
W wieku 16 lat wyjechał na trzy lata do Paryża. Rodzice mieli dość jego wybryków, a szkoła z internatem wydawała się najlepszym rozwiązaniem.Poza biegłą znajomością języka francuskiego przywiózł ze sobą również nałóg palenia papierosów.
W wieku 25 lat oznajmił rodzeństwu, że wyjeżdża. Miał dość życia w ich cieniu. Nie obwiniał ich - broń Boże - po prostu czuł, że jeśli nie zrobi czegoś ze swoim życiem, skończy gdzieś na podłodze luksusowego apartamentu, odurzony mieszanką, która mogłaby go zabić. Dołączył do akcji charytatywnej, w ramach której jeździł na linię frontu w krajach ogarniętych wojną. Ból i tragedia, których był świadkiem, zaczęły go prześladować w koszmarach. Podczas jednej z misji jego ekipa najechała na minę. Wybuch… i wszystko zgasło. Obudził się w szpitalu. Miał szczęście…skończyło się jedynie na kontuzji nogi. Do dziś czasami kuleje i wspiera się laską.
To doświadczenie otworzyło mu oczy na kruchość życia. Zrozumiał też, że czas spędzony z dala od rodziny nie wynikał z tego, że na nich nie zasługiwał, ale z tego, że sam nie próbował pielęgnować tych relacji. W końcu zdecydował się wrócić do rodzinnego Toronto - poprosić rodzeństwo o pracę w firmie… chcąc wreszcie wnieść coś od siebie.
- Chodzi z laską - zwykle z drewna, bogato zdobioną.
- Mówi po francusku i włosku, porozumiewa się też łamanym ukraińskim, polskim oraz w kilku językach afrykańskich.
- Nigdy nie był zakochany.
- Czasem mówi wolniej, jakby starannie dobierał każde słowo.
- Arogant z nutą klauna.
- Mówi czasem po francusku pod nosem, gdy jest zirytowany.
- Twierdzi, że ma ‘okropny gust muzyczny’ ale tak naprawdę jego playlisty są bardzo przemyślane.