ODPOWIEDZ
23 y/o
For good luck!
186 cm
pan policjant porządku pilnuje Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

six

Odkąd rozpoczął pracę z policją, z rodzeństwem i rodzicami widywał się dużo rzadziej. Napięty grafik i ciągnące się przez długie godziny zmiany nie ułatwiały mu prywatnego życia. W ostatnim czasie wpływało mnóstwo zgłoszeń z okolic Downtown; próby kradzieży i włamania zdarzały się coraz częściej, więc i patrole policyjne działały prężniej w tamtejszej okolicy. Danny już starał się zignorować incydent sprzed kilku dni. Zatrzymanie własnego brata i zakładanie mu kajdanek na nadgarstki nie było najprzyjemniejszym doświadczeniem — aresztowanie go i drugiego mężczyzny, z którym wdał się w bójkę, było najbezpieczniejszym pomysłem. Starał się nie poruszać tego tematu z Erikiem, choć czasem korciło go zapytać, jak podobała mu się przejażdżka radiowozem, nieprzyjemna cela i twarda prycza, na której mógł się przespać. Rodzicom, zwłaszcza ojcu nie zamierzał nic o tym wspominać. Zamierzał natomiast poinformować o tym starszą siostrę oczywiście w dobrej wierze. Po wymianie wiadomości z rodzeństwem wspólnie zdecydowali się na najbliższą sobotę. Danny miał akurat wolne, tego dnia na drogówkę wrzucali kogoś innego, więc mógł zaplanować dzień inaczej niż zazwyczaj.
Spotkanie ze starszym rodzeństwem szczerze mu odpowiadało.

Żałował, że nie mógł być obecny na urodzinach Cammie. Z drugiej strony, z tego, co wspominali z Erikiem, nie ominęło go zbyt dużo. Mama jak zwykle próbowała namówić swoje dzieci na wnuki – szkoda tylko, że żadne z nich nie było gotowe na rodzicielstwo i obawiali się nastoletniej ciąży, więc ostatecznie wpadli na pomysł zakupienia psa w sierpniu. Szczerze, uważał, że to doskonały pomysł. Kobieta znalazłaby sobie jakieś zajęcie, zwłaszcza, że ojca jak zwykle nie było i właściwie jako ojciec i mąż widniał zapisany tylko i wyłącznie w dokumentach potrzebnych do spraw urzędowych. Szkoda było mu mamy, bo właściwie teraz została praktycznie sama, gdy dzieci się usamodzielniły. Przed wyjazdem własnego domu nie dzwonił do Erica i nie pytał, czy go podrzucić — średni Stones wspominał, że może się spóźnić, czyli prawdopodobnie nawet nie brał pod uwagę zabrania się z młodszym bratem. Camellia niby mówiła, żeby niczego ze sobą nie brać, bo wszystko zorganizuje sama, ale Danny i tak uznał, że stanie na wysokości zadania i po drodze wstąpił po jakieś ciasto. Pewnie jakieś klasyczne, sezonowe z owocami leśnymi. Pod drzwiami mieszkania siostry pojawił się jakieś pięć minut po umówionej godzinie, zrzucając swoje spóźnienie na ciasto.
— Pomóc ci coś jeszcze ogarnąć? — zapytał po przywitaniu z siostrą przytuleniem i przekroczeniu progu jej mieszkania. Dotarł do niego przyjemny zapach jedzenia, który sprawił, że zaburczało mu w brzuchu. Fakty były takie, że bardzo dawno nie jadł domowego obiadu, bo nieszczególnie miał czas i chęci na gotowanie. Ot, żywił się głównie jakimiś mrożonkami i gotowcami. Zapewne matka by go zabiła, gdyby się o tym dowiedziała, ale… Im mniej wiedziała, tym lepiej żyła. Tego się trzymał.
— Wiem, że mieliśmy nic nie przywozić, ale kupiłem ciasto. Położyłem o tam, na stole — kiwnięciem głowy wskazał kuchenny stół, choć nie uważał, by to było potrzebne. Ciemnowłosa znała układ własnego domu, dużo lepiej niż on.


Pierwsza
Drugi
Kasia/Blueberry
Widzimy sie na boisku Pioter, pokaż jak ciśniesz w gałe.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#5”