34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet gdyby chciała, nie mogła się z nią nie zgodzić. A przecież uwielbiała, kiedy to jej było na wierzchu. Tylko że faktycznie jedzenie w takich miejscach zawsze smakowało najlepiej. Żadne fancy restauracje z gwiazdkami Michelin nie mogły się równać z obskurnymi budami. Ale nie wszystkie budy były sobie równe, trzeba było mieć nosa, żeby wiedzieć, gdzie zajrzeć. Nilsinger najwyraźniej znalazła miejscówkę godną polecenia. Jeśli Miller nie pochoruje się po dzisiejszym, zaprosi tu Swanson na randkę. Jak na prawdziwą romantyczkę przystało. A jeśli już o Swanson mowa...
Evina? — uniosła brwi, słysząc imię narzeczonej. — Raczej nikła. Po ostatnich zdarzeniach komendant oddelegował ją Archiwum X, żeby miała jakieś zajęcie, zanim faktycznie wróci do pracy w terenie — odparła, wygryzając się w kebab. Dużo mięsa, dobrze przyprawiony. Nie ma do czego się dopierdolić. A szkoda, Zaylee lubiła się porządnie przyjebać, nawet bez wyraźnego powodu.
Przez chwilę jadła w ciszy, próbując wyczuć, co było dodane do sosu. Kolendra? Dobrze, że ani jej grzała, ani nie ziębiła.
Brand jest wkurwiający, ale to dobry śledczy — powiedziała i podniosła wzrok na Inari. — Jeden z lepszych z wydziału zabójstw — dodała, chociaż wiadomo, że numerem jeden była Swanson i Miller wcale nie uważała tak, bo były razem. Tak samo twierdziła dziewięć lat temu, kiedy zaczynała pracować dla policji. I przez resztę lat, kiedy nie łączyło je nic, poza pracą. — Ale jeśli tak bardzo ci na tym zależy, to mogę zagadać, żeby ktoś inny przejął sprawę. Tylko zdajesz sobie sprawę, że inni też będą zadawać niewygodne pytania? Taka już ich niewdzięczna rola — wzruszyła lekko ramionami. Nie mogła obiecać, że wszystko nagle pójdzie po myśli Nilsinger. Zresztą, nawet jeżeli śledztwo przejęłaby sama Evina, nie było powiedziane, że nie będzie tak samo upierdliwa. Swanson lubiła wnikać w szczegóły i drążyć temat.
Kolejny kęs. Dopiero teraz poczuła ssanie w żołądku. Od ostatniego posiłku zdążyła zgłodnieć, ale wcześniej tłamsiła uczucie głodu w zarodku.
Na pewno nie zdołasz jakoś przez to przebrnąć? Zdawało mi się, że jesteś wystarczająco dużą dziewczynką — spojrzała na nią trochę pobłażliwie. Pewnie zwłoki w betonie nie były w tegorocznym bingo Inari. A przecież nie minął nawet kwartał, więc jeszcze dużo mogło się wydarzyć. Miller wolałaby jednak spotykać się z nią w przyjemniejszych okolicznościach, nad zwłokami nie można był dobrze pożartować, bo zaraz znalazł się jakiś sztywniak, któremu to nie pasowało. I wcale nie chodziło tutaj o samego denata. — Chciałabym powiedzieć, że w końcu przywykniesz, ale nie życzę ci kolejnego ciała zalanego betonem. Czy wciśniętego między fundamenty. Chociaż tak najłatwiej mnie złapać — zaznaczyła, bo Zaylee prawie nie opuszczała swoich podziemi. Pracoholizm to straszna choroba!

Inari Nilsinger
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
36 y/o
Welkom in Canada
168 cm
work it faster, make it better at nilsinger's.
Awatar użytkownika
When I think about you I touch my head with a gun, due to the constant headaches you give me, sweetheart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitoster/wanna
typ narracjitrzecioosobowy narrator omniscjentny
czas narracjiprzeszły, czasem teraźniejszy
postać
autor

Inari uniosła lekko brew, nie przerywając jedzenia. Przeżuła spokojnie kęs, jakby dawała sobie chwilę na przetworzenie nie tyle słów Zaylee, co ich tonu. Mogła na tym poprzestać — na potaknięciu, na akceptacji i odrzuceniu w niepamięć drobnostek.
Brzmi tak, jakbyś chciała mnie jeszcze zobaczyć nad trupem — rzuciła w końcu, sucho, z cieniem rozbawienia. Sięgnęła po serwetkę, otarła palce, po czym oparła się wygodniej o oparcie krzesła, przekrzywiając głowę. — Trochę radykalny sposób na podtrzymywanie znajomości. — Uśmiechnęła się blado. — Ale doceniam konsekwencję.
Na moment spojrzała gdzieś obok, jakby układała sobie w głowie dalszą część tej układanki — Brand, Evina, śledztwo, beton i wszystkie rzeczy, które nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego, a jednak jakoś się splatały. Teraz do równania z niewiadomą mogła jeszcze dodać hokej i Sammy’ego. Ciężko jej było orzec czy wpakowała się w grę o sumie zerowej, czy może wynik wyjdzie dodatni.
Przebrnąć, co? — powtórzyła po chwili, wracając wzrokiem do Zaylee. — Mogę. Pytanie, ile czasu to zajmie i ile rzeczy po drodze ktoś zdąży spieprzyć. — Wzruszyła lekko ramieniem. — Brand może i jest dobry, nie neguję. Ale jest też… — urwała na sekundę, szukając odpowiedniego słowa — …zbyt dosłowny. A ja nie mam dziś cierpliwości do bycia oczywistą. Jeśli więc jest opcja, żeby ktoś inny to przejął — kontynuowała już spokojniej — to tak, skorzystam. Nie dlatego, że nie dam sobie rady. Po prostu wolę pracować z ludźmi, którzy rozumieją, gdzie kończą się pytania, a zaczyna myślenie. A Evina… — tu spojrzenie na moment złagodniało — …nawet jeśli będzie drążyć, to przynajmniej będzie wiedziała, po co. — Sięgnęła z powrotem po jedzenie, ale zanim wzięła kolejny kęs, zerknęła jeszcze na Zaylee. — I spokojnie — dodała lżej. — Jeśli już mam trafić znowu na ciało w betonie, to przynajmniej wolałabym, żeby było dobrze wykonane. — Minimalny uśmiech, który zniknął, gdy sos wyciekł z opakowania na palce. — Estetyka ma znaczenie. — Odłożyła resztki jedzenia na folię i wzięła jednorazową serwetkę. Wytarła każdy palec po kolei, dyskretnie wyciągając mały i serdeczny w stawach. Klik! Od razu lepiej. — Co się stało, że zasłużyła na zesłanie? — dopytała, składając papier po skosie w trójkąt.

zaylee miller
Anonim's Gal
pierwsza osoba, absurdalne przecinki i jeśli za dużo się dzieje bez ładu i składu
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Istniało spore prawdopodobieństwo, że spotkają się jeszcze nad trupem, a zwłoki będą należeć do samego Branda. Inari nie wyglądała na taką, która łatwo daje ponieść się emocjom i szybko traci cierpliwość, ale kto ją tam wie? Może Zaylee po prostu nie zdążyła poznać jej od tej strony. Jeszcze. Nie chciałaby jednak być tą, na której Nilsinger zacznie wyładowywać swoje frustracje. Głównie dlatego, że Miller nie pozostałaby jej dłużna. Była przecież pierdolnięta.
Wolałabym widywać cię w innych okolicznościach — przyznała szczerze, bo chociaż ona była w siódmym niebie, to dla Inari to pewnie żadna frajda gapić się na zwłoki. Prędzej trauma. — Nie bądź cipą, Vtani — spojrzała na nią pobłażliwie. — Myślałam, że masz większe jaja i zniesiesz tupet Branda, ale w porządku, zajmę się tym — powiedziała w ramach obietnicy. Może powinny przypieczętować to na mały paluszek? A co później? Zaczną sobie pleść bransoletki przyjaźni? No tak, jeszcze tego tylko brakowało.
Temat nie podlegał dalszej dyskusji. Zaylee nie trzeba było powtarzać niczego dwukrotnie. Jeśli mówiła, że coś zrobi, to po prostu to robiła. Rzucanie słów na wiatr nie było w jej stylu. Właściwie można było jej zarzucić naprawdę wiele, ale nie to, że była gołosłowna.
Wcisnęła w siebie ostatni kęs, otarła usta chusteczką i zgniotła ją w równą kulkę. There are two types of people.
Została postrzelona w kolano przez gościa, którego wieku temu wsadziła za kratki i który po wyjściu na wolność zapragnął się zemścić. I tak miała dużo szczęścia — urwała, spoglądając ponad ramieniem Inari na ludzi wychodzących z lokalu. — To mogło skończyć się o wiele gorzej — wzruszyła ramionami, nie wdając się w szczegóły. Pominęła istotny fakt, że to ona podcięła facetowi tętnicę szyjną skalpelem. Oficjalnie Miller nie miała z tym nic wspólnego i w ogóle nie powinno jej tam być. — Zbierajmy się — zarządziła i podniosła się ze swojego krzesła. — Muszę dopilnować, żeby mi tego denata przewieźli w całości do prosektorium — mruknęła i wskazała głową w kierunku drzwi, które po chwili przytrzymała, przepuszczając Nilsinger przodem. Jeszcze tylko szybki papieros przy skrzyżowaniu naprzeciwko placu budowy i będą mogły się rozejść.
Dam znać, jak dowiem się, kim jest ofiara. I Inari? — zerknęła na nią, wciskając niedopałek do popielniczki przy koszu na śmieci. — Odzywaj się czasem — zasalutowała jej na pożegnanie. Pewnie to był jeden z tych niezręcznych momentów, kiedy obie przez chwilę szły w tym samym kierunku, ale jebać, w końcu i tak się rozeszły.
koniec
Inari Nilsinger
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”