Jeden. Dwa. Trzy. Cztery. Sekunda po sekundzie, każda mikro wyrwa w czasoprzestrzeni, każdy kolejny ułamek płynącej chwili. Zawsze wydawało mu się, że był cierpliwy; zwykle b y ł cierpliwy. Teraz jednak, w namacalnej niechęci do tej sytuacji i wszystkich okoliczności współtowarzyszących, Jonathan ...
Stał. I słuchał. I stał tak i słuchał i przyjmował każde jej słowo, które uderzało w niego jak pocisk wystrzelony z AK-47, przebijając się przez jego pancerz i trafiając celnie tam, gdzie nie chciał najbardziej. Stał i słuchał i nie pozwalał sobie na najmniejsze drgnięcie mięśnia, mistrzowsko ...
Moment, w którym obojętność Penelope pękła, był momentem, w którym Jonathan zrozumiał, że dwie sekundy to było za mało. Nie umiał oszacować o ile za mało — o dwa-dzieścia? O dwa-tysiące? Dwa miliony? — ale jego mózg nawet nie skupiał się na liczbach. Po raz pierwszy od lat, umysł nie liczył. Nie ...
Jesteś skończona! Lepiej zacznij się rozglądać za nową pracą!
Już kucał, kiedy dotarły do niego pogróżki pijanego celebryty lodowiska. Zadarł głowę i zanim samochód odjechał — a był przecież tuż przy nim — oparł dłoń o drzwi kierowcy. Mocno. Agresywnie. Gdyby zrobił to pięścią, to blacha ugięłaby ...
Dean

Edit bo jestem debilem: ALFIE
02.

Giovanni Salvatore był zbawieniem. Dla kogoś, gdzieś, jakoś. W znaczącej kwintesencji definicji co dla kogo znaczyło pojęcie zbawienia .
Dla innych zbawieniem z kolei nie był w ogóle.
Kiedy Welts przypominał sobie ich ostatnią, jakże krótką wymianę uprzejmości nie mógł się zdecydować, po ...

Wyszukiwanie zaawansowane