ODPOWIEDZ
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oszalała.
Właśnie do takiego wniosku doszłaby każda osoba, która w minionych latach znała ją nieco lepiej.
Lacey nie uchodziła za z a a n g a ż o w a n ą. Nie była jedną z tych kobiet, które dla mężczyzn traciły głowy, w efekcie czego robiły wszystko, aby uszczęśliwić swojego wybranka. Mało tego, przez lata praktycznie nie poświęcała swojemu partnerowi uwagi, wychodząc z założenia, iż znacznie ważniejsza dla nich obojga jest praca.
To zresztą wcale się nie zmieniło. Odkąd pozwoliła mu wrócić do domu, praktycznie nie poświęcała mu uwagi, ponieważ wyciągnięcie do niego ręki na zgodę było wyłącznie chwilowym zrywem wywołanym tym, że jej relacja z Sonnym na krótką chwilę się r o z s y p a ł a. Tak prędko, jak udało jej się ponownie ją poskładać, Devon odszedł w zapomnienie, a każdą próbę wspólnego spędzenia czasu Lacey zbywała jego brakiem.
Wciąż bowiem pamiętała, z jaką łatwością przyszła mu decyzja o tym, aby otworzyć ich związek, co z kolei sprawiało, że ona wcale nie miała ochoty go ratować. Nie chciała jednak też spisać go na straty, bo wówczas musiałaby przyznać, że to na Radwellu zależało jej bardziej, a przecież ich znajomość nigdy nie miała stać się niczym więcej, jak zwykłym r o m a n s e m.
Dla niego chciała jednak zrobić trochę więcej. Chciała sprawić mu przyjemność, kiedy miała ku temu okazję, a jednocześnie też zapewnić im szansę na to, aby spędzili trochę czasu razem. Nie tak, jak zmuszeni byli robić to ostatnio - zamknięci w jego pokoju, skradając się po mieszkaniu tak, aby zbytnio nie przeszkadzać jego współlokatorom.
Tym razem Lacey chciała mieć pewność, że nikt nie będzie im przeszkadzał.
Zapytała go o wolny weekend, wynajęła mieszkanie, a później nawet zabukowała loty. Wszystko po to, aby jeszcze piątkowego wieczora dostali się do Montrealu, w którym miała już dla nich plany. Właśnie dlatego pozwoliła Radwellowi jedynie wrzucić walizki do mieszkania, a później od razu wyciągnęła go stamtąd pod pretekstem spędzenia czasu w barze. Nie takim, który znajdował się niedaleko, a takim, który był tuż obok zapełniającego się ludźmi stadionu.
Kiedy taksówka wysadziła ich na miejscu, Lacey od razu zwróciła uwagę na tłum, który zmierzał w tamtą stronę. Chyba dopiero ten widok dał jej do zrozumienia, że nadchodzący mecz miał rzeczywiście mieć skalę dość sporego wydarzenia. — Masz coś przeciwko, jeśli trochę zmienimy plany? — zapytała, zerkając kątem oka na blondyna. Uśmiechnęła się przy tym w sposób, który zdradzał, że coś konkretnego chodziło jej już po głowie. Tak zresztą było, ponieważ już wcześniej wszystko sobie uknuła, choć w realizacji tego planu potrzebowała pomocy starego znajomego. Gdyby nie on, nie zdobyłaby biletów, które już od pewnego czasu były wyprzedane.
Naprawdę się dla niego p o s t a r a ł a.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sonny musiał regularnie przypominać sobie, że to, co było między nim a Lacey, było tylko r o m a n s e m, choć trzymanie się tej granicy i pilnowanie własnych uczuć stawało się coraz trudniejsze. Szczególnie w obliczu tego, jak wiele uwagi od nie otrzymywał i jak specjalne były chwile, które razem spędzali.
Jak Radwell miał podchodzić do czegoś takiego z dystansem?
Starał się jednak zachować rozsądek, przypominając sobie o tym, że to nie mogło znaczyć dla Tadwell zbyt wiele, bo jak mogłoby, skoro twardo wyznaczyła im zasady, a na dodatek miała faceta? Chociaż… Chyba już go nie miała? To ostatnio wywołało w głowie spory mętlik, ponieważ od siostry przypadkiem dowiedział się, że Lacey chyba rozstała się ze swoim partnerem. Nie znał szczegółów, nie mógł przecież o nic dopytywać, jeśli nie chciał wzbudzać podejrzeń, ale najwyraźniej była wolna, a to cóż, pozwoliło blondynowi puścić wodze fantazji, choć wiedział, że między nimi to pewnie niczego nie zmieniało. Na drodze dalej stała im praca i to, że chyba nigdy nie traktowała go zbyt poważnie. Poza tym, gdyby to miało cokolwiek między nimi zmienić, to już by się tego od niej dowiedział.
Dlatego jeszcze raz starał się zachować spokój i przypomniał sobie o ostrożności oraz dystansie, z jakim powinien podchodzić do tej znajomości. To, że spędzili razem jej urodziny, nic nie znaczyło. Tak samo jak to, że wiele ryzykowała dla romansu z nim oraz to, jak bardzo był przez nią rozpieszczany, nawet tym wyjazdem, którego propozycją go zaskoczyła. Radwell wmówił sobie, że to dalej nic takiego, pewnie po prostu chciała się na chwilę wyrwać z miasta, a jego zabrała ze sobą, żeby umilił jej czas. I tyle. To nic więcej nie oznaczało, nie mogło i musiał o tym pamiętać.
Sonny nie miał pojęcia, co dla nich zaplanowała. Wszystko było tajemnicą i miał dowiadywać się kolejnych rzeczy, gdy przyjdzie na to pora, co mu nie przeszkadzało. Mógł w ciemno zgodzić się na wszystko, co wymyśliła, dlatego nie mając pojęcia, co chodziło jej teraz po głowie, znów miał powiedzieć t a k. – Możemy je zmienić – wzruszył ramionami, a na jego twarzy pojawił się łagodny uśmiech. – Co chodzi ci po głowie? – zapytał, po czym zerknął na tłum, zbierający się w okolicy stadion. I tak, doskonale wiedział do kogo ten stadion należał i kto zwykle na nim grywał… jak mógłby nie wiedzieć? Grała tu jego ulubiona drużyna i być może, gdyby wiedział, że będą w tej okolicy w trakcie meczu, zaproponowałby, żeby kupili na niego mecz. Ale teraz na pewno było za późno, Sonny spodziewał się, że były już wykupione.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tym, co Lacey powinna uważać za najważniejsze, były nie tyle ich relacje osobiste, co raczej fakt, iż zawodowo pozostawała jego przełożoną. W teorii była jego szefową, a to oznaczało, że nie miała prawa wiedzieć o nim takich rzeczy, jak ulubiony sport, a już na pewno nie drużyna, której kibicował ze szczególnym oddaniem.
Tego naprawdę nie powinna być świadoma, a jednak wiedziała to, ponieważ Sonny interesował ją nie tylko w aspekcie fizycznym. Owszem, to właśnie na nim zbudowana została ich relacja, ale już pewien czas temu na pierwszy plan wybiło się coś innego.
Mogła udawać, że wcale tak nie było, a jednak nie sposób zaprzeczyć temu, że zwyczajnie stali się sobie bliżsi.
Dlatego też Lacey c h c i a ł a sprawiać mu przyjemność, częściowo dlatego, że lubiła, kiedy był zadowolony, ale również i przez to, że w pewien sposób pragnęła wynagrodzić mu to, jak niewiele sama miała mu do zaoferowania. Nie mogła z nim b y ć, z czego Sonny doskonale zdawał sobie sprawę, zatem nie było nic, co mogłoby zatrzymać go przy niej na dłużej.
Aby nie ryzykować tym, że już za pewien czas całkowicie go straci, Lacey podejmowała się rozwiązań, które miały pomóc jej to przedłużyć.
Czy to przypadkiem nie była już d e s p e r a c j a?
Teraz, kiedy z tyłu głowy miała myśl o tym, że chciała zrobić mu niespodziankę, odczuwała nieco zdenerwowania. Bała się bowiem, że to posunięcie okaże się niewłaściwe, choć podświadomie wiedziała chyba, jak irracjonalne były te obawy.
Gdy uciekł wzrokiem w stronę tłumu gromadzącego się w okolicy stadionu, Tadwell uśmiechnęła się pod nosem. W tym momencie wiedziała już, że załatwienie biletów było strzałem w dziesiątkę. — Właściwie… — zaczęła, sięgając do własnej torebki, którą zaczęła przeszukiwać w poszukiwaniu papierowych biletów. — Coś dla ciebie ze sobą zabrałam — dokończyła, dopiero po chwili znajdując to, czego szukała.
Nie powiedziała nic więcej, tylko wyciągnęła bilety i uniosła je na wysokość jego wzroku. W tym samym momencie poruszyła zaczepnie brwiami, a na jej usta wkradł się pełen zadowolenia uśmiech. Naprawdę wierzyła, że w ten sposób mogła sprawić mu przyjemność, a na niczym innym przecież jej nie zależało.
Sama natomiast chciała doświadczyć tego z nim, bo kiedy on był zadowolony, jego nastrój jakby automatycznie przechodził na nią.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zawodowy aspekt ich relacji teoretycznie był najmniejszym zmartwieniem Sonny’ego, ponieważ praca na produkcji była dla niego tak nieznacząca, że mógłby ją poświęcić. Tym bardziej dla Lacey, która w ostatnich miesiącach stała się dla niego z b y t ważna, ale jednocześnie właśnie ze względu na to nie chciał w pracy robić sobie problemów, bo to automatycznie by oznaczało, że te problemy zrobił także jej. A mając świadomość, jak ważna dla niej była jej praca, ostatnią rzeczą, jaką chciałby zrobić, byłoby zepsucie jej tego.
Dlatego zgadzał się na pozostanie jej s e k r e t e m i ukrywanie się, nawet jeśli to coraz bardziej mu przeszkadzało, bo nie chciał czuć się tak, jakby był jej wstydliwą tajemnicą. Chciał czegoś więcej, ale jednocześnie akceptował to, że nie mógł tego mieć i godził się na mniej, ponieważ nie chciał jej stracić.
Być może dużą rolę odgrywało w tym to, jak skutecznie Lacey swoimi staraniami podtrzymywała jego uwagę, a może Radwell po prostu już był przegraną sprawą…
Tak czy inaczej, pomysł wspólnego wyjazdu bardzo mu się podobał, niezależnie od tego, co mieli w jego trakcie robić. Sonny był pewny, że będą się ze sobą dobrze bawić, dlatego tak samo odpowiadało mu wspólne wyjście do baru, jak cokolwiek innego, co wymyśliła Lacey i na co chciała zmienić ich początkowe plany.
Kiedy Tadwell ponownie się odezwała, blondyn popatrzył na nią pytająco, czekając na to, aż rozwinie myśl. A gdy zobaczył przed sobą bilety na mecz swojej ulubionej drużyny, mogła zobaczyć, jak zaświeciły mu się oczy. Udało jej się miło go zaskoczyć. Na tyle, że nie mógł w to uwierzyć, dlatego zerkał to na nią, to na bilety i na stadion. – Czekaj… Naprawdę to zrobiłaś? – zapytał w końcu, czując, jak jego serce zaczęło bić szybciej i nie miał pojęcia, czy było to z ekscytacji, czy może za sprawą gestu Tadwell, którego zupełnie się po niej nie spodziewał. Podobnie jak tego, że zapamięta jego ulubioną drużynę, o której kiedyś wspomniał jej mimochodem w trakcie rozmowy.
Ale trzeba było przyznać, że ta niespodzianka jej się udała. I należała jej się za nią n a g r o d a, dlatego Sonny niczym się nie przejmując ujął jej twarz w dłonie i czule ją pocałował. Byli teraz daleko do domu, dlatego nie patrzył teraz na ograniczenia, które narzucali sobie w domu.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie za mało rozmawiali ze sobą o uczuciach, aby Lacey mogła mieć świadomość tego, jak Sonny czuł się z faktem, że próbowali się ukrywać. Nie miała pojęcia, że to mogło mu przeszkadzać, ponieważ takie zasady panowały między nimi od samego początku. To miał być przecież tylko romans, który w którymś momencie dobiegnie końca, zatem wciąganie w to kogokolwiek innego wydawało się zupełnie zbędne.
A jednak coś zaczęło się między nimi zmieniać, choć Tadwell zamierzała iść w zaparte z twierdzeniem, że to wcale się nie działo. Unikała poważniejszych rozmów, bo to właśnie one najdobitniej miały pokazać, że ta relacja stała się czymś p o w a ż n i e j s z y m. Nie mogła przecież, ponieważ ona wciąż pozostawała w związku, choć ten tak naprawdę już od pewnego czasu był dla niej bez znaczenia, a poza tym wciąż pozostawała kwestia pracy.
Bo tego, że Sonny mógłby zrezygnować z własnej posady dla ich relacji bynajmniej nie brała pod uwagę.
Prawdopodobnie dlatego, iż wcale nie była przyzwyczajona do tego, by ktoś inny chciał coś dla niej p o ś w i ę c a ć.
Nie sądziła też, że sama skłonna byłaby na poważnie się zaangażować, ponieważ tego unikała od wielu lat. Nawet jej związek z Devonem był tego pozbawiony. Decydowała się na praktyczne deklaracje, jak korzystanie z jednego mieszkania i wspólne planowanie wydatków, ale mimo to nie traktowała go dostatecznie poważnie, aby myśleć o nim przy podejmowaniu wszystkich decyzji. Sonny’ego natomiast uwzględniała we własnych planach. I chciała robić rzeczy, które na jego twarzy wywoływały uśmiech.
Dokładnie to zrobiła teraz, nie będąc w stanie powstrzymać podobnego grymasu u siebie, kiedy dotarło do niej, jak dużą sprawiła mu radość. Być może to właśnie z tego powodu nie oponowała, gdy postanowił ją pocałować, nawet jeżeli zrobił to w sposób, który nie powinien być dla tej relacji typowy. — Gdybym wiedziała, że to cię nakręca, częściej kupowałabym ci bilety — zażartowała, kiedy odsunęła się nieznacznie. Tylko odrobinę, dzięki czemu mogła jeszcze dłonią odgarnąć mu grzywkę z czoła, przy okazji spoglądając mu w oczy.
Ale powinieneś wiedzieć, że trochę nie pamiętam już zasad, więc parę rzeczy będziesz musiał mi w trakcie przypomnieć — bo to przecież nie tak, że nigdy nie lubiła sportu. W przeszłości często go oglądała, ale ostatecznie za sprawą pracy zrezygnowała całkowicie z drobnych przyjemności.
Dopiero za jego sprawą zdołała ponownie je odkryć.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sonny nie chciał mówić jej o takich rzeczach, ponieważ wiedział, że dla niej to byłoby zbyt wiele. Dlatego dusił w sobie to, co mogłoby mu się w tej relacji nie podobać, bo pomimo paru niedogodności, była dokładnie tym, czego w tej chwili chciał. I to nawet pomimo tego, że teraz musieli się ukrywać, co wcześniej przecież nie było potrzebne. Normalnie wychodzili razem na miasto i bawili się, co nie wchodziło w grę odkąd dowiedzieli się, że razem pracowali. I tylko dlatego, że Radwell rozumiał, iż praca była dla niej ważna, mógł zgodzić się na coś takiego.
Bo prawdę powiedziawszy gdyby chodziło o kogoś innego, pewnie nie godziłby się na robienie z siebie sekretu, czując się tak, jakby był dla kogoś powodem do wstydu, a nigdy nie chciał pozwolić na to, żeby ktoś traktował go w ten sposób.
Dla Lacey najwyraźniej był gotów nagiąć swoje zasady, co ona skutecznie mu wynagradzała. I nie, nie chodziło o prezenty, które mu kupowała, jak te bilety. Oczywiście to były miłe niespodzianki, ale tym, co faktycznie go przy niej trzymało, było to, jaka dla niego była i jak on się przy niej czuł. To właśnie to sprawiało, że angażował się coraz bardziej, choć istniała masa powodów, żeby czym prędzej się wycofał. A on zamiast tego byłby skłonny dla niej zrezygnować ze swojej pracy, czego nie zrobił tylko dlatego, że nie nie chciał wychodzić przed szereg i zachowywać się tak, jakby próbował wymusić na niej zmianę reguł.
Co się zaś tyczy robienia rzeczy nietypowych dla kształtu ich relacji… Czy już dawno nie zaczęli pozwalać sobie na wykraczanie poza pewne granice? Sam prezent od Lacey był ich przekroczeniem, więc Sonny nie zrobił tak naprawdę nic, na co by ona sobie nie pozwoliła. – To ty mnie nakręcasz – odparł i poruszył zaczepnie brwiami, przygryzając przy tym dolną wargę, a chociaż przedstawił to luźno, jak zaczepkę, to wcale nie kłamał, bo nie chodziło o to, co mu dała, tylko o to, że pomyślała o tym. To najwięcej znaczyło dla Radwella, ale tego na głos nie planował wypowiedzieć.
– Umowa stoi – zgodził się, bo nie był jednym z tych facetów, któremu przeszkadzały zadawane w trakcie meczu pytania i niewiedza drugiej osoby. – Idziemy? – skinął głową stronę wejścia i pozwolił sobie objąć Lacey w talii, gdy ruszyli w tamtą stronę. Zabrała go tutaj, żeby mogli pozwolić sobie na większą swobodę niż u siebie, co Radwell najwyraźniej próbował wykorzystać do granic.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zrozumiałaby to. Zrozumiałaby, gdyby zechciał się wycofać, bo przecież doskonale wiedziała, że nie miała mu do zaoferowania nic, czym mogłaby go przy sobie zatrzymać. Nie była skłonna bardziej się zaangażować, a ich znajomość musiała ograniczać się wyłącznie do pozbawionego zobowiązań romansu. W końcu czy nie takie były ich początkowe ustalenia?
Lacey nie brała pod uwagę tego, że Sonny mógł zmienić zdanie. Nie sądziła, że mógłby chcieć, żeby ich relacja zmieniła swój dotychczasowy kształt, bo przecież wydawało jej się, że nie chciał traktować jej poważnie. Jak mógłby, skoro w ogóle nie przypominała dziewczyn, z którymi spotykali się chłopcy w jego wieku?
Poza tym, na ich wspólnej drodze znajdował się też cały szereg innych przeszkód, których ona przecież nie planowała pokonywać. Nie chciała znów mieć obok siebie kogoś, kto miałby względem niej wyłącznie oczekiwania.
Ale mimo to wcale nie zachowywała się tak, jakby traktowała go jak kogoś, kto całkowicie był dla niej pozbawiony znaczenia. Mało tego, zdawała się rozpieszczać go bardziej, niż dotychczas robiła to dla swojego partnera. Przede wszystkim dlatego, że jego uśmiech rzeczywiście pragnęła oglądać, podczas gdy u nikogo innego w ogóle o to nie zabiegała.
Sonny więc w ogóle nie był jej tak obojętny, jak sama próbowała udawać.
Za sprawą jego słów nie tylko się uśmiechnęła, ale też poczuła, jak po jej wnętrzu rozlało się to przyjemne ciepło. Mógł nie być tego świadomy, ale nawet w tak prostych okolicznościach niesamowicie na nią działał. Pomagało również to, że i ona zdołała dzisiaj sprawić mu przyjemność. Mając świadomość tego, że sama stała za jego wesołym grymasem, pragnęła uszczęśliwiać go jeszcze częściej.
Będziesz mógł powiedzieć mi o tym więcej na przerwie w toalecie — odparła, być może odrobinę się z nim drocząc. Tylko m o ż e, ponieważ nie był to scenariusz, którego wspólnie z nim nie miałaby ochoty zrealizować. Odkąd się spotykali, Lacey stała się nieco bardziej spontaniczna. Przy nim naprawdę polubiła te drobne szaleństwa.
Całkiem chętnie wkradła się też pod jego ramię, dając mu się poprowadzić w stronę wejścia. — Nie udało mi się dostać już vipów, ale te miejsca też są podobno całkiem niezłe — oznajmiła w drodze. Sama nieszczególnie zainteresowała się tym, gdzie mieli usiąść, ale skoro jej znajomy twierdził, że trafiła świetnie, postanowiła uwierzyć mu na słowo i dziś samodzielnie to ocenić.

Sonny Radwell
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
181 cm
pracownik produkcji w northex industries
Awatar użytkownika
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przeszło mu przez myśl, że być może powinien zaangażować się w relację, która miała jakieś perspektywy, ale doszedł do wniosku, że teraz nie chciał tego robić. Wiedział, że romans z Lacey miał swoją datę ważności, choć tej jeszcze nie znał, ale mimo to chciał w nim wytrwać jeszcze trochę, ponieważ to za jego sprawą był obecnie szczęśliwy. I nie przeszkadzało mu to, że ta relacja prowadziła go donikąd. Nie musiał już teraz szukać czegoś na zawsze. Jest młody i jeszcze miał na to czas, dlatego obecnie chciał skupić się na tym, co dostarczało mu radości oraz przyjemności, a właśnie to miał za sprawą znajomości z Tadwell, więc obecnie to w nią inwestował swój czas oraz energię.
Wybór był dla niego prosty i był z niego zadowolony. Prawdę powiedziawszy nie było chwili, gdy go żałował.
Zresztą byłoby to trudne, gdy ona go tak rozpieszczała. Radwell niestety nie mógł jej tyle dać. Nie mógł zabierać jej w podróże i kupować prezentów, które być może byłyby spełnieniem jej marzeń, ponieważ nie miał na to pieniędzy. Był młodym mężczyzną na własnym rachunku ze średnią pracą i bez wsparcia rodziców. Musiał radzić sobie sam, a pieniędzy potrzebował nie tylko na życie codzienne, ale też na powrót na studia, co planował od nadchodzącego semestru, dlatego musiał oszczędzać jak najwięcej kasy.
Nie sądził jednak, że Lacey potrzebowała jakichś prezentów. Była przecież kobietą sukcesu, która mogła kupić sobie wszystko, na co miała ochotę. Dlatego być może ważniejsze były dla niej gesty drugiej osoby, na które Sonny’ego było stać? I na które zdobywał się tak często, jak mógł, bo on również lubił oglądać uśmiech na jej twarzy.
– Och… Będę miał wtedy w i e l e do powiedzenia – odparł z zadziornym uśmiechem na twarzy. Nie przywiązywał się do myśli, że coś się w przerwie wydarzy, ale gdyby miało tak być, to na pewno by się nie skarżył.
Zaskoczony tym, że w ogóle wspomniała o miejscach dla vipów, popatrzył na Lacey. – Nie przejmuj się, na pewno są o wiele lepsze od tego, co zwykle udaje mi się złowić na mecze – stwierdził bez wstydu, bo nie mógł pozwolić sobie na najlepsze miejscówki na meczach. Oczywiście gdyby miał ochotę trwonić pieniądze, pewnie mógłby sobie na to pozwolić, ale był odpowiedzialnym facetem i przy swoim budżecie z głową podchodził do wydatków, dlatego teraz był podekscytowany odmianą, którą zapewniła mu brunetka razem z którą przedostał się na stadion.
I nie, w żadnym razie nie żalił się, żeby zachęcić ją do kupowania mu kolejnych prezentów i wydawania n niego większych pieniędzy. Nie był taki i jej kasa go nie interesowała, dlatego nie oczekiwał, że cokolwiek będzie mu dawała i gdyby zaczęła robić to częściej, pewnie czułby się nieswojo.

Lacey Tadwell
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
170 cm
dyrektor finansowa w northex industries
Awatar użytkownika
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teoretycznie nie łączyło ich nic, za sprawą czego mieliby czuć się zobowiązani do tego, aby rozpieszczać siebie nawzajem. Spotykali się przecież l u ź n o, mając przede wszystkim zagwarantować sobie nieco fizycznych uciech. Między ich dwójką nic nie miało stać się poważne, więc kwestia prezentów także powinna zejść na dalszy plan.
Prawdę powiedziawszy poza sypialnią nie powinni okazywać sobie zbyt wiele zainteresowania.
A jednak Lacey nie umiała tego zrobić. Nie potrafiła traktować go tak bezosobowo i nie przywiązać się do niego, choć przecież wcześniej coś podobnego nie stanowiło dla niej problemu. Mało tego, nawet relacje, które powinny być dla niej poważne, traktowała z pewnym lekceważeniem, nie będąc w stanie dać swojemu partnerowi pełni tego, czego mógł od niej oczekiwać.
Przy Radwellu zaangażowała się natomiast za bardzo.
Tego jednak starała się nie zauważać, ponieważ miała świadomość tego, że wówczas zmuszona byłaby to zakończyć. Już całkiem niedawno brała przecież ten scenariusz pod uwagę, ponieważ wydawało jej się, iż za sprawą współdzielenia miejsca pracy znacznie przekraczali granicę. Nie myliła się, a gdyby na samym początku ich znajomości wiedziała, że Sonny pracował w tej samej firmie, w ogóle nie pozwoliłaby mu się do siebie zbliżyć.
Nie spędziłaby też z nim tamtej pierwszej nocy, która ostatecznie doprowadziła do tego, że coraz bardziej zaczęła naginać dla niego własne zasady.
Tym sposobem byli tutaj, z dala od Toronto, ciesząc się tym, że w tym miejscu nikt nie był w stanie ich p r z y ł a p a ć. Lacey z kolei pozwalała sobie na jeszcze większą swobodę, spędzając z nim czas tak, jak sam mógłby chcieć to robić. Tak, jak mógłby spędzać go z dziewczyną w swoim wieku, z którą nie musiałby kryć się po kątach. Może więc wcale jej nie potrzebował?
Trzymam cię za słowo — stwierdziła z rozbawieniem, będąc skłonną rozważyć tę opcję. Nie znaczy to jednak, że miała zamiar koniecznie zaciągnąć go w przerwie do łazienki, ponieważ zależało jej przede wszystkim na tym, aby nacieszył się meczem. Sobie mogli poświęcić czas później, natomiast teraz powinni zadbać, aby Sonny jak najwięcej wyciągnął z tego doświadczenia.
Nie przejmowała się więc miejscami, skoro jego zdaniem nie były najgorsze. I rzeczywiście, pozwoliły im one na to, aby oglądać grę z całkiem niezłej odległości. Obserwując Sonny’ego w akcji, Lacey również zaangażowała się w kibicowanie, nie szczędząc sobie gwizdów i głośniejszych komentarzy. Po prostu bawiła się z nim naprawdę d o b r z e.
zt.
Sonny Radwell
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”