W jednej ręce trzymałem niewielkie pudełko przewiązane cienką wstążką. Wybrałem je kilka dni wcześniej, chociaż i tak próbowałem przekonać samego siebie, że kupowanie prezentu nie wymagało aż tylu przygotowań. Mógłbym przecież wejść do pierwszego, lepszego sklepu i wziąć cokolwiek. Załatwiłbym wtedy sprawę w pięć minut. Tak zwykle robiłem, kiedy chodziło o urodziny znajomych. Wystarczyła butelka czegoś dobrego, karta podarunku lub jakaś pierdoła, którą ktoś wcześniej sam wskazał. Tym razem zależało mi jednak, aby prezent nie był przypadkowy.
Nie zwracałem uwagi na cenę. Co prawda nie próbowałem niczego udowodnić. Chciałem jedynie, aby Veronica spojrzała na niego i od razu wiedziała, że poświęciłem temu trochę uwagi. W drugiej dłoni trzymałem niewielki bukiet. Wybór kwiatów okazał się bardziej skomplikowany niż początkowo zakładałem. Przez dłuższą chwilę odrzucałem wszystko, co wydawało mi się zbyt oficjalne lub przesadzone. Z pewnością nie chciałem kupować ogromnego bukietu czerwonych róż, bo wyglądałoby to jak deklaracja, na którą nie byłem jeszcze gotowy. Ostatecznie wybrałem coś prostego, co moim zdaniem pasowało do niej idealnie.
Od jakiegoś czasu zacząłem myśleć o Ronnie częściej niż powinienem. Najpierw zauważyłem, że zacząłem odpowiadać na jej wiadomości szybciej niż pozostałym znajomym. Później zacząłem zapamiętywać rzeczy, które mówiła mimochodem. A z czasem łapałem się na tym, że chciałem jej opowiadać o swoim dniu nawet wtedy, gdy właściwie nic ciekawego się nie wydarzyło. Było to dla mnie trochę niepokojące. Oczywiście nie uważałem, że uczucia to coś złego. Po prostu nie przywykłem do sytuacji, w których nie miałem pełnej kontroli nad własnymi reakcjami.
Wszedłem do środka i skierowałem się w stronę jej mieszkania. Zatrzymałem się tuż przed drzwiami. Poprawiłem delikatnie koszulę i sprawdziłem, czy wstążka na pudełku nadal wygląda dobrze. Następnie nadusiłem klamkę i wszedłem do środka. Ronnie dobrze wiedziała, że zawsze wpadam do niej z impetem i nigdy nie miała o to pretensji. Zresztą jakby jej to przeszkadzało, to zakluczałaby drzwi.
- Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, moja piękna - powiedziałem do Veroniki. - Mam nadzieję, że przyszedłem w dobrym momencie i że nie planowałaś spędzić urodzin bez mojego towarzystwa. Byłoby mi naprawdę trudno pogodzić się z takim rozczarowaniem.
Przesunąłem kciukiem po krawędzi pudełka i czekałem na odpowiedź Ronnie. Czułem tylko jak moje serce zaczynało bić odrobinę szybciej. Byłem bardzo podekscytowany i nie mogłem się już doczekać, aby wręczyć jej prezent. Chociaż jeszcze bardziej byłem zaintrygowany jak zareaguje na jego drugą część.
Ronnie Graves