ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
163 cm
a whole lotta trouble in a itty-bitty skirt
Awatar użytkownika
she rides shotgun
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

#2
trigger warning
wulgaryzmy, przemoc
Łatwo było powiedzieć: wcale nie musisz tam iść.
Łatwo było powiedzieć: przecież może robić, co chce. Niech się b a w i.
Łatwo było powiedzieć: niech zostanie, ty wracaj.
I łatwo było też powiedzieć: weź go zostaw…

Mhm. Tylko w myślach.
Dlatego tam poszła; dlatego pozwoliła mu się bawić, choć Clyde mimo wszystko nie potrzebował aprobaty kogoś takiego jak ona; dlatego została, zamiast wrócić sama; dlatego… dlatego go nie zostawiła.
Wynajęta klitka w Rexdale była n i c z y m w porównaniu z przestronnym apartamentem w The Ritz-Carlton, w którym jeszcze kilka tygodni temu na śniadanie jadła podany przez obsługę kawior z jesiotra.
Ale życie, jakie prowadzili z Clydem, wymagało poświęceń – mniejszych i większych. Jednym z nich było dosłowne ukrycie się w norze. Laura już dawno przestała kalkulować, czy była to jej wina, czy jednak Clyde’a. Ktoś siedział im na ogonie.

Droga od nieznajomego mieszkania w centrum zdawała się nie mieć końca. Najpierw pierwsza lepsza taksówka, później spacer, kolejna taksówka, kolejny spacer… Clyde nie współpracował.
Chodź, proszę cię… — jęknęła, starając się podtrzymać jego niestabilne ciało.
Przestała dopytywać, co pił, co wziął, a czego jednak nie tykał. I tak nie otrzymałaby odpowiedzi.
On koniecznie chciał wracać; tam, na imprezę, do tych ledwo poznanych ludzi, którym przed wyjściem zdemolował kuchnię. Ciężko było uważać, kiedy Clyde tracił nad sobą panowanie.
— Spierdalaj — przeklął siarczyście, przyprawiając ją o dreszcz.
Nie zamierzała „spierdalać”. Co by się nie działo, ona zawsze była. Głupio i naiwnie.
Szkoda tylko, że on tego nie doceniał.
Dobra… zaraz będziemy, widzisz? — sapnęła, rozglądając się na boki.
Normalnie na widok tej okolicy by się skrzywiła, ale nie było na to czasu. Tym bardziej że Clyde od kilkunastu minut znowu zachowywał się… dziwnie. Nadpobudliwie. Zaczynało ją to przerażać.
Wyrwał się (chociaż to za dużo powiedziane) akurat w momencie, kiedy próbowała skręcić w uliczkę prowadzącą do bloków. Ostatnia prosta.
Jezu no, wracajmy już. Chodź… Clyde? — Próbowała do niego przemówić. P r ó b o w a ł a.
Odwrócił się w jej stronę. Jego wzrok mówił wszystko. I nic.
To była chwila, kiedy zbliżył się ponownie. Tak niespodziewanie, że Laura nie zdążyła zareagować. Może to przez wypitych kilka piw, a może…
— Czy ja ci, kurwa, kazałem tam ze mną iść? — syknął, mocnym chwytem łapiąc ją za włosy i przyciągając tuż przed swoją twarz.
Nie, ja… chciałeś przecież… — zaczęła.
— Plączesz się pod nogami. Tylko, kurwa, przeszkadzasz. Kazałem? No, kazałem?! — powtarzał, zaciskając pięść na blond kosmykach.
Puść — syknęła krótko, próbując wydostać się z uścisku.
Na nic to było.

I po co ci to było?
Trzeba było go zostawić.

Jake Davenport
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”