Zablokowany
29 y/o
For good luck!
160 cm
Kierownik ds. opieki nad zwierzętami Toronto Zoo
Awatar użytkownika
Life is too short to pretend you’re not into some kinky shit.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiróżny
postać
autor

Aurora Blake Swan
Naomi Scott
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
31/12/1996 Toronto, Kanada
zaimki
Ona/Jej
zawód
Kierownik ds. opieki nad zwierzętami
miejsce pracy
Toronto Zoo
orientacja
Biseksualna
dzielnica mieszkalna
Guildwood
pobyt w toronto
Od urodzenia
umiejętności
• Posiada dużą wiedzę ogólną
• Ma IQ powyżej 130
• Ma bardzo dobrą pamięć fotograficzną i słuchową
• Potrafi szybko podejmować decyzje
• Dobrze czyta ludzi
• Jest odporna na stres
• Zna angielski, francuski i hiszpański
• Umie pływać
• Dobrze tańczy
• Ma prawa jazdy
słabości
• Nienawidzi przegrywać
• Ma obsesję na punkcie kontroli
• Nie potrafi odpuszczać
• Nie potrafi prosić
• Ma problemy z zaufaniem
• Źle znosi krytykę
• Jest pamiętliwa i mściwa
• Jest perfekcjonistką
• Trudno jej mówić o uczuciach
• Za dużo analizuje
• Nie umie gotować
• Ma kompleks ojcowskiego dziedzictwa
• Boi się: zależności, braku kontroli, utraty reputacji, broni palnej, agresji fizycznej w swoją stronę i straty ojca
Toronto w grudniu nie pytało, czy jesteś gotowy na zimę. Po prostu przychodziło i zabierało ci ciepło z kości. Tego samego dnia, 31 grudnia 1996 roku, kiedy miasto przykrywało się śniegiem, w jednym z torontońskich szpitali pojawiła się dziewczynka, która wiele lat później miała nauczyć się, że jeśli świat czegoś od ciebie chce, najlepiej samemu zdecydować, czego świat będzie chciał. Jej ojciec twierdził później, że od pierwszych minut wyglądała, jakby była niezadowolona z obsługi. Pielęgniarka twierdziła, że to niemożliwe. Ulisses Swan uważał jednak, że znał swoją córkę wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć swoje. I, jak miało się okazać, zaskakująco często miał rację.
Aurora Blake Swan dorastała w Toronto, w rodzinie, w której zwierzęta były czymś więcej niż tylko tematem rozmów przy kolacji. Jej ojciec, Ulisses Swan, był człowiekiem, który praktycznie całe swoje życie poświęcił zoologii, ochronie przyrody i Toronto Zoo. Pochodził z kanadyjskiej rodziny sięgającej korzeniami kilku pokoleń wstecz i od najmłodszych lat interesował się wszystkim, co miało futro, pióra, łuski albo przynajmniej wyglądało, jakby mogło kiedyś kogoś ugryźć. Zaczynał od pracy blisko zwierząt, później zdobywał wykształcenie w dziedzinie zoologii i biologii, rozwijał się w kierunku ochrony przyrody i zarządzania dzikimi zwierzętami, aż w końcu przeszedł na stanowiska kierownicze. Lata pracy, projekty, zarządzanie ludźmi i odpowiedzialność za funkcjonowanie ogromnej organizacji doprowadziły go na sam szczyt.
Dla pracowników zoo był dyrektorem. Dla Aurory był po prostu tatą. Tatusiem. I to właśnie „tata” był najważniejszą rolą, jaką Ulisses pełnił w jej życiu. Był człowiekiem ambitnym, wymagającym i niezwykle pracowitym, ale wobec córki miał jedną poważną wadę: wierzył w nią chyba odrobinę za bardzo. Kiedy nauczyciele narzekali, że Aurora jest uparta, Ulisses mówił, że jest zdecydowana. Kiedy ktoś twierdził, że jest apodyktyczna, odpowiadał, że ma cechy przywódcze. Gdy wychowawczyni skarżyła się, że jego córka poprawia wszystkich dookoła, Ulisses miał podobno zapytać tylko: „Ale miała rację?”. To było najgorsze możliwe pytanie, bo Aurora zazwyczaj rzeczywiście miała.
Jej matka była zupełnie inną historią. Maelle Delacroix była podróżniczką, dziennikarką i miłośniczką zwierząt. Miała mieszane pochodzenie, w którym spotykały się indyjskie i latynoamerykańskie korzenie, a w jej charakterze od początku było więcej drogi niż domu. Poznała Ulissesa w Toronto Zoo podczas pracy nad jednym ze swoich materiałów. Miała przeprowadzić rozmowę z człowiekiem zajmującym się ochroną zwierząt. Zamiast tego poznała mężczyznę, zakochała się, a kilka miesięcy później na świecie pojawiła się Aurora.
Ich historia nie miała jednak zakończenia rodem z romantycznej komedii. Maelle próbowała zostać. Próbowała stworzyć rodzinę, prowadzić spokojne życie i zaakceptować fakt, że nie każda historia musi kończyć się na lotnisku z plecakiem przewieszonym przez ramię. W końcu jednak potrzeba podróżowania okazała się silniejsza. Wyjechała. Aurora była wtedy jeszcze mała. Obiecywała, że wróci. Nie wróciła. Kontakt z czasem zanikł, a później Maelle zaginęła podczas jednej ze swoich wypraw reporterskich. Oficjalnie została uznana za zmarłą. Aurora dorastała więc bez matki, bez jej głosu, bez możliwości poznania jej charakteru i bez odpowiedzi na pytanie, czy gdyby los potoczył się inaczej, obie byłyby do siebie podobne.
Zostały jej fotografie. Kilka rzeczy należących do matki. Opowieści ojca. I dziwne poczucie, że przez całe życie tęskni za kimś, kogo właściwie nigdy nie zdążyła poznać. Ulisses nie próbował nikogo wprowadzać w jej życie na siłę. Nie szukał zastępczej matki, nie próbował wypełniać pustego miejsca pierwszą lepszą osobą. Byli we dwoje. Ojciec i córka. I przez lata właśnie ta relacja była fundamentem całego świata Aurory.
Od ojca nauczyła się kochać zwierzęta. Od niego dostała ambicję. Od niego dowiedziała się, że wiedza jest przewagą, a ciężka praca potrafi otworzyć drzwi, które dla innych pozostają zamknięte. I być może również od niego nauczyła się, że jeśli już wejdziesz przez takie drzwi, warto sprawdzić, czy przypadkiem nie ma za nimi jeszcze większego gabinetu.
Aurora od początku była dzieckiem, które musiało wiedzieć wszystko. W szkole była znakomita. Biologia, chemia, matematyka, nauki przyrodnicze — wszystko pochłaniała z łatwością. Czytała więcej, niż wymagano, uczyła się szybciej, niż inni zdążali zrozumieć temat, i miała jeden wyjątkowo irytujący zwyczaj: poprawiała innych. Jeżeli ktoś podał złą odpowiedź, Aurora go poprawiała. Jeżeli nauczyciel powiedział coś nieprecyzyjnie, Swan podnosiła rękę. Jeżeli grupa miała wybrać lidera, Aurora zazwyczaj dochodziła do wniosku, że szkoda czasu na wybory – sama decydowała, że będzie dowodzić.
Nie wszyscy ją za to kochali. Właściwie większość jej rówieśników miała wobec niej stosunek mieszany. Z przewagą ostrości. Podziwiali ją, bali się jej albo po prostu mieli nadzieję, że dzisiaj usiądzie gdzieś daleko. Aurora potrafiła być świetną koleżanką, ale już jako nastolatka miała w sobie tę charakterystyczną cechę, która sprawiała, że człowiek po piętnastu minutach rozmowy zaczynał się zastanawiać, czy przypadkiem nie zgodził się właśnie na wykonanie jakiegoś zadania.
W okresie dojrzewania wszystko tylko się nasiliło. Hormony zrobiły swoje, a ciekawość ludzi zaczęła dorównywać jej ciekawości świata. Aurora chciała wiedzieć, dlaczego ktoś kłamie. Dlaczego ktoś się boi. Dlaczego jedna osoba podporządkowuje się drugiej. Co sprawia, że człowiek robi coś, czego wcześniej nie chciał zrobić. Początkowo była to zwykła ciekawość. Później okazało się, że wiedza o ludziach może być całkiem użyteczna.
Pierwsza miłość nauczyła ją tego w wyjątkowo brutalny sposób. Podczas jednych z wakacji Swan poznała chłopaka z Meksyku. Był jej przeciwieństwem. Spontaniczny, zabawny, lekki, pełen życia. Wydziarany bardziej niż mur przy remizie. Przy nim Aurora przez chwilę zapomniała, że wszystko trzeba analizować. Zakochała się i pierwszy raz naprawdę pozwoliła sobie zaufać.
Okazało się, że chłopak miał wobec niej zupełnie inne zamiary. Był związany z przestępczym środowiskiem i próbował wykorzystać nastolatkę oraz informacje dotyczące jej ojca do kradzieży. Kiedy prawda wyszła na jaw, najbardziej zabolało ją nie samo oszustwo. Zabolało ją to, że przez chwilę nie zauważyła, co się dzieje. Aurora nie znosiła poczucia bezradności. Od tamtego momentu zaczęła jeszcze mocniej trzymać rękę na pulsie. Chciała wiedzieć wszystko. Kto czego chce. Kto czego się boi. Kto kłamie. Kto coś ukrywa. Kogo można przekonać, a komu trzeba postawić granicę. Kontrola stała się jej pancerzem. A z czasem pancerz zaczął wyglądać jak druga skóra.
Po ukończeniu szkoły Aurora rozpoczęła studia na uniwerku w Toronto, wybierając kierunek związany z zoologią, biologią oraz ekologią i ewolucją. Później kontynuowała edukację w zakresie ochrony przyrody i zarządzania dzikimi zwierzętami. Bardzo szybko zrozumiała jednak, że jeśli naprawdę chce kiedyś stanąć w miejscu, w którym przez całe życie widziała swojego ojca, sama wiedza o zwierzętach nie wystarczy. Trzeba było nauczyć się ludzi. Dlatego dołożyła do swojego wykształcenia wiedzę z zakresu zarządzania, administracji i organizacji.
I wtedy wszystko zaczęło układać się w całość. Praca w zoo była naturalnym kierunkiem. Oczywiście nazwisko Swan pomagało. Aurora nigdy nie była na tyle naiwna, żeby udawać, że nie. Drzwi otwierały się przed nią trochę łatwiej niż przed innymi. Zaczęła jako asystentka dyrektora, gdzie Ulisses nie ukrywał tego, że jego córka ma kwalifikacje, wiedzę i swojego rodzaju „chemię” i jest idealnym człowiekiem do tej roli. Tyle że później musiała już sama udowodnić, że zasługuje na miejsce po drugiej stronie. Udowodniła. Była pracowita. Zorganizowana do granic obsesji. Potrafiła zapamiętać szczegóły, których inni nawet nie zauważali. Dobrze zarządzała kryzysami, budżetami i ludźmi. Z czasem przejęła coraz większą odpowiedzialność. Projekty, zespoły, opieka nad zwierzętami, organizacja pracy, decyzje dotyczące funkcjonowania całych działów. Nigdy nie zaznała fizycznej pracy na wybiegu jak wielu pracowników niższego szczebla. Miała od tego ludzi.
W wieku dwudziestu dziewięciu lat Aurora znalazła się na stanowisku kierowniczki odpowiedzialnej za opiekę nad zwierzętami. Była zaraz za dyrektorem. Dokładnie tam, gdzie chciała w tym momencie być. I prawdopodobnie właśnie wtedy część pracowników zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie popełniła błędu, przychodząc tego dnia do pracy.
Aurora była wymagająca. Nie lubiła spóźnień. Nie znosiła niekompetencji. Jeszcze mniej lubiła ludzi, którzy udawali, że wiedzą coś, czego nie wiedzieli. Potrafiła przejąć cudzy pomysł, poprawić go, ubrać w lepsze słowa i przedstawić przełożonym jako własny. Potrafiła nacisnąć, kiedy chciała czegoś dopiąć. Potrafiła być bezlitosna, jeżeli uznała, że ktoś stoi jej na drodze. Nie musiała nawet podnosić głosu. Kiedy Aurora naprawdę się złościła, robiła się spokojniejsza. I to było znacznie gorsze.
Pseudonim „Black Swan” pojawił się właśnie w pracy. Ktoś kiedyś zażartował, że przy nazwisku Swan dobrze pasowałoby jej coś związanego z czarnym łabędziem. Ktoś inny dorzucił, że w sumie dobrze, że nie nazywa się Aurora Duck, bo wtedy „Brzydkie Kaczątko” stałoby się faktem. Aurora udała oburzoną. W środku była zachwycona. Black Swan pasowało. Elegancka. Ciemna. Spokojna. Piękna, ale lepiej jej nie drażnić.
Po godzinach potrafi być zmienić się nie do poznania. Rzadko, ale miewa takie momenty. Ma kilku „przyjaciół” poznanych przez internet, mieszkających poza Kanadą — między innymi w Meksyku, Australii i Hiszpanii. Nie znają jej prawdziwych personaliów. Z niektórymi rozmawia co jakiś czas, z innymi pisze codziennie. Grają razem, oglądają filmy, rozmawiają o życiu i czasami spędzają pół nocy na kompletnych głupotach. Przy nich Aurora nie jest szefową. Nie musi nikomu rozkazywać. Nie musi niczego udowadniać. Może po prostu być... inna.
Poza pracą potrafi również wejść do sklepu i po pięciu minutach prowadzić całkiem sympatyczną rozmowę z kompletnie obcym człowiekiem. Potrafi się śmiać, żartować i być naprawdę przyjemna. Właściwie gdyby ktoś spotkał ją przypadkiem podczas zakupów, prawdopodobnie nigdy nie zgadłby, że ta sama kobieta potrafi następnego dnia jednym spojrzeniem sprawić, że pięciu pracowników poprawi swoje raporty. Bo w Aurorze istnieją dwie kobiety. Ta pierwsza to kierowniczka. Dominująca, ambitna, kontrolująca, wymagająca. Ta druga jest znacznie trudniejsza do znalezienia. Jest bardziej spontaniczna, romantyczna i wolna. I być może, ku własnemu przerażeniu Aurory, przypomina trochę kobietę, której nigdy nie poznała — swoją matkę.
Aurora uwielbia tańczyć. Naprawdę. Kiedy zostaje sama, muzyka potrafi całkowicie zmienić jej nastrój. Tańczy w mieszkaniu bez przejmowania się tym, jak wygląda. Nikt nie ocenia. Nikt nie wystawia jej oceny. Nikt nie mówi, że mogła zrobić to lepiej. Gotowanie natomiast jest dziedziną, w której Aurora zdecydowanie nie osiągnęła sukcesu. Potrafi zarządzać zespołem, ale nie potrafi zarządzać patelnią. Potrafi planować wielkie projekty, ale ugotowanie czegoś bardziej skomplikowanego niż jajka może skończyć się telefonem po jedzenie. Na szczęście aplikacje do dostawy jedzenia istnieją. Ludzkość ma jednak jakieś osiągnięcia.
Lubi też czytać romanse. Tak, romanse. Aurora Swan, kobieta, która potrafi rozebrać czyjąś argumentację na części pierwsze podczas zebrania zarządu, wieczorem potrafi siedzieć pod kocem z książką, w której dwoje ludzi przez trzysta stron nie potrafi się przyznać, że się lubią. I właśnie wtedy pojawia się ta druga Aurora. Ta, która czasami zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby potoczyło się inaczej. Gdyby nie musiała zawsze być silna. Gdyby nie musiała wszystkiego kontrolować. Gdyby ktoś kiedyś przyszedł i powiedział jej, że może na chwilę odłożyć wszystkie problemy.
Bo prawda jest taka, że pod całą dominacją, ambicją i potrzebą kontroli kryje się bardzo proste pragnienie. Aurora chciałaby czasami, żeby ktoś się nią zaopiekował. Nie dlatego, że jest słaba. Właśnie dlatego, że przez całe życie była silna. Chciałaby wrócić kiedyś do domu, nie musieć o nic pytać, nie musieć niczego planować i po prostu usłyszeć: „Zostaw. Ja się tym zajmę”. Chciałaby, żeby ktoś zrobił jej kawę. Żeby ktoś zauważył, że znowu marzną jej stopy podczas zimowego wieczoru i zamiast śmiać się z jej narzekania, po prostu je ogrzał. Chciałaby mieć kogoś, przy kim nie musiałaby być Czarnym Łabędziem.
I właśnie tutaj znajduje się największy paradoks Aurory. Uwielbia dominować. Lubi mieć kontrolę. Lubi, kiedy ktoś wykonuje jej polecenia. Lubi świadomość, że potrafi wpływać na ludzi. Ale jednocześnie gdzieś bardzo głęboko chciałaby znaleźć osobę, której mogłaby oddać część tej kontroli bez strachu, że zostanie przez to wykorzystana.
Nie szuka kogoś, kto ją złamie. Wręcz przeciwnie. Gdyby pewnego dnia pojawił się człowiek, który potrafiłby przebić się przez jej wszystkie mechanizmy obronne, nie próbując jej przy tym zmienić na siłę, Aurora prawdopodobnie sama zaczęłaby się zmieniać. Stałaby się bardziej otwarta. Bardziej przystępna. Cieplejsza. Być może nawet sympatyczniejsza dla ludzi, których dziś traktuje jak elementy na swojej szachownicy. Nie przestałaby być silna. Po prostu nie musiałaby już używać tej siły przeciwko całemu światu.
Bo Aurora nie boi się samotności. Tak przynajmniej sobie powtarza. Bardziej przeraża ją myśl, że któregoś dnia samotność przestanie jej wystarczać. Że pojawi się ktoś, przy kim naprawdę zacznie chcieć bliskości. Ktoś, kto zobaczy kobietę pod całą tą czernią, pewnością siebie i perfekcyjnie poukładanym kalendarzem.
I co najgorsze — ktoś, komu być może pozwoli się sobą zaopiekować.
A wtedy Black Swan będzie musiała na chwilę zejść ze sceny.

I zostanie po prostu Aurora.
Ciekawostki
• W przyszłości chciałaby zastąpić ojca na stanowisku dyrektora.
• Od dziecka bywała w zoo, w biurach i podglądała pracę Ulissesa.
• Wkurza się, gdy ktoś mówi że osiągnęła wszystko przez ojca.
• „Black Swan” powstało jako żart współpracowników. Udawała oburzoną, ale w rzeczywistości bardzo jej się to spodobało. Zaczął się jako docinek, ale Aurora z czasem zaczęła traktować go niemal jak swoją markę.
• Ma perfekcyjnie uporządkowane biurko. Jeżeli ktoś przestawi jej długopis, zauważy
• Jej kawa musi być czarna i bez cukru
• Ma kilka bardzo drogich piór, ale do codziennych notatek używa jednego konkretnego, zwykłego długopisu z dziobakiem na końcu, który dostała od jednego z pracowników. Wymienia tylko wkład. Nie przyzna się, ale podoba jej się.
• Ma zwyczaj zapisywania rzeczy w fizycznym notesie, mimo że korzysta z najnowszych technologii i zawsze w okolicy jest tablet.
• Punktualność traktuje niemal jak oznakę charakteru.
• Mimo, że sama lubi uderzyć kogoś, to sama w sobie boi się kontry i agresji fizycznej na niej samej.
• Od kilku lat stara się być weganką i anonimowo wspiera fundacje chroniące zwierzęta.
• Ma playlistę, której absolutnie nikomu nie pokazuje.
• Ma w domu niewielkie pudełko z pamiątkami po Maelle.
• Ma słabość do eleganckich perfum i zawsze pachnie charakterystycznie.
• Ma kilka par butów, które kosztowały absurdalnie dużo pieniędzy. Nigdy ich nie ubrała.
• W domu ubiera się zdecydowanie mniej formalnie niż w pracy. Uwielbia chodzić boso.
• Nie lubi, kiedy ktoś mówi jej „uspokój się”.
• Naprawdę ma serce do zwierząt, chociaż tego nie pokazuje. Woli oficjalne, chłodne podejście.
• Kolekcjonuje... klucze. Dlaczego? „Klucz jest interesujący nie dlatego, że otwiera drzwi. Interesujący jest dlatego, że ktoś zdecydował, kto może je otworzyć.”
• Nigdy nie przyznałaby tego głośno, ale najbardziej ceni ludzi, którzy potrafią jej się przeciwstawić bez tchórzostwa. I mają argumenty.
• Dobrze tańczy, umie całkiem nieźle twerkować.
• I chyba najważniejsze: Aurora potrafi być naprawdę dobra dla człowieka, którego uzna za „swojego”. Problem polega na tym, że droga do kategorii „swój” jest cholernie długa.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
kotletyorety
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Aurora B. Swan
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
Zablokowany

Wróć do „ladies”