-
Ex gwiazda tenisa, a teraz raczkująca modelkanieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Florence nigdy nie była obca siłownia, ciężkie treningi aż do granic możliwości czy ogólnie sport. Od małego stawiało na to aby potem także ze sportem związać swoją zawodową karierę, przysiąść do tego z niesamowitym pokładem energii i determinacji. Od zawsze chciała robić i żyć z tego co kocha, a nie działać pod wpływem poszukiwania zarobku, siedzenia w papierach czy innych nudach. Kochała tenis, ale ten sam tenis zniszczył ją, krok po kroku. I nie chodziło tu nawet o z drowie, o tą bliznę na kolanie, która przypominała jej o utraconej karierze czy tego typu rzeczach, chodziło o choćby ludzkie kontakty, o proste życie i chwile. W swoim życiu nie miała ich aż tyle, okazji do wybawienia się, do próbowania czy poznawania nowych osób. Żyła według tego co znała i co pokochała, przy boku jednego i jedynego faceta w jej okolicy. Może to też ten aspekt spowodował, że zapragnęła mocno coś zmienić, poszukać nowej siebie w tym wszystkim, spróbować jeszcze i przeżyć coś niespodziewanego, nowego, coś fantastycznego. Nie oczekiwała od razu zrozumienia ale sama czuła jak kruszy się jej małżeństwo, jak Primose także odsuwa się od niej szukając wrażeń gdzieś indziej. Być może sama była sobie winna, że w tak młodym wieku postawiła na małżeństwo, że nawet jeśli nim byli długo to ona wciąż latała, grała w tenisa na różnych kontynentach, w innych strefach czasowych. Byli więc razem, ale żyli tak jakby osobno i to zaczynało odkrywać nowe karty jak to, że wcale może nie byli sobie pisani.
Wychodząc na siłownie jednak starała się zostawiać ten syf za sobą, przepracować i przepocić hektolitry potu, byle nie zatracić się w tym co było warte, a czego już nie ma. Wciąż wydawało jej się, że jest młoda i na tyle ambitna, że na pewno sobie poradzi. A jak nie to od czego jest los? Czy to od niego zależało połowę rzeczy, które działo się w naszym życiu? Być może tak było. Wybierając się na siłownie zabrała swoją torbę z rzeczami i wysłała parę smsów, poszukując kogoś kto ma czas aby jej potowarzyszyć. W grę wchodziła delikatna rozgrzewka na sprzętach w siłowni, może delikatne rozciąganie i cardio. Ze wszystkich osób odezwała się Elise, chętna jak nigdy aby dokonać cudów i przełamać się aby faktycznie wkleić siłownię w swoją rutynę. Quinn polubiła babeczkę za to jej podejście i determinacje, a przy okazji wydawała jej się być w porządku, nie oceniała a słuchała co w dzisiejszych czasach jest trudne.. Przy tych informacjach, które krążyły na temat jej męża w mediach, Florence zaczynała się obawiać o to, kto zostanie w jej towarzystwie, kto okaże się przyjacielem, a kto po prostu mendą. Tutaj chyba nie musiała się martwić czy mieć obawy, łączyła ich fajna relacja, która rozwijała się na tyle, że spotykały się od czasu na lampkę wina.
- Cześć. Gotowa na kształtowanie pośladów? - zaczepiła na start kobietę, gdy spotkały się tak jak się umawiały - w holu prowadzącym do przebieralni. Wdzięczność za jej obecność oraz trzymanie się zegarka, Flo przejawiła w miłym i drobnym uśmiechu, szczerym okej!