
Nie narzekaj, przynajmniej nie musisz po tym wszystkim biec do pracy.
Starał się, jak mógł, pozostawać wdzięcznym za swoją sytuację, ale sposób, w jaki został wychowany, i fakt, że był jedynakiem, sprawiały, że regularnie o tym zapominał. Zapominał, że narzekanie z jego pozycji było odbierane przez innych źle i że po prostu mu nie wypadało. Nie wypadało mu też użalać się nad sobą z tego powodu. W zasadzie nic mu nie wypadało. Najlepiej byłoby, gdyby zrezygnował z rodzinnego kapitału, rozdał własne oszczędności fundacjom, a potem wstąpił do zakonu.
Westchnął ponownie, przyłapując się na tych niepotrzebnie sfrustrowanych myślach.
Rzucił torbę na kanapę i skierował się do kuchni, gdzie zaczął przygotowywać sobie drinka - coś na kształt mojito. Wypił go błyskawicznie i od razu zabrał się za robienie kolejnego, jednocześnie odsłuchując wiadomość głosową od matki. Jak zwykle trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund, a większość zawartych w niej informacji dotyczyła tego, gdzie obecnie była, nad czym pracowała i jakie atrakcje planowała sobie na wolne chwile. Tym razem nawet o nic go nie zapytała, kończąc nagranie krótkim: “Trzymaj się”.
Nie motywowało go to do szybkiej odpowiedzi, więc postanowił odezwać się później, a uwagę przeniósł na TikToka. W międzyczasie wypił drugiego drinka, nawet nie zauważając kiedy. Przygotował sobie trzeciego, tym razem postanawiając go oszczędzać, i skomponował playlistę pod prysznic.
Miał jeszcze trochę czasu do umówionego wyjścia, ale wolał odbębnić wszystkie „obowiązki”, żeby później mieć więcej czasu na przyjemności. Rozebrał się, zostawiając ubrania niedbale na podłodze, i wszedł do kabiny.
Muzyka niewiele dziś pomagała. Jego myśli były zbyt rozbiegane.
Kolacja z ojcem zbliżała się nieubłaganie, a on znowu będzie musiał odgrywać rolę takiego Billa (ojciec nie znosił, kiedy mówił o sobie per Billy), o jakim zawsze marzył. Tak naprawdę już nie potrafił tego robić. Potknął się zbyt wiele razy i teraz był co najwyżej Billem, którego ojciec tolerował.
Najbardziej uspokajająco w ich relacji działał kierunek jego studiów, który był jednocześnie jego największą zmorą. Wybrał go z listy kierunków, które mu zasugerowano - a raczej narzucono - i choć od miesięcy wiedział już, że to nie było dla niego, ciągnął tę farsę drugi rok.
Wielokrotnie wyobrażał sobie moment, w którym rzuca studia i informuje o tym ojca, ale bał się, że ten odetnie go wtedy od pieniędzy i odbierze mu mieszkanie. Nie był na to gotowy.
Gdyby chociaż wiedział, na czym innym mógłby się skupić, ale pomysłów było zbyt wiele. Posiadał zalążki różnych umiejętności, co wynikało z lat spędzonych na rozmaitych zajęciach i podłapywania kolejnych zajawkek z social mediów, ale żadna z tych rzeczy - nawet jeśli czasami próbował wmówić sobie inaczej - nie wydawała się jego przeznaczeniem.
Może przeznaczenie wcale nie istniało?
Niestety, coraz częściej dochodził do takich wniosków, a była to wyjątkowo przygnębiająca wizja.
Póki co największą przyjemność sprawiało mu imprezowanie: upijanie się ze znajomymi, tańczenie do wczesnych godzin porannych i poznawanie nowych ludzi. Ale czy to wystarczało, żeby zostać na przykład DJ-em?
Na samą myśl poczuł zażenowanie. Nie dlatego, że naprawdę uważał ten zawód za gorszy, lecz dlatego, że takie odczucia zaprogramowało w nim wychowanie z ojcem, który najbardziej w życiu lubił oceniać innych i patrzeć na nich z góry. Mama nie była do końca taka sama, ale dla niej zawsze najważniejsze było własne odbicie w lustrze i dźwięk własnego głosu.
Stracił rachubę czasu, ale długi prysznic pomógł mu ochłonąć i nastawić się na resztę wieczoru. Kolacja z ojcem nie mogła potrwać długo. Nigdy nie trwała, bo nie mieli ze sobą o czym rozmawiać. Potem czekała go nagroda w postaci imprezy i to właśnie było jego główną motywacją. Był piątek, więc zamierzał puścić hamulce, odreagować i poznać kogoś, kto pozwoli mu choć na chwilę zapomnieć o własnej “niewdzięczności” i bananowych problemach.
- Ma kolczyk w lewym uchu. Wyjmuje go tylko na spotkania z ojcem.
- Jego ojciec jest deweloperem i inwestorem, a matka creative director w branży modowej. To głównie ojciec go wychowywał, chociaż Billy zawsze czuł, że jest dla niego rozczarowaniem. Lepszą relację ma z mamą, ale jej praca od zawsze zmuszała ją do częstych podróży, co odbiło się na jej stopniu zaangażowania w jego wychowanie.
- Lubi głośną, intensywną muzykę typu hyperpop, elektroniczna czy techno. Uwielbia tańczyć, jak i całą kulturę klubowania.
- Łatwo się zauracza i lubi flirtować, ale nigdy nie był w poważniejszej relacji, bo dość szybko się wypala. Najlepszy etap takich znajomości to dla niego to wstępne napięcie i zaintrygowanie drugą osobą.