24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ruelle ciężko było uwierzyć w to jak bezczelna potrafiła być jej artystka. Naprawdę wolałaby się z nią zamknąć w jednym pomieszczeni i nareszcie robić wszystkie te rzeczy, o których wyłącznie pisały, ale wpierw musiałaby się uwolnić ze szponów rodziny.
Muza 💖
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Wiadomość...
Niewykluczone, że cała masa młodych ludzi na tej imprezie z czystego szacunku i sympatii zwracała się do Cristiny jako abueli, ale tym razem dziewczyna się nie przestrzeliła. Naprawdę miała do czynienia z kobietą, która była faktyczną babcią jej modelki. Faktem jednak było, że dla kogoś, kto dopiero pojawił się w ich otoczeniu, pewne zwroty i relacje mogły się wydawać niezwykle zawiłe. No, ale może babcia Tina mogła kiedyś rozrysować jej jakiś diagram powiązań rodzinnych skoro tak się polubiły?
Isabel zdawała się nie zauważać tego jakim spojrzeniem zaszczycała ją rysowniczka. Była w tej chwili za bardzo skupiona na obserwowaniu córki, która zeszła z parkietu po to, aby wziąć łyk drinka, który został jej przyrządzony przez jakiegoś wąsatego wujka.
- A dla ciebie to coś istotnego, River? - zapytała wprost,, przenosząc na nowo swoją uwagę na rysowniczkę.
Wyczuwała jakoś podświadomie, że chyba dla Cross było to coś nieco poważniejszego niż dla tanatopraktorki, która zdawała się traktować tę znajomość z nieco większą nonszalancją i twierdzić, że nie była ona przecież niczym wielkim.
- Z tego, co wiem to jesteś pierwszą osobą, którą się zainteresowała w... większy sposób - przyznała Isabel, ale widać było, że nie miała aż tak wielkiej pewności, co do swoich słów. - Nie wiem jak to wygląda między wami, bo nie chciała nic mówić, ale... Może potrzebuje czasu by się z tym oswoić.
Chyba żadna z nich nie spodziewała się tego, że będą z sobą dzielić tak wrażliwy moment jak ten. W końcu, jakby nie patrzeć, Cross w pewien sposób obnażała się przed nią z tego, co właściwie działo się w jej prywatnym życiu.
- Cóż... Jak była mała to jadła muszki owocówki - wypaliła w końcu Isabel z drobnym uśmiechem, całkowicie nieświadoma tego, że tę samą historię niedawno opowiadała jej własna matka.
Chyba nikt nie miał większych wątpliwości do tego, że była to całkiem dobra historia, którą można było zawstydzać młodą Prescott, która szczęśliwie zjawiła się przy nich, rujnując kolejne próby przekazania zawstydzających historyjek.
- River... - jęknęła zbolałym głosem, a już po samym sposobie w jakim poruszało się jej ciało, dało się poznać, że była już wyjątkowo pijana.
Najwyraźniej nagabywania kolejnych członków rodziny skończyły się dla niej dosyć drastycznie. Całe szczęście wciąż trzymała się jakoś na nogach. Szła nawet w miarę prosto, a gdy znalazła się przy rysowniczce to zwyczajnie wsunęła dłonie pod jej marynarkę i objęła ją w pasie. Wtuliła twarz w jej obojczyk i przymknęła oczy na krótką chwilę.
- Zabierz mnie do domu - wymruczała, lgnąc w pełni do ciała artystki.
- Rue, jesteś w domu - przypomniała jej Isabel, ale Ruelle jedynie mruknęła coś niezrozumiałego na co jej matka przewróciła oczami. - Chica malcriada... Mówiłam, żebyś przystopowała.
Teraz jednak było na to zdecydowanie za późno, a tanatopraktorka nie przejmowała się niczym, gdy miała obok siebie swoją rysowniczkę, do której przytuliła się wyjątkowo ufnie.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogła właściwie spodziewać się takiego pytania jak to. To bardziej prawdopodobne niż żeby Isabel zainteresowała się jej pracą albo ulubioną zupą. Nie miała jednak żadnego powodu, by obawiać się odpowiedzi.
— Dla mnie bardzo. Oczywiście ona o tym wie, ale... — zawiesiła głos, nie będąc pewną, jak powinna dokończyć to zdanie. Ale mi nie wierzy? Ale ma to gdzieś? Ale nie do końca rozumie i nie jest pewna, czy chce w ogóle zrozumieć? Trudno powiedzieć, która wersja była najwłaściwsza. Wzruszyła ramionami na znak, że to właściwie nie ma znaczenia. Nie umniejszało to przecież w żaden sposób jej uczuciom. Nie przestanie jej kochać tylko dlatego, że Rue uzna, że tylko jej się coś wydaje. To był plus i minus tej sytuacji.
— Dobrze, że nie pracuję na etacie i mam mnóstwo czasu. — Uśmiechnęła się delikatnie, przenosząc wzrok na Ruelle, która właśnie tłumaczyła coś takiej staruszce, podczas gdy rasowy wujas stojący obok robił jej drinka. Aż szkoda, że w ogóle użył tej Coli do zmienienia kolorów, szkoda było odkręcać butelkę i wypuszczać z niej gaz na te kilka kropli. Artystka miała wrażenie, że drobne ciało Prescott może tego wszystkiego nie wytrzymać. A ona nadal nie była nawet zawiana.
Cmoknęła tylko niezadowolona, gdy usłyszała jeszcze raz tę samą historię. To jej się do niczego nie przyda. Miała niezbyt dowód na to, że babcia miała rację i coś jej się nie pojebało, ale nie sprawiała wrażenie takiej, której się cokolwiek myli. Cross szukała plusów na siłę, bo była po prostu zawiedziona takim przebiegiem sytuacji.
Uniosła brwi, gdy zobaczyła zbliżającą się do niej Ruelle. Po jej stronie ogrodu chyba troszeczkę wiało. Spuściła ją z oczu na pół godziny i proszę bardzo, w jakim stanie do niej wraca. Baby to jednak trzeba trzymać krótko, bo inaczej odwalają taki szajs. Przynajmniej wyglądała dość zabawnie. Rozbrajająco uroczo. Artystka uśmiechnęła się łagodnie, gdy usłyszała własne imię owiane takim rodzajem zmęczenia wszechświatem. Miała wyraźnie dość własnej imprezy. Objęła swoją modelkę w pasie, chcąc dać jej nieco stabilizacji.
— Mogę cię zabrać do domu, żebyś odpoczęła i nie skompromitowała się przed żadną ciotką — zasugerowała odruchowo ściszając nieco głos. Miała wrażenie, że dziewczynie hałasów już też całkowicie wystarczy. Pewnie najuczciwszym układem byłoby zaprowadzenie jej do sypialni na górę, ale jednak wolałaby móc wreszcie znaleźć się gdzieś z nią sama.
— Odstawię ją rano w jednym kawałku — zwróciła się do Isabel. Użyła zdania oznajmującego, ale w tonie dało się wyczuć pytanie o zgodę. Nie chciała wszczynać w tym momencie awantur. Prościej byłoby się po prostu pożegnać i zabrać Rue do Ubera, ale liczyła, że jej dobra wola zostanie doceniona. W takim stanie przecież nie pojadą się ruchać! A przynajmniej nie od razu.

Ruelle I. Prescott
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „#7”