Nie wiedziała, czego ma się spodziewać po tym spotkaniu. Sam fakt, że poznała chłopaka, którego imię kojarzyło jej się tylko ze świętami, grubym facetem w obcisłych czerwonych ciuszkach i prezentami, ewentualnie rózgą, był przekomiczny. Na samo wspomnienie wymiany wiadomości z nim, gdy nie była w zbyt trzeźwym stanie, dopadał ją niemały stres, ale i również podekscytowanie. Co on o niej tak naprawdę myślał? Uważał ją za jakąś głupią dziewuszkę, która będzie wzdychała na jego widok? Nie! Syd taka nie była… była ewentualnie lekko bezpośrednia, ponieważ miała straszny problem z wyczytywaniem emocji i zamiarów u innych ludzi, co albo doprowadzało do niezręcznych sytuacji międzyludzkich, albo do takich, w których druga osoba po prostu nie wiedziała, jak się do tego wszystkiego odnieść.
Pracowała nad tym, naprawdę starała się być 'normalniejsza', ale niektóre neuronki w jej głowie po prostu najnormalniej w świecie jej na to nie pozwalały i nie chciały wspóplracować. Poza tym, to było tylko nic niezobowiązujące spotkanie, no nie? Romeo miał się pojawić
Jezu, czy ty właśnie nazwałaś go przystojnym?!
Przejechała ręką po twarzy i nerwowo zaczęła chodzić wzdłuż chodnika, rozglądając się raz po raz, czy przypadkiem nie mignie jej gdzieś przed oczami. Z każdą mijającą minutą żałowała tego spotkania coraz bardziej. Po prostu niesamowicie się stresowała! Nie wiedziała, o czym będzie z nim rozmawiała ani co będą robić… spacerować? Wypiją kawę? Pójdą coś zjeść? Będą rozmawiać o wszystkim i o niczym? A co, jeśli tematy się skończą, a ona palnie coś tak zawstydzającego, że później nie będzie potrafiła spojrzeć sobie w odbicie w lustrze?
Oh, święta Petronelko. Ośmieszę się!
Zacisnęła dłoń na przedramieniu, wbijając w nie paznokcie, gdy wydawało jej się, że zobaczyła go z oddali. Uśmiechnęła się szeroko i podeszła do niego po części pewnym, ale nieco niezdarnym krokiem, starając się nie przewrócić o własne nogi, które w tamtym momencie wydawały jej się, jakby były z waty. Pieska nie było jeszcze w zasięgu wzroku, więc musiał sobie biegać gdzieś w oddali. Nicolaos był bardzo wysoki... Aby spojrzeć mu w twarz, musiała zadrzeć głowę. Wyglądał zupełnie jak na zdjęciach, o ile nie lepiej. Uśmiechnęła się delikatnie, wysunęła dłoń i powiedziała pewnie, - Syd Ashford, miło cię widzieć na żywo. - Czekała, aż tę dłoń uściśnie. Trochę wyglądało to jak rozmowa kwalifikacyjna, a nie spacer, ale no… nie wiedziała, jak się wita z ludźmi poznanymi przez SMS-y. Uścisk dłoni? Przytulenie?
romeo