ODPOWIEDZ
28 y/o
For good luck!
177 cm
zastępca dyrektora The Ritz-Carlton Toronto
Awatar użytkownika
najrozsądniejsza siostra Finch
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

003
Nareszcie wolne. Z Isabelle miały ten dzień zaklepany w kalendarzach od dobrego tygodnia, więc od razu po przebudzeniu Sophie zadzwoniła do niej tylko po to, żeby potwierdzić godzinę i sprawdzić, czy już wstała. Uszykowała się w piętnaście minut. Wciągnęła na siebie spodenki, lekki top na ramiączkach i pojechała pod galerię. Już w drodze miała z tyłu głowy, że wreszcie robią to, co planowały i przez kilka godzin nie będą musiały myśleć o obowiązkach. Słońce grzało od rana, a Sophie już układała sobie w głowie plan na cały dzień. Dzisiaj wydaje pieniądze i nie zamierza się przejmować tym, ile razy będzie musiała wejść do karty bankowej, żeby sprawdzić stan konta. Isabelle czekała dokładnie tam, gdzie się umawiały, przy głównym wejściu. Blondynka podeszła do niej z uśmiechem, dała jej buziaka w policzek i od razu ruszyła do środka. Nie zdążyła nawet dobrze przejść przez pierwszą alejkę, a już oglądała witryny, szyldy i plakaty zapowiadające letnie wyprzedaże. Co chwilę coś przyciągało jej uwagę. Zatrzymywała wzrok na kolejnych wystawach, próbując zapamiętać, do których sklepów koniecznie muszą zajrzeć. W końcu wyciągnęła telefon i pokazała Isabelle ekran.
- Dzisiaj nie wychodzę stąd bez przynajmniej dwóch par krótkich spodenek, sukienki, nowych butów i kosmetyków z drogerii. Mówię ci, tym razem naprawdę nie odpuszczę.
Już sama myśl o zakupach poprawiała jej humor. Miała w sobie tyle energii, że spokojnie mogłaby wypić trzy podwójne espresso i jeszcze uznać, że to za mało. Stała przez chwilę w miejscu, przebierając nogami, podczas gdy ludzie przechodzili obok z papierowymi torbami. Zerkała na nie z zazdrością, bo sama najchętniej już teraz wyszłaby ze sklepu obładowana zakupami. Zaczęła opowiadać przyjaciółce o swoim planie, przy okazji gestykulując tak mocno, że co chwilę zmieniała pozycję. Raz opierała dłonie na biodrach, chwilę później wskazywała kolejne sklepy, jakby właśnie prowadziła najważniejszą naradę w swoim życiu. Nie chciała niczego przegapić.
- Najpierw ta największa sieciówka na końcu alei. Widziałam na TikToku, że rzucili tam genialne komplety w wyprzedażowych cenach. Potem sklep z butami, bo moje obecne już błagają o śmierć, a na samym końcu drogeria. I tam zamierzam przetestować wszystkie możliwe mgiełki do ciała o zapachu kokosa i wanilii. - Na samą myśl o chodzeniu między półkami z kosmetykami uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Już widziała siebie z koszykiem pełnym rzeczy, których prawdopodobnie nie potrzebowała, ale przecież właśnie dlatego ten dzień miał być wolny od rozsądnych decyzji.
Poprawiła ramiączko topu i zerknęła jeszcze raz w stronę sklepów. Ich znajomi siedzieli teraz w pracy albo w domach, a ona miała przed sobą cały dzień, który mogła przeznaczyć wyłącznie na przyjemności. Żadnych obowiązków, żadnego pośpiechu, żadnego patrzenia na zegarek. Sophie wyciągnęła rękę w stronę Isabelle, złapała ją za dłoń i ruszyła przed siebie. I właśnie tego potrzebowała. Kilku godzin chodzenia po sklepach, przymierzania ubrań, testowania kosmetyków i wydawania pieniędzy na rzeczy, które jeszcze rano nawet nie były jej potrzebne.
Isabella Serrano
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
pączek
ktoś prowadzi moją postać bez ustaleń, nudy, braku rozwoju fabuły
ODPOWIEDZ

Wróć do „Bayview Village”