22 y/o
For good luck!
183 cm
programuje gry komputerowe w EA games
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nie chciał jej obwiniać, chociaż czuł żal, że wyjechała bez żadnego słowa. Czuł, że jego nagły gest w postaci przytulenia musiał ją wprowadzić w pewien dyskomfort, więc był gotów odsunąć się od dziewczyny, jednak poczuł, jak zaciska palce na materiale jego koszulki.
— Wiesz, teraz może mieć to sens, bo jesteśmy dorośli i łatwiej jest nam o tym pomyśleć — powiedział cicho. — Chociaż czasami nadal jest ciężko pomyśleć, jak ktoś odpowiedzialny i dorosły, to co dopiero te pięć lat temu — dodał. Teraz było mu łatwo pomyśleć, ale wtedy? W końcu jego pierwszą myślą było wyjście z lotniska i udanie się do niej, aby dowiedzieć się, co się dzieje. To jego brat stał z nim wtedy i przypilnował, aby nie odwaliła mu szajba i żeby nie uciekł tuż przed granicą wylotu z kraju. Teraz łatwiej było mu pomyśleć, ze spokojem odpowiedź na te jej rozterki, zwłaszcza gdy nieco swobodniej go objęła. — Gdybym nie był na lotnisku razem z Leo, to prawdopodobnie bym się cofnął — stwierdził po chwili. Jej obawy były słuszne — zostałby w Oakville, próbując wymyślić jakiś sposób, aby móc spełniać marzenia razem z miłością swojego życia. — Czy rozstanie się, patrząc sobie prosto w oczy, bolałoby bardziej? Bardziej niż sam fakt, że wszystko było jedną wielką niewiadomą, razem z naszymi uczuciami? — zapytał, patrząc na nią uważnie. Wolał widzieć jej twarz, malujące się na niej emocje i wiedzieć, jak mógł zareagować, aby spróbować naprawić tę sytuację. — Żałuję, że nie odezwałem się do ciebie wcześniej. Że nie próbowałem jakoś o nas zawalczyć — odezwał się po chwili. Nie mogła zbierać na siebie winy, a on potrzebował też być z nią szczery, skoro ona po tylu latach zebrała się na odwagę, aby wyrzucić z siebie niewypowiedziane słowa. Mógł dobijać się do niej, zabiegać o kontakt, próbować dowiedzieć się, co było nie tak. Nie zostawiać jej samej w najcięższym momencie jej życia na pastwę losu i nawet jeśli nie mógłby wiele zrobić, to przynajmniej okazałby jej maksymalne wsparcie, jakie mógł dać.
To wszystko było pogmatwane. Jego uczucia były niejasne i teraz zaczął wątpić we wszystko, co na przestrzeni lat zdążył w sobie przepracować. Myślał, że zostawił ten rozdział za sobą, a tak naprawdę stał teraz na przeciwko niej i nie wiedział, co powinien zrobić. Albo może co mógł zrobić? Chciał przetestować własne uczucia, dowiedzieć się, ile jeszcze dla niego znaczyła, a zamiast tego spoglądał w jej piękne, brązowe oczy i przepadał w nich na nowo. Przepadał też w tym, że była tak blisko niego, że smarowała go ketchupem, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie i rozpływał się pod lekkim uśmiechem, który wywoływały te dziecięce zabawy.
Zrobił to. Naprawdę to zrobił.
Czuł palce zaciskające się na jego bluzce i gdzieś z tyłu głowy zapaliła mu się lampka, że zaraz oberwie za własną zuchwałość; ale nic takiego nie nadeszło. Czekał na jej jakąś reakcję, nie wiedząc jak interpretować to, że po prostu stała. Powinien się odsunąć? Odejść od niej i przeprosić za to, że po tylu latach tak nagle przekraczał jej przestrzeń osobistą? Nawet gdyby chciał to zrobić to nie mógł — bo choć wszystkie sygnały pokazywały mu, że zrobił źle, tak był jeden, maleńki szczegół, którego nie potrafił zignorować, a dokładnie dłoń, w dalszym ciągu zaciśnięta na jego koszulce i teraz miał wrażenie, że z większą zawziętością. Zupełnie jakby nie chciała, aby się odsuwał, jakby wcale nie chodziło o to, żeby zniknął. Patrzył na nią uważnie z bliska, na ciemne oczy, zarumienione uroczo policzki i lekko rozchylone usta, które nadal go kusiły. Cicho wypowiedziała jego imię, zaraz ponownie łącząc ich usta, przez co na chwilę wstrzymał oddech, nie dowierzając temu, co właśnie się działo. Nawet jeśli był to krótki pocałunek, a po nim przyszedł następny, a później kilka krótkich i pojedynczych, przez które uśmiechnął się lekko, sięgając do ud dziewczyny, aby posadzić ją na blacie, oszczędzając jej wysiłku wspinania się na palcach. Przeciągnął ostatni pocałunek, nieco dłużej ucałowując jej dolną wargę, ale nie narzucając się jej z dłuższymi czułościami.
— Chciałbym widywać się z tobą tak po prostu — rzucił, niewiele odsuwają się od jej ust. — Chciałbym pójść z tobą na spacer z Cheetosem, złapać się wieczorem i po prostu spędzić razem czas — dodał, delikatnie muskając jej kącik ust. — Chciałbym powiedzieć, że może wróciłbym do starych czasów, ale… nie chcę ci nic narzucać. Po prostu chciałbym cię mieć znowu w swoim życiu — wyrzucił z siebie, doprecyzowując. Stara miłość nie rdzewieje, to na pewno, jednak minęło pięć lat, podczas których z pewnością dużo się zmienili. Nie chciał stawiać jej w sytuacji bez wyjścia, po prostu chciał, aby przemyślała to, aby widywać się z nim swobodnie — bez stresu, zamartwiania się i ze swobodą, że przy nim mogła być tą beztroską Lilian. Chciał rozmyć zmartwienia z jej głowy.

Lilian Davenport
gall anonim
generowanie postów za pomocą AI
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”