23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Im więcej wspomnień do niego wracało, im więcej konsekwencji docierało, tym bardziej był wściekły. Może na siebie, chociaż nie potrafił tego tak dogłębnie analizować, nie w momencie, kiedy był w emocjach, szoku i ledwo się trzymał. Myślał tylko o tym, że właśnie skasował ulubione auto, że nie dojechał na metę w takim stylu, w jakim sobie zaplanował, że ciało nie chciało z nim współpracować. Ból tylko irytował go bardziej, a Tristan dodatkowo potęgował jego negatywne emocje, bo może Bowie gdzieś tam podświadomie odczuwał jego nerwy i zmartwienie. Nawet jeżeli tego wszystkiego nie rozumiał. Działał na jakimś autopilocie, nie do końca panując nad tym co robi i mówi. Pewnie zachowywał się irracjonalnie, ale robił to całkowicie nieświadomie. Na co dzień nie był super przykładem odpowiedzialnej, dojrzałej osoby, ale nie był też jakoś nad wyraz destruktywny, obecnie był to jedynie skutek poważnego wypadku i obrażeń, które odniósł.
Powinien trafić do szpitala, ale nie miał zamiaru na to pozwolić.
Potrzebował dłuższej chwili, żeby dotarła do niego odpowiedź, jej sens i konsekwencje takiej decyzji. Zdążył w międzyczasie przejrzeć się w lustrze i zapalić, chociaż Blackwell nie pozwolił mu się zbyt długo cieszyć tytoniem. Nie miał siły się przepychać, za to aktor zdołał w końcu przyciągnąć jego uwagę na siebie. Oparł się dłonią o maskę rozdzielczą, blisko schowka, jakby trudno mu było się utrzymać bez tego. Zostawił na tapicerce ślady krwi. Przekręcił głowę i spojrzał na Tristana na początku z lekkim niedowierzaniem 一 bo zabrał mu papierosa 一 potem z konsternacją 一 bo zwrócił się do niego po imieniu, a nigdy wcześniej tego nie robił. Chociaż? Tutaj coś mu się nie zgadzało. Był tak bardzo rozkojarzony. Na koniec jego spojrzenie wyrażało element zaskoczenia połączony z nutką irytacji, chociaż ta mogła też wynikać z faktu, że po prostu wszystko go coraz bardziej bolało i nie mógł porządnie nabrać powietrza, a w głowie coraz bardziej mu się kręciło.
Zwariowałeś? Natychmiast zawróć. Nie żartuję 一 mówił, przerywając w trakcie wypowiedzi, aby próbować nabrać głębiej powietrza. Kropla krwi leniwie spłynęła na jego górną wargę, barwiąc usta czerwienią. Nie mogli wparować do szpitala, na pewno nie teraz, krótko po wypadku. Wszystko się wyda, od razu. Nie mógł do tego dopuścić i był autentycznie zaskoczony tym, że Tristan o tym nie myślał. 一 Co jest z tobą? Zawracaj, bo wysiądę 一 dodał po chwili, marszcząc gniewnie brwi. Nie żartował. Odepchnął się, uderzył plecami o oparcie fotela z cichym stęknięciem i sięgnął drżącą dłonią do klamki. Był gotów wyskoczyć prosto na drogę. Po karku przeszedł mu nieprzyjemny dreszcz, który jednak ustąpił, kiedy udało im się osiągnąć porozumienie. Bowie nie rozumiał czemu Blackwell się tak dziwnie zachowuje, ale nie miał na to teraz siły.
Zaparkuj pod przychodnią. Poczekamy kilka godzin, żeby nikt nie połączył tego z wypadkiem. Spadłem ze schodów 一 powiedział, dalej drżącym głosem. Kiedy siedzieli i czekali, atmosfera była napięta, a Bowie starał się nie odlecieć, co ledwo mu się udawało, bo kiedy tylko ciężkie powieki opadały, z trudem zmuszał się do pozostania przytomnym. Najchętniej poszedłby spać, nie rozumiał tego oślego uporu aktora, ale uległ namowom, dochodząc do wniosku, że przynajmniej ktoś założy opatrunek na te paskudne rany na twarzy.
Poradzę sobie, nie jestem dzieckiem 一 mruknął trochę opryskliwie, chcąc mieć to już za sobą. 一 Nie musisz tu czekać, dzięki za podwózkę 一 dodał, próbując otworzyć drzwi, co udało mu się dopiero za trzecim razem. Był wręcz przekonany, że Blackwell ma go już dosyć i chce w końcu wrócić na chatę. Nie tak miała wyglądać ich kolejna wspólna noc. Na seks raczej nie było szans, więc po co miałby tu sterczeć?
Na zewnątrz oparł się o auto i łapał oddechy, mając nadzieję, że dzięki temu przestanie mieć mdłości. Oparł dłonie o swoje kolana i pochylił się lekko. Po kilku wdechach ruszył w stronę gabinetu lekko chwiejnym krokiem. Ludzie, którzy na niego patrzyli pewnie myśleli, że jest jakimś menelem, ale przynajmniej nikt go nie rozpoznał, chyba.
Lekarz przyjął go szybko i w dyskretny sposób. Badania trwały jakiś czas i łącznie spędził w gabinecie ponad godzinę. Mężczyzna stwierdził wstrząśnienie mózgu jako najpoważniejszy uraz. Poza tym kilka stłuczeń. Nic, włącznie z nosem, nie było złamane, chociaż kilka ran trzeba było szyć. Oczyszczono wszystkie rozcięcia i założono mu opatrunek na nos. Z leków dostał tylko paracetamol na ból, a z zaleceń odpoczynek przez kilka dni, ograniczenie jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i psychicznego oraz kontrolę w przyszłym tygodniu.
Skoro Tristan zdecydował, aby jednak na niego poczekać, to wsiadł do jego samochodu, rzucił pismo od lekarza na półkę i drżącą dłonią wyciągnął z kieszeni telefon. Nie wiedział co powiedzieć. Przeprosić? Podziękować? Momentami dalej nie wiedział jak w ogóle do tego doszło i zapomniał większości z tego, co mówił lekarz. Dobrze, że wszystko było opisane na tych świstkach, o których też już zapomniał. Chciało mu się pić, ale jedyne o czym myślał w tym momencie, to znowu wyścigi.
To teraz zabierz mnie tutaj… A potem do domu 一 mruknął, podając mu swój telefon, na którym odnalazł adres kumpla. Przecież ten wisiał mu kasę za wygraną i nie chodziło o pieniądze, a o honor. Musiał upomnieć się o to, co jego. Wszyscy mają wiedzieć, że może i skasował auto, ale nie na darmo. Nie potrafił do końca otworzyć powiek, a płytkie oddechy dalej nabierał tylko spomiędzy warg, co jeszcze bardziej wysuszyło mu usta, ale i tak był zdeterminowany. Zafiksowany na jednym, jak zdarta płyta.
Poszedł do Larsa i zrobiłby to nawet na kolanach, chociaż nie było tak źle, bo jeszcze jakoś trzymał się na nogach. Kumpel by zszokowany i pewnie trochę było mu wstyd, że zostawił go tam i wolał ratować swoją skórę, ale Bowie miał to w dupie. Niczego innego się po nim nie spodziewał. Wziął swoją wygraną, zasalutował mu i zwinął się z powrotem do auta. Znowu zaczął drżeć, a po chwili przysypiać, ale w międzyczasie, nawet się nad tym nie zastanawiając, chwycił dłoń Blackwella. A może było odwrotnie? Nie był pewien, ale to było przyjemne uczucie.

tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Co jest ze mną? 一 zapytał, niedowierzając, że Bowie zarzucił mu coś takiego. 一 Nie ja chcę wysiąść 一 prychnął, powoli tracąc kontrolę nad emocjami. Umiejętności aktorskie były nieprzydatne w prawdziwej sytuacji, która miała na niego naprawdę silny wpływ; Tristan nie potrafił zapanować nad rosnącym zdenerwowaniem, które objawiało się nie tylko chaosem w głowie, ale także drżeniem dłoni i głosem, który grzązł w gardle.
Nie mając innej opcji, porzucił pomysł zawiezienia Vance'a do szpitala; zgodnie z umową podjechał pod przychodnię, ale godziny oczekiwania były dla niego niekończącą się pętlą piekielną, która miała do niego wracać w najbliższym czasie pod postacią koszmarów.
Komentarz zabolał; nieprzyjemnie przygniótł swoim ciężarem, równocześnie wywołując refleksję, czy to wszystko było grą wartą świeczki. Bo może już teraz wykraczali poza ramy niezobowiązującego romansu, brnąc w miejsce, z którego nie było już powrotu? 一 Jak chcesz 一 rzucił wymijająco, nawet nie próbując kryć przemawiających przez niego negatywnych emocji.
Mimo komentarza, nawet przez chwilę nie myślał o tym, żeby wrócić do domu. Kręcił się po okolicy, pogrążony we własnych 一 dość trudnych 一 myślach i wracał na ziemię tylko wtedy, gdy napotykał na fana proszącego go o autograf lub zdjęcie. Blackwell czuł, że jego stan nie przejdzie bez echa; że w sieci pojawią się komentarze, ale w jego głowie brakowało przestrzeni, aby zastanawiać się nad tym, jak to wytłumaczy.
C z e k a ł.
Nigdzie się nie wybierał, bo uczucia zjadłyby go żywcem, gdyby tylko odpalił silnik. Palił papierosa za papierosem, wstąpił do pobliskiego sklepu po wodę i zdrową przekąskę (finalnie jednak nie był w stanie jej przełknąć).
Czekał, a kiedy Bowie wsiadł do auta, odetchnął z ulgą (wierzył, że nie mogło być z nim źle, skoro profesjonalista zgodził się na wypuszczenie go do domu). Korciło go, by zerknąć na kartkę z zaleceniami, ale uszanował prywatność Vance'a, który przecież był jedynie jego k o c h a n k i e m.
Upór i niezdrowa fiksacja przyprawiały go o nieprzyjemny ścisk wnętrzności; Tristan coraz bardziej martwił się stanem chłopaka, nie mając pojęcia, jak miałby odciągnąć go od niebezpieczeństw półświatka. 一 Musimy 一 szybko zreflektował się nad niewłaściwie użytą formą 一 musisz to robić dzisiaj? 一 mruknął, niechętnie wklepując adres w nawigację. Wolał go tam nie wieźć; uważał, że lepszym rozwiązaniem byłby powrót do domu, aby wypocząć.
Nie miał jednak siły, aby dyskutować i próbować przekonać Bowiego do zmiany zdania; zorientowawszy się, że człowiek od wyścigów mieszkał w miarę po drodze, podwiózł artystę, a potem poczekał aż załatwi swoje sprawy. Chwycenie za rękę wynagrodziło mu większość trudów nocy; jego ciało zareagowało przejęciem, drżąc z nadmiaru emocji.
Dotychczas Blackwell myślał, że doskonale kontrolował emocje i swoje reakcje; że żadna rola nie stanowiła wyzwania, lecz rzeczywistość szybko (w bardzo bolesny sposób) zweryfikowała jego butne przemyślenia. Był jedynie słabym, zakochanym bez pamięci facetem, który nie miał wystarczająco odwagi, aby wyznać uczucia temu, którego kochał.
Jechał ostrożnie i powoli, koncentrując się jedynie na tym, aby bezpiecznie dowieźć ich do domu. Z wielu względów zależało mu na tym, żeby wciąż byli razem; nie wyobrażał sobie po prostu podrzucić Bowiego i wrócić do swojego życia, dlatego zabrał go do siebie.
Zaparkowawszy na podjeździe, niepewnie dotknął ramienia chłopaka; nawet niewinny dotyk sprawiał, że robiło mu się gorąco, a uczucia osiągały niemożliwy do opisania słowami poziom. 一 Bowie 一 szepnął miękko, nie chcąc sprawić mu niepotrzebnego bólu. 一 Jesteśmy 一 dodał, dostrzegając że chłopak zaczynał się przebudzać. 一 Pomóc ci? 一 Już wiedział, że Vance nie był dzieckiem, ale to nie sprawiało, że nie chciał mu pomóc.

Niezależnie od tego, czy artysta zdecydował się na pomoc czy znów ją odrzucił, wkrótce przekroczyli próg posiadłości Blackwooda. 一 Powinieneś coś zjeść, zrobię coś lekkiego 一 zaproponował. Zdrowe odżywianie było podstawą szybkiej regeneracji, dlatego chciał zacząć już teraz. 一 Idź się położyć, zaraz przyjdę.

Bowie Vance
Боже мой
nie mam triggerów, sama w sobie nim jestem
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W pewnym momencie, jakoś w trakcie sięgania do klamki w akcie groźby, usłyszał jak Tristan odbija piłeczkę i przekręcił gwałtownie głowę, co sprawiło, że przez jego ciało przeszło ukłucie bólu, a potem otworzył szerzej oczy, rzucając mu wściekłe spojrzenie. Miał trudności z trzeźwą oceną sytuacji, a dochodził do wniosku, że i tak lepiej mu to wychodziło, niż Blackwellowi. Przecież to jemu zawsze bardziej zależało na dbaniu o swój wizerunek i na tym, żeby nie pakować się w kłopoty. A teraz, kiedy po raz pierwszy Bowie przywiązywał do tego dużą wagę, Tristan nagle to lekceważył. Naprawdę nie rozumiał o co mu, do cholery, chodziło.
W gabinecie lekarskim nie zastanawiał się nad tym, co robi aktor, skupiając się głównie na tym, aby wytrzymać wizytę i zachowywać się na tyle trzeźwo, żeby lekarz pozwolił mu pojechać do domu, zamiast wysyłać go do szpitala. Miał szczęście, że wyniki badań nie wskazywał na aż tak duże wstrząśnienie mózgu, żeby nie było wątpliwości co do braku wymogu hospitalizacji. Przekonał go, że jakoś sobie poradzi i że nie jest sam, więc ktoś podwiezie go do domu. Tak naprawdę wcale nie był tego pewien, ale dotarło to do niego kiedy zmierzał już do wyjścia powolnym, lekko chwiejnym krokiem ze świstkiem w zaciśniętej pięści i ciemnymi kosmykami włosów, rozrzuconymi w nieładzie wokół głowy 一 niektóre z nich dalej sklejone były krwią.
Mhm 一 odparł jedynie pomrukiem na pytanie Tristana o to, czy musi dzisiaj załatwić odebranie wygranej w wyścigu. Nie miał zamiaru zostawiać tego na później, niezależnie od tego jak się będzie czuł i czy przypadkiem nie zwymiotuje kumplowi na buty. Trochę kręciło mu się w głowie, ale póki co nie było mu jeszcze skrajnie niedobrze. Po załatwieniu wszystkich powinności, kiedy znowu znalazł się w aucie Blackwella i przez mgłę, która spowijała jego umysł, przedostała się informacja, że już może trochę odpuścić, faktycznie odrobinę się rozluźnił. Złapał za rękę jedyną osobę, która dalej przy nim była i zaczął przysypiać, z trudem utrzymując się w pionie. Leki przeciwbólowe, które dostał u lekarza, dodatkowo wprawiły go w senność i poczuł się nie tylko obolały, ale i potwornie zmęczony.
Nagle usłyszał swoje imię i otworzył powoli oczy. Nie miał pojęcia ile czasu minęło, ale zauważył, że auto stało w miejscu, więc pewnie dojechali do celu. Nie próbował się nawet zorientować gdzie dokładnie byli, najpierw pomyślał, że u niego. Nie odpowiedział na pytanie o pomoc, tylko przesunął językiem po suchych wargach i po prostu poczekał, aż Blackwell otworzy mu drzwi, a potem wyciągnął do niego rękę, żeby móc objąć go za szyję. Nawet nie kłóciłby się z samym sobą, że dałby teraz radę sam. Zraniona noga, po dłuższej chwili bez ruchu, odezwała się silnym bólem, przez co stęknął przez dyskomfort, całą drogę do wnętrza domu utykając.
Dotarło do niego, że są u Tristana dopiero, kiedy już znalazł się w środku, ale nawet nie miał siły o tym myśleć. Wnętrze znał, więc wiedział gdzie co jest i to mu wystarczyło. Odetchnął głęboko, podchodząc bliżej blatu i opierając się na nim jedną ręką, drugą sięgając po szklankę, która wypadła mu zaraz z dłoni i to Tristan musiał nalać mu wody.
Nie jestem głodny 一 powiedział cicho, krótko przed tym, jak się napił. Powoli odstawił szklankę, którą ledwo utrzymywał w drżącej dłoni, przetarł usta i ruszył do salonu, żeby usiąść na kanapie, jakby nie usłyszał, że ma się położyć. Źle wymierzył odległość i zamiast trafić tyłkiem na siedzenie, wyminął je o kilka milimetrów i wylądował na podłodze z zaskoczonym i niezadowolonym pomrukiem.
Tristan? 一 rzucił, mrużąc oczy. Światło bardzo go raziło, więc wolał mieć oczy zamknięte, co przynosiło mu za to ulgę. Dotknął ławy, po której zaczął przesuwać dłońmi, żeby złapać się czegoś i podciągnąć. Natrafił palcami na pilot i niechcący włączył telewizor, a dźwięki jakiejś głośniejszej melodii, pomiędzy blokami wiadomości, sprawiły, że został na miejscu, odruchowo zakrywając sobie uszy.

tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pomógł mu z nalaniem wody do szklanki; patrzył na niego troskliwie, będąc gotowym zareagować i wesprzeć go, gdyby okazało się, że nadal tego potrzebował. 一 Zrobię coś lekkiego. 一 Mimo protestów zdecydował się przygotować pożywny posiłek, który wspomoże regenerację organizmu. W czasie, gdy Bowie przeszedł do salonu, Tristan krzątał się po kuchni, naiwnie łudząc się, że odwróci to jego uwagę od nerwów.
Niestety, nie dane było mu dokończyć dania, bo do jego uszu dobiegł głos Vance'a; swoje zrobił również fakt, że chłopak zawołał go po imieniu. Słysząc Tristan z ust artysty, porzucił bieżącą czynność i pośpiesznie skierował się do salonu, gdzie przeraził się nie na żarty, kiedy dostrzegł Bowiego leżącego na podłodze. Nie zwracając uwagi na głośny program lecący w tle, pochylił się nad chłopakiem i dotknął jego ramienia. 一 Zaniosę cię do sypialni. Musisz odpocząć 一 postanowił, schylając się i biorąc go na ręce (dopiero po tym namierzył pilot i wyłączył telewizor). Tym razem, nie zwracając uwagi na potencjalne protesty, po prostu zaniósł Vance'a do sypialni; szedł naprawdę ostrożnie, bo nie chciał, aby coś bolało bardziej.
Znalazłszy się przy łóżku, czule odłożył go na miękki materac, po czym delikatnie ściągnął z niego ubrania i ubrał w jedną ze swoich czystych koszulek. Chwilę później, kiedy Bowie oddychał miarowo po swojej stronie łóżka, wpatrywał się w niego, nie potrafiąc powstrzymać napływających do oczu łez. Tristanowe policzki zrobiły się mokre od słonych kropel, które spływały jedna za drugą, pomagając mu w wyregulowaniu emocji.
Perspektywa tego, że mógłby go stracić była przytłaczająca i przerażająca; sama myśl o tragicznym zakończeniu wyścigu sprawiała, że Blackwell zaczynał drżeć, a jego narządy wiązały się w ciasny supeł. Dosadnie uświadamiał sobie, że Vance był osobą, z którą chciał budować swoje życie (już oficjalnie) i to także go paraliżowało, bo przecież nie miał prawa, by czuć; bo przecież w założeniu byli jedynie romansem, który nie powinien ujrzeć światła dziennego.
Musiał wziąć się w garść; nie mógł ryczeć jak żałosna histeryczka, bo przecież mógł obudzić chłopaka, który potrzebował odpoczynku. Otarłszy policzki, przysunął się bliżej, aby czuć go obok siebie.
Kocham cię.
Wyszeptane bezgłośnie, wprost we włosy Bowiego, aby mieć stuprocentową pewność, że chłopak nie tylko tego nie słyszał, ale także nie dostrzegł ruchu warg. Tuż po wyznaniu miłości, położył się obok i zdawało się, że nim na dobre dotknął głową poduszki, zasnął.
Spał długo; choć zdarzało się, że ze snu wyrywały go nerwy 一 parokrotnie musiał się upewniać, że Bowie był obok, cały i zdrowy 一 nawet nie próbował sięgać po telefon, by sprawdzać, czy ktoś próbował się do niego dobić. Nie było mu to potrzebne, bo najważniejsza osoba znajdowała się tuż obok; wtulony w jego ciało 一 delikatnie, by nie zrobić mu krzywdy 一 oddychał miarowo, regenerując siły po długim dniu i cholernie trudnej nocy.

Nie wiedział, która była godzina, gdy się obudził, ale znów nie spieszył się z sięgnięciem po telefon czy chociażby odsłonięciem zasłon, które powstrzymywały dopływ światła. Nie zmieniając pozycji, po prostu leżał obok, wpatrując się w śpiącego Bowiego.
Było dobrze.
Byli tu razem.
Może będą razem przez jeszcze chwilę?

Bowie Vance
Боже мой
nie mam triggerów, sama w sobie nim jestem
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było protestów, bo nie było na nie siły, chociaż ich brak był również częścią tego, że Bowie w pewnym momencie, chociaż trudno było ocenić kiedy dokładnie, poczuł się przy Tristanie bezpiecznie. A może czuł się już tak od dawna? A teraz, kiedy całkowicie opadł z sił, po prostu pozwolił mu przejąć kontrolę bez żadnych ale. Hałas był za duży, to strasznie go drażniło i przytrzymywał dłonie na uszach aż do momentu, w którym telewizor został wyłączony. Potem mógł na chwilę oprzeć głowę o ramię Blackwella, rejestrując tylko fakt, że się przemieszczają.
Łóżko było wygodne i najchętniej po prostu by się na nim już położył w dobrej pozycji do spania i tak został, bez przymusu poruszania jakąkolwiek częścią ciała. Nie był więc szczególnie zadowolony z faktu, że Tristan zaczął go przebierać, ale okazywał to tylko pomrukami, gdy coś go zabolało, czyli głównie twarz lub stłuczona noga. Najgorszym objawem było to, że po tym wszystkim całe jego ciało było lekko obolałe i kompletnie pozbawione siły, jak przy ciężkiej grypie. Nie współpracował za bardzo z aktorem, więc ten musiał umiejętnie go przytrzymywać, przy zmianie odzieży, ale ostatecznie w świeżych i wygodnych ubraniach poczuł się trochę lepiej.
Ułożony w pościeli oddychał nierówno i ciężko, ale silne środki przeciwbólowe sprawiły, że nie cierpiał, będąc po prostu otępiały. Wiedział, że może już odpocząć i przyszedł do niego spokój, dzięki któremu bardzo złagodniał. Wpadł w stan zapadania w bardzo krótkie drzemki, z których randomowo się jeszcze wybudzał.
Płaczesz? 一 zapytał szeptem, unosząc drżącą lekko doń, pokrytą zadrapaniami, do policzka Blackwella, leżącego tuż obok niego. 一 Bałeś się? Jesteś… Już dobrze… 一 mamrotał, gładząc jego twarz kciukiem, dopóki dłoń nie opadła na ramię chłopaka, a on znowu nie zapadł w sen. Co jakiś czas postękiwał cicho, jakby było mu z czymś ciężko albo jakby śniło mu się coś nieprzyjemnego lub przykrego.
Podczas kolejnej krótkiej chwili świadomości, podniósł na moment ciężkie powieki i odnalazła ciało Tristana dotykiem, a potem przysunął się, albo przyciągnął go do siebie, i przytulił mocniej, odchylając głowę, żeby przyłożyć do jego warg własne i chociaż pocałunek był ledwie muśnięciem opuchniętych, obolałych ust, to wydawało się, że z jakiegoś powodu był bardzo ważny. Otoczony ciepłem aktora, z głową ułożoną na jego sercu, zapadł w końcu w głębszy sen i przestał stękać, a oddech stał się głębszy i miarowy.
Spał bardzo długo, a kiedy się ocknął, w pokoju dalej było ciemno. Odzyskiwał wspomnienia powoli, dopasowując otoczenie do miejsca, ból do obrażeń, obrażenia do wydarzeń minionej nocy. Bardzo szybko poczuł skutki tego, że leki przestały działać i że za mało wypił przed snem. Miał wrażenie, że jest rozpalony. Zobaczył twarz Tristana i pierwsze, co pomyślał, to że jest bardzo przystojny, nawet taki zaspany i blady (a może właśnie taki najbardziej), a potem zadał sobie pytanie o to, czemu zabrał go do siebie i się nim zajął. Potem zrobiło mu się trochę wstyd, bo uświadomił sobie, że chyba nie miał nikogo, do kogo mógłby się zwrócić po pomoc, a potem przypomniał sobie jak źle traktował Blackwella w nocy.
Jeszcze nie masz mnie dosyć? 一 wyszeptał, unosząc lekko kącik ust, badając zmęczonym spojrzeniem wyraz jego twarzy. Wyciągnął do niego twarz i znowu ucałował go lekko, chociaż tym razem przytrzymywał nieco dłużej, uważając jednak, żeby nie przycisnąć nosa zbyt mocno do jego policzka. 一 Królestwo za prochy 一 dodał, zsuwając dłoń na jego szyję i ponownie przykładając policzek do poduszki. W kącikach oczu zebrało mu się trochę wilgoci, nad czym nie panował. Bolała go głowa i noga, trochę kręciło mu się w głowie, ale największy dyskomfort płynął teraz od nosa. Zgodził się z tym, że oprócz tabletek potrzebuje się czegoś napić i skorzystać z toalety, niekoniecznie w tej kolejności. Poszedł też na kompromis i obiecał, że postara się zjeść połowę tego, co na śniadanie zaproponował mu Tristan.

tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słowa i idąca za nimi troska sprawiły, że w jego oczach znów pojawiły się łzy.
Starał się być silny; naprawdę p r ó b o w a ł, ale rzeczywistość była zbyt przytłaczająca, przez co nie potrafił powstrzymać cichego szlochu. 一 Nie martw się mną, odpoczywaj 一 wyszeptał jedynie, starając się wziąć w garść (bo przecież, do cholery, jego stan nie był w tym momencie najważniejszy).
Tristan skłamałby jednak, gdyby powiedział, że gesty go nie uspokoiły; świadomość, że w łóżku nie mogło spotkać ich nic przykrego, zaczynała go koić i umożliwiła wyłączenie myślenia, dzięki czemu zasnął. Nie miał niczego przeciwko nocnemu przytulaniu się; szczerze mówiąc, Blackwell przez całą noc lgnął do Bowiego, nawet przez chwilę nie myśląc, by się od niego odsunąć i dać mu przestrzeń.

Dostrzegając, że Vance się wybudza, mruknął przeciągle, po czym się uśmiechnął. 一 Jak się czujesz? 一 zapytał na dzień dobry, sięgając do ręki chłopaka, aby na krótką chwilę spleść ich palce. Tristan wyjątkowo szybko uświadomił sobie, że zachował się lekkomyślnie, dlatego w końcu wyplątał swoją dłoń i skoncentrował się na powitalnym buziaku. 一 Myślę, że wytrzymam jeszcze chwilę 一 powiedział zbyt miękko. Wydawało mu się, że jego uczucia były zbyt oczywiste; że wystarczyło na niego spojrzeć, żeby mieć stuprocentową pewność, że był zakochany bez pamięci.
Pod wpływem pocałunku przymknął powieki i oddychał miarowo, próbując rozluźnić swoje spięte ciało. Odnosił wrażenie, że doświadczenia miały na niego wpływ porównywalny do wyjątkowo intensywnego treningu na siłowni, bo bolał go każdy mięsień. Kiedy zaś się od siebie odsunęli, westchnął tęsknie, bo już teraz pragnął przylgnąć do niego na nowo. 一 No nie wiem, czy iść na taki układ 一 zażartował, lekko dotykając policzka kochanka. Zdawał sobie sprawę z obowiązku opieki nad Bowiem; tak naprawdę potrzeba zaopiekowania się nim była jednym z powodów, dla których zabrał go do siebie. 一 Pomogę ci 一 zaproponował nieśmiało, mając w pamięci nocną odmowę.
Wstał, aby wesprzeć w przetransportowaniu się artysty do łazienki, poczekał na niego przed wejściem, a potem asekurował go podczas powrotu do łóżka. Zaledwie chwilę później podsunął mu pod nos szklankę z wodą. 一 Zaraz wracam 一 wyszeptał (walczył ze wszystkich sił, aby nie pocałować go czule w policzek), a po chwili zwłoki zszedł do kuchni.
Naprędce zabrał się za przygotowanie posiłku, który umożliwi Vanceowi połknięcie lekarstw (z wielu powodów przyjęcie ich bez śniadania było dla Tristana nieakceptowalne). Chcąc wykonać śniadanie jak najszybciej, postawił na jajecznicę z fetą; wierzył, że struktura jedzenia umożliwi szybsze przyswojenie wystarczającej ilości pokarmu, dzięki czemu w żołądku szybciej znajdą się także tabletki przeciwbólowe.
Nie myślał o sobie; choć jego żołądek także dopominał się jedzenia, zepchnął to na później (bo przecież nic się nie stanie, jak nie zje od razu). Nałożywszy porcję jajecznicy na talerz i wziąwszy ze sobą leki, wrócił do sypialni. 一 Najpierw zjedz, żeby nie brać prochów na pusty żołądek 一 poprosił, nie potrafiąc ukryć swojej troski.
Znał go na tyle, że nie dał Bowiemu tabletek; zająwszy miejsce na podłodze, czekał aż chłopak przeżuje trochę jajecznicy i dopiero wtedy planował podać mu listek. 一 Możesz zostać tak długo, jak chcesz, bo powiedziałem managerce, że jestem chory.

Bowie Vance
Боже мой
nie mam triggerów, sama w sobie nim jestem
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wspomnienia wracały w strzępkach i momentami był zaskoczony jak dużo rzeczy wydarzyło się w tak krótkim czasie i w jakim stanie był w nocy. Poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku, wspominając, że nie pozwolił się zawieźć do szpitala, tylko ryzykował własne zdrowie, bo zafiksował się na wygranej, a potem na zatuszowaniu wypadku. Nawet nie miał pewności czy to coś w ogóle dało. Chyba miał dużo szczęścia w nieszczęściu, jak na głupiego przystało. Kiedy patrzył na Tristana po pocałunki, ale jeszcze zanim ten wstał, zastanawiał się przez chwilę skąd u niego taka cierpliwość i determinacja, żeby nie tylko mu pomóc, ale i znosić jego opryskliwe zachowanie. Nie był aż tak wielkim kretynem, aby nie dotarło do niego w końcu, że ich relacja w którymś momencie przestała opierać się tylko na seksie i przeraził go fakt, że nie było to jednostronne, a co więcej nie wyobrażał sobie, że miałby teraz to przerwać i się wycofać. Odepchnął od siebie te myśli i maksymalnie je zbagatelizował, tłumacząc że to przecież jeszcze nic poważnego, nawet jeżeli jakimś cudem chyba trochę się do siebie przywiązali. Może duży wpływ miała intensywność z jaką się przyciągają i dramatyczne wydarzenia? Na pewno niedługo wszystko wróci do normy, a teraz, skoro Tristan chciał mu dalej pomagać, to Bowie doszedł do wniosku, że mu na to pozwoli, tym bardziej, że działał na samej resztce jakichkolwiek sił i był tak słaby, że potrzebował wsparcia, nawet jak na początku automatycznie chciał je odrzucić, bo przyzwyczajony był do radzenia sobie sam.
Uśmiechnął się tylko na jego uwagi, a potem podparł się, żeby usiąść. Okazało się, że ten moment jeszcze w pościeli, po wybudzeniu się wcale nie był taki najgorszy. Dopiero po podniesieniu się poczuł większy ból, a zawroty głowy sprawiły, że najpierw lekko się zatoczył, a potem zrobiło mu się niedobrze. Musiał siedzieć dłużej w jednej pozycji, trzymając Tristana za przedramię, zanim w ogóle zdecydował się wstać. Nie odzywał się, skupiając głównie na oddychaniu. W łazience znowu musiał usiąść i nawet oparł się ramieniem o ścianę. Podejrzewał, że nie wygląda najlepiej, ale kiedy zobaczył swój opuchnięty i posiniaczony ryj, uszło z niego całe powietrze i przez chwile po prostu tak stał. Naszła go myśl, że wygląda jak te laski po operacjach plastycznych nosa, na co parsknął cicho śmiechem, a potem zamruczał pod nosem niezadowolony z kolejnych fal bólu.
Co z autem? 一 zapytał cicho, kiedy trzymając się kurczowo Tristana zmierzał do łóżka. Nie pamiętał jak mocno uderzył i jak wyglądało auto. 一 Ktoś to nagrał? 一 dodał jeszcze, kiedy powoli siadał na łóżku. Zamruczał zgodę, kiedy chłopak powiedział, że zaraz wróci. Ułożył się wtedy powoli na boku i podciągnął nogi zgięte w kolanach, a potem zamknął na chwilę oczy. Od razu poczuł trochę ulgi, co tylko podkreślało jak wiele wysiłku kosztowała go głupia wizyta w kiblu. Nie był z tego powodu zadowolony.
Podczas czekania na powrót Blackwella nie poruszył się ani o milimetr, chociaż zastanawiał się gdzie jest jego telefon i czy ktoś coś napisał albo do niego dzwonił. Uznał, że zapyta później, bo na pewno nie zamierzał wstawać, o ile nie będzie musiał. Patrzył na chłopaka, który przyniósł śniadanie, przesuwając jedynie za nim gałkami ocznymi. Kiedy zobaczył jedzenie i poczuł zapach, jego żołądek się zacisnął. Nie był pewien czy cokolwiek przełknie, ale uznał, że dla świętego spokoju spróbuje.
Chodź obok 一 powiedział, bo chciał się o niego oprzeć, a jak ten siedział na podłodze, to był za daleko. Przełknął trochę jajecznicy, kiedy już przylgnął swoim bokiem do jego. 一 Ty też jedz. Nie dam rady wszystkiego 一 powiedział, przekręcając głowę, żeby na niego spojrzeć. Przeżuwał długo i połykał bardzo niewiele naraz, zmuszając się do tego. Za to wypił więcej wody, co groziło niedługo kolejną wizytą w toalecie, ale nie mógł się powstrzymać. Połknął w końcu tabletkę i miał nadzieję, że ta zadziała szybko i poczuje się zaraz trochę lepiej.
Nie będziesz miał problemów? Jeżeli to przeze mnie to mogę wrócić do siebie 一 powiedział cicho, głównie na nim wisząc, bo w bliżej nieokreślonym momencie wsunął nogi na jego uda, ciężką głowę oparł na jego ramieniu, a dłoń ułożył przy skroni z drugiej strony, żeby palcami bawić się jego lokami. Nie uśmiechał się, oddychał ciężko, a spojrzenie miał zmęczone, ale tak było mu dobrze.

tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet jeśli chciałby, nie potrafił odpowiedzieć na pytania chłopaka; dopiero teraz, gdy Vance zwrócił na to uwagę, dotarło do niego, że zignorował parę podstawowych kwestii. W tamtym momencie jego myśli koncentrowały się jednak jedynie na Bowiem (i na tym, żeby zapewnić mu fachową pomoc). 一 Nie wiem 一 odpowiedział zgodnie z prawdą, czując się głupio, że nie pomyślał o aucie i o potencjalnym byciu nagrywanym. 一 Przepraszam 一 dodał jeszcze, obawiając się, że artysta będzie miał do niego żal.
Otrząsnąć się pomogło mu ukierunkowanie swoich działań na zapewnienie chłopakowi wszystkiego, czego mógłby potrzebować. Tak oto eskortował go w drodze do i z łazienki, przygotował mu śniadanie, przyniósł leki, a teraz siedział tuż obok, dzięki czemu pozycja była stabilniejsza. 一 Zjem po tobie 一 zapewnił, nie chcąc ograbiać go z jedzenia.
Kiedy przylgnęli do siebie, westchnął, bo było mu naprawdę przyjemnie. Po chwili zaś obruszył się i potrząsnął lekko głową, bo nie wyobrażał sobie, by pozwolić mu wyjść; nawet jeśli miałoby narobić mu to problemów 一 wątpił w tę wersję 一 to zależało mu, aby Bowie z o s t a ł, bo w obecnym stanie Tristan i tak nie potrafiłby skoncentrować się na pracy. 一 Zostań 一 wyszeptał miękko, odnajdując drogę do warg artysty. Czułe pocałunki weszły mu w nawyk; drobne pieszczoty pomagały mu wyregulować towarzyszące mu emocje. To, co działo się w jego głowie było niebezpiecznie, ale zależało mu na nim bardziej i bardziej; jeszcze nie wiedział, co z tym zrobić, ale już teraz miał pewność, że nie potrafił już funkcjonować bez artysty.
Rozkoszował się bliskością; z przymkniętymi powiekami, oddychał zapachem Vance'a i nie kwapił się, żeby się poruszyć chociaż odrobinę. 一 Potrzebujesz czegoś jeszcze? 一 wyszeptał, delikatnie gładząc jego plecy. Było mu dobrze; mimo wyjątkowo niesprzyjających okoliczności czuł przyjemne ciepło wynikające ze wspólnego spędzania czasu.
Dałby wiele, żeby trwać w tej pozycji, ale uniemożliwił mu to wibrujący telefon; choć w pierwszej chwili nie kwapił się, aby wstać i odebrać, w drugiej uświadamia sobie, że iphone będzie dzwonił dopóki nie naciśnie zielonej słuchawki. 一 Przepraszam 一 rzucił, powoli wyswobadzając się z pozycji, w której tkwili.
Niechętnie odnalazł telefon, a kiedy dostrzegł na wyświetlaczu numer managerki, spiął się nieznacznie. Czyżby nie kupiła jego wyjaśnienia? Chciała go odwiedzić? A może 一 zakładając najgorszy ze scenariuszy 一 jakimś cudem odkryła prawdę?
Nie chcąc rozmawiać przy Bowiem, pośpiesznie wyszedł z pokoju i dopiero wtedy odebrał połączenie. Mina zrzedła mu szybko; słuchając uwag i pytań kobiety, zaczął się stresować, co uwidaczniało się w wyrazie jego twarzy. 一 Nie. Nie wiem o czym mówisz 一 zaprzeczył nerwowo. Pozostało m tylko to [zaprzeczanie], bo nie był gotowy na wyjawienie całej prawdy. Rozmawiał z kobietą jeszcze przez parę minut, a kiedy skończył, wrócił do sypialni z widocznie pogorszonym humorem. 一 Dzwoniła moja managerka 一 wyjaśnił, nie potrafiąc zapanować nad roztrzęsieniem. 一 Pół internetu huczy o tym, że się z kimś pobiłem 一 To powiedziawszy, wsunął się do łóżka i zakopał się w pościeli, po czym przymknął powieki.
Gołym okiem było widać, że przeżywał informacje; Blackwell nie rozumiał, czemu ludzie rozpuszczali niepoparte niczym plotki. Czy naprawdę chwila teorii spiskowych była tego warta? 一 Teraz tym bardziej cieszę się, że tu jesteś 一 wyszeptał, unosząc na moment powieki, żeby spojrzeć na Bowiego.

Bowie Vance
Боже мой
nie mam triggerów, sama w sobie nim jestem
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
I'm a little bit Nosferatu about you. It's love at first bite.
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słuchał uważnie, bo zależało mu na tym, aby dowiedzieć się jak to wyglądało po tym, jak przekroczył linię mety, a potem rozbił się na jednym z budynków. Oczywiście tego nie planował, więc zrobiło to na nim wrażenie większe, niż chciał po sobie pokazać. Chyba się wystraszył, tak przynajmniej mu się wydawało. Czuł też napięcie związane z tym, co może się wydarzyć, kiedy służby znajdą rozbite auto bez kierowcy. Czy ostatecznie dojdą do tego, że to on prowadził? Jak duże kłopoty mógł z tego powodu mieć? Poza niezadowoleniem ojca.
Odpowiedź Tristana trochę go rozczarowała, chociaż spodziewał się, że tak właśnie powie. Też wyglądał na przejętego, no i był z nim cały czas po zajściu, więc to normalne, że nie zajmował się skasowanym autem. Szybko doszedł do wniosku, że nie powinien się tym interesować, nie oficjalnie i na pewno nie od razu. Może usłyszy coś przy okazji? Może jakieś plotki? Westchnął ciężko. Przeszkadzało mu, że ma zatkany nos, ale wolał się do niego narazie nie dotykać, bo był bardzo obolały. Potrzebował przetrwać te kilka najgorszych dni i potem jakoś dojdzie już do siebie.
Usłyszał, że Tristan przeprosił i dopiero po chwili dotarła do niego wyjątkowość tej sytuacji. Powoli przesunął spojrzenie z jajecznicy (kompletnie nie miał na nią miejsca w pustym żołądku), na twarz aktora. Zdawało się, że dokładnie bada wzrokiem każdy jej fragment od wyraźnie zarysowanej szczęki, przez pełne, kształtnie wycięte wargi, delikatnie zadarty nos i duże, niebieski oczy, w które bardzo lubił patrzeć, szczególnie kiedy się pieprzyli i widać w nich było odczuwaną przez Blackwella przyjemność.
Nic na to nie odpowiedział, chyba na początku był zbyt zaskoczony, a potem zrobiło się za późno na reakcję, więc w ogóle nie zareagował. Nie spodziewał się przeprosin i sam nie wiedział czemu. Bo Tristan nie miał za co przepraszać? Przecież to nie do niego należało załatwianie spraw Bowiego. Bo przepraszanie nie pasowało mu do Blackwella, którego znał? Chyba trudno było się przestawić po tym, jak znajomość zaczęli od brudnych gadek w łóżku i przez długo czas naprawdę ograniczali się tylko do tego.
Dzisiaj było jakoś inaczej. Może nawet już od jakiegoś, chociaż dalej krótkiego, czasu. Przyglądał się mu dosyć badawczo, chociaż przez jego wyczerpanie można było tego aż tak nie dostrzec. Zastanawiał się skąd to wynikało i czy w ogóle trochę się z tym przypadkiem nie zgrywał. Czekał aż uśmiechnie się trochę kpiąco i powie coś dwuznacznego albo zażartuje sobie trochę prześmiewczo z jego aktualnego stanu w taki sposób, że trudno będzie odgadnąć czy to sympatyczny żart, czy faktycznie chce mu dokuczyć. Nic takiego się jednak nie stało.
Jasne, luuuzik 一 mruknął więc tylko na jego… prośbę? 一 Nie, żeby mi się jakoś specjalnie chciało ruszyć dupę 一 dodał, starając się brzmieć trochę zabawnie, chociaż nie mógł nadrabiać tego miną, bo ledwo dawał radę ruszać czymkolwiek, nie tylko tyłkiem. Zaraz rozproszył się kolejnymi, delikatnymi pocałunkami i skłamałby, gdyby powiedział, że mu się nie podobało. Podobało mu się tak bardzo, że zapomniał już o swoim rozważaniach sprzed chwili i odpłynął w przyjemny letarg. Zamiast odpowiedzieć na pytanie czy czegoś jeszcze potrzebuje, pokręcił tylko lekko głową, a potem podał mu jajecznicę. Niewiele zniknęło z talerza, ale wystarczająco, żeby Bowie miał już cokolwiek w żołądku. Znowu zaczął przysypiać, szczególnie, gdy poczuł głaskanie po plecach. Zaczął nawet pomrukiwać, trochę jak kot. Dzięki prochom ból powoli odpływał, a jedna z jego ulubionych pieszczot 一 głaskanie lub drapanie po plecach 一 sprawiała, że coraz bardziej się rozluźniał i po chwili faktycznie spał, przytulony do Tristana.
Drgnął, kiedy ten się poruszył i spojrzał na niego nieprzytomnie. Coś zamruczał pod nosem, kiedy chłopak wstawał, a potem odrobinę rozbudził się, słysząc jego zaniepokojony ton. Znowu przypomniał sobie o swoim telefonie, ale o dziwo odpuścił, jak tylko Blackwell wrócił. Nie miał na to zwyczajnie siły, co się odwlecze, to nie uciecze.
Znowu uderzył w niego sposób, w jaki aktor się zachowywał. Inaczej, zdawał się być bardziej otwarty, nie w zwierzeniach, ale w sposobie bycia. Jakby odważył się na autentyczność, na pokazywanie w ogóle jakichś emocji. Bowie dalej tak chyba nie potrafił.
Z kimś? 一 zapytał w końcu, próbując się skupić i całkowicie wrócić do rzeczywistości. 一 Ej, to tylko ludzie z internetu… Ta twoja menadżerka powiedziała coś więcej? Niech zaprzeczy. Za co jej niby płacisz? Popatrz na to tak… dowodów na pewno nikt nie ma, bo przecież z nikim się nie pobiłeś 一 dodał, wyciągając do niego powoli dłonie, żeby pomógł mu się przysunąć.
Prawda? 一 zapytał jeszcze dla pewności, bo może chodziło tu o coś z wcześniej, o czym nie wiedział. 一 Rozchmurz się. Najgorsze jest zawsze tutaj 一 powiedział, kiedy znowu był blisko i podniósł powoli dłoń, żeby dotknąć palcem jego skroni i lekko w nią popukać. 一 Nie umrzesz, a cała reszta nie ma znaczenia.

tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet przez chwilę nie myślał, aby wykpić Bowiego; nie traktował sytuacji w kategoriach żartu czy okazji do robienia artyście na złość, bo naprawdę zależało mu na ich relacji.
Uśmiechnął się lekko, słysząc, że chłopak nigdzie się nie wybierał i zatracił się w bliskości. Potrzebował jej, ale bał się spojrzeć prawdzie w oczy i porozmawiać z Vancem o wspólnej przyszłości; intuicja podpowiadała mu, że to nijak nie pasowało do początkowych założeń relacji [romansu], przez co wolał tkwić w dziwnym zawieszeniu, które, na dłuższą metę, prowadziło donikąd.
Odebrawszy od niego talerz, zjadł małą porcję jajecznicy, a potem odstawił go na pobliski stolik nocny, dzięki czemu mógł powrócić do miarowego gładzenia placów partnera.
Usłyszawszy rewelacje, pożałował, że odebrał telefon, bo chyba wolałby tkwić w przyjemnej niewiedzy. Martwił się, że w sieci huczało od plotek, które mogły zaszkodzić nie tylko jemu, ale także markom, z którymi współpracował. Od dziecka wpajano mu, że reputacja była jedną z najważniejszych wartości w dzisiejszym świecie, przez co Tristan nie potrafił przestać się przejmować, choć tak naprawdę nie miał powodu do zmartwień, bo bójka była bujdą.
Yhym 一 przytaknął niemrawo. Nie zdecydował się przejrzeć komentarzy na portalach plotkarskich, więc nie miał pojęcia, że ludzie spekulowali o pobiciu się z chłopakiem, który właśnie leżał w łóżku obok niego. 一 Dzwoniła, żeby dowiedzieć się czy to prawda, bo uznała, że to przez to napisałem, że jestem chory 一 wyjaśnił. Nie wątpił w moc managerki i rozumiał, że zanim kobieta podjęła działania, chciała poznać wersję prawdziwą, by przez przypadek nie narobić problemów. Ponownie na chwilę przymknął powieki i odetchnął głębiej, chcąc wyrzucić z głowy przykre myśli; zamartwianie się i skupianie na sobie było głupie, bo przecież obok miał Bowiego, który o wiele bardziej potrzebował troski i zainteresowania.
Był mu wdzięczny za słowa, które podniosły go na duchu; chwyciwszy go za ręce, pomógł mu się przysunąć, a potem uśmiechnął się słabo. 一 Prawda 一 przyznał, choć niekoniecznie potrafił się rozluźnić i zachowywać naturalnie. Potrzebował jeszcze chwili, aby zapomnieć, ale niewątpliwie działania Bowiego popychały wszystko w dobrym kierunku. 一 Chcesz coś obejrzeć? 一 zaproponował, uznając że skoncentrowanie się na aktywności pomoże im w oderwaniu się od problemów.
Nie znał zbyt wielu produkcji, które mogliby zobaczyć; zazwyczaj nie miał wiele czasu wolnego, dlatego nie miał pojęcia o nowościach i wierzył, że Vance go w tym wesprze (o ile faktycznie zdecydują się na oglądanie). 一 Nawet nie wiem, co lubisz 一 zauważył. Blackwell mógł pochwalić się ogromną wiedzą o preferencjach łóżkowych Bowiego, ale tego samego nie można było powiedzieć o innych obszarach.

Bowie Vance
Боже мой
nie mam triggerów, sama w sobie nim jestem
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”