Spodziewanie się niespodziewanego było czymś, co w sumie powinien wprowadzić życia, biorąc pod uwagę to, co działo się ostatnio w jego życiu. Niestety los potrafił zaskakiwać i wiedział doskonale, że nie sposób było przewidzieć wszystkiego. No albo może po prostu brakowało mu odpowiedniej kreatywności i wyobraźni, by stworzyć w głowie dzikie scenariusze. Z drugiej jednak strony nie chciał tego robić. Nie chciał zastanawiać się i rozmyślać na temat tego, co mogło się stać. Jego życie się już i tak posypało, więc nie mogło go spotkać już nic gorszego.
–
Musi mieć pani ekscytujące życie – powiedział, słysząc jej odpowiedź. Nie był to przytyk, raczej szczera reakcja na to, co powiedziała. Pod pewnymi względami byli podobni, bo oboje pracowali z ludzkimi ciałami, chociaż może w innej ich formie. Harry bowiem starał się, w swoim poprzednim życiu, nie dopuścić do tego, by ktoś trafił w ręce osób takich, jak kobieta. Jako chirurg, jego zadaniem było to, by pomóc ludziom pozbyć się ich problemów zdrowotnych i odwlec od śmierci i cmentarzy. Kobieta zajmowała się tymi, którym nie udało się pomóc lub też tymi, na których przyszła kolej. Śmierć była rzeczą naturalną. Harry nie obawiał się swojej i nie miał żadnych lęków, jeśli chodziło o przemijanie. Nie wiązało się to jednak z żadnymi wizjami dotyczącymi życia wiecznego, bo jako ateista nie wierzył w takie rzeczy.
–
No… nie mówimy tutaj o cudach… niestety – powiedział, nieznacznie wzruszając ramionami. Niemniej jednak wizja zmartwychwstania go przerażała. Oczywiście wielokrotnie był świadkiem, jak pacjenci zatrzymywali się na stołach operacyjnych i byli przywracani do życia za pomocą elektrod i resuscytacji. To nie budziło w nim żadnego strachu. Niemniej jednak praktyki w prosektorium czasami go przerażały, zwłaszcza na samym początku. Bo chociaż niekoniecznie wierzył w to, że jakieś zwłoki mogłyby tak po prostu wstać. Nie wierzył w to, żeby w najbliższym czasie na ludzi spadła apokalipsa zombie, niemniej jednak taki scenariusz wcale nie był nieprawdopodobny. Prosektorium było jednak szczególnym miejscem, bo nie tylko uczyło pewnej pokory, ale jednocześnie przerażało. Ciała nawet po śmierci się poruszały, bo zachodziły w nich procesy, które wprowadzały je w ruch. Dlatego właśnie czasami osuwały się im ręce albo dało się usłyszeć świsty powietrza, które ulatywały przez usta. Było to dziwne do wyjaśnienia przeżycie, bo wiedział, że ludzie mają najróżniejsze wyobrażenia dotyczące prosektorium, szczególnie że ich stopy nigdy nie znajdowały się w tym pomieszczeniu.
–
Odpowiedni czas znajduje każdego – stwierdził i niekoniecznie chodziło mu teraz o powołanie, ale rzeczywiście wierzył w to, że ludzie przechodzili przez życie poruszając się przez momenty, które na nich czekały. I niekoniecznie chodziło o to, żeby uważał, że ich życie było zaplanowane, niemniej jednak coś podpowiadało mu, że na ludzi czekały rzeczy, wystarczyło tylko na nie poczekać. No i oczywiście wiedział, jak śmieszne w jego wypadku było mówienie o powołaniu, którego przecież nie czuł.
–
To nie CSI: Kryminalne zagadki Miami tylko dość tani sprzęt… raczej nie da się zmienić jakości na HD – powiedział. Pojeździł kursorem po ekranie i poczytał opisy, które pojawiały się, gdy najeżdżał kursorem. Żadna pojawiająca się informacja nie mówiła mu jednak, co powinien zrobić, żeby dało się wyostrzyć obraz, a on sam nie był na tyle uzdolniony informatycznie, by pozwolić sobie na kombinowanie. Nie chciał zepsuć nagrania lub też usunąć go. Jedyne co mógł więc zrobić, to po prostu oglądać to, co się nagrało. Zatrzymał nagranie w momencie, gdy na cmentarzu pojawiły się dwie postaci. Nie mógł jednoznacznie określić, jakiej płci byli, bo ich sylwetki były zakryte niemal w całości, a twarze nierozpoznawalne, jednak nie wskazywało na to, że były to kobiety.
–
Chyba widziałem u kogoś tę kurtkę z tą naklejką – powiedział, zatrzymując nagranie w miejscu, w którym dobrze było widać plecy jednej z osób, które prawdopodobnie zaangażowane były w wykopanie zwłok. Na zatrzymanej klatce widać było tył kurtki i dużą naklejkę lub wzór, który wydał mu się dość znajomy. Czasami jego pamięć nie potrafiła dokładnie odnaleźć się w swoich własnych zakamarkach, a w szczególności jeśli chodziło o rzeczy, na które nie zwracał większej uwagi, a te jedynie rzuciły mu się w oczy. –
Wydaje mi się, że widziałem tę kurtkę na jeden z mszy, ale nie pamiętam dokładnie kiedy to było – przyznał, otwierając folder z nagraniami z kościoła. Był przekonany, że na którymś z tych nagań pojawi się osoba w tej samej kurtce, skoro był przekonany, że ją widział. Nagrań jednak było zdecydowanie zbyt dużo, by mogli to zrobić teraz.
–
Ciekawe czy na którejś z cmentarnych kamer nagrał się jakiś samochód, bo musieli czymś tutaj przyjechać – zainteresował się.
Ruelle I. Prescott