-
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Ooo… Naprawdę dobrze to słyszeć. — dla niej to już w ogóle. Uśmiech na jej twarzy był niemalże pełen ulgi. Oczywiście doskonale zdawała sobie sprawę, że najpewniej wciąż była to jakaś grupka, nie wszyscy. Wciąż mogła zostać obiektem do wyśmiewania. Aż tak ludziom nie ufała. Ba, właściwie nie ufała im wcale. Chyba, że naprawdę zaczynali być dla niej sympatyczni. Wtedy miała największą szansę na złamanie się. Natomiast jeśli miała się złamać, to lepiej by było to wśród osób, które poniekąd mogły ją zrozumieć. Przynajmniej w jakimś stopniu.
— Nie zawsze. Czasami są podchwytliwe. — odparła, delikatnie się uśmiechając. Błędna odpowiedź kobiety niekoniecznie ją uszczęśliwiła, natomiast była to jedna z tych, która mimo wszystko zmusiła ją do przemyśleń. — Bardzo blisko, bo chodziło o ślad. Ale kurz… Też ma sens w tym wypadku. — taka odpowiedź z jej ust padała rzadko. Zazwyczaj była zła, gdy ktoś nie myślał w zagadkach jak ona, odpowiadając na jej małe dzieło w sposób dość trywialny. Może pracownik policji miał nieco inne myślenie, może niekoniecznie takie samo jak ona, ale dość bliskie i stąd mniejsza złość przy błędzie. Ewentualnie udzielał się jej pozytywny nastrój, przez co ciężej było wyprowadzić ją z równowagi.
Evina J. Swanson
-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Może i nie każdy był typowym nerdem, który przejawiał wręcz autystyczne cechy oraz wydawał się mieć hiperfiksację na punkcie jakiejś konkretnej rzeczy, ale na pewno nie trudno było o takich, którzy mogliby w jakiś sposób zrozumieć dziewczynę i odnaleźć z nią wspólny język. Dziwacy występowali wszędzie, a trzeba przyznać, że często stanowili najbystrzejszą oraz najbardziej interesującą grupę w danym środowisku.
- Bywają i takie - przyznała szczerze, bo każda zagadka była inna i niektóre faktycznie nie były aż tak proste do odgadnięcia jakby człowiek chciał. - Czyli w tym przypadku chodziło o kurz czy coś innego?
W końcu rozprawiały na temat konkretnej sprawy i była ciekawa, co było w niej tak wyjątkowego.
Daphne van Laar
-
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
Będąc członkiem tej nietypowej grupy i mając z tyłu głowy stare dzieje, trochę nakierowane przez jej personalne problemy jak zdrowie i kłopot z nawiązywaniem relacji z niektórymi ludźmi, miała niestety nieco inne spojrzenie na tę kwestię. Zwyczajnie obawiała się pecha, który przytrafił się jej już kiedyś, choć wcale nie był on stałą częścią jego życia. Manifestował się generalnie właśnie w postaci obaw, które jednak skutecznie utrudniały jej prawidłowe spojrzenie.
— Konkretniej chodziło o ślad buta, który większość osób przeoczyła. — wyjaśniła pokrótce. Specjalnie nie użyła słowa wszyscy, bo nie chciała nikomu niczego ujmować ani się czepiać. Nie zawsze dało się od razu wszystko zauważyć. — Ale kurz na okiennicy też był naruszony jak się potem okazało, bo tamtędy włamywacz się wydostał. Więc po części się zgadza. Do zagadki taka odpowiedź również pasuje. — zawsze istniało pełno odpowiedzi, które poniekąd mogły się wpasować, bardziej lub mniej. Dla Daphne najważniejsze było wstrzelić się w punkt, choć nie tym razem. Może właśnie ze względu na ten drobny szczegół związany z oknem, który poniekąd również był śladem. Kurzem również, tylko że brakującym.
Evina J. Swanson
-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Prawda o świecie wyglądała tak, że istniała niezliczona ilość różnej maści grup, a ludzie mieli tendencje do tego, aby nadawać sobie pewne łatki i szufladkować się w ten czy inny sposób. Nic więc dziwnego, że obie mogły należeć do całej masy małych społeczności, ale póki znajdowały się choćby w jednej wspólnie to już miały podstawy do nawiązania jakiejś przyjemnej relacji. Znajdowały wspólny grunt, zainteresowania i tematy do rozmów... Przynajmniej Evina zauważyła, że praktycznie zawsze można było znaleźć w jakimś miejscu przynajmniej jedną osobę, z którą można było nawiązać dobry kontakt. Ten z kolei potrafił rekompensować świetnie to, że wokół znajdowali się wszyscy, których się nie cierpiało.
- Wiele osób potrafi przeoczyć takie szczegóły jeśli tylko nie są one nadzwyczaj wyraźne - pokiwała głową na znak, że jak najbardziej rozumie. - Ślad pozostawiony został przez błoto?
To był jej pierwszy strzał. Właśnie to była najczęstsza przyczyna powstawania odcisków obuwia. Były jeszcze rzecz jasna smary i inne substancje, w które ktoś mógł wdepnąć, ale to naturalne zabrudzenia, w które można było wdepnąć podczas spaceru były najczęstszą przyczyną dla takich śladów... Lub krew jeśli miała ona okazję przylgnąć do podeszwy.
Daphne van Laar
-
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
Oczywiście z takiej perspektywy było łatwiej podejść do każdej potencjalnej relacji. Mając jednak lekki problem, tak jak van Laar, pojawiało się mnóstwo dodatkowych, acz zbędnych myśli pod tytułem „a co by było gdyby”. Dlatego z reguły sama rzadko do kogoś zagadywała, chyba że już musiała. Nie szukała też relacji na siłę. Cieszyła się natomiast z tego, że Evina wyciągnęła do niej rękę pierwsza, a Nene do tej pory tego nie pożałowała. Nawet mimo kilku potknięć, które w jej przypadku były absolutnie naturalne.
— Tak, to normalne. Ale to też moja robota, by ewentualnie zauważyć coś, co ktoś przeoczył. — nie mówiła tego w taki sposób, że reszta była zwyczajnie niekompetentna i nadrabiała ich błędy. Czymś normalnym było czegoś nie zauważyć, a nawet potencjalnie zlekceważyć tego wartość. Nie bez powodu w policji było mnóstwo wakatów, a każdy robił właściwie co innego. Gdyby zbyt wiele przypadało na jedną osobę, badanie zbrodni i przymykanie przestępców byłoby dużo trudniejsze. — Tak. Z tego co kojarzę jeszcze znaleźliśmy w tym jakiś dziwny piasek, ale to tylko pomogło w złapaniu winowajcy. — nie wgłębiała się w szczegóły, bo akurat tutaj nie było to najważniejsze. Finalnie przyskrzyniono właściwą osobę, po części dzięki jej odkryciu, ale oczywiście zagadka była komentowana tylko w jeden sposób – przewracaniem oczu i poganianiem w kierunku do konkretów. No cóż.
Evina J. Swanson
-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Perspektywa naprawdę potrafiła zmienić zupełnie podejście do danej kwestii. Czasami pomagał sobie z nią poradzić i zyskać inne spojrzenie na świat. Swanson miała wypracowane swoje osobliwe podejście do pewnych rzeczy. Na razie też udało jej się odnaleźć jakiś wspólny język z tą niezwykle intrygującą dziewczyną.
Czyli co... Techniczka? Chyba dotychczas z tobą nie pracowałam - mruknęła, starając się sobie przypomnieć czy przypadkiem młoda nie szlajała się kiedyś na którymś z miejsc zbrodni, które odwiedzała, ale za cholerę nie mogła jej skojarzyć.
Być może faktycznie nie miały jeszcze okazji albo po prostu Swanson nie zwróciła uwagi na tę jedną konkretną osobę plączącą się po jej miejscu zbrodni. Tak czy siak była naprawdę wdzięczna za obecność techników, którzy zawsze szczegółowo dokumentowali miejsce zbrodni i pozwalali jej na to, aby mogła później raz jeszcze przeanalizować wszystkie znalezione tam ślady. Nierzadko przy tym wypatrywali rzeczy, które uchodziły bardziej wytrawnym śledczym.
Daphne van Laar
-
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Chyba jeszcze nie miałyśmy okazji pracować razem, przynajmniej sobie tego nie przypominam. — odpowiedziała zgodnie z prawdą, choć jeszcze przez moment rozważała, czy to nie czasem jej roztrzepanie. Ale nie, chyba faktycznie nie zetknęły się jeszcze twarzą w twarz w robocie. — Nie jestem tu długo, więc też może dlatego. — dopowiedziała jeszcze, na sam koniec wzruszając ramionami. W tamtym momencie była na miejscu ledwie od kilku miesięcy, a to zbyt mały odcinek czasowy na to, by wszystkich już poznać i dobrze rozeznać się w działaniu komisariatu i laboratoriów. I tak udało im się zapoznać szybciej, właśnie za sprawą tej całej przebieranej imprezy. Gdyby nie ona, równie dobrze mogły być dalej nieświadome swojego istnienia, albo kojarzyć się jedynie z widzenia i mijać raz na ruski rok na policyjnych korytarzach. Prawda była taka, że jej praca nie musiała być koniecznie związana z jej obecnością, przynajmniej nie we wszystkich przypadkach.
Evina J. Swanson
-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Czasem też bywa, że niby pracuje się razem, ale jednak się mija... Jak długo w sumie tu jesteś? - dopytała z ciekawości, bo nie miała pojęcia jak długo mogła być nieświadoma istnienia kogoś takiego jak jej obecna rozmówczyni.
Faktem było to, że Toronto było ogromnym miastem, w którym działo się wiele rzeczy, a dodatkowo w samym TPS pracował cały tabun ludzi. Sprawy może i nie były przypisywane losowo, ale często działo się to na zasadzie kto w tej chwili jest dostępny przez co przez długi czas można było pracować z naprawdę różnymi ludźmi lub też mieć szczęście do wpadania ciągle na jeden i ten sam zespół.
W każdym razie Swanson faktycznie musiała się rozmijać jakoś z rudowłosą aż w końcu wpadły na siebie w trakcie całkiem przypadkowej imprezy organizowanej w lokalnej tragedii. Cóż to było dopiero za rządzenie losu.
Daphne van Laar
-
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Mieszkam tutaj już od lipca, pracę zaczęłam prawie że od razu, bo przeprowadziłam się tutaj głównie z jej powodu… To teraz, w listopadzie będą już chyba nawet cztery miesiące. — stwierdziła po krótkiej kalkulacji, potwierdzając ją krótkim skinieniem głowy. Cztery miesiące minęły tak szybko, że nawet tego nie zauważyła. Pierwszy miesiąc był natomiast katorgą – co z tego, że miała dwujęzyczne studia, jak zderzenie z rzeczywistością w postaci kompletnie nowego języka było dość brutalniejsze niż się spodziewała. Udało jej się natomiast dość szybko zaadaptować, ale to tylko lepiej. Kto wie, co by było gdyby dalej się dukała z angielskim. Z pewnością nie zaczęłaby rozmawiać z nowymi twarzami, a przez to pewnie byłaby w jeszcze głębszym tyłku.
Los działał w naprawdę dziwny sposób. Niekiedy zdarzały się spotkania nawet w tak ogromnym miejscu, choć wydawało się być to niemożliwe. Z kolei istniały też prawdopodobieństwa, gdzie będąc w tym samym budynku nie szło się spotkać wcale, tym bardziej przypadkowo. Najwidoczniej jej i Evinie los dopasował tę drugą opcję, może dlatego że ta pierwsza poszła na nią i Filippo. Typ zwinął jej figurkę sprzed nosa nawet gdzieś poza Toronto, a potem wyłonił się spod ziemi w parku w mieście, w którym akurat spacerowała. Powalone.
Ale, wracając do ich spotkania, nic tylko cieszyć się że ścieżki van Laar i pani detektyw ostatecznie się przecięły. Kiedyś musiało to nastąpić, czy to przy okazji jakiejś sprawy, czy właśnie może czegoś luźniejszego.
Evina J. Swanson
-
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Pamiętała też to jak sama pierwszy raz przybyła do Toronto. Czuła związaną ze studiami ekscytację i pewną nerwowość. Zaczynała swoje dorosłe i samodzielne życie, a potem... Potem było już z górki. Nie miała pojęcia, gdzie podziały się te wszystkie lata.
Przez jakiś czas jeszcze nadrabiały brak wcześniejszej znajomości, rozmawiając o różnych głupotach czy też rzeczach związanych z pracą, bo jak na typową pracoholiczkę przystało Evina nie potrafiła całkowicie ignorować istnienia tematów zawodowych.
W końcu jednak ich małe spotkanie musiało dobiec końca. Detektywka dopiła już dawno swojego drinka, a ktoś z drugiej strony pomieszczenia zawołał ej imię. To wystarczyło do tego, aby uprzejmie przeprosiła swoją dotychczasową rozmówczynię i udała się w kierunku głosu, który ją wzywał.
Daphne van Laar