
Psychologia. Wybór kierunku studiów wydawał się oczywisty. Od zawsze wiedziała, że pragnie nieść pomoc i nadzieję, jednak długo nie widziała dla siebie tej jednej jedynej ścieżki. Potrzebujących wsparcia było aż nadto, a Coraline tonęła w setkach różnych wizji swojej przyszłości. Los zesłał jej znak w najodpowiedniejszym momencie. Tym znakiem był widok, który zapisał się w jej umyśle na stałe. Kilkuletni chłopiec stał w bezruchu, głowę trzymał nisko – być może przyglądał się incydentowi. Jego ojciec nerwowo stąpał po korytarzu poradni, ostrym tonem zarzucając dziecku debilizm. Jedyną reakcją malucha było oddanie moczu, co z kolei zadziałało na rodzica jak płachta na byka. Valentine, jako zagubiona praktykantka, zareagowała. Zawsze reagowała. Brakowało jej słów, nogi miała jak z waty, ale tyle wystarczyło, by mężczyzna się zatrzymał i złapał oddech. Tej nocy i przez kilka kolejnych Coraline płakała do utraty sił.
Nigdy nie poznała imienia chłopca, który wskazał jej drogę. Poznała za to dziesiątki innych nazwisk, rodzin. Potencjałów. To dla nich pracowała tak ciężko, by wynająć własny gabinet. Chciała, aby każdy mały podopieczny czuł się komfortowo – z dala od chłodu poczekalni, sztywnych zasad panujących we współdzielonej przestrzeni.
Prywatnie? Dobra dziewczyna ze złego domostwa. Ceni sobie samotność, lecz ma grono zaufanych znajomych. Uwielbia babskie wieczory, pieczenie chleba na zakwasie i filmy bez szczęśliwych zakończeń. Lojalna do bólu, momentami zbyt uparta i po uszy zakopana we własnych poglądach.
