29 lat temu. Szybko to minęło gdy kartka w kalendarzu ukazała ten konkretny dzień marca. To tyle czasu żył na tym świecie Colton, brutalnie sponiewierany przez rzeczywistość czy swoje błędy i wybory. W teorii wciąż to on sam był panem swojego losu, ale jaki czeka na niego? Od początku miał trudniej, zesłany do innej rodziny, do Ottawy. Żył w nieświadomości, że w inny mieście, że tuż pod nosem gdzieś po ulicach Toronto spaceruje jego kopia. Ta lepsza wersja, ta która wygrała życie - w przeciwieństwie do niego.Było ich dwóch, został tylko jeden. Były dwa bijące serca, jedno jak widać warte więcej niż drugie. Byli razem może pięć minut po narodzinach. A potem? Każdy z nich zwrócony w inną stronę, ku innej historii...
Do miasta zawitał już cztery lata temu, uciekając od świata w który się wkręcił. Szybkie pieniądze i brak konsekwencji, trudy życia i chęć pomocy matce, która odchodziła z tego świata za szybko. Chciał dobrze ale nigdy nie był dobry w wybory. Chciał studiować albo przynajmniej dostać się do drużyny hokejowej, był blisko. Gdy jednak dostał tamtego dnia telefon ze szpitala, jego wszystkie pragnienia odeszły na drugi plan. Potrzebowali pieniędzy, a to co robił ojciec nie wystarczało, więc wtedy do gry doszedł Colton. Chciał pomóc kobiecie swojego życia, tej którą miał za swoją matkę i rodzicielkę. Tłumaczył sobie, że sprzeda prochy tylko kilka razy, że szybko to ogarnie i nie będzie więcej kolejnych razy... Wpełznął jednak w większe problemy, a do tego doszły te studenckie imprezy, ktoś przedawkował jego towar, a ktoś jeszcze wskazywał jego winę. Musiał uciekać, zostawiając w szkatułce pieniądze dla matki. Bez słowa czy listu, zostawił ten świat. Zostawił Ottawę za sobą w brutalny sposób. Spękał.
Toronto było najbliżej, duże miasto i całkiem nowa karta na start. Nie chciał wracać do tego, a jednak los szybko go znalazł. Szybki zarobek, szybka forsa i kontakty od jednego do drugiego. Do problemów doszły imprezy u bogaczy, chęć zobaczenia jak żyją i co trzymają głęboko w swoich szafach. Szybko wrócił do tego co poznał, do brutalnego życia nędznika, przestępcy. Nie umiał inaczej, nie umiał podjąć odpowiednich decyzji, czuł zawód na całej linii. Próbował poszukiwać dla siebie ratunku ale w zamian za to wpadł w gorszy stan. Tułając się wieczorami po ulicach miasta został złapany jak się potem okazało, przez policjantów prowadzących swoją obławę na szajkę dilerów w okolicy.
Przynajmniej tak mu to przedstawiono. Na komisariat nigdy nie dotarł.
Pogubiony jednak w życiu i w dalszych ruchach - zgodził się za wolność jak mniemał, tkwić w tym szambie jako informator i sprzedajna menda.
Unormowaniem sytuacji dla niego miała być praca w kawiarni, to tam miał nieco nauczyć się życia, w końcu dostać szansę na wyjście z bagna. W międzyczasie miał pomagać człowiekowi z komendy dając swoje informacje czy wskazówki. Jak się okazało trudno było pozostać w cieniu, więc wreszcie zaznał życia za dnia w Toronto. Ktoś łapał jego uśmiech, ktoś inny widział w nim potencjał, a jeszcze ktoś inny rzucił zagwozdkę, że wygląda dokładnie jak ktoś inny. Śmiał się z tego, machał ręką na to ale najlepsze dopiero było przed nim. Miał poznać osobę, która wyglądała jak jego kopia, jak obraz który widzi codziennie w lustrze.
>> Zszedł na złą stronę chcąc ratować matkę, co wpędziło go w kłopoty. Chociaż sam nigdy nie wziął towaru, zaczął się trudnić jego handlem. Ktoś przez to przedawkował, więc musiał zwiewać z miasta, a przy tym dać sobie spokój z karierą hokeisty czy studiami.
>> Nie przelewało się u niego, ale rodzina do której trafił na pewno odbiegała od tej z Toronto.
>> W mieście od czterech lat, ale głównie upodobał sobie nocne życie, choćby przez pryzmat lenistwa i tego, że zawsze lubił kłaść się późno spać.
>> Toronto go przeżuło i wypluło, bez konkretnego zawodu i wykształcenia - wrócił do handlu towarem oraz do drobnych kradzieży bogaczy.
>> Wpadł i dopadli go ludzie podający się za gliniarzy, aby uniknąć jak mniemał więzienia, zaczął sypać dla nich informacjami skąd bierze i od kogo. Sam nie wiedział czy to faktycznie policjanci.
>> Z braku lachu złapał robotę w kawiarni, chociaż leń z niego i totalnie olewa swoje zadania.
>> Blizna na brwi wskazuje, że nie jest do końca taki grzeczny z niego chłopak.
>> Chyba tylko kobieta może go zmienić.
>> Lubił zawsze szybkie samochody, ale teraz jedyne co może to conajwyżej szybko biegać bo nie ma prawka.
