ODPOWIEDZ
35 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
170 cm
lekarz medycyny sądowej Uniwersytet Toronto
Awatar użytkownika
Depresja przy barszczyku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Matheo Bachmann

Szczerze nawet nie wiedziała, dlaczego czas z Matheo mijał jej tak szybko. Nieważne, czy rozmawiali, czy oglądali wspólnie film, czy wpatrywał się w nią, kiedy czytała w książkę. Po prostu był. To wydawało się dla niej najważniejszym punktem, w który mogła się zaczepić. Zwyczajnie by przy niej trwał, niezależnie od tego, co działo się dookoła niej, niezależnie od tego jak pesymistyczne były jej myśli. Tamtego wieczoru jak wróciła z pracy, była kompletnie wypruta emocjonalnie. Na co dzień stawiała przed innymi wielki mur, ale obejrzenie zgwałconej kobiety, zbadanie jej ciała, wydawało się dla niej całkowitą abstrakcją. Nic wtedy nie powiedziała, a jedynie ukryła się w jego ramionach. Zdając sobie pierwszy raz sprawę, że nie chciała być sama.
Może dlatego zabrała go do jej miejsca. Rzadko kiedy Ward wychodziła z domu. Mieszkanie było fortecą, w której ukrywała się przed całym światem. Jedynym punktem, gdzie mogła się ukryć, zniknąć i przetrawić wszystko, co się w niej znajdowało. Czasami wychodziła. To było jedno z tych miejsc, ukrytych w lasach okalających Toronto. Ptaki zaczynały śpiewać, a rośliny budzić się do życia. Wydawało się, że wszystko współgrało z emocjami powoli kiełkującymi w Cynthii. W trakcie spaceru mocno trzymała jego dłoń, splatając jego palce ze swoimi. Nie chciała puszczać, potrzebowała raz jeszcze oczyścić całkowicie umysł ze zmartwień.
Podoba Ci się to miejsce? — zagadnęła, kiedy wchodzili na polankę. Na jej środku znajdowała się altanka. Promienie słońca przedzierały się przez gałęzie z już zawiązanymi pąkami liściowymi. Od czasu do czasu widać było ptaki przeskakujące między drzewami. Za to Ward w jednej z dłoni trzymała koszyk z przekąskami przygotowanymi przez Matheo. Mogłaby się do tego przyzwyczaić.
Jest cicho, spokojnie i... — zaczęła Cynthia, unosząc na moment wzrok na tęczówki Theo — moje myśli same z siebie się tu wyłączają — przyznała bez bicia całkowicie szczerze. To było jedno z tych miejsc, w których czuła się bezpiecznie. Żadna negatywna myśl się tu jej nie pojawiała, a kiedy przychodziła wiosna, miejsce to zamieniało się w jeszcze bardziej magiczne niż wcześniej.
To moje miejsce przy Toronto — i zdecydowała się mu je pokazać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”