ODPOWIEDZ
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Raven zdecydowanie była gotowa wycisnąć z River ostatni oddech, byle tylko móc się nim nacieszyć w ich prywatnym świecie, w którym zamknęła je na moment poprzez uścisk. Nie no, wiadomo, że nie chciała jej zrobić krzywdy. W jakiś sposób uleciał z niej stres, gdy porwała przyjaciółkę w ramiona, upewniając się, że przeżyła starcie ze zbrojami. Lepiej nawet nie zastanawiać się nad tym, co zrobiłaby, gdyby Cross zginęła w trakcie tej pokręconej przygody. Pewnie znalazłaby ten nieszczęsny artefakt, byle tylko wepchnąć go własnoręcznie Ruelle do gardła. Szkoda, że to zrujnowałoby jej potencjalne szanse u Staruss, ale coś za coś. Nie mogłaby przecież wybaczyć Krukonce utraty przyjaciółki. Tak czy siak sprawiała przecież wrażenie niezadowolonej, że dały się w to wciągnąć tylko po to, by ratować skórę Latynoski.
— Dobrze, że boli. To znaczy, że żyje — rzuciła do Violetty, gdy już oderwała się od River. Gdyby popadła w jakaś katatonię byłoby dużo gorzej. Skoro Cross zdawała sobie sprawę, że jest z nią kiepsko, to wbrew pozorom bardzo dobrze. Będzie mogła bardziej na siebie uważać i... nie no, nie przesadzajmy. Nie ma raczej możliwości, by rysowniczka zaczęła kiedykolwiek na siebie uważać. Była zbyt impulsywna na bycie rozsądną, o czym zdawała już sobie sprawę pewnie nawet Strauss.
Nie jej cierpienie było jednak tematem przewodnim tej wyprawy. Musiały znowu skoncentrować się na Ruelle i jej problemie. Klątwa przecież ciągle na niej ciążyła i trudno było uznać, czy w ogóle zbliżały się do pozbycia się jej. Szansa na zwycięstwo była ukryta w drewnianym pudełeczku, które miały na wyciągnięcie ręki. Chyba. Już raz tak myślały i skończyły otoczone golemami i zbrojami.
Wszystkie spojrzały na przeklętą, gdy Violka zwróciła uwagę na pewien zasadniczy problem. Ruelle przeciekała. Życie kropla po kropli dosłownie z niej wypływało. River miała wrażenie, że cały świat na moment zwolnił. To zdecydowanie nie wyglądało dobrze. To wyglądało dużo gorzej niż moment, w którym pieprznięto nią o ścianę, a przynajmniej tak jej się wydawało. Żadna z nich nie specjalizowała się w uzdrawianiu, a do skrzydła szpitalnego miały przecież kawał drogi. Bardzo niedobrze.
Na szczęście Raven wykazała się dużo większym rozsądkiem. Dopadła natychmiast do przeklętej, żeby sprawdzić, czy da się jakkolwiek zaradzić na ten problem.
— Rozbierz się — poleciła, sięgając od razu do skraju jej bluzy, żeby pomóc ją ściągnąć. O powadze sytuacji świadczył fakt, że Cross nawet nie przyszło do głowy, żeby zacząć z tego w jakiś sposób żartować. Wierzyła, że Vanberg coś wymyśli. Była przecież taka mądra. Na pewno zaraz znajdzie zaklęcie, które błyskawicznie naprawi ciało Ruelle... prawda? Cross nie chciała jednak sterczeć bezczynnie. To ona dopadła w końcu do pudełka i śmiało za nie złapała, nie martwiąc się, że może jej nagle spaść na głowę nowe stado golemów. Jej palce dotknęły drewnianej powierzchni i... nic się nie stało. Nic nie wybuchło. To dobry znak. Otworzyła szkatułkę. W środku na czerwonym wyścieleniu faktycznie leżała korona. A może bardziej nazwałaby to diademem? Semantyka jubilerska naprawdę jej w tym momencie nie obchodziła. Chwyciła śmiało za metal, co... też niczego nie wywołało. To zaczynało robić się dziwne, ale może to naprawdę dobry znak? Wreszcie jakiś przecież musiał się pojawić. Wróciła do dziewczyn skupionych na utrzymaniu Ruelle w stanie świadomości. Przykucnęła przed swoją dziewczyną, próbując złapać jej zamglone spojrzenie.
— Gotowa? — zapytała, starając się brzmieć tak spokojnie, jak to tylko możliwe. Nie chciała jej dodatkowo stresować. Chciała po prostu założyć jej to na łeb i wrócić do ich bezpiecznej codzienności.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”