnio za dużo swobody, przez co jej modelka znowu zrobiła się wyjątkowo butna. Artystka już teraz zdawała sobie sprawę, jak trudne będzie sprowadzenie jej dziś od parteru, ale nie mogła się też doczekać satysfakcji, jaką będzie z tego czerpać. Zwycięstwo osiągnięte po większych staraniach zawsze smakuje lepiej, a w przypadku ich relacji raczej nie było zbyt wielu rzeczy, które przychodziły lekko.
Cross jednak nie zrażała się tak łatwo, a już na pewno nie dało jej się tak łatwo zawstydzić. Zdecydowanie nie w tym świecie, ani nie w tym wieku. Uniosła podbródek, uśmiechając się wyzywająco.
— Wiesz przecież, że uwielbiam wzbudzać w tobie skrajne emocje. Coś tak czułam, że spodoba ci się, jak założę porzuconą przez ciebie obrożę i cieszę się, że miałam rację. Masz zamiar mnie tresować? W takim razie słucham. — Rozparła się wygodniej w fotelu, gotowa na przyjęcie dowolnego wyzwania, jakie tylko mogło przyjść Prescott do głowy. Na pewno nie pozwoli sobie, by ją zagięła. Bez przesady. Miała do niej niesamowitą wręcz słabość, ale nie było szans, by pozwoliła jej wygrać. Szczególnie, gdy mówiła takie głupoty. Najpierw całkowicie zignorowała wszystkie prośby, które Cross miała do niej odnośnie do obroży, a teraz rościła sobie jakieś prawa do tego akcesorium? Wyjątkowo niezdecydowane babsko. Znów prosiła się o bycie ukaraną, a przecież wcześniej zdążyła już sobie nieźle nagrabić. Faktycznie miała podobne skłonności do ryzyka, co Cross.
— Niby czemu? Siedzę przecież bardzo grzecznie, a tych filmów pewnie ma być jeszcze kilka? — Obróciła głowę, łapiąc od razu jej spojrzenie. Wcześniejsza ucieczka do mieszkania była kusząca, ale była też ciekawa pozostałych filmów. Odrobinę. W końcu z jakiegoś powodu Ruelle zdecydowała się zaprosić ją akurat na ten konkretny maraton. No i przyznanie jej tak po prostu racji byłoby zdecydowanie zbyt proste i zbyt nudne.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fox Theatre”