
Przyglądasz się w ciszy trumnie z ciemnego drewna, która skrywa najważniejszą osobę w Twoim życiu. Na jej wierzchu delikatnie osadzają się krople jesiennego deszczu, który powoli zaczyna zalewać cmentarz na obrzeżach Nottingham. Nie mówisz nic, bo słowa grzęzną w ściśniętym gardle, przez które przejść może tylko szloch. Taki, który rozdziera serce i duszę. Taki który niemal pali żywcem. Bo szloch dziecka za matką jest najgorszym dźwiękiem na świecie. Milczysz. Bo długie i twarde palce dłoni Twojego ojca wbijają się w Twoje ramię boleśnie, jakby chciały Ci przypomnieć wszystkie zasady, które wpajał Ci przez 12 lat. Wszystkie ostrzegawcze szepty i szaleńcze krzyki. Każdy siniak który malował się na twojej dziecięcej skórze, każdy ślad nieposłuszeństwa. Przyglądasz się na trumnę, która spoczęła w ziemi i zdajesz sobie sprawę, że wraz z nią… Twoje serce zostaje zakopane. Głęboko na tyle, byś nie mógł już go więcej odkopać….
Zawsze Ci mówili, że jesteś zniszczony. Widzieli w Tobie cienie przeszłości, ślady które nie Twoja historia zostawiła na Twoim Ciele. Nazwisko Cię pieczętowało. Ludzie szeptali za Twoimi plecami. Wytykali palcami i odwracali się od Ciebie bo przecież byłeś zły. Wmawiali Ci to tak uparcie, że im uwierzyłeś. Nie mogłeś być dobry, bo wychowywał Cię ojciec tyran. Pozwoliłeś im wierzyć, że bez znaczenia jest to jaki jesteś. Liczyło się tylko to, że Twoje nazwisko wywoływało strach w małej angielskiej miejscowości. Liczyło się tylko to, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Pozwoliłeś im się zniszczyć. Spalić ostatnie promienie dobra w swojej duszy. Chcieli byś był zły, więc jesteś. Bo całe Twoje dzieciństwo definiowało Cię dwoma słowami: ,,syn potwora''. Więc przestałeś się wzbraniać. Byłeś taki sam jak on. Bo rzeźbił Cię na własne podobieństwo. Wypielał z Ciebie dobroć krok po kroku, aż stałeś się jak on - ucieleśnieniem zła.
Z Anglii wyprowadzasz się chwilę po 15 urodzinach. Ojciec ukrywa swoje szemrane interesy z mafią i gangami pod płaszczykiem otwierania hoteli na całym świecie. Przeprowadzacie się do Nowego Orleanu, gdzie ojciec nie tylko rozpędza potęgę swojego biznesu, ale także znów dołącza do gangu. A Ty razem z nim. Bo nie ma przy Tobie nikogo, kto jest w stanie zatrzymać proces twojego odczłowieczenia. Dla ojca możesz być albo przyjacielem albo wrogiem i dość szybko orientujesz się, że lepiej grać w jednej drużynie.
Choć ojciec szkoli Cię na dobrego gangstera, bez sumienia i z sercem z kamienia. Masz jeszcze inne zalety. Nie jesteś głupi. Lubisz się uczyć więc kończysz studia z ekonomii na Orleańskim Uniwersytecie. Lubisz swoje podwójne życie. Bogatego spadkobiercę ogromnego hotelowego imperium, które w ciągu lat Twój ojciec rozkręcił potężnie, oraz mrocznego członka jednego z orleańskich gangów.
Nowy Orlean po skończeniu studiów jednak Cię nudzi. Korzystasz z przywilejów bogatego dupka i dwa lata spędzasz w podróży. Łączysz to z pracą jako prezes Heyward Global Hospitality, oraz z nielegalnymi interesami które kręcisz. Nigdzie nie zostajesz na dłużej niż miesiąc. Nowy Jork. Las Vegas, Los Angeles, Rio De Janerio, Buenos Aires, Bogota, Paryż, Rzym, Barcelona i Moskwa. Ale ojciec w końcu znajduję dla Ciebie zadanie, przez które na dłużej musisz osadzić się w Kanadzie. Dzięki dobrym znajomością ojca bez problemu udaje Ci się dostać wizę na dłuższy pobyt, a hotel który kilka lat temu powstał w Toronto jest Twoją dobrą przykrywką. Nie wiesz tylko, czy zadanie które masz wykonać nie okaże się Twoją zgubą….