
Russell Decker miał od dziecka wiedział, kim chce zostać. Dorastał na przedmieściach Toronto, w domu, w którym straż pożarna była czymś więcej niż zawodem. Jego ojciec przez wiele lat pełnił funkcję komendanta jednej z jednostek w mieście i był dla Russella największym autorytetem. Kiedy inni chłopcy marzyli o karierze sportowca albo muzyka, on godzinami słuchał opowieści o akcjach ratunkowych, pożarach i ludziach, którym udało się pomóc.
Po ukończeniu szkoły średniej poszedł drogą, która wydawała się dla niego naturalna. Zapisał się na program Pre-Service Firefighter Education and Training w Toronto, gdzie uczył się między innymi działań gaśniczych, ratownictwa medycznego, obsługi sprzętu oraz pracy w sytuacjach zagrożenia. Zdobył certyfikaty oraz kwalifikacje związane z materiałami niebezpiecznymi. Przeszedł także szkolenia z zakresu ratownictwa technicznego i pierwszej pomocy. Dzięki determinacji i świetnym wynikom szybko dostał się do zawodowej straży pożarnej.
Russell nigdy nie sprawiał problemów. Nie wdawał się w bójki, nie miał konfliktów z prawem, nie szukał kłopotów. Jest jednym z tych ludzi, którym można zaufać bez wahania. W pracy zawsze stawiał się pierwszy, a gdy ktoś potrzebował pomocy, nie zadawał zbędnych pytań.
Jednak jego życie prywatne wygląda zupełnie inaczej.
Przez lata był tylko raz w naprawdę poważnym związku. Poznał kobietę jeszcze podczas szkolenia i przez kilka lat wydawało się, że wszystko zmierza w kierunku wspólnej przyszłości. Problem polegał na tym, że Russell kochał straż bardziej niż cokolwiek innego. Ciągłe dyżury, dodatkowe kursy, nadgodziny i gotowość do wyjazdu o każdej porze sprawiały, że coraz rzadziej bywał obecny w ich relacji. W końcu ona odeszła. Nie było wielkiej awantury ani dramatycznego rozstania. Po prostu pewnego dnia powiedziała, że nie chce być na drugim miejscu.
Od tamtej pory Russell przestał próbować budować coś trwałego.
W dni wolne żyje intensywnie. Chodził na koncerty, spotykał się ze znajomymi, jeździł motocyklem po okolicach Toronto i potrafił spontanicznie wyjechać na weekend w totalnie randomowe miejsce. Co ciekawe, praktycznie wcale nie pije alkoholu. Woli zachować kontrolę nad sobą i dbał o formę, wiedząc, że jego praca wymaga doskonałej kondycji.
Nie brakuje mu powodzenia u kobiet. Jest w miarę wysoki, wysportowany i ma charakterystyczny, spokojny uśmiech. Problem w tym, że nie szuka niczego poważnego. Krótkie znajomości i przelotne romanse są dla niego bezpieczniejsze niż ryzyko kolejnego rozczarowania. Nigdy nikogo nie okłamywał — od początku jasno mówił, że nie obiecuje przyszłości. Mimo tego nie jest cynikiem. W głębi duszy nadal wierzy, że kiedyś spotka osobę, przy której zechce zwolnić. Na razie jednak jest po prostu Russellem Deckerem — strażakiem z Toronto, który kocha swoją pracę, żyes na własnych zasadach i każdego dnia robi wszystko, by wrócić z akcji do domu cały i zdrowy.