ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Dawno już nie była na porządnych wakacjach, ale na chwilę obecną po prostu wystarczyła zmiana otoczenia. Na razie wystarczył jej nieco dłuższy weekend w Mieście Aniołów, gdzie kryła się Fabryka Snów. Fabryka, do której ciągnęli ludzie spragnieni sławy, pieniędzy, wierząc w swoje umiejętności i przekonani, że to właśnie oni będą w stanie zabłysnąć.
Ona błyszczała powoli w swojej branży, więc nie narzekała. Ale też nie po to w ten dłuższy weekend wybrała się ze znajomą do Ameryki, żeby próbować swoich sił w aktorstwie. Za cel miały się dobrze bawić i może trochę do tego dorzucić winka i innych napojów wyskokowych.
Ogólnie zgranie się w dorosłym życiu na takie wypady było ciężko, więc na dłużej niż pare dni się raczej nie dało. Nawet jeśli obie były bezdzietnymi pannami do wzięcia.
Po ulokowaniu się w wynajętym mieszkaniu i odtajaniu po podróży wypadało zabrać się za zwiedzanie i poszukiwanie najpierw czegoś do jedzenia. A przynajmniej taki miała priorytet Duffy, zmiana klimatu, kraju i miasta sprawiły, że organizm miał dużo wrażeń i potrzebuje posiłku i pewnie potem trochę procentów.
- To jaki mamy plan działania? - Zapytała sadowiąc się na krześle przy stole w kuchni połączonej z salonem. W ręce dzierżyła smartfon gotowy do wyszukiwania w okolicy tego, co im w tej chwili będzie potrzebne. - Ja bym była za zjedzeniem czegoś porządnego, ale też nie za ciężkiego, żeby nie zalegało na żołądku, bo szkoda marnować czas na trawienie jak można iść w miasto - przedstawiła swoją propozycję, bo wypadało jednak takie spawy przedyskutować, żeby dobrze spędzić ten czas w harmonii oraz spokoju.

Alice Sanders
27 y/o
For good luck!
168 cm
Bibliotekarka/pisarka what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Pisarka w nocy, w dzień bibliotekarka. Słodka duszyczka i roześmiana chociaż w głębi cierpi.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nie miała nigdy prawdziwych wakacji, zawsze były to wyjazdy bez konkretu na jedna noc czy po prostu dla zabicia chwili. Jeśli chodziło o finanse miała w końcu lepszy moment, więc z automatu mogła sobie pozwolić na coś po prostu. Zawsze chciała jednak zwiedzić świat czy Europę, dziś jednak dzikie LA musiało wystarczyć. Mogła się poczuć jak gwiazda i tak, odpocząć i poszaleć w mieście w którym nikt nie będzie jej potem znał czy kojarzył, zapomnieć się z facetem, który nawet nie będzie jej potem szukał czy chciał. Oto w tym wszystkim chodziło, a jeśli miała już kogoś wybrać jako osobę do duetu ton uważała, że Duffy się nada. Ona nie miała chyba ograniczeń, była odważna zajmując się takim zawodem a po za tym to mogło jej także pomoc odkryć swoją kobiecość. Do tej pory Alice była grzeczna, na koncie miała kilka romansów, które dało się wyliczyć conajwyżej na palcach ręki. A przy tym chyba potrzebowała się aktualnie wyszaleć, przestać liczyć na Petera i chorą relacje jaką mieli i na jaką sama się zgodziła. Spakowała więc swoją mniejsza torbą z ładnymi ciuszkami i najbardziej skąpą bielizną jaka wynalazła na dnie swojej szuflady. Jak szaleć to szaleć.
- Myślę, że jedzenie to priorytet. Zjadłabym jakiś ryż dobry albo makaron, ale lekki aby nie było potem rewelacji żołądkowej. Po za tym wiadomo, prysznic i skąpa sukienka na tyłek. - rzuciła wesoło, puszczając jej oczko w ramach zamiarów jakie jej chodziły po głowie. Potrzebowała się rozerwać i nie mieć wyrzutów, tym bardziej że przecież w teorii dalej była singielką, nie powinna się była przejmować kolesiem, który traktuje ją jak kochankę, no nie? Sięgnęła w międzyczasie po swoją wodę i usiadła na moment oo drugie stronie Duffy, spoglądając na nią i zastanawiając się jak bardzo ona lubi swoje życie. Czy jest zadowolona, nie śmiała jednak pytać o jej branżę i to czy jej się to podoba i opłaca. Zresztą Alice nie oczekiwała cudownych opowieści, niektóre rzeczy po prostu sama widziała na video.
- Byłaś tu kiedyś? Kojarzysz mniej więcej to LA. Ja przyznam byłam tu dawno temu na wycieczce z uczelni i to chwilę dosłownie, przelotem. - przypomniała to sobie, kątem oka zerkając przez okno na krajobraz jaki mieli. Ameryka zawsze była wielka w jej oczach, większa renoma od Kanady i wiadomo wszystkie te kultowe miejsca, które znało się z różnych filmów i seriali.

Duffy Summers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
27 y/o
Welkom in Canada
168 cm
Aktorka w branży dla dorosłych
Awatar użytkownika
Hot summer, a hot hot summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracji- przeszły
postać
autor

Do szaleństw i zabaw bez przejmowaniem się konsekwencjami, to lepszej kompanki, Alice nie mogła znaleźć. Jej życie to była jedna wielka zabawa, przez które nie oglądając się za siebie. Pewnie była nieogarnięta życiowo wieczną dziewczynką, ale absolutnie nie przeszkadzało. Lubiła swoje życie, swoją pracę, beztroskie życie, jakie prowadziła i zero zobowiązań.
- Myślę, że w takim razie zamówimy coś z dowozem na miejsce, żeby był czas na ogarnięcie się po podróży - zasugerowała przeglądając lokale w okolicy. - Wydaje mi się że będzie to bardziej ekonomiczne niż czekanie na miejscu takie nieświeże zajechane po locie. Ruszając na podbój Miasta Aniołów musimy wyglądać jak miliard dolarów w tych naszych skąpych kreacjach.
W zasadzie 99% sukienek jakie posiada takie właśnie były. Zakrywały tylko to co trzeba, a i tak w wielu przypadkach nie jedną starszą babkę oburzyło to, ile pokazuje. Nie żeby jakoś specjalnie ją to ruszało. A tak naprawdę to wcale może, to było całkiem dobre podejście, w świecie gdzie wiecznie było się  ocenianym.
- W sumie nie byłam nigdy. Co to za problem znaleźć jakiegoś przystojnego kawalera chociażby na jeden wieczór, który pokaże nam warte uwagi lokalne? Może nawet zwiedzimy jego posiadłości, o ile okaże się wart naszej uwagi i faktycznie będzie przy kasie? Nie ma co tracić czasu na gołodupców.
Mówiąc te słowa nie przestawała wyszukiwania lokalu, który podawał dobre jedzenie jeżeli wierzyć opinią. W końcu znalazła jakąś włoską knajpkę serwującą makaron, która była niedaleko i dowodziła jedzenie pod same drzwi. Uznała że nie ma sensu dalej szukać, bo im dłużej robi rozeznanie tym dłużej była głodna, a nie o to tu chodziło. Pokazała koleżance dostępne menu, żeby coś sobie wybrała po czym sama wybrała jakiś makaron z pulpetami.
-Kiedy byłaś ostatnio na jakimś szalonej imprezie, po której obudziłaś się z kacem? Ale nie moralnym tylko po procentach? Najlepiej jeszcze w towarzystwie jakiegoś przystojnego kolesia poznanego na tej imprezie?

Alice Sanders
27 y/o
For good luck!
168 cm
Bibliotekarka/pisarka what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Pisarka w nocy, w dzień bibliotekarka. Słodka duszyczka i roześmiana chociaż w głębi cierpi.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Święte słowa, girl! Nie ma co tracić czas, wyjdziesz zjeść i przesiąkniesz gorzej zapachem żarciaa.. albo jeszcze co gorsza uwalisz kreacje. - stwierdziła przy tym się krzywiąc bo nie wiedziała co założyć ale chyba finalnie chciała coś mocniejszego i z pazurem aby dotrzymać Duffy kroku. Ta to się nie patyczkowała i ukazywała swoje ciało z lekkością a Alice? Czasami się czuła naga albo co gorsza jak jakaś... dziewica. Dlatego na ogień miała iść ognista czerwona sukienka, taka która no jednak swoim kolorem dodawała chyba i do aparycji i do charakteru kobiecie. Jak nie umiała sama to musiała dodać pazura chociaż ciuchem, te miały dodać jej seksapilu ale i pewności siebie. Alice mimo urody czasami byla jak szara myszka, czuła się biedna i taka odkryta.
- No w sumie najgorsze to wyrwać jakieś ciacho. Nie musi być bogaty ale przynajmniej aby umial się zabawić i miał fajne ciało. Możemy się nawet jednym podzielić, co jak co ale zawsze mi się marzył... trójkąt. A jak nie szaleć w ognistym LA? - spytała w sumie sama nie wiedziała po co, zakręciła pirueta i rzuciła wybraną suknię na łóżko aby nieco się ułożyła po godzinach w walizce. Do tego wyszukała jakiś zajebisty komplet bielizny, nowy w który zainwestowała w chwili spotykania się z Peterem. No co jak co ale facet zawsze zadziała na kobietę aby ta mocniej o siebie zadbała, chciała się podobać czy... zatrzymać go na chwilę? W sumie ta kwestia była do obgadania i zapewne było możliwe, że Sander wróci do tematu i po poradę znajomej w tym temacie. Pozostawila jej wybór jedzenia, tak aby było prosto, smacznie i niezbyt tłusto dla ich brzuchów.
- Eeeee... na starcie studiów? Nie pamiętam. Nigdy nie imprezowałam AŻ tak. Nie lubiłam tego efektu po alkoholu i tych wszystkich chłopaków, którzy rzucali obleśne teksty. Wiesz jak jest... Niby zbliżam się do trzydziestki powoli a czuje się jak... niedoświadczona, wiesz? - westchnęła biedna bo było jej dziwnie smutno. Miała wrażenie, że zmarnowała najlepsze lata młodzieńcze gdzie mogła pić, pierdolić i nie żałować. A tak? Była nudną bibliotekarką z ładną buzką i w sumie to na tym jej życie się kończyło.
- Zamówiłaś? Długo każą nam czekać? Zdążymy może chociaż prysznic ogarnąć. Czuje się nieświeża. No i muszę ogolić się... - prychnęła rozbawiona, szykując tam małą drobną kosmetyczkę, którą ze sobą wzięła. Jak to kobieta miał być krótki wyjazd a ona nie wiedziała co spakować i ile tego wziąć aby jej pasowało wszystko - ubiór, kosmetyki, bielizna.


Duffy Summers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”