-
it takes a lot of medicine to fix what's wrong with menieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Noc w Lakeshore Lodge minęła spokojnie. Kilka razy musiała odpowiedzieć na ciche wołanie z końca korytarza, poprawić kołdrę, podać wodę, upewnić się, że wszystko jest na swoim miejscu. Zdarzały się też chwile ciszy, kiedy wszystko na moment zwalniało, a ona mogła oprzeć się o ladę i błądzić wzrokiem po pustych ścianach. Zapach środków dezynfekujących i przytłumione światło wypełniały korytarze aż do świtu. Nic szczególnego się nie wydarzyło, a mimo to zmęczenie i tak dawało o sobie znać. Lubiła tę pracę, choć na początku miała zostać tam tylko na chwilę. Teraz jednak nie wyobrażała sobie, że mogłaby tak po prostu odejść i zostawić ludzi, do których zdążyła się przywiązać. Że mogłaby tak po prostu zniknąć ze świata Margaret, która w ciągu jednego dyżuru wielokrotnie potrafiła zapytać o pogodę, jakby od tego zależały losy świata. Albo Arthura, który uparcie rzucał niestosownymi żartami, zawsze z tym samym rozbawieniem, jakby sam słyszał je po raz pierwszy. Nie potrafiła wyobrazić sobie, że mogłaby już nigdy więcej nie spędzić czasu z Helen, która wciąż wracała do wspomnień o swoim zmarłym mężu i opowiadała o nim z czułością, która nie słabła mimo upływu lat. Jej historie miały w sobie coś wyjątkowego, coś, co dla innych mogło być wzruszające. Lonnie jednak słuchała ich z dystansem, bo dla niej miłość była raczej czymś, o czym się mówi, niż czymś, co naprawdę istnieje. Było to dość ironiczne, bo to właśnie miłość doprowadziła ją na samo dno.
Sięgnęła do swojej znoszonej, sztruksowej torby i wyciągnęła z niej dziennik. Okładka była lekko wygięta, a kartki pokryte były zaschniętymi plamami po kawie. Każdego dnia zapisywała w nim nie tylko swoje przeżycia, ale również wszystkie przemyślenia, którymi nie była w stanie podzielić się nawet ze staruszkami, którzy na obecny moment byli jej jedynymi przyjaciółmi. Upiła łyk kawy, złapała za długopis i zapominając o otaczającymi ją świecie, zaczęła przelewać na papier wszystko to, co tylko pojawiło się w jej myślach.
Yasmine Jefferson