
Dziecięcy śmiech, niewinne tuptanie małych stópek, przykrywane odgłosami leśnego podłoża. Uschnięte, pękające gałązki, plątające się między nogami. Szum rwącej rzeki, dzikiej i nieokiełznanej. W oddali nachodzący na siebie odgłos dorosłych; troskliwy zakaz, ostrzeżenie ku przestrodze, a potem plusk i cisza w umyśle. Oddaliła się, pozostawiając po sobie pustkę, a potem szloch, płacz agonii rodziców, których dziecko zaginęło w leśnych odmętach.
Wyszukane nagłówki pismaków; Oskarżający ton prowadzących poranne wiadomości, podjudzający już i tak wyniszczone umysły rodziców, którzy to w poczuciu winy, agresywnie przerzucali się winą. Mała blondynka beznamiętnie przyglądała się obrazom płynącym ze szklanego ekranu. Poczuła dziwne ciepło, przebłyski zatartych wspomnień. Ruch drobnych rączek wobec nieznajomej dziewczynki, której zaburzony instynkt samozachowawczy nakazał wychylić znad nadgniłej barierki. Straszna to tragedia, straszna budząca delikatny uśmiech na ustach małej blondyneczki.
Nieszczęśliwy wypadek znad okolicznego potoku został już dawno zapomniany, pozostawiając jedynie po sobie rozpadłą rodzinę i narastający cień w czyimś sercu, wypaczający z dnia na dzień młodociany umysł. Niezauważalna, cicha i popadająca powoli w mrok. Bezuczuciowa, wyuczona prawidłowych reakcji, budząca na myśl socjopatka. Fałszywe odruchy współczucia, tak niewiarygodnie prawdziwe, że gdy podczas kilkudniowej wycieczce szkolnej, zaginęła jedna z uczelni, została całkowicie zignorowana jako potencjalna winna jej zaginięcia. Góry przecież bywają zjadliwe, niebezpieczne, zwłaszcza wobec bezmyślnych dziewczyn, które usilnie chcą zrobić idealną fotkę na instagrama. A ona przecież taka była, wiecznie z telefonem – panna influencerka od siedmiu boleści. Kariera tak krucha, jak nadzieja na odnalezienie jej żywej. Parę dni zajęło ochotnikom odnalezienie dziewczyny, a raczej tego, co pozostało jej z małego, delikatnego ciała. Tragedia, smutek targający szkolne korytarze; apele, czuwania dla zmarłej i dochodzenie, które szybko umorzono – wypadek i nic ponadto. Mirabella poczuła poirytowanie pierwszy raz nieudolnością służb, dla których statystyka była ważniejsza, niż prawda, która kryła się za tą tragedią.
Blask neonu wpadającego do pojazdu stojącego na uboczu. Ciemna noc, gwiazdy jako świadkowie, widzowie tej narkotycznej sceny, pełnej namiętności i erotyzmu. Jasne włosie, migające w promieniach nieśmiałego światła, które co jakiś czas padało na wnętrze samochodu. Pocałunek, dotyk …
Trzask drzwi, półmrok, który powoli ustępował porannemu promykowi, muskającemu – łuskającemu okolice. Dźwięk telefonu – tak Jun? przepraszam. Trochę się zasiedziałam u znajomej. Jasne, że pamiętałam. Zaraz wrócę do domu. – połączenie zostało zerwane, ekran telefonu przyciemnił się, a Mirabell założyła wcześniej rzucony na maskę auta, płaszcz. Kryjąc nocne ekscesy blondynki; ukrywając wstydliwy, a zarazem przerażający akt przez nią dokonany. Nie odwróciła się w stronę kochanka, a jedynie ruszyła powoli w stronę miasta. Pozostawiając go w samotności, skąpanego w posoce i czerwieni; bez tchu, bez blasku w oczach, bez bijącego serca. Oferując mu pamiątkę, w postaci motyla na siedzeniu obok.
Blat kuchenny, na którym spoczęła przyniesiona przez Mirabelle paczuszka, zawierająca naprawioną bluzkę siostry. Rozmowa między nią, a jednym z braci, przygasająca na wieść o odnalezieniu kolejnej ofiary „motylego mordercy”, cóż za patetyczna i zarazem pompatyczna nazwa. Wsłuchała się w wypowiadane przez prezenterkę informacje, nim jej skupienie zostało przerwane przez Audrey, która zbliżyła się do blondynki. Uśmiechnęła się nieznacznie – naprawiłam ją, nie było łatwo, ale się udało – wskazała na paczuszkę, powracając do odgrywania ich siostry; spokojnej – delikatnej i niewinnej.
ʚଓ stanowczo jest socjopatką, jest tego świadoma, lecz daleko jej do bezwzględnego psychopaty, który podczas morderczego szału, popada w maniakalną ekstazę;
ʚଓ mimika twarzy, wszystkie emocje przez nią ukazywane są zazwyczaj fałszywe; sztuczny uśmiech przybierany, by wtopić się w tło rodzinne oraz społeczne;
ʚଓ ubiera się raczej prosto, zero modowej ekstrawagancji w tym. Kolorowe swetry, spódniczki za kolana i trochę niepasujące okulary;
ʚଓ stała się perfekcyjną aktorką uczuć; idealna siostra dla rodziny, idealna przyjaciółka dla kogoś innego. Niczym normlany, szary obywatel - trochę cicha, nieśmiała i zamknięta w sobie;
ʚଓ umie szyć, pracuje głównie w domu; zazwyczaj poprawia coś, naprawia. Raczej rzadko zdarza się jej uszyć coś od zera;
ʚଓ potrafi panować nad swoimi żądzami, czego przykładem jest jej „słoneczko”, jedyna przyjaciółka, której nie potrafi skrzywdzić.
ʚଓ dużo czyta o roślinach, motylach. Ma nawet kilka martwych – spreparowanych sztuk na ścianie. Zdarza jej się również złapać żywego, zwłaszcza przed zaplanowanym morderstwem;
ʚଓ jeździ starym pickup’em, którego dostała od taty. Trochę się sypie, ale jej to nie przeszkadza, gdyż i tak używa go głównie do dojazdów do klienta, gdy ten mieszka daleko. Woli chodzić, gdy jest to możliwe i odległość nie jest jakaś ogromna;
ʚଓ boi się horrorów; a dokładnie to morderców tam grających. Bez zasady, bez przyczyny, emanujących jedynie dziką rządzą mordu;
ʚଓ rozmyślała nad tym, jakby to było zabić kogoś z rodziny; złapała się na tym, że narastała w niej takowa chęć, lecz chwilowo ją powstrzymała;
ʚଓ jej znakiem rozpoznawczym jest motyl, pozostawiony przy ciele ofiary;
ʚଓ wbrew innym seryjnym mordercą, nie ma ona swojego „typu”; Jeśli poczuje, że to ta osoba, nie będzie miało znaczenia, kim ona jest, musi umrzeć.

