ODPOWIEDZ
25 y/o
LITERACKI KRUCZEK
170 cm
Student/Złota Rączka w PATH
Awatar użytkownika
sometimes I feel like the world's hardest working loser
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Preferowaną formą rozrywki Rivery było rozmontowywanie i ponowne składanie urządzeń elektronicznych. Lubił też obserwować działania domorosłych hakerów węszących w hermetycznym, stworzonym na potrzeby zaspokajania własnej ciekawości środowisku sieciowym, ewentualnie w wolnych chwilach pisał na boku małe, użyteczne kody, z których rzadko korzystał. W pierwszej dziesiątce jego ulubionych aktywności nie znajdowało się nic szczególnie fizycznego. Seks? Słyszał - nie rozumiał fenomenu.
一 Niezręczne jak? 一 Palce spieniające szampon we włosach zatrzymały się na chwilę, a pochylony nad brodzikiem Milo zmarszczył brwi w próbie rozcyfrowania możliwych znaczeń poukrywanych za słowem "niezręczne".
Wiedział doskonale, że sam w sobie bywał żenujący, ale ponieważ Dylan również zdawał się być przyzwyczajony do tej nieodłącznej strony jego jestestwa, Milo nie przejmował się tym zbytnio na co dzień uznając to za osobliwą, aczkolwiek nieszkodliwą preferencję. Nie miał natomiast pojęcia czy ta sama właściwość w innych dziedzinach życia (intymnych, na przykład) również była tak mile widziana.

一 Bo wiesz, ze mną może być bardzo niezręcznie 一 ostrzegł, z ledwo słyszalnym przez wygłuszający szum wody śmiechem chrypniętym przy końcu zdania. 一 W końcu to ja.
Woda opłukała pianę gdy wetknął głowę pod strumień, na chwilę zamilkł i przez dłuższą chwilę skupiał się bardziej na niemoczeniu opatrunku na lewym barku niż na gadaniu. Nie oznaczało to jednak, że przestał myśleć; Milo niestety nie potrafił wyłączyć ciągłej gonitwy myśli na zawołanie.
Pomimo zapewnienia, jakoby Gauthierowi rzekomo nic nie brakowało - rzekomo, bo Rivera ukotwiczył się swojego przekonania i ciężko mu było je porzucić gdy powód zdawał się nielogiczny - skwitował jego wniosek cichym prychnięciem, które równie dobrze można było uznać za efekt resztek piany szczypiących w oczy. Wbrew obiegowej opinii, w której rumianek miał słynąć z łagodności, Milo miał na ten temat inne zdanie.

一 No no 一 wymamrotał, wciąż walcząc z detergentem w oczach. 一 Jak na kogoś, kto jest całkiem cool z tą wstrzemięźliwością i w ogóle to zareagowałeś podejrzanie entuzjastycznie.
Spojrzał na niego załzawionymi oczami, z rzęsami klejącymi się jak mokre piórka, ale z uśmiechem sugerującym, że owszem, będzie się czepiał każdego szczegółu. Odruchowo otarł mokry policzek ramieniem, na szczęście tym, którego nie zapakowano w bandaże i odgarnął sobie część włosów do tyłu, tak, jak wcześniej Dylan zrobił to ze swoimi. Bez efektu; wszystkie wróciły na swoje miejsce i zaczęły zawijać się powoli z powrotem w sprężynki.
Po opłukaniu obu dłoni Milo wyprostował się i oparł plecami o wyłożoną kafelkami ścianę, dając im obu kilka hojnych minut lenistwa w cieple. Wystawił tylko zdrowe udo, by woda spływała po nim przyjemnie łaskocząc i rozluźniając mięśnie.

一 Nie wiem i... tak? Wyobraź sobie, że nigdy nie dotarłem do etapu na którym proponowałbym komuś - no komukolwiek, nie? 一 Roześmiał się nerwowo i skubnął dolną wargę, palcami z przyzwyczajenia podążył do gumek oplatających mu nadgarstek. Zahaczył palcem o jedną z nich i strzelił, ale ponieważ wszystkie nasiąknęły wodą, efekt był słaby i na pewno nie dyscyplinował niepoukładanych myśli. 一 Ale wydaje mi się, że będzie prościej jeżeli będziesz mnie informował co zamierzasz. To, i jeszcze wolałbym, żebyś był na górze.
Uciekł mu spojrzeniem w bok i utkwił je gdzieś nad ramieniem, czując gorąco nie mające nic wspólnego z prysznicem, rozlewające się w środku i przypominające efekt jaki zwykle przypisywał tequili. Zadarł na chwilę głowę i odetchnął głębiej, prosto w gęstą parę.

一 Obawiam się, że mogę być trudny.


Dylan Gauthier
default (dc: default_1010)
Please be kind ❤
25 y/o
Indulge in local cuisine
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korzystając z chwili beztroskiego sterczenia pod natryskiem, Dylan dał sobie chwilę na spokojne obejrzenie stanu obitego nadgarstka poza ortezą. Nawet w przytłumionym przez zaparowaną szybę świetle znad lustra żywe czerwienie i fiolety zdobiące opuchniętą skórę odznaczały się od naturalnie bledszej skóry, powoli łapiącej kalifornijskie słońce.
- Surowo się oceniasz, dotychczas radziłeś sobie świetnie - wytknął obniżając oglądaną rękę, w ramach przypomnienia, że cokolwiek by planowali, nie byłoby to pierwsze intymne zbliżenie na jakie mieli okazję. - I wiesz, tu nie dostaniesz odgórnego planu działania czy instrukcji obsługi, a nikt nie ma wypisane na czole co dokładnie lubi, także no, nie zawsze wiesz nawet od czego zacząć - przyznał, darując sobie półsłówka i, skoro otrzymywał tak bezpośrednie pytania, wykładając mu wprost to co chciał wiedzieć. - Tyle, że z tobą niezręczność mnie nie przeraża - dodał, przechylając głowę na bok i z uśmiechem bezwstydnie obserwując jak płaty mięśni poruszają się pod skórą Milo podczas procesu zmywania piany z loków. - Nawet ją lubię.
Drobne potknięcia, niewycelowane pocałunki, testowanie wód tylko by za chwilę się wycofać, speszone spojrzenia czy nawet drobna frustracja, że coś nie do końca szło po ich myśli, dość wcześnie zyskały sobie jego sympatię. Nie przez same zgrzyty, a dzięki zduszonym śmiechom, szeptanym przekleństwom, wszystkiemu, przez co te nieidealne momenty stawały się przede wszystkim ich własne i to starczyło.
Złapał z mężczyzną kontakt wzrokowy i teatralnie przewrócił oczami widząc wymierzony w siebie uśmiech przez trochę zbyt gwałtowną reakcję, której nie zamierzał się wstydzić.
- Też byś tak zareagował jakbym właśnie zaproponował ci ciasto - odbił, przerzucając temat na metaforę, którą Rivera mógł zrozumieć lepiej, skoro sam kontakt fizyczny nie był dla niego dostatecznym elementem odniesienia.
Cmoknął z niezadowoleniem na widok już znajomego gestu samodyscypliny, zbliżył się by objąć jego nadgarstek palcami i pogładzić kciukiem zestaw gumek jakby próbował pośrednio pogłaskać go w naruszony fragment skóry.
- Z nikim nie było mi łatwiej - zaprzeczył, uśmiechając się łagodnie do mężczyzny uciekającego wzrokiem po ścianach i suficie. Jego wcześniejsze relacje były banalne w formie, jednowymiarowe i powierzchowne, jednak nie wszystkie były na to skazane od początku. Jak tylko pojawiała się możliwość pogłębienia relacji wymagająca odrobiny poświęcenia albo na drodze pojawiał się problem do rozwiązania, Dylan szacując opcje raz po raz decydował, że łatwiejsze będzie odejście. W przypadku Milo każde wyzwanie było prostsze od machnięcia ręką i zaprzestania starań. Był banalnie łatwy do pokochania, a idąca z tym cierpliwość zdecydowanie dotyczyła także i sfery intymnej.
- Jestem zaszczycony ofertą i... hej, wróć do mnie - zażądał zwrócenia na siebie uwagi, przyglądając mu się z oczami zmrużonymi w żartobliwej stanowczości. - Nic na siłę, popróbujemy co nam pasuje, hm? Zajmę się tobą - obiecał, przystając na wstępny plan działania. Puścił jego nadgarstek by pomocnie odgarnąć mu kilka mokrych loków z twarzy. - Trzeba stąd wyjść zanim opatrunki ci przesiąkną, ale najpierw zamierzam cię pocałować - dał mu znać zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i posłał mu szeroki uśmiech przed poddaniem się chęci chodzącej za nim przez pół dnia. Pochylił się blokując go przy ścianie, na oślep wyciągając rękę by wyłączyć strumień wody i zmusić ich do rychłego opuszczenia przybytku zanim dosięgnie ich chłód łazienki.

Milo Rivera
tucha
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”