Dorastała w Londynie, w domu, w którym zawsze było trochę za dużo książek, trochę za mało miejsca i przynajmniej jedna osoba przekonana, że herbata z mlekiem rozwiązuje większość problemów. Dorastała wraz ze starszym bratem, starszym od niej o trzy lata — wystarczająco dużo, żeby przez większość dzieciństwa uważała go za najgłupszego człowieka na świecie, a wystarczająco mało, żeby z czasem stał się jednym z jej najbliższych przyjaciół.
Jako dziecko była ciekawa świata w sposób dość kłopotliwy dla dorosłych. Zadawała mnóstwo pytań, a kiedy otrzymywała odpowiedź, zadawała kolejne. Uwielbiała historie — najpierw te opowiadane przez rodziców, później książki, a w końcu własne. Wymyślała ludziom całe życia na podstawie tego, jak wyglądali w autobusie. Do dziś czasami robi to samo, tylko nauczyła się nie mówić o tym na głos.
W szkole była raczej lubiana, choć nigdy nie należała do grupy, która organizowała całe życie społeczności szkolnej. Miała kilka bliskich osób i sporą umiejętność znikania w tłumie wtedy, kiedy było jej to na rękę. Była inteligentna, spostrzegawcza i odrobinę zbyt dobra w zauważaniu rzeczy, których inni woleliby nie zauważać. Nie przepadała za szkolnymi hierarchiami i miała szczególną alergię na ludzi, którzy traktowali popularność jak kwalifikację zawodową.
Przez większą część nastoletniego życia marzyła o pisaniu. Nie o sławie, czerwonych dywanach czy własnym zdjęciu na okładce magazynu. Chciała po prostu kiedyś stworzyć coś, co sprawi, że obca osoba poczuje dokładnie to samo, co ona czuła podczas czytania dobrej książki. Prowadziła zeszyty pełne historii, niedokończonych opowiadań i zdań, które uważała za genialne przez mniej więcej trzy dni, po czym uznawała je za kompromitujące, tak że finalnie kończyły w szufladzie.
Z czasem jednak przestała o tym mówić.
Nie wydarzyła się żadna tragedia. Nikt nie zabronił jej pisać, nikt nie powiedział, że się do tego nie nadaje. Po prostu dorosłość przyszła cicho, jak rachunek, którego nie zamawiała. Pojawiło się pytanie: „I co właściwie zamierzasz z tym zrobić?” Pisanie przestało być marzeniem, a zaczęło wyglądać jak ryzykowny sposób na pozostanie bez pieniędzy. Wybrała więc rozsądek. Jak się później okazało, rozsądek był jedną z mniej interesujących osób, jakie kiedykolwiek poznała.
W wieku dziewiętnastu lat wyjechała do Kanady. Częściowo przez studia, częściowo z ciekawości, a częściowo dlatego, że potrzebowała miejsca, w którym nikt nie znał jej od dziecka. No prawie nikt, bo miała tam rodzinę — ciotkę i kuzynkę mieszkające w okolicach Toronto — więc nie była całkowicie zdana na siebie. To wystarczyło, by odważna decyzja nie zamieniła się w dokumentalny materiał o błędach młodości.
Początkowo planowała zostać tylko na kilka lat. Kanada miała być przystankiem, doświadczeniem, czymś, co dobrze wygląda w opowieściach przy kawce z koleżanką. Oczywiście życie miało na ten temat własne zdanie.
Sześć lat później nadal mieszka w Kanadzie.
Ma stabilną ale nudną pracę, wynajmuje bliźniaka z kilkorgiem niezbyt ogarniętych ludzi, ulubioną piekarnię i dokładnie tyle znajomych, ilu potrzebuje, żeby czasami żałować, że ich ma. Zbudowała sobie życie, którego kiedyś chciała — choć nie do końca potrafi powiedzieć, czy rzeczywiście jest to życie, które finalnie gdzieś ją zaprowadzi.
Ma dwadzieścia cztery lata i pierwszy raz zaczyna rozumieć, że dorosłość nie polega na tym, że nagle wiesz, co robisz. Polega raczej na tym, że coraz lepiej udajesz, że wiesz.
A jej stary zeszyt z opowiadaniami wciąż leży gdzieś na dnie szuflady.
Nie otwiera go od lat.
Przynajmniej tak sobie powtarza.
Ciekawostki
- Ma absurdalnie dobrą pamięć do twarzy, ale fatalną do imion. Potrafi rozpoznać kogoś po siedmiu latach, a jednocześnie przez pół roku mówić „hej, ty” osobie, z którą regularnie pracuje.
- Wciąż pije herbatę z mlekiem, choć zarzeka się, że nie wierzy w teorię swojej rodziny, według której rozwiązuje ona większość problemów. W praktyce robi sobie herbatę szczególnie wtedy, kiedy ma problem.
- Ma starszego brata, którego numer telefonu zna na pamięć, mimo że od dawna nie musi go zapamiętywać. Kiedyś znali się głównie z tego, że doprowadzali się wzajemnie do szału. Teraz potrafią rozmawiać przez godzinę o kompletnych głupotach.
- Czyta początek książki kilka razy, jeśli szczególnie jej się podoba. Nie dlatego, że czegoś nie zrozumiała — po prostu chce jeszcze raz poczuć pierwsze wrażenie.
- Ma zwyczaj obserwowania ludzi w miejscach publicznych. W autobusie, kawiarni czy metrze automatycznie wymyśla im zawody, relacje i problemy. Czasami sama siebie przyłapuje na tym, że buduje komuś całe drzewo genealogiczne.
- Jest świetna w wychwytywaniu drobnych zmian. Jeśli ktoś zmieni fryzurę, sposób chodzenia albo nagle zacznie używać innej perfumy, prawdopodobnie zauważy to przed wszystkimi. Jednocześnie potrafi przez kilka dni nie zauważyć czegoś, co znajduje się tuż przed jej nosem, jeśli jest pogrążona w myślach.
- Ma kilka starych zeszytów z czasów nastoletnich, ale jeden jest dla niej szczególny. Nigdy nikomu go nie pokazała. Napisała tam romans na bazie swoich fantazji z licealnym crushem.
- Ma zapisane w telefonie pojedyncze zdania, które przychodzą jej do głowy bez kontekstu. Niektóre są pomysłami na historie, inne to po prostu dziwne obserwacje. Nigdy ich nie porządkuje.
- Kiedy jest zdenerwowana, zaczyna poprawiać rzeczy wokół siebie. Wyrównuje przedmioty na stole, układa kubki, poprawia poduszki. Sama nie uważa tego za oznakę stresu.
- Ma specyficzny humor: najbardziej bawią ją rzeczy, które są zabawne tylko dlatego, że sytuacja jest absurdalnie niezręczna.
- Kanadę nadal czasami porównuje do Londynu, nawet jeśli robi to tylko w myślach. Pogoda, ludzie, jedzenie, sposób mówienia, ceny — zawsze znajdzie jakiś punkt odniesienia.
- Jej brytyjski akcent nie znika całkowicie, ale po pięciu latach w Kanadzie czasami sama słyszy u siebie drobne zmiany. Szczególnie wtedy, kiedy rozmawia z kimś z Wielkiej Brytanii.
- Nie lubi być w centrum uwagi, ale potrafi wygłosić bardzo ciętą uwagę, jeśli ktoś ją sprowokuje. Najczęściej robi to spokojnym tonem, przez co efekt jest jeszcze gorszy.
- Ma tendencję do odkładania rzeczy „na później”, jeśli są dla niej naprawdę ważne. Paradoksalnie łatwiej jej zrobić coś, na czym jej nie zależy.
- Jest wielką fanką Seksu w Wielkim Mieście, serialu Girls i wszystkich "comfort movies", świetnie się przy nich odmóżdża. Cięższe klimaty też lubi, ale nie non stop.
- Czasami wyobraża sobie, że przypadkiem spotka kogoś z przeszłości. Za każdym razem w tej wyobrażonej rozmowie wypada znacznie bardziej błyskotliwie niż w rzeczywistości. Ale kto tak nie robi?
- Jeśli naprawdę kogoś lubi, zaczyna zapamiętywać drobiazgi o tej osobie. Ulubiony napój, sposób parzenia kawy, rzeczy, których nie znosi.
- W wieku 21 lat ukradła z ulicy mały, metalowy znak z nazwą ulicy. Nie dlatego, że chciała go mieć. Po prostu była pijana i pokłócona z kimś przez telefon, i uznała w pewnym momencie, że "to będzie świetna historia". Następnego ranka obudziła się z tym znakiem w mieszkaniu i nie pamiętała jak go zdobyła. Do dziś go jednak nie wyrzuciła, bo za każdym razem przypomina sobie, że jej życie mogło pójść w bardzo dziwnym kierunku.
- Nie tęskni tak naprawdę za nastoletnią sobą. Tęskni za przekonaniem, że wszystko jeszcze może się wydarzyć. To właśnie dlatego stary zeszyt jest dla niej trudniejszy do otwarcia, niż mogłoby się wydawać.