ODPOWIEDZ
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rodzeństwo to całkiem specyficzna forma relacji. Można się kłócić, wyzywać, próbować zgubić w dzieciństwie, skarżyć na siebie nawzajem rodzicom, ale gdy przychodzi co do czego człowiek wskoczy w ogień za swoim rodzeństwem i nie pozwoli nikomu powiedzieć złego słowa na nich. Tak właśnie było w rodzinie Marshalli. Podpuszczali się, kłócili, wypominali sobie różne historie, ale zawsze trzymali się razem. Cora nigdy nie czuła się bardziej otoczona miłością i wsparciem rodzeństwa niż wtedy, gdy jechała na wózku pchanym przez Charliego i z dłonią Cherry na swoim ramieniu. Cała trójka kilka chwil wcześniej właśnie się dowiedziała, że nie są spokrewnieni, a całe (bądź większość) życie żyli w kłamstwie. Jednak pomimo tego ramię w ramię zmierzali do samochodu, nie odstępując siebie na krok. W końcu na wojnie się swoich nie zostawia, prawda?
Tamtego dnia Cora też nie powiedziała wszystkiego bliźniakom. Z drugiej strony nie było ku temu okazji, a ona próbowała o wszystkim zapomnieć. Próbowała zapomnieć o wieczorze, kiedy poszła do łóżka z Prince’m. Tej jednej chwili nie żałowała, bo mężczyzna dał jej uwagę, czułość i ukoił jej ból. Sprawił, że na moment zapomniała o otaczającym ją świecie. Lecz wszystko co piękne, nie może trwać wiecznie, więc ostatecznie wyszła z jego mieszkania w środku nocy. Unikała go jak ognia, co w sumie było bez sensu, bo dotychczas ani razu się nie spotkali pomimo bycia sąsiadami. Próbowała ułożyć to sobie wszystko w głowie - Daniel, Prince, Gavin i inni mężczyźni w jej życiu. Do tego odkrycie, że Christopher nie jest jej ojcem i bycie potraktowaną jakby to była jej wina. Dlaczego do cholery wszyscy mężczyźni w jej życiu zrzucali winę na nią? Nieważne co się działo, ona była winna.
Potrzebowała się wygadać i zderzyć myśli z kimś mądrym. Oczywiście tym kimś musiała być kobieta, bo przecież Charlie jej nie zrozumie. Był mądry, nie odmówi mu tego, ale to FACET. A ona potrzebowała się dowiedzieć czy faktycznie faceci to leszcze i nie są warci zachodu. Stała więc teraz z paczką chipsów i żelek pod jedną pachą i butelką wina w dłoni, by drugą zapukać do drzwi siostry. Siostry?
- Prawda, że wciąż jesteś moją siostrą i mogę Ci się wyżalić jak głupia i nierozważna jestem, a Ty mnie opierdolisz za nie używanie mózgu?- spytała, gdy tylko brunetka pojawiła się w drzwiach. Wiedziała, że Cherry jej nie wyrzuci, ale… Ale już nie była niczego pewna w swoim życiu.


Cherry Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall

Pogrążona we własnych myślach leżała we wannie. Ostatnio była tu z Ethanem. Jeszcze wcześniej był Galen. I inni mężczyźni. Kiedy wpatrywała się w puste przestrzenie, przypominała sobie każdą, dobrą i złą chwilę przeżytą we własnym mieszkaniu. Irracjonalną kwestią było to, że każda z nich musiała być związana z mężczyzną. Dosłownie każda. Nabrała głębokiego oddechu, próbując wszystko zrozumieć. Zdecydowanie przeciwna płeć robiła z jej głowy sieczkę. Zdążyła wyjść z wanny i zarzucić na siebie satynowy szlafrok, a rozległ się głos dzwonka do drzwi.
Nikogo się nie spodziewała.
Koko wesoło szczekała, jakby spodziewała się kogoś znajomego.
Cora? — szok to odpowiednie słowo. Nie spodziewała się Cory w tym miejscu. Cała praktycznie zesztywniała, wpatrując się w blondynkę. Która to była godzina? Dwudziesta pierwsza, druga? Nie widziała żadnej wiadomości od siostry — co tu robisz? — spytała niemalże w tej samej sekundzie. Dopiero kolejne słowa sprawiły, że cała się wyprostowała. Zlustrowała siostrę spojrzeniem pełnym troski. Czyli coś musiało się wydarzyć. Coś było na rzeczy, a młodsza nie dawała rady już przed tym uciekać. Nabrała powietrza do płuc, analizując każdy jej najmniejszy gest.
Prawda — kiwnęła głową, unosząc ku górze kąciki ust — ale co się stało? — pojawiły się czerwone lampki. Szybkim ruchem wciągnęła siostrę do środka. Inni nie musieli ich oglądać, ani co najważniejsze słuchać.
Żelki, chipsy? Oh, honey, przywitaj się z Koko — odbierała od niej jedną rzecz, za drugą. Dla wszystkich było wiadomo, że dla Cherry takie... dania, oznaczały klęskę narodową, albo okres i to w najgorszym wydaniu — daj mi to wino. Zamówić coś do jedzenia? — zagadnęła, zabierając butelkę. Jedzenie. Takie do jedzenia sztućcami było tym, czego obie kobiety potrzebowały. Kuchnia włoska, francuska, a może koreańska? Na pewno nie... chipsy i żelki. Choć może i tragedia narodowa oznaczała otworzenie ich dziś. Nie wiedziała, co działo się w końcu z jej siostrą.
Okej, proszę to kieliszek dla Ciebie, a to dla mnie — rzuciła, nalewając do obu wina — to dlaczego jesteś głupia i nierozważna? — i już za samo takie stwierdzenie powinna dostać opierdol. Określanie się negatywnymi słowami nikomu nigdy nie służyło. Jedynie etykietowało samego siebie.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zestaw chipsy, żelki i wino to był chyba zestaw każdej kobiety na gorszy dzień - niezależnie od jego powodu. A dzisiaj Cora miała wręcz chujowy nastrój i na to składało się wiele czynników. Każdy większy bądź mniejszy odbijał się na niej. Początkowo to było raptem draśnięcie, ale z czasem stawało się bardzo dotkliwym uderzeniem, których blondynce było coraz ciężej unikać. Dotychczas była tą osobą w rodzinie, która nie robiła żadnych awantur i dramatów. Zazwyczaj widziała szklankę do połowy pełną i unikała wszelkich konfliktów, ciesząc się życiem. Dlatego najpierw zapłakanej Cory w szpitalu, która potrzebowała wózka, by dotrzeć do auta, a następnie pojawienie się w drzwiach apartamentu siostry z kryzysowym zestawem w ręku, mógł budzić niepokój. I to duży niepokój.
Jednak potrzebowała ona nie tyle, co zrozumienia bądź rady, ale przede wszystkim wysłuchania. Nawet jeśli Cherry zamierzała ją opierdolić po całości, to zależało jej, żeby móc się chociaż wygadać i oczywiście także poznać inną perspektywę. Wybić jej te myśli z głowy? A może potwierdzić, że faktycznie tak jest? Lecz gdy tylko brunetka otworzyła drzwi, Corze momentalnie było nieco lepiej na widok siostry. To była osoba, która była u jej boku od zawsze. Nawet jeżeli uciekała przed nią w dzieciństwie czy suszyła głowę, żeby się uczyła i żartowała, że jest adoptowana (!), to wiedziała, że może na nią zawsze liczyć.
- Nie no, przecież przyniosłam jedzenie- aż zmarszczyła brwi nie rozumiejąc o jakim jedzeniu mowa. Chipsami i żelkami można się porządnie najeść!
Z ulgą przyjęła, że siostra zabrała od niej cały zestaw i wszystkim się zajęła. Miała wrażenie jakby już jeden ciężar ściągnęła z jej barków. Z przyjemnością także wzięła od niej kieliszek wina, który od razu przechyliła na raz. Była bardzo spragniona! Oddała jej pusty (pewnie po prostu bezczelnie wcisnęła Cherry w dłoń), a następnie usiadła na kanapie, na której się rozłożyła w pozycji półleżącej głośno wzdychając. - Oh, nawet papier toaletowy się rozwija. Jest mądrzejszy niż ja- cóż, ta oto właśnie najstarsza z sióstr ją tego nauczyła! Lecz jej szare komórki coś tam jeszcze funkcjonowały, bo zastanawiała się od czego zacząć i jak przedstawić Charity swoje myśli w zrozumiały sposób, skoro ona sama wiele z nich nie rozumie. - Jestem strasznie łatwa. Ubieram się jak szmata i kurwa, piję, palę zioło, chodzę na imprezy, a faceci chcą się ze mną tylko bzykać. I to tylko na ich własnych zasadach- rzuciła prosto z mostu czując narastającą gulę w gardle i spojrzała na siostrę w poszukiwaniu zrozumienia. - Pokazuję dupę na imprezach, więc to chyba normalne, że ktoś chce mnie potem przelecieć w kiblu, prawda? Nawet jeśli mu mówię nie- dodała, a po jej plecach przebiegły dreszcze. Pierwszy raz powiedziała o tym na głos.


Cherry Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

my real sister :lof:

Zamrugała kilka razy oczyma. No tak, Cora przyniosła jedzenie. Tyle że Cherry rzadko kiedy wyjadała jedzenie, które można było określić śmiało mianem marnego. Lubiła luksusowe posiłki, niezależnie od stanu, w którym się znajdowała. Nawet hot-dogi powodowały u niej przedziwne ciarki. Jakby były flashbackiem z Wietnamu. Po części dla Marshall faktycznie tak było. Przełknęła ślinę, wpatrując się w siostrę z delikatnym niezrozumieniem. Zastanawiała się, co dokładnie chodziło jej po głowie, ale skapitulowała.
A nie chcesz zjeść czegoś... bardziej gustownego? — zaczęła Cherry, próbując ostatni raz przekonać siostrę do zjedzenia czegoś bardziej zbilansowego. Finalnie na samą siebie pokręciła głową. Nie, to był zdecydowanie słaby pomysł — dobra, nie będę oceniała jedzenia, zjedzmy je —kiwnęła głową. Chipsy i żelki. Charity Marshall czuła, że była to najwyższa forma upokorzenia wobec samej siebie, ale nic nie mogła poradzić. Widziała, że blondynka potrzebuje wsparcia, a nie oceniania. Dlatego na jej twarzy wymalował się jedynie krótki uśmiech.
Nawet nie spojrzała oceniająco na pusty kieliszek. Od razu dolała do niego odrobinę więcej wina. Nie skomentowała rozłożenia się na kanapie. Usiadła obok w ciszy, czekając, aż siostra zdecyduje się jej coś powiedzieć.
Ej, ale nawet ja nie mówię tego poważnie, tylko żeby Ci dogryźć słońce — zaprotestowała praktycznie od razu. Jasne, gdy żartowały, albo kłóciły się, była w stanie powiedzieć własnej siostrze dosłownie wszystko. Tylko przy poważnych tematach Cherry potrafiła być naprawdę dobrą wspierającą siostrą i nikt nie był jej w stanie tego odmówić. Wpatrywała się w Corę badawczym wzrokiem, poszukując możliwego powodu dołka emocjonalnego. Tyle że szybko kopara jej opadła wraz z kolejnymi słowami.
Cora, kurwa, co ty za głupoty mówisz? — nie zgadzała się z żadnym słowem wypowiadanym przez siostrę. To że ktoś lubił sypiać z innymi ludźmi, nie oznaczało, że był od razu łatwy. O ile robiła to świadomie, o ile się na to zgadzała, to Cherry nie miała nic przeciwko — nie, to nie jest normalne. Tylko zjebane... Co się stało, słoneczko? —zagadnęła, marszcząc przy tym delikatnie brwi — ktoś próbował Cię skrzywdzić? — inaczej nie była w stanie wytłumaczyć samej sobie słów blondynki. Aż się w niej zagotowało. O ile sama była w stanie na każdym kroku wbijać jej szpilki, tak gdy wyobraziła sobie, że ktoś mógł zaciągnąć ją do toalety i... cała zadrżała.
Kogo mam dojechać? — spytała wprost, marszcząc przy tym brwi. Była gotowa wstać, by kogoś uderzyć. Była jeszcze jedna zasada niepisana u Marshalli. Swoich się broni. Jakimkolwiek kosztem. Za to wrogów się niszczy.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

𝓒𝓱𝓮𝓻𝓻𝔂 🍒

Coś bardziej gustownego? Cora właśnie patrzyła na Cherry, jakby ta zaczęła jej tutaj wykładać fizykę kwantową. Blondynka kompletnie nic z tego nie rozumiała.- Przecież żelki nie są w kształcie dżdżownic, a misia Haribo- a jak wiadomo, Haribo to smak radości! I tego właśnie potrzebowały. Znaczy Cora nie wiedziała czy Cherry jest teraz nieszczęśliwa, ale jeżeli wszystko u niej w porządku, to radości nigdy za wiele.
Oczywiście była zainteresowana co słychać u siostry. Z przyjemnością usłyszy o Panu 🍉, bo przecież szczęście jej siostry było dla niej najważniejsze i jeżeli pojawił się ktoś, kto jej to szczęście daje, to chce o tym wiedzieć. A jeżeli ktoś dokłada jej zmartwień, to też chce wiedzieć kto to, aby móc go dojechać! Tak działało rodzeństwo Marshall - bez względu na więzy krwi, skoczyliby za sobą w ogień. Mogli sobie nawzajem dogryzać, ale pozostali? Mieli być grzeczni i mili.
- Wiem, ale masz rację. Zawsze masz rację. Jesteś z nas wszystkich najmądrzejsza, tylko nie mów o tym Charliemu, bo się go czasami boję- z Cherry jeszcze mogła pożartować, porzucać się śnieżkami i napić, a starszy brat miał kij w tyłku. Oczywiście kochała ich oboje równie mocno. Caspiana także! I wiedziała, że na nich zawsze może liczyć, dlatego pojawiła się pod tym adresem dzisiaj, gdy potrzebowała rozmowy. Potrzebowała wiele z siebie wyrzucić, ale i poznać zdanie Charity , co powinna myśleć i robić. Cora zawsze chodziła własnymi ścieżkami, ale teraz uznała, że jej postępowanie było błędne, więc może pora coś zmienić?
Nie chciała bardziej drążyć tematu Daniela. Może to było błędne założenie i powinna głośno o tym mówić, by przestrzec inne kobiety i zdobyć sprawiedliwość dla pozostałych, które skrzywdził? Może powinna, ale bała się jeszcze większej krytyki zewsząd.- Nikogo, nieważne kto. Kolega mnie stamtąd wyciągnął- upiła łyk wina i złapała paczkę chipsów, którą szybko rozerwała i zaczęła jeść.- Tylko, że potem jak chciałam z nim pójść do łóżka , to powiedział, że może się ze mną bzykać, Ale tylko bez zabezpieczenia. To jest normalne, jeżeli tego nie chciałam?- spytała patrząc na Cherry, ale zaraz doprecyzowała- - Znaczy chciałam się bzykać z nim, bo jest…. - ucięła zastanawiając się jak najlepiej to wszystko opisać. Uznała, że jedno z pierwszych co jej wpadło do głowy, jest odpowiednie.- Bo mi się podoba, ale obiecałam Ci kiedyś, że zawsze się zabezpieczam, a on się nie zgodził, więc zrobiliśmy to tak jak chciał, bo ja chciałam… jego- przyznała niepewnie opuszczając głowę i kolejny raz upijając wino już całe do końca. Na koniec westchnęła głośno i oparła głowę o zagłówek.- Żaden facet mnie nie chce. Nawet mój własny ojciec nie chce mieć mnie za córkę- wyrzuciła i wpakowała sobie garść żelek, co naprawdę podziałało kojąco.
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall

Błagam, nie dyskutujmy o żelkach — zaczęła Charity, bo nieważny był kształt, a sam fakt. Były glutowate, ohydne i miały w sobie niesamowicie sporo cukru — zjem je, najwyżej potem zamówimy jakiś, normalny posiłek — westchnęła ciężko, jakby od jej słów zależało życie. Marshalle mieli w sobie niesamowicie sporo dumy i bardzo wytrawny gust. Co musiało się stać, żeby Cherry zjadła fast food'a? Niebo musiałoby przynajmniej zamarznąć.
Rozmawianie o Ethanie musiało poczekać. Zresztą Charity nawet nie wiedziałaby, jak się do tego zabrać. Cora, przespałam się z dyrektorem finansowym? Brzmiało to absurdalnie, poza tym jej zmartwienia musiały odejść na dalszy bok. Nie mogła cały czas mówić o tym, jak jest jej źle. Teraz ważna była jej siostra, a nie ona i jej uczucia. Na to też przyjdzie pora, a o ile powiedzenie o Hartleyu wystarczająco, by ją rozproszyło, byłaby gotowa na to poświęcenie.
Nie Cora, w tym akurat nie mam racji i nie chciałam mieć — popatrzyła na siostrę lekko zmieszana — jesteś zdecydowanie lepsza od papieru toaletowego — i po paru sekundach dodała — wiesz, z jakiegoś powodu to ja jestem prezeską — na jej twarzy wymalował się szeroki uśmiech. Uniosła dłoń, by zmierzwić siostrze włosy. Mogła być blondynką, a Cherry kochać o nich kawały, ale nigdy nie pomyślałaby w ten sposób o własnej siostrze. Mogła uważać ją za durną, ale gdyby nie zaufanie i wiedza, którą posiadała, to nie pozwoliłaby jej na piastowanie odpowiedzialnego stanowiska w rodzinnej korporacji. Często nie doceniała rodzeństwa, łatwiej przychodziły jej słowa krytyki.
Ważne kto, zniszczę go — wycedziła Charity, bo znowu... sama mogła wylać gówno na rodzeństwo, tak wystarczyłoby, żeby ktoś wyrwał im włos z głowy, a cała by zapłonęła — tak, zdecydowanie normalne — skrzywiła się. Słowo k o l e g a było nieodpowiednie w tym równaniu. Potem z każdym kolejnym słowem było tylko dobrze. Cherry już nie wiedziała, na kogo powinna krzyknąć. Schowała twarz w dłoniach, próbując wszystko poukładać sobie w głowie. Tylko że nie wiedziała, w jaki sposób powinna to zrobić, ani co powiedzieć. Mowę odebrała jej własna siostra.
Oh, honey... — zaczęła Cherry, obejmując Corę ramieniem — nasz ojciec to chuj i się nie liczy, a poza tym... nie powinnaś się zgadzać na seks bez zabezpieczenia. Kolega, skoro nim jest, powinien to uszanować i założyć gumkę, gdy oto poprosiłaś — inaczej był dupkiem — poza tym... bzyknąć? — spytała, wzdychając ciężko — wiesz, czego potrzebujesz? — zaczęła, zastanawiając się, w jaki sposób ugryźć to w odpowiednie słowa — zobowiązującego kutasa. Facet powinien się dla Ciebie starać. Jasne, przygody są fajne, ale dobrze jest widzieć w kimś oparcie, niezależnie od tego, co może się wydarzyć — sama napiła się całego kieliszka i rozlała im kolejną porcję. Nie spodziewała się, że zwykły wieczór zamieni się w coś rodzaju terapii.
Jebać facetów — westchnęła finalnie Cherry — nie łatwiej byłoby z dziewczyną Cora? — dopytała, unosząc jedną ze swoich brwi ku górze. Kobiety jakoś zawsze potrafiły się nawzajem zrozumieć.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cora kochała siostrę miłością bezwarunkową, ale jak można było nie lubić żelek?! Ewidentnie w ich żyłach nie płynęła ta sama krew. Przecież żelki były cudowne. Miały różne smaki i kształty! Blondynka kochała te wszystkie sklepy, gdzie mogła chodzić i kupować je na wagę- musiała mieć chociaż jednego z każdego rodzaju. A Charity z pełną świadomością odmawiała sobie takich pyszności. Chyba od zawsze były sygnały, że jednak nie do końca były spokrewnione.
Także poziom inteligencji o tym świadczył, bo może i brunetka się teraz przyznała, że to z papierem toaletowym to były żarty, to jednak prawda była jedna - Cherry była najmądrzejsza ze wszystkich osób, które Cora znała. Znaczy bracia też byli bardzo inteligentni, ale jednak to z siostrą dzieliła więcej sekretów. To ona ją wprowadzała w ten babski świat, więc w jej oczach zawsze była niedoścignionym wzorem. - A Ty się nie boisz Charliego?- spytała z nieukrywanym podziwem!
Chociaż wiedziała, że jej siostra jest odważna i niczego się nie boi, ale jednak nie chciała jej wpędzać w aferę z Danielem. Cherry miała ważniejsze sprawy na głowie niż jakiś głupi raper, więc Cora tylko machnęła ręką. - Daj spokój. Jego fanki by Cię rozszarpały na strzępy- a wtedy to by rozpoczęły wojnę z Marshallami i nawet jeśli blondynka już nie będzie mieć tak na nazwisko, to nie przeszkadzało jej w tym, aby nie walczyć o siostrę!
Tym bardziej skoro ona właśnie otaczała ją opieką i wsparciem. Spodziewała się jakiegoś opierdolu, a zamiast tego otrzymała ramię do wypłakania i pogłaskanie po głowie. Wszystko to, czego potrzebowała. Do tego jeszcze Charity dbała o to, aby ich kieliszki nie były puste. Cora czuła się już znacznie lepiej po samej możliwości wyrzucenia z siebie wszystkiego, co jej leżało na żołądku. Miło było po prostu być wysłuchanym. Mogły się nie zgadzać ze sobą, ale najważniejsze, że siebie słuchały, bo czasami człowiek potrzebował tylko tyle. Aż tyle.
I rzecz w tym, że nie mogła nie zgodzić się z jej słowami. To co mówiła, trafiało do niej. Tak jakby doskonale wiedziała, czego właśnie potrzebuje. W końcu wciąż mają tą samą matkę, prawda? - Wiesz co…- zaczęła niepewnie spuszczając głowę i wodząc opuszkiem palca po rancie od szkła. - Chciałabym coś zobowiązującego- przyznała podnosząc niepewnie głowę na Charity. Pierwszy powiedziała to na głos i dziwnie się z tym czuła. Ona i związek? Nie nadawała się do tego. - Jakiś czas temu spotykałam się nieco dłużej z pewnym Gavinem. Oczywiście to miał być otwarty związek, ale chyba oboje po pewnym czasie przestaliśmy się umawiać z innymi i sądziłam, że coś z tego wyjdzie może, ale… Ale jak widać Cherry nie jestem typem dziewczyny, z którą chce się być. O którą chce się starać i troszczyć- nawet jeśli by chciała taką być. - Jestem dziewczyną do zabawy, do bzyknięcia. Nie do czegoś zobowiązującego- a najlepiej to chciałaby wciąż się bawić i to z kimś, z kim byłaby związana czymś więcej niż tylko seksem. Chciałaby w końcu wracać z imprezy za każdym razem z tym samym facetem. Chciałaby spędzać czas bawiąc się, tańcząc, podróżując, skacząc na bungee i robić wiele innych szalonych rzeczy we dwójkę, bo jaki jest fun z tego, gdy nie masz się z kim podzielić tymi wrażeniami i wspomnieniami? Tylko czy ktoś ją kiedyś potraktuje poważnie?
Zobowiązujący kutas brzmiał całkiem normalnie z ust Charity, ale za to propozycja bycia z kobietą już znacznie mniej. - A wiesz, że myślałam o tym ostatnio?- Cora spojrzała na nią z niemałym szokiem wymalowanym na twarzy, jakby jej siostra czytała w myślach czy coś. Może tak było? Albo po prostu założyła blondynie podsłuch. - Jakiś czas temu poznałam taką Abby. Zjarałyśmy blanta, spaliłyśmy moje ciuchy i ona mnie przekonywała do kobiet… Może zaproszę ją na randkę? Wiesz jak to się robi? Byłaś kiedyś z kobietą?- Wallace dawała jej wtedy jakieś rady, ale Cora oczywiście już je zapomniała. Tamto zioło było naprawdę mocne.



Cherry Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall

Spojrzała na nią zdziwiona. Bać się? Charliego? Parsknęła głośno, nie mogąc się powstrzymać. Przepychała się z łona matki, byle wyjść pierwsza i zostać nazwana najstarszą. Potem cały czas robiła to samo. Przepychała się. Łokcie wyciągnięte, byle dostać pochwałę od ojca. One nigdy nie przychodziły, a Cherry sama sobie zawyżała poprzeczkę. Numer jeden na studiach, największe kontrakty, a już niedługo... wątroba.
Daj spokój, Charlie jest kochany. Czasem jest oschły, ale dba o nas — stwierdziła, unosząc ku górze oba kąciki ust. Mogli się kłócić, przepychać, ale finalnie byli bliźniakami. Bardzo podobnymi duszami, a jednak całkowicie innymi — nie mów, że się go boisz — własnego brata. Cherry sobie tego nie wyobrażała. Tylko czy ona się kogoś bała? Nie. Bała się niechcianej ciąży, chorób, brudu, a w szczególności owadów.
I może więź przychodziła im naturalnie. Kobiety działały w przedziwnym sojuszu jajników, a mężczyźni plemników. Z Corą potrafiła złapać wspólny język, nawet jeśli odchodziła ekstrawertycznością od jakichkolwiek norm. Nie raz sprawiła, że na twarzy Charity pojawił się szeroki uśmiech. Na co dzień mogła wydawać się oschła, tak potrafiła zachować się z sercem na dłoni, otoczyć ramieniem i tak zwyczajnie wysłuchać.
I na pewno kogoś takiego znajdziesz — nie wahała się to powiedzieć ani przez sekundę. Słowa Cory brzmiały dla niej niemożliwie, była pewna, że gdzieś czekała na nią prawdziwa miłość — skarbie, oczywiście, że jesteś typem dziewczyny, o którą chce się troszczyć — kto by nie chciał? Uśmiechnięta, radosna, piękna, mądra — co to za głupoty? — mruknęła, wkładając jej powoli niesforny kosmyk włosów za ucho — jesteś kobietą, o którą miliony facetów, by się biło — i gdyby Cherry nie była jej siostrą, dołożyłaby samą siebie do tej walki. Kobiety miały w sobie coś wyjątkowego — musisz dać temu czas, by przekonać się, co tak właściwie wyjdzie — kiwnęła głową — miłości nie znajdziesz, to ona znajduje Ciebie — i aż zaśmiała się z samej siebie. Tego co właśnie przyszło do jej głowy — o ironio, nawet ze mną i Galenem było w ten sposób. Był skurwiałym egoistą, szowinistą, nie potrafił też o mnie zadbać — wymienianie minusów chyba tylko uświadomiło ją, jak mężczyźni są momentami nędzni. Zwłaszcza Ci pokazujący, że trafiłaś na zły okaz — ale robił to pokrętnie. Znajdziesz jeszcze kogoś lepszego, bo na to zasługujesz — tego była wręcz pewna. Na takiego samego dupka już nie trafi. Każda relacja czegoś nas uczyła, a Cherry chciała mieć pewność, że Cora wyjdzie od niej silniejsza.
Naprawdę? — zamrugała kilka razy oczyma — spaliłyście ciuchy? — i w głowie błagała, by nie te które miała tego dnia na sobie — no.... — pierwszy raz na twarzy Cherry pojawiły się delikatne rumieńce. Nie chwaliła się nigdy wspólną nocą z Marcie nikomu — spotykałam się z kilkoma — ale nigdy nie było to nic poważnego — po prostu do niej napisz. Nie wiem, zagadaj, czy poszłaby z Tobą na drinka — zaproponowała. To było logiczne rozwiązanie. Facet to świnia, a kobiety przypominały przepiękne kwiaty — coś jeszcze chcesz mi powiedzieć? Albo może co powiedziałabyś na domowe spa? — i po paru sekundach dodała — bridget jones, lody, chipsy i... żelki? — żelki przychodziły jej z wyraźnym obrzydzeniem. Żelatyna. Skóra, kości i chrząstki wołowe oraz wieprzowe. Ohyda.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Ależ oczywiście, że jest kochany! Nie twierdzę , że nie. W sumie to nie raz był dla mnie jak ojciec…- ale całkowicie inny niż Christopher. Charlie wiedział, kiedy ją opieprzyć, a kiedy wesprzeć. Motywował ją do pracy, ale nie tworzył chorych presji. Miała cudowne rodzeństwo i na każdego zawsze mogła liczyć. - Może nie tyle, że się go boje, ale… czuję pewien respekt przed nim? Wiesz, wtedy kiedy kazał mi założyć majtki , gdy szłam na randkę, to się go posłuchałam- gdyby Cherry jej kazała założyć majtki, to potraktowałaby to jako radę od starszej siostry, ale Charlie z tym kijkiem w tyłku i spojrzeniem nieznoszącym sprzeciwu? Miała całkowicie inny typ relacji z każdym z bliźniaków, ale oboje kochała i szanowała tak samo. Z Cassianem natomiast to była całkowicie inna historia. Z nim to można konie kraść.
Odchyliła głowę do tyłu słuchając Cherry z przymkniętymi oczami. Zdawała sobie sprawę, że siostra próbuje ją pocieszyć i chwyta się każdych możliwych sposobów, nawet jeśli z daleka słychać, że to kłamstwo.- Taaak? To gdzie jest tych milionów facetów? Bo ja nie widzę nawet ani jednego- prychnęła przewracając oczami i upijając kolejny łyk wina. Doceniała starania siostry. Po części też po to tutaj przyszła - po dawkę miłych słów. Jednak kiedy zaczęły one padać, Cora zdała sobie sprawę, że to nie takie proste, aby zmienić swoje nastawienie. Tym bardziej, że jeszcze nigdy nie spotkała na swojej drodze mężczyznę, który pokazałby jej czym jest miłość. - Prędzej to mnie komornik znajdzie, a nie miłość, jeżeli nie nauczę się odpowiednio gospodarować pieniędzmi- albo gdy zostanie wyrzucona z Northand Power. Ostatnio się wzięła nieco do pracy, ale to nie oznaczało, że nie zostanie wydalona.
Dostrzegając konsternację na twarzy siostry, uznała że musi jej wyjaśnić o co chodzi. - Tak, bo wcześniej byłam na randce z takim debilem. I Abby powiedziała, że jego pojebane fluidy się mnie trzymają, więc żeby się ich pozbyć, to spaliłyśmy moje ciuchy w śmietniku w parku- oczywiście, że chodziło o te, które miała na sobie! A jakie inne? Cora musiała się wtedy porozbierać, ale było warto. Bawiła się znakomicie z nowo co poznaną dziewczyną. Może faktycznie powinna do niej napisać?- No dobra, a jak już się spotkamy, to jak się podrywa dziewczyny?- spytała wyraźnie zainteresowana tym pomysłem. - I z kim się spotykałaś???- i teraz to blondynka była bardzo zaciekawiona historią Cherry.
- Chyba nie, moje życie jest żałosne, ale nudne do opowiadania, więc posłucham chętnie Twojego- zaproponowała z lekkim uśmiechem, bo wolała znacznie bardziej słuchać niż mówić.
- A nałożymy sobie maseczki?? I zrobisz popcorn maślany?- a teraz zarzuciła kotami prosto ze Shreka, byleby tylko przekonać Charity do swojego genialnego pomysłu.
Cherry Marshall
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”