
Drogi pamiętniczku,
Pieką mnie oczy. Mama mówi, że to od dymu, ale ja myślę, że od płaczu. U Millerów nie ma już dachu. Po prostu go nie ma. Stałam na drodze i słyszałam ten dźwięk... ogień nie pali się cicho, on ryczy. Jak jakieś wielkie zwierzę, które chce wszystko zjeść. Najbardziej bałam się, że zaraz przyjdzie do nas, że przejdzie po trawie i wejdzie do mojego pokoju. Pan Miller płakał, a on jest przecież dorosły. Nie wiedziałam, że dorośli też tak płaczą. Chciałam mu podać rękę, ale nie mogłam się ruszyć. Bałam się nawet oddychać, żeby nie wciągnąć tego gorąca do środka. Chcę, żeby już zawsze był deszcz.
22 sierpnia 2014
Pamiętniku,
Padam z nóg, ale to takie dobre zmęczenie. Cały tydzień siedziałam w piwnicy miejskiej biblioteki. Kto by pomyślał, że segregowanie starych encyklopedii na zbiórkę może tak wyczyścić głowę? Ludzie ze Stratford są niesamowici – przynosili kawę, pytali, czy pomóc, a pani d’Aboville oddała całą swoją kolekcję klasyki, żebyśmy mieli co licytować na fundusz dla hospicjum. Lubię to robić. Lubię to uczucie, że jak się poskłada te wszystkie małe kawałki pomocy, to komuś naprawdę robi się lżej. Może to naiwne, ale czuję, że to moja droga. Nie chcę stać i patrzeć, jak świat się psuje. Chcę go sklejać.
15 kwietnia 2015
Dostałam się.
UofT. Toronto. Medycyna.
Trzymam ten list i czuję, że cała drżę. To nie jest tylko radość, to taki rodzaj strachu, od którego robi się niedobrze, ale w pozytywny sposób. Rodzice pękają z dumy (tak jak nasze oszczędności), a ja już widzę siebie w tym białym fartuchu. Chcę być kimś, kto wie, co robić, kiedy wszystko się sypie. Koniec z bezradnością. Już nigdy więcej nie chcę stać na trawniku i nie wiedzieć, jak pomóc. Będę się uczyć tak długo, aż będę miała odpowiedzi na każde „boli”. Toronto, nadchodzę. Boże, ale tam jest tłoczno... dam radę, prawda?
02 stycznia 2026
Nocny dyżur w Mount Sinai, chwila przerwy.
Dawson znów na służbie. Siedzimy w tych swoich światach, on w remizie, ja na oddziale, i oboje próbujemy oszukać przeznaczenie. Kto by pomyślał? Dziewczyna z fobią ogniową i district chief straży. Kiedy pierwszy raz poczułam od niego ten zapach – dym, kurz, pot – myślałam, że zwymiotuję ze stresu. Stara trauma wróciła w sekundę, ale pracujemy nad tym. Gdy patrzę w jego oczy, widzę ten sam ciężar, który ja noszę po przegranej walce o pacjenta. On nie jest ogniem. On jest tym, który wyciąga z niego ludzi. Kocham go tak bardzo, że to aż boli, ale to inny ból niż ten z dzieciństwa. To strach o kogoś, kto stał się moim domem. Muszę przestać sprawdzać powiadomienia o pożarach w aplikacji. Muszę mu zaufać. Zresztą sobie też.
* Jej legendarne ciasteczka z kawałkami czekolady to coś więcej niż deser. W jej przepisie zawsze ląduje odrobina soli morskiej i brązowe masło, co nadaje im głęboki, orzechowy aromat.
* Mimo że jest partnerką district chief straży pożarnej, cierpi na formę pirofobii. Nie wpada w panikę przy świeczkach, ale głęboki, fizyczny dyskomfort na dźwięk syreny czy zapach palonego drewna natychmiast cofa ją do traumatycznego pożaru sąsiadów z 2007 roku. To fascynujący mechanizm psychologiczny: podświadomie wybrała kogoś, kto zawodowo panuje nad jej największym demonem!
* Kolekcjonuje kolorowe skarpetki (od kaczuszek po konstelacje gwiazd), które zakłada pod medyczne obuwie. Twierdzi, że to przynosi szczęście jej pacjentom i rozładowuje napięcie podczas ciężkich badań – dzieciaki w Mount Sinai uwielbiają zgadywać, co Maisy ma dziś na skarpetkach.
* Ma słabość do analogowej komunikacji; co tydzień wysyła odręcznie napisany list do babci w Stratford.
* Jej ulubionym miejscem w Toronto jest brzeg jeziora Ontario o świcie. Ucieka tam, gdy szpitalne korytarze stają się zbyt ciasne, a ludzkie cierpienie zaczyna ją przytłaczać. Szum fal i otwarta przestrzeń pomagają jej odzyskać balans przed powrotem do Distillery District.
* Kiedy dyżur był wyjątkowo trudny, siada w oknie mieszkania i gra na gitarze folkowe ballady. Ale tylko wtedy, gdy jest przekonana, ze nikt jej nie słyszy.
