26 y/o
Welkom in Canada
181 cm
weterynarz Leslieville Animal Hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zachowanie Deana było dziwne, ale rozumiał, że lunatycy robią różne rzeczy. Dobrze, że Dean rzeczywiście nie próbował wejść do jeziora albo zrobić czegoś głupszego. Nie wiedział czy byłby w stanie mu pomóc. I tak dobrze, że się obudził i go odnalazł zanim ten zgubił się w lesie. Wolałby nie znaleźć go rano pod drzewem z poszarpanymi ubraniami. A jeśli wcale by go nie znalazł? Las wydawał się ogromny i poszukiwania mogłyby trwać kilka dni. A co jeśli w lesie były pułapki? W takim stanie Vanberg mógłby z łatwością zrobić sobie krzywdę, a wtedy na pewno miałby problemy.
Dobrze, że udało mu się sprowadzić chłopaka bezpiecznie do domku i nie obudził się podczas wycierania jego stóp. Musiał to zrobić dokładnie, żeby chłopak niczego nie zauważył, obwiniając go o wszystko co najgorsze. Liczył, że uda mu się chociaż dogadać z Vanbergiem podczas tego przypadkowego wyjazdu i nie będą już sobie więcej dokuczać. On przecież nie chciał problemów. Nie musieli się przyjaźnić, ale wystarczyła chociaż nić porozumienia, by żyć w spokoju i móc normalnie pracować.
Westchnął, widząc uśmiech Deana. Musiał przyznać, że wyglądał naprawdę uroczo i pasował mu ten uśmiech, ale nie zauważał go jakoś zbyt często kiedy byli w domu, a szkoda.
Zdziwiły go słowa chłopaka, ale nie oponował. Był zmęczony po całym dniu wrażeń, więc zwinął się w kłębek na drugim końcu kanapy, wtulając w poduszkę i zasnął.

Spało mu się dobrze. Nie było jakoś szczególnie wygodnie, ale przespał spokojnie całą noc, czując przyjemne ciepło należące do ciała Deana. Zupełnie zapomniał, że spał z nim na kanapie i podczas snu wylądował na jego nogach. Dowiedział się o tym dopiero kiedy poczuł ruch pod sobą przez który prawie spadł z kanapy. Podniósł głowę, patrząc nieprzytomnie na mężczyznę.
— Hmmm? — mruknął zaspany, a dopiero po chwili dotarło do niego co się dzieje. Odskoczył szybko od Deana. Nie chciał dawać mu kolejnych powodów do złości.
— Dean… ja przepraszam… lunatykowałeś i… zasnąłeś tutaj. Tak mi przykro. — mówił, patrząc na niego smutno.

Dean Vanberg
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”