27 y/o
NARRATORSKI PIESEK
182 cm
właściciel studia tańca oraz instruktor MK Dance Studio
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-Kurwa jak ty nadajesz takie zjebane imiona to co się dziwisz - skrzywił się, zerkając na nią. Głupia jakaś, jak nic. Teraz, kiedy bolała go noga, był cały przemoczony i gdzieniegdzie mrówki nadal mu po skórze łaziły, irytowała go znacznie bardziej, niż do tej pory. To był właśnie ten etap, w którym miał ochotę ją tutaj zostawić i pewnie by tak zrobił, gdyby jednak nie potrzebował jej pomocy. Mogła okazać się przydatna, gdyby nagle w czasie jazdy noga odmówiła mu posłuszeństwa i groziło im rozbicie się o pobliskie drzewo.
Odpalił motocykl, wolno wytaczając się z lasu. Błotnista ścieżka nie ułatwiała im życia i zanim dotarli do asfaltu byli cali uwaleni, upodabniając się do jakichś zakamuflowanych żołnierzy podczas wojny. Może jednak ten deszcz nie był taki zły, bo przynajmniej trochę zmyje z nich oznaki zażenowania i pecha, który nie odstępował ich na krok. Tyle dobrego, że ostatecznie udało im się dojechać do miasta i chociaż noga nawalała Deanowi jak cholera, tak mógł być z siebie dumny, że ich nie rozwalił gdzieś po drodze. Z tego wszystkiego co prawda zapomniał o pancerniku spoczywającym w plecaku, al tym Effie sama będzie się martwiła, bo on właśnie zaparkował pod jej domem.
-Jasny chuj, Granger, daj mi jakieś środki przeciwbólowe, bo zaraz mnie tutaj rozwali - rzucił, kiedy znaleźli się w jej salonie, gdzie Vanberg mógł opaść na kanapę. Walić, że pewnie jej zmoczy dpsfoę, będzie musiała jakoś z tym dealować, bo aktualnie nie miał siły, żeby się rozbierać. - Niezłe przygody, nie? Takich ekscesów się nie spodziewałaś - skomentował, patrząc na dziewczyną, która przyniosła apteczkę. No w końcu! Ile można było czekać na pomoc pielęgniarską co?!
-Te, ale Chucka to będziesz musiała albo sama odstawić albo go sobie zatrzymaj. Jestem pewien, że dogadają się z tym całym twoim zwierzyńcem. Ewentualnie Udon będzie miał wspaniałą pożywkę - skomentował, pozwalając opatrzyć sobie nogę. Plus dla niej, bo poradziła sobie sprawnie i chociaż rwało nadal, tak te prochy, które mu dała, zaczynały powoli działać. Nie oponowałby nawet, gdyby nagle postanowiła go wykorzystać.

Effie Granger
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
29 y/o
For good luck!
165 cm
upadająca gwiazdka na przymusowym urlopie
Awatar użytkownika
I'm the serpent here to test you with forbidden fruit, I love the look on your face when I'm tempting you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitry/me
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Po wszystkich ekscesach tego dnia Effie nie miała już po prostu siły, żeby się kłócić, pyskować czy choćby skomentować to, że jej piękny dywan został kompletnie zrujnowany przez błotniste ślady. To nie było teraz ważne — ważne było to, że dotarli w jednym kawałku z powrotem do domu.
Pielęgniarka z niej była jak z koziej dupy trąba, ale leki przeciwbólowe miała w zanadrzu, podobnie jak jakiś bandaż elastyczny, którym mogła trochę lepiej opatrzyć nogę Deana czy raczej usztywnić staw, by mężczyzna bardziej go sobie nie uszkadzał. Chociaż jak dla niej to i tak było już po ptokach, bo w końcu przejechał całą drogę na motocyklu, cały czas w niewygodnej pozycji, nie mówiąc o człapaniu po lesie i potem od podjazdu do jej domu. Zdecydowanie powinien zobaczyć się z ortopedą, ale to jako tancerz powinien sam wiedzieć najlepiej.
Muszę przyznać, że nikt mnie nie zabrał na tak pojebaną randkę, która nawet randką, kurwa, nie była — oświadczyła Effie, dosyć zgrabnie zawiązując węzełek na bandażu i w końcu uwalając się obok Deana na sofie. Otwarty plecak zostawiła na środku salonu i Chuck właśnie nieśmiało się z niego wychylał.
W sumie… może powinnam go sobie zostawić? — Effie myślała na głos, obserwując zwierzątko, które postanowiło pozwiedzać kolejne nowe miejsce, w którym się znalazło. — Faktycznie by się wpasował do mojego małego zoo… pancernika jeszcze nie hodowałam… ale nie, lepiej nie, bo jak Udon znowu mi spierdoli z terrarium, to faktycznie mógłby go zeżreć razem z pancerzem.
Mocne przeciwbóle, które zapodała przyjacielowi, ewidentnie trochę go zamroczyły. Nie było nawet mowy o tym, żeby w takim stanie wracał do domu, dlatego blondynka, starając się usilnie zignorować obraz nędzy i rozpaczy, jaki przedstawiał jej salon, pomogła Deanowi się rozebrać z mokrych ciuchów (na pewno powiedział przy tym coś świńskiego), przykryła go pikowaną kapą i nakazała zostać tu i nigdzie się nie ruszać.
Ktoś musi odstawić Chucka do domu… — stwierdziła, ale ciężko powiedzieć, czy mówiła to do Deana, czy jednak bardziej do siebie, bo Vanberg właśnie zaliczał totalny odlot na jej zabytkowej sofie, uwalanej aktualnie błotem i mokrej, jakby ją wystawili na ulewę.
No trudno.
Chociaż tyle dobrego, że w ciągu najbliższych godzin pancernik Chuck istotnie trafił w ręce swoich opiekunów — Effie oszczędziła im opowieści o tym, jak przez jedno popołudnie został samobójcą, motocyklistą i uciekinierem, bo prawdę mówiąc — obawiała się oskarżenia o porwanie.
I pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od żelkowego dildosa…
koniec X D
mommy
pierwsza osoba, nuda i tworzenie równoległych czasoprzestrzeni
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”