
Był chłopakiem lubianym — zresztą jak pozostała część jego rodzeństwa. Naoglądał się dobrych wzorów do naśladowania, więc pomagał sąsiadom ile mógł. Zawsze mówił dzień dobry, przytrzymywał drzwi kobietom, podbiegał do starszych i pomagał nieść ciężkie zakupy aż do progu domu. Wyprowadzał psy, udzielał korepetycji, kosił ze starszym bratem trawnik, żeby za jakiś czas mógł w pełni przejąć tę profesję. Matki z ich osiedla niejednokrotnie śmiały się, że bracia Rosenhall to idealni kandydaci na chłopaków ich córek. Czy były w błędzie? Ależ skąd. Jego dzieciństwo i dorastanie w Oakville było czystą sielanką, wypełnioną jazdą na deskorolce, bieganiu po drzewach, rowerowych ucieczkach do dzielnicy obok i wszystkich tych przygodach, które mógł teraz błogo wspominać. Lecz oprócz tego, Nico był już z tego pokolenia dzieci wpatrzonych w komputery. Zwłaszcza gdy pogoda na dworze nie dopisywała, spotykali się kolegami po szkole, aby zagrać w najnowszą grę któregoś z nich; przegrywali sobie je na płyty i później byli zdziwieni, że przeniesiony skrót z pulpitu nie działał na ich sprzętach. Z biegiem lat dostrzegał szerszy aspekt gier. Zastanawiał się nad tym, jak są one skonstruowane, co sprawia, że działają i dzięki czemu rozwijają się. Przełomem było wprowadzenie platform streamingowych, gier pobranych z internetu, które dostawały swoje aktualizację. Istny kosmos. Naprawdę go to interesowało, był tym ogromnie zajarany, a to ojciec postanowił wypchać go w tym kierunku, sugerując, że może działka it to jego życiowa droga.
Cel w życiu dał mu kopa do działania. Dostał motywacji, której zawsze dopatrywał się w nim ojciec, a w końcu sam podsunął mu pod nos rozwiązanie, które go odpaliło. Liceum było intensywne — już od pierwszej klasy mocno przycisnął z nauką, nie chcąc zbierać przypadkowych ocen. W drugiej upatrzył sobie kierunek studiów w Nowym Jorku i mimo że matka kręciła nosem na jego samotny wyjazd, to jednak tata dalej mu kibicował i pchał w tym kierunku. Druga klasa liceum to również był moment, w którym poznał ją. Dziewczynę o hipnotyzujących oczach i śmiechu, na którego dźwięk od razu się uśmiechał. Nico był lowelasem, ale po raz pierwszy poczuł coś takiego. Jego bracia śmiali się, że się zakochał, on zaprzeczał, mówiąc, że łatwy to on nie jest, choć w głębi serca miał świadomość, że wpadł jak śliwka w kompot. Siedzieli razem w ławce, spędzali razem przerwy, niby przypadkowo wpadał do pensjonatu jej rodziców, kosząc trawę na ogródku i później zagadując ją, szli położyć się pod rozłożystym drzewem i wspólnie posłuchać piosenek, które ostatnio wpadły im w ucho. Lubił mieć ją blisko siebie, widzieć jej zaskoczenie po niespodziewanym pocałunku, być przy niej, gdy wątpiła w siebie i kiedy świat stawał się zły. Nicolaos Rosenhall został usidlony w wiciach pięknej damy, a on nawet nie protestował. Jednak sielanka się kończyła, koniec liceum nadchodził ogromnymi krokami i także trzeba było podjąć wybór. Zgubił rachubę w liczeniu, ile czasu zajęło mu namówienie jej na wspólne studia w Nowym Jorku. W końcu mu się udało, jednak koniec końców został na lotnisku sam — jedynie z krótką wiadomością sms, że jednak nie poleci razem z nim.
Dorosłość mijała szybko i nieubłaganie. Studia na uniwersytecie nowojorskim były intensywne. Wolał zajmować głowę wszystkim, byle nie zwracać uwagi na pustkę w sercu po niebywałym koszu, który dostał przed wylotem. Programowanie gier komputerowych to było coś, co realnie chciał robić w życiu. Na trzecim roku podczas wakacji wyleciał na staż do Vancouver w EA Games, na który zaproszono go również i za rok, dlatego tuż po obronie tytułu Bachelor, wyjechał ponownie do Kanady, ale nie zagościł tam na długo. Teoretycznie poleciał na weekend do Belgii, aby wspierać brata w ważnym wyścigu na F1, a finalnie jego “urlop” przedłużył się. Brat zaliczył wypadek, który prawie wpędził go do grobu, a Nico nie był w stanie wrócić do swojej codzienności i pozostawić rodzinę w niepewności, samemu siedząc w pracy jak na szpilkach. Na kolejny stopień studiów planował przeprowadzić się do Vancouver, aby tam również kontynuować swoją karierę po stażu, jednak miał ogromny dylemat. Był rodzinną osobą i nawet jeśli sytuacja po miesiącu ustabilizowała się, brat przeżył, to nadal miał względem siebie wyrzuty, że ich zostawia. Ponownie został wypchany z domu. Pojechał spełniać swoje marzenia, przez półtora roku znowu wszystko wyglądało jak z bajki. I byłoby dobrze, gdyby mama w święta nie oznajmiła im, że zdiagnozowano u niej wczesne stadium nowotworu płuc.
Potrzebował chwili, aby to wszystko zorganizować. Po raz kolejny bił się z własnymi myślami, ale nie miał serca, aby tym razem odpuścić. Nie chciał później żałować, że nie postawił rodziny na pierwszym miejscu, że nie spędził ze swoją matką wystarczająco dużo czasu… Przerwał drugi stopień studiów, udało mu się przenieść z pracą do siedziby EA w Toronto — mniejszej, ale mieli miejsce na jedną zbłąkaną duszę. Przyjechał ze świeżą kartą i póki co musi wszystkim oznajmić swój niespodziewany przyjazd.
— niekwestionowalny fan kwaśnych rzeczy. Żelki im bardziej wykrzywiają twarz, tym lepiej.
— ojciec rocznego golden retrievera, który wabi się Cheetos.
— zakochany był raz, w dziewczynie, która w okrutny sposób złamała mu serce. Później nie potrafił zaangażować się na dłużej, raczej wchodził w niezobowiązujące relacje albo krótkie związki, w których nie umiał oddać się w stu procentach.
— absolutny fan prac ogrodowych, tego najbardziej brakowało mu na studiach. Mimo to, zawsze w domu oraz na balkonie posiadał kilka roślin, o które mógł dbać.
— uwielbia biegać, od jakiegoś czasu czasami zabiera ze sobą futrzastego kompana. Oprócz tego wymiata paletą w tenisie.
— nie ma planu na Toronto. Jedynie wie, że ma pracę, a to, gdzie będzie mieszkał, co robił, z kim przebywał, traktował jako fantastyczną niespodziankę. W końcu ma tu rodzinę, więc chyba nie zginie?
