Maximilian przyszedł na świat w Finlandii, w rodzinie, która od pokoleń funkcjonowała gdzieś pomiędzy pieniędzmi, wpływami i sekretami. Nazwisko Korhonen było dobrze znane w całym kraju i otwierało wiele drzwi, choć mało kto wiedział, z czego dokładnie wynikała pozycja jego rodziny. Dziadek Maxa przez większość życia pracował dla fińskich służb specjalnych, a ojciec poszedł dokładnie tą samą drogą. Oficjalnie zajmował się bezpieczeństwem i logistyką, ale nikt nigdy nie zadawał pytań o zbyt częste wyjazdy, telefony odbierane w środku nocy czy spojrzenie człowieka, który zawsze wie więcej, niż mówi.
W domu Korhonen’ów od zawsze istniały tematy, których nie poruszano. Max dorastał otoczony niedopowiedzeniami i dziwnym poczuciem, że wokół niego dzieje się coś, czego nigdy nie będzie mu wolno zrozumieć. Miał jednak zaledwie pięć lat, kiedy jego rodzice nagle zdecydowali się opuścić Finlandię i przeprowadzić do Toronto. Oficjalnie chodziło o spokojniejsze życie i ucieczkę od rodzinnej presji. W rzeczywistości wszystko wydarzyło się zbyt szybko. Część rzeczy została w Finlandii, matka przez pierwsze miesiące nerwowo oglądała się przez ramię, a ojciec stał się jeszcze bardziej milczący niż wcześniej.
W Toronto zaczynali praktycznie od zera. Kupili niewielką farmę na obrzeżach miasta — stare, zaniedbane miejsce z drewnianym domem, rozpadającą się stodołą, dwoma końmi i niewielkim kawałkiem ziemi, która wymagała więcej pracy, niż była w stanie oddać. W przeciwieństwie do swoich krewnych w Finlandii, rodzina Maxa nie uchodziła tutaj za bogatą. Wręcz przeciwnie. Większość sąsiadów uważała ich za zwyczajnych ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem.
Na farmie ciągle coś się psuło. Przeciekający dach, zepsuty traktor, stare instalacje, płot rozwalony po każdej większej burzy i samochód, który bardziej nadawał się na złom niż do jazdy. Ponieważ nie było ich stać na zatrudnianie fachowców, Max bardzo wcześnie nauczył się radzić sobie sam. Najpierw podpatrywał ojca, później zaczął próbować na własną rękę. Z czasem potrafił naprawić praktycznie wszystko.
Dziś bez problemu wymieni instalację, naprawi silnik starego pickupa, złoży rozwalony płot, odrestauruje stare meble czy poradzi sobie z każdą usterką w domu. W okolicy szybko zyskał opinię chłopaka, który “naprawi wszystko”. Sąsiedzi przychodzą do niego, kiedy psuje im się samochód, zacina piec albo odpadają drzwi od stodoły. Choć zwykle narzeka pod nosem, i tak nikomu nie odmawia. Stał się lokalną złotą rączką, choć sam nigdy nie uważał tego za nic wyjątkowego. To po prostu jedna z tych rzeczy, których nauczyło go życie.
Jednocześnie od zawsze był zupełnie inny niż reszta swojej rodziny. Ojciec próbował zrobić z niego “prawdziwego Korhonen’a”. Uczył go samoobrony, strzelania, dyscypliny i tego, jak zachowywać zimną krew. Max wszystkiego się nauczył, ale nigdy tego nie pokochał. Potrafi zauważyć rzeczy, które umykają innym, szybko ocenić sytuację i zachować spokój nawet wtedy, gdy inni panikują, jednak zawsze czuł, że nie należy do świata, w którym wychował się jego ojciec i dziadek.
Zamiast tego uciekał w książki, muzykę i własną wyobraźnię. Godzinami siedział na dachu stodoły albo w starym pokoju na poddaszu, zapisując kolejne zeszyty historiami, których nigdy nikomu nie pokazywał. Interesowało go to, co ludzie czują, a nie to, co ukrywają. Miał w sobie coś z marzyciela i romantyka, choć bardzo starał się tego po sobie nie pokazywać.
W liceum zaczął pisać poważniej. Najpierw anonimowo wrzucał krótkie opowiadania do internetu, później zaczął pracować nad własną powieścią. Pierwszą książkę wydał jeszcze jako nastolatek, pod pseudonimem, którego do dziś nie zna prawie nikt. Książka odniosła umiarkowany sukces i dała mu rozpoznawalność w środowisku wydawniczym, ale nikt nie podejrzewał, że jej autorem jest chłopak mieszkający na farmie pod Toronto.
Wszystko zmieniło się kilka lat później, kiedy wydał drugą powieść. Była dużo bardziej osobista i mroczniejsza od pierwszej. Opowiadała o rodzinie pełnej tajemnic, ludziach prowadzących podwójne życie i sekretach, które potrafią zniszczyć człowieka od środka. Książka błyskawicznie stała się bestsellerem. Trafiła na listy najchętniej kupowanych powieści, została przetłumaczona na kilka języków i sprawiła, że ludzie zaczęli obsesyjnie zastanawiać się, kim jest tajemniczy autor ukrywający się pod pseudonimem.
Max z dnia na dzień stał się milionerem.
Na jego koncie pojawiły się pieniądze, o których jego rodzina w Toronto nigdy nawet nie marzyła. Paradoks polega jednak na tym, że Max kompletnie nie potrafi z nich korzystać. Nadal mieszka na farmie, nosi stare bluzy pamiętające jeszcze czasy liceum i jeździ wysłużonym pickupem, którego pewnie każdy inny dawno by wymienił. Wciąż woli sam naprawić zepsuty ekspres niż kupić nowy i częściej pije kawę ze stacji benzynowej niż z drogich kawiarni.
Potrafi wydać absurdalne pieniądze na pierwsze wydanie ulubionej książki, stary gramofon albo maszynę do pisania, której tak naprawdę nie potrzebuje, ale kiedy ktoś proponuje mu luksusowy hotel, markowe ubrania czy drogi samochód, patrzy na to z kompletnym niezrozumieniem. Większość pieniędzy po prostu leży nietknięta na koncie, bo jakaś część niego wciąż żyje tak, jakby wszystko mogło skończyć się z dnia na dzień.
Z zewnątrz Max sprawia wrażenie spokojnego i trochę zdystansowanego. To typ człowieka, który najpierw długo obserwuje, zanim się odezwie. Nie należy do osób, które od razu stają się centrum uwagi. Woli stać z boku, słuchać i analizować. Jest bardzo spostrzegawczy — zauważa drobne gesty, zmiany tonu głosu i rzeczy, które większość ludzi ignoruje. Trudno go oszukać.
Jednocześnie ma w sobie ogromną wrażliwość. Łatwo przywiązuje się do ludzi, choć zrobi wszystko, żeby tego po sobie nie pokazać. Jest lojalny do granic rozsądku i jeśli ktoś zdobędzie jego zaufanie, Max będzie gotów zrobić dla tej osoby naprawdę wiele. Problem w tym, że bardzo trudno mu zaufać komukolwiek. Przez lata życia wśród niedomówień nauczył się, że ludzie zawsze coś ukrywają.
Bywa ironiczny, zamknięty w sobie i często ucieka w półsłówka albo żarty, kiedy rozmowa zaczyna schodzić na zbyt osobiste tematy. Pod spokojną powierzchnią nosi w sobie sporo gniewu — głównie wobec ojca i świata, do którego ten próbował go dopasować. Max nigdy nie chciał być kolejnym mężczyzną w rodzinie, który żyje cudzymi tajemnicami. Dlatego tak desperacko walczy o to, żeby pozostać sobą, nawet jeśli do dziś nie jest pewien, kim właściwie jest.
Ciekawostki
Max nadal używa starej maszyny do pisania, mimo że ma nowoczesnego laptopa. Twierdzi, że najlepiej pisze mu się wtedy, kiedy słyszy stukot klawiszy.
Do dziś nikt poza jego matką nie wie, że to właśnie on jest autorem bestsellerowych książek. Nawet większość jego znajomych uważa, że „pisze coś do szuflady”.
Pseudonim, pod którym wydaje książki, nie ma nic wspólnego z jego prawdziwym nazwiskiem. Wybrał go tak, żeby nawet rodzina z Finlandii nie mogła łatwo go z nim połączyć.
Publikuje pod pseudonimem Elias North. Wybrał go celowo — „Elias” brzmi na tyle zwyczajnie, że nikt nie zwraca uwagi, a „North” jest jedynym subtelnym nawiązaniem do Finlandii i północy, z której pochodzi. Dzięki temu nikt nie powiązał bestsellerowego autora z Maximilianem Korhonenem z małej farmy pod Toronto.
Mimo milionów na koncie nadal jeździ starym, wysłużonym pickupem, którego regularnie naprawia własnymi rękami i nie pozwala nikomu go ruszać.
Nigdy nie wyrzuca książek. Nawet jeśli ich nie lubił, odkłada je na półkę, bo uważa, że każda historia była dla kogoś ważna.
Potrafi zasnąć wszędzie poza własnym łóżkiem. Najlepiej śpi na kanapie, w hamaku albo w starym fotelu na werandzie.
Ma zwyczaj zapisywania pojedynczych zdań i pomysłów na wszystkim, co akurat znajdzie pod ręką — rachunkach, serwetkach, odwrocie paragonów, a nawet na własnych dłoniach.
Kiedy jest zdenerwowany, zaczyna coś naprawiać. Im większy stres, tym większa szansa, że nagle rozkręci pół silnika albo zacznie odnawiać stary stół w stodole.
Zna większość okolicznych dróg i leśnych tras na pamięć. Często wsiada na motocykl albo do pickupa i jeździ bez celu, szczególnie nocą.
Ma słabość do starych winyli i gramofonów. Potrafi wydać absurdalnie dużo pieniędzy na płytę, której później słucha miesiącami.
Nigdy nie nauczył się dobrze wydawać pieniędzy na siebie, ale regularnie kupuje drogie rzeczy innym ludziom, jeśli wie, że czegoś potrzebują.
Nie lubi, kiedy ktoś mówi do niego „Maximilian”. Pełnego imienia używała głównie jego rodzina, zwykle wtedy, kiedy był w kłopotach.
Wciąż mówi po fińsku, kiedy jest zmęczony, zdenerwowany albo naprawdę szczęśliwy, nawet jeśli nikt wokół go nie rozumie.
Ma na ciele kilka drobnych blizn po pracy na farmie i naprawach — rozciętą skórę na dłoni od szkła, ślad po oparzeniu na przedramieniu i niewielką bliznę przy łuku brwiowym po upadku z konia jako dziecko.
Nigdy nie przeczytał swojej drugiej książki po wydaniu. Jest przekonany, że gdyby do niej wrócił, od razu chciałby wszystko poprawić.
Nie znosi ciszy podczas jazdy samochodem albo motocyklem. Zawsze musi grać muzyka, nawet bardzo cicho.
Zbiera stare zapalniczki, choć sam praktycznie nie pali.
Potrafi przez pół nocy rozmawiać o książkach, muzyce albo filmach, ale jeśli ktoś zapyta go o jego własne życie, od razu zmienia temat.
Jego największym, trochę irracjonalnym lękiem jest to, że pewnego dnia ktoś odkryje, kim naprawdę jest autor bestselleru, i nagle wszyscy zaczną patrzeć na niego inaczej.