
Mal nie potrzebuje zapowiedzi. Wpada, jak do siebie, uśmiecha się półgębkiem, po czym rzuca jedno zdanie jak zapalniczkę i patrzy, kto się od tego zajmie. To ten typ, który nie musi nic obiecywać, a ludzie i tak dopisują sobie ciąg dalszy.I’ve always assumed that love is a dangerous disadvantage.
Toronto zna go od zawsze – a on zna je jak własną kieszeń. Urodził się i wychował w tym mieście, w domu, w którym wszystko miało być jak z katalogu: odpowiednie szkoły, odpowiednie znajomości, odpowiednia przyszłość. Rodzina chciała prawa, stabilności i wersji Mala, która nie robi niespodzianek.
I tak, poszedł na to prawo. Bo czasem człowiek musi wejść w cudzą bajkę, żeby zrozumieć, że to nie jego książka. W pewnym momencie po prostu powiedział „stop”. Odciął się. Od oczekiwań, od wygody, od tego miękkiego lądowania, które inni nazywają „wsparciem rodziny”. Nie mógł znieść tego, że wiązało się to z brakiem wolnej woli. Wolał, żeby bolało, ale przynajmniej było jego.
Nie lubi łaski. Nie lubi skrótów. Nie lubi, kiedy ktoś próbuje mu coś załatwić. Brzmi dumnie? Może. Prawda jest prostsza: on nie chce czuć, że komuś coś zawdzięcza. To go dusi.
Tatuaże? To był jego wybór, jego wolność. Dyscyplina ręki i głowy. Tu nie da się niczego zagadać ani załatwić uśmiechem. Albo umiesz, albo nie – klient nie kupuje gadki, tylko efekt. Zaczynał od praktyk i małych zleceń, potem przyszły konwenty, coraz lepsze portfolio i rozpoznawalność w środowisku. I spodobało mu się. W końcu miał poczucie, że to, co robi, jest jego i sprawia mu frajdę – jakby wygrał los na loterii.
Black Thorn Tattoo & Piercing to jego teren: czysto, konkretnie, bez „zrobisz mi coś małego na szybko”. Zasady są proste: ma być dobrze, ma być higienicznie, ma być na poziomie.
Towarzysko Mal jest łatwy do pomylenia z kimś, komu zależy i kto się angażuje. Potrafi być czarujący, kiedy tego chce. Umie wejść w rozmowę, umie dotknąć tam, gdzie trzeba, umie sprawić, że czujesz się wyróżniony.
Nie dba o związki – nie dlatego, że nie potrafi. Dlatego, że nie chce. Bliskość oznacza obowiązki, a obowiązki oznaczają, że trzeba kogoś brać pod uwagę. Mal ma alergię na bycie czyimś planem.
A imprezy? Jasne. Lubi hałas, ludzi, miasto, moment, kiedy wszystko jest lekkie. Potem i tak wraca sam. I nie wygląda na kogoś, kto ma z tym problem. (Albo bardzo dobrze udaje.)
✦ W studiu jego aparycja i styl bycia kłóci się z jego projektami. Jego prace nie mają nic wspólnego z bold old schoolem. Wbrew pozorom, jego styl to precyzja i subtelność, czasami nawet delikatność.
✦ Ma wręcz obsesję na punkcie higieny i standardów w studiu.
✦ W rozmowie nie owija w bawełnę. Bywa przyjemny, bywa ostry, ale zwykle wiadomo, na czym się stoi.
✦ Ma straszną niechęć do wałków, kombinowania i przestępczości.
